„Na skraju ciszy”- bajka bez szczęśliwego zakończenia
    kryminał34 · Wydawnictwo Prószyński i S-ka7 · Kristina Ohlsson1
2013-03-17
Kristina Ohlsson powraca na polski rynek kryminałów. Po „Niechcianych” (2010) i „Odwecie” (2011), do rąk czytelników trafia „Na skraju ciszy” – książka, w której trup ścieli się gęsto.

Czytanie każdej książki zaczynam od uważnego przeanalizowania tytułu i okładki. Po lekturze wracam do tych przemyśleń i porównuję swoje wrażenia przed i po czytaniu. W przypadku najnowszej powieści Ohlsson jestem rozczarowany. Wydawnictwo zerwało z szatą graficzną, jaką znamy z dwóch poprzednich książek i użyło czegoś, co nazwałbym „klimatyczną okładką skandynawskiego kryminału”. Niby na temat, ale bez polotu. Poza tym płot, kruk i samotny dom nijak nie pasuje do treści powieści i w żaden sposób się z nią nie łączy. Podobnie jest z tytułem, który od oryginalnego „Änglavakter” różni się jak ogień i woda. Tytuł szwedzki nawiązuje do kluczowej z punktu widzenia fabuły organizacji towarzyskiej; na skraju ciszy można od biedy powiązać z uporczywym milczeniem jednej z bohaterek - ale nie to autor miał na myśli nadając nazwę swojemu dziełu.

Lawina zdarzeń, korowód postaci

W czasie wiosennego spaceru po lesie w Midsommarkransen koło Sztokholmu przypadkowy przechodzień odkrywa zmasakrowane zwłoki kobiety. Oprawca rozczłonkował jej ciało przy użyciu piły mechanicznej i pochował w zaroślach. Wkrótce policja odnajduje kolejne trupy, a śledztwo zatacza coraz szersze kręgi. Co spotkało Rebekkę Trolle, dlaczego zabójca tak okrutnie obszedł się z ciężarną studentką? Kto jest zamieszany w tę sprawę? Przyjaciel, była dziewczyna, promotor, mentor? Jak na jej losy wpłynęło pisanie pracy magisterskiej? Co łączy zbrodnie popełniane na przestrzeni 40 lat, których martwe ślady policjanci odkopują na dzikim cmentarzysku pod szwedzką stolicą? Jaki związek ze sprawą ma pisarka Thea Aldrin, przebywająca w domu starców była więźniarka, od lat milcząca na temat swojej przeszłości? Jej nazwisko pojawia się przy kolejny odkryciach grupy śledczych, których pracę i życie codzienne obserwujemy na kartach książki Kristiny Ohlsson.

Nie da się ukryć, że fabuła powieści ma wiele zalet. Akcja jest żywa, wątki retrospektywne wymagają od czytelnika uwagi i skupienia. Na marginesie trzeba ostrzec, że czytanie Ohlsson na raty nie wchodzi w grę, po zrobieniu dwudniowej przerwy w lekturze musiałem zaczynać od początku. Dopiero dotarcie do ostatniej strony (ok. wpół do szóstej rano) pozwoliło mi na rozstanie z bohaterami „Na skraju ciszy”. A ci są zróżnicowani i wielowymiarowi, poza pogonią za zwyrodniałym mordercą muszą też mierzyć się z problemami życia prywatnego. Autorka porusza takie tematy jak śmierć najbliższej osoby, kryzys małżeństwa, związek ludzi o bardzo dużej różnicy wieku, dylematy, jakie stają przed młodą matką, wyzwania psychiczne, jakie niesie za sobą praca w policji. Uważam, że kreślenie szerszego tła bohaterów jest bardzo dobrym zabiegiem literackim, uwiarygodniającym postacie, które dzięki temu nie są tylko detektywami. Ale w czasie lektury miałem wrażenie, że autorka przesadza z rysowaniem portretów psychologicznych swoich bohaterów, zwłaszcza mężczyzn. Nie wydaje mi się, żeby doświadczeni policjanci przeżywali tak pensjonarskie rozterki, jak te opisywane przez Ohlsson. Inni autorzy kryminałów podchodzą do takich niuansów z większym dystansem, który upraszcza treść i urealnia akcję. Nie należy traktować tej uwagi jako zarzut dla pisarek, taki nachalny „babski styl” nie towarzyszy innym autorkom kryminałów, jak wybitna Aleksandra Marinina czy Camilla Läckberg.

Błędy i wypaczenia

Kłopoty z wiarygodnym tworzeniem psychicznych wzorców zachowań głównych bohaterów to nie jedyny mankament powieści Kristiny Ohlsson. W niektórych fragmentach książki akcja staje się zbyt zagmatwana przez swoje odrealnienie. Tworzenie świata dla potrzeb powieści wymaga od autora dbałości o szczegóły (tu Ohlsson radzi sobie dobrze, umiejętnie dawkuje czytelnikom dostęp do kolejnych dowodów) i umiejętności tworzenia logicznych związków między nimi. A z tym nie jest zbyt różowo.

W fabule zdarzają się fortunne zbiegi okoliczności (w śledztwo, jako istotny świadek, zaplątuje się partner jednej z głównych bohaterek i ojciec jej dziecka; szansa na to, że w związku z policjantką będzie ktoś tak mocno związany z opisywanym śledztwem powinna być minimalna), błędy logiczne (jednym z podejrzanych jest gwiazda potężnego konsorcjum, złote dziecko szwedzkiego biznesu, który w kraju pojawił się znikąd i zaczął robić błyskotliwą karierę; z treści książki wynikałoby, że dziennikarstwo śledcze i gospodarcze zmarło w Szwecji śmiercią nagłą i tragiczną, a postać wielkiego finansisty nie budzi żadnych pytań opinii publicznej) i błędy osadzenia w czasie (współczesna, widziana po raz ostatni w 2007 roku, studentka z bogatej Szwecji trzyma swoje dokumenty elektroniczne na dyskietkach?). Wisienką na torcie irytacji czytelnika jest pomysł na stworzenie tytułowego klubu „Strażników Aniołów”. Grupa kliku osób, w tym „niezbyt znany krytyk literacki”, spadkobierca wielkiego imperium (wówczas poeta-buntownik), prawnik, bajkopisarka i jej mąż - nie jest ani bardzo kontrowersyjna, ani bardzo opiniotwórcza. Klub jest malutki i mało medialny, a jego działalność ogranicza się do pisania kąśliwych recenzji. W jaki sposób mógł przerodzić się w obiekt zainteresowania szwedzkiej policji kryminalnej? Nie tak rodzą się syndykaty zbrodni.

Wnioski, wnioski

Do pełniejszej oceny książki Ohlsson brakuje mi znajomości dwóch poprzednich części cyklu, ale „Na skraju ciszy” to powieść wyrazista i stanowiąca zamkniętą całość. Nie sądzę, aby czytelnik gubił się w jej akcji z powodu nieznajomości „Niechcianych” i „Odwetu”, ja sam z ciekawością sięgnę po obie.

Wspominane przeze mnie błędy i niedociągnięcia są może denerwujące, ale kompensuje je wartka akcja, klimat i prawdziwie kryminalne napięcie, towarzyszące sztokholmskiej grupie dochodzeniowej. Bohaterowie są bardzo dobrze skrojeni i sympatyczni, ale strasznie przegadani. Natomiast ostatnia scena powieści wciska w fotel, nie pozwalając na szybkie rozstanie z „Na skraju ciszy”.


Cyfrowe kryminały w naszej księgarni Ebook.MojeOpinie.pl
Kup ebooka Mroczna Połowa
Mroczna Połowa
28,50 27,01 PLN
Kup ebooka Farma lalek
Farma lalek
27,90 24,60 PLN
Kup ebooka Londyn we krwi
Londyn we krwi
23,99 20,33 PLN
Kup ebooka Ulubione rzeczy
Ulubione rzeczy
29,80 215,25 PLN
Kup ebooka Ludzie za ścianą
Ludzie za ścianą
27,90 24,60 PLN


Chcesz odnieść się do stanowiska autora, chcesz polemizować, skomentować ten tekst? A może chciałbyś Drogi Czytelniku napisać na temat innej książki? Może filmu? Albo albumu muzycznego, który zrobił na Tobie ostatnio wrażenie?
Jeżeli jesteś zainteresowany i zdecydowany przeczytaj nasz anons dotyczący współpracy redakcyjnej lub od razu napisz i wyślij do nas swój materiał na adres: redakcja@mojeopinie.pl. Odezwiemy się szybko!!


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
„Białoruś dla początkujących” – Igor Sokołowski

„Co wiemy dziś na temat Białorusi?” - pyta polskiego czytelnika okładka książki. I odpowiada za niego, że niezbyt dużo.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".