„Naród ukraiński jest cierpliwy, ale cierpliwość każdego ma swoje granice”
    Ukraina w UE26 · Janukowycz51 · polityka światowa37
2014-02-04
Autor: Edgar Czop
To już nie jest pokojowa demonstracja w celu poparcia podpisania Umowy z Unią. To jest wojna przeciwko rządowi, który podniósł rękę na swoich ludzi - mówi Tetiana Tsinkewycz, dziennikarka agencji Interfax-Ukraina. Rozmawia z nią Edgar Czop.

Foto: Tetiana Tsinkewycz

Edgar Czop: Całe zamieszanie wokół Ukrainy zaczęło się pod koniec listopada ubiegłego roku, choć prapoczątek to wcześniejszy brak zgody prezydenta Janukowycza na podpisanie Umowy stowarzyszeniowej z UE. Jak dalej potoczyły się wydarzenia?

Tetiana Tsinkewycz: Myślę, że powstanie zaczęło się nagle – tak samo dla obywateli, jak i dla rządu. 21 listopada wieczorem, po powrocie z pracy do domu, Ukraińcy tradycyjnie włączyli telewizor, aby obejrzeć wiadomości. Usłyszeli wtedy, że Janukowycz w istocie nie podpisał Umowy stowarzyszeniowej z UE. Takie działanie wynikało widocznie z jego własnych i subiektywnych powodów, bez uwzględnienia korzyści i potrzeb ludzi. Prezydent nie podał jasnych i przekonujących argumentów, dlaczego zrobił tak, a nie inaczej. Właściwie to korzyści osobiste i profity finansowe płynące dla jego Rodziny (tak na Ukrainie nazywamy najbliższy krąg prezydenta, który bierze udział w grabieniu budżetu) są głównym powodem, dla którego Janukowycz pozostaje na swoim stanowisku.

Naród ukraiński jest cierpliwy, ale cierpliwość każdego ma swoje granice. Odwrócenie od kursu europejskiego i obawy ludzi przed ewentualnym wejściem do Unii Celnej z Rosją były wydarzeniami, które przelały czarę goryczy. Pamiętam, że tego dnia moi przyjaciele aktywnie poruszali na portalu Facebook historię mężczyzny, który znalazł się na Majdanie przez to, że jego 95-letni dziadek, kiedy usłyszał wieczorne wiadomości, popłakał się i dał ostatnie 500 hrywien wnukowi, żeby ten udał się do Kijowa. W związku z tamtymi wydarzeniami wielu ludzi było oburzonych, a tydzień po decyzji Janukowycza na placu zgromadziło się już kilka tysięcy osób, przeważnie młodych studentów. Po raz pierwszy od czasów pomarańczowej rewolucji Majdan ponownie zebrał Ukraińców i skonsolidował ich w pragnieniu, aby żyć w europejskim kraju.

Wtedy też stało się coś strasznego. Rano 30 listopada obudziliśmy się w innym państwie. Wieść o brutalnym stłumieniu przez Berkut pokojowej demonstracji – zdjęcia i filmiki z rannymi dziewczętami i chłopcami – sprawiły, że łzy same cisnęły się do oczu. Dzwoniliśmy do swoich przyjaciół, rodziców, rozmawialiśmy i wspólnie płakaliśmy. Nie wierzyliśmy, że te nagrania i zdjęcia zostały zrobione na Ukrainie. W naszym wyobrażeniu to mogło stać się wszędzie – w Rosji, na Białorusi, gdziekolwiek na świecie, ale nie na Ukrainie. Ludzie nie mogli i nie chcieli się z tym pogodzić, dlatego wszyscy „świadomi” Ukraińcy wzięli kurs na Kijów. Wtedy nie wiedzieliśmy, co nas czeka, a miały to być jeszcze gorsze wydarzenia – morderstwa , kradzieże, tortury i prześladowania.

Czy tysiące osób zebranych na Euromajdanie są dowodem na to, że Ukraińcy chcą zbliżyć się do Unii, czy może dla niektórych ugrupowań jest to platforma do zbijania własnego kapitału politycznego?

Ostatnio ktoś napisał: „Nie występują przeciwko tym władzom tylko ci, którzy nie wiedzą co się dzieje, albo ci, którzy są odpowiedzialni za te wydarzenia”. Ukraińcy szczerze chcą iść w kierunku Europy i setki tysięcy ludzi, którzy wielokrotnie zbierali się na Majdanie w ciągu ostatnich dwóch miesięcy są tego potwierdzeniem. Co jednak najważniejsze, ludzie nauczyli się nie tylko wykrzykiwać slogany, ale także stawiać konkretne wymagania liderom opozycji, która wzięła na siebie odpowiedzialność, aby mówić w ich imieniu. Inną rzeczą jest to, że opozycji nie wystarcza ani siły, ani woli, ani charyzmy, żeby efektywnie wykorzystywać Majdan w celu zwiększenia presji na Janukowycza i jego współpracowników. Dlatego trójgłowa opozycja [Batkiwszczyna, UDAR i Swoboda – przyp. E.C.] raczej traci zaufanie społeczeństwa, niż realizuje głoszone postulaty.

W Polsce niektóre środowiska są sceptyczne wobec demonstrujących. W mediach przedstawiany jest nam obraz zamaskowanych osób walczących z milicją, okupujących urzędy i rzucających w siebie koktajlami Mołotowa. Czy taki jest prawdziwy obraz ukraińskiej rewolucji?

Trzeba zrozumieć jedno – walka już dawno przeniosła się na nowy etap. To już nie jest pokojowa demonstracja w celu poparcia podpisania Umowy z Unią. To jest wojna przeciwko rządowi, który podniósł rękę na swoich ludzi. To działania przeciwko władzy, która nie rozumie języka pokojowych protestów i która działa wyłącznie siłowo. Najważniejsze jest to, że ten protest jest dobrze zorganizowany. Aktywna walka fizyczna to tylko jeden element mapy Euromajdanu – chodzi tu głównie o wydarzenia na ulicy Hruszewskiego, gdzie Berkut ochrania budynek rządowy. Nie ma żadnych wybitych witryn sklepowych, a z lokali niczego nie ukradziono. Jeżeli chodzi o zajęcie urzędów, to jest w nich organizowany porządek, a wszystkie „nieużywane” pokoje są zaplombowane. Takiego zorganizowanego działania nie było w żadnym europejskim państwie, w którym miały ostatnio miejsce protesty antyrządowe.

To jest opis obrazka Foto: Tetiana Tsinkewycz

Co robi Berkut i Milicja?

Janukowycz przejął kontrolę nad całym tzw. systemem egzekwowania prawa. Na stanowiska kierownicze Ministerstwa Spraw Wewnętrznych zostali powołani ludzie z Doniecka, mający powiązania przestępcze. Milicja nie chroni obywateli – ona ich prześladuje. A wszystko dlatego, że wykorzystują oni swoje prawo, aby nie zgadzać się z władzą. Służby państwowe uprowadzają rannych działaczy ze szpitali i ulic, przychodzą do ich domów bez nakazu i robią pogromy, grożą też ich rodzinom.

Kilka dni temu cały rząd w Kijowie podał się do dymisji, władza odstąpiła od represyjnych reform, jednak prezydent ciągle trzyma się mocno. Czy Janukowycz ustąpi i jakie będą dalsze losy Ukrainy?

Janukowycz już dawno postanowił grać va banque. On rozumie, że dla niego przyszłość polityczna w tym kraju już nie istnieje. Jest trupem politycznym, a obecnie wielu Ukraińców otwarcie pragnie, żeby był też trupem w wymiarze fizycznym. Ludzie po prostu go nienawidzą. Janukowycz będzie więc walczył do końca – dla siebie, swojej Rodziny i biznesu, a walka odbywać się będzie ceną naszej wolności, naszego dobrobytu i naszego życia.

Tetiana Tsinkewycz
Tetiana Tsinkewycz

W latach 2010-2011 studentka stosunków międzynarodowych Uczelni Łazarskiego w Warszawie. W tym samym 2011 roku ukończyła Uniwersytet Lwowski im. Iwana Franki na wydziale dziennikarstwa. Wówczas rozpoczęła pracę w agencji „Interfax-Ukraina” w Kijowie na stanowisku dziennikarza oraz redaktora cotygodniowego biuletynu „Ustawodawstwo”. Zajmuje się pisaniem artykułów na tematy biznesowe, prawne, polityczne oraz związane z systemem krajowego sądownictwa. Ponadto interesuje się historią oraz sztuką. Najbardziej lubi Lwów i jego kawę, a także interesujące dyskusje, podróże oraz ukraińską literaturę i muzykę.



Komentarzy: 1

obserwator
17 maja 2015 (11:27)
Oserwator
No widzisz Dziecko wystarczy ustawić snajperów na dachu zastrzelić paru milicjantów żeby wywołać wściekłość mundurowych , powtórzyć to w drugą stronę i jest niby Rewolucja . Jedyne co możecie osiągnąć jeżeli coś osiągniecie to stać się kolonią na wzór Polski , Czwarty exporter broni na swiecie ( Ukraina ) nie ma broni dla swojego wojska , i musi kupować broń za granicą ? już masz pierwszy syndrom syfu który chcecie zafundować swojemu narodowi .Slava Badera , Slava jego wojennym wyczynom szczególnie na Wołyniu wobec bezbronnej ludności polskiej
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Wschodnia Ukraina w ogniu

Wschód Ukrainy to nadal pole walki. W związku z wyborem Petro Poroszenki na stanowisko prezydenta, wiele wskazuje na to, że walka ta nabierze na sile. Separatyści usłyszeli wreszcie, że...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".