„Nasza klasa” laureata nagrody Nike
    nike4 · teatr72 · premiera teatralna6 · Dramat106
2010-12-11
Laureatem tegorocznej literackiej nagrody Nike jest Tadeusz Słobodzianek autor dramatu „Nasza klasa”. Tekst dramatu wzbudza wiele emocji, prapremiera teatralna prezentowana w londyńskim National Theater już mniej. Przesiąknięty polskością spektakl w Teatrze na Woli, skierowany jest do rodowitych odbiorców, a ci na pewno będą o nim dyskutować.

Tadeusz Słobodzianek to instytucja sama w sobie, znana w teatralnym środowisku – budząca skrajne opinie, od uwielbienia do nienawiści. Z wykształcenia teatrolog, pisał recenzje teatralne do „Polityki” pod pseudonimem Jan Koniecpolski. Debiutował jako dramatopisarz w 1980 roku sztuką dla dzieci „Baśń jesienna”, popularność zyskał jako autor sztuki „Turlajgroszek”, czy „Merlin. Inna historia”. Zaczął reżyserować, stworzył grupę teatralną Wierszalin, a następnie Laboratorium Dramatu z pierwszą w Polsce Szkołą Dramatu. Obecnie jest dyrektorem Teatru na Woli w Warszawie.

„Nasza klasa” powstała kilka lat po ujawnieniu prawdy o pogromie Żydów przez Polaków w Jedwabnem. Ta tragedia jest jednak początkiem do rozważań na temat trudnych relacji polsko-żydowskich. Paradoksalnie, tu nie liczy się odkrycie prawdy, lecz całe lata kłamstw, manipulacji, nienawiści spowodowanej zarówno naturą ludzką jak i ustrojami politycznymi. Nie ma świętych. Każdy naród ma grzechy na swoim sumieniu i chyba przede wszystkim ukazanie tego problemu na scenie, jest najważniejsze. Polacy zostali przez Słobodzianka obdarci z honoru, wielkości i wielkoduszności. Owszem, ukrywali Żydów w czasie wojny, lecz to były wyjątki. Owszem solidaryzowali się w różnych organizacjach podziemnych i rządowych, ale po to, by walczyć lub składać zeznania przeciwko sobie. Owszem są katolikami, szkoda, że jedynie o tym mówią, a z Bogiem na ustach są zdolni do największych przestępstw. Żydzi nie są także niewinni. Słabi, zagubieni, chcą po latach chełpić się swoją martyrologią i czerpać z niej zyski. Słobodzianek nie staje po żadnej stronie, stara się jedynie ukazać tragizm naszej wspólnej wszak historii. Faktycznie trzeba ją znać, by zrozumieć spektakl. Na scenie nie zmienia się nic oprócz symbolu przedstawianego właśnie okresu. Nad drzwiami klasy wypełnionej drewnianymi ławkami i krzesłami wisi najpierw krzyż, potem sierp i młot, następnie swastyka, znów sierp i młot, a na końcu ponownie krzyż. Kolejne sceny oddziela szkolny dzwonek, czasy przemijają, tylko bohaterowie się nie zmieniają.

Są nimi koledzy i koleżanki z klasy. Polacy i Żydzi razem się uczą, mają podobne marzenia, aspiracje. Pierwsze szkolne miłości, wycieczki do kina muszą przemienić się w nienawiść uwarunkowaną jedynie polityką. I właśnie to uczucie dominuje w całym spektaklu.

Klasa to wspólnota, grupa, która wspólnie dorasta, dojrzewa, a dorosłe życie marnuje na wzajemnej nienawiści. To dlatego zdrada boli najbardziej. Dochodzi do niej nie między obcymi ludźmi, a kolegami. Donoszą na siebie, gwałcą koleżankę z klasy, mordują, ukrywają. Po latach spędzonych na tajeniu faktów, jako starzy ludzie odkrywają bezsens całego życia.

Reżyser spektaklu Ondrej Spišák, współpracujący już od lat ze Słobodziankiem, pisze w informacji o przedstawieniu: „Nasza klasa” nie próbuje nikogo pouczać, to opowiadanie historii, która ma prowokować pytania. Dramat, nawiązując do wydarzeń we wschodniej Polsce, jest równocześnie historią uniwersalną, zrozumiałą wszędzie tam, gdzie pojawiają się głębokie konflikty etniczne, a prywatne życie musi ustąpić wielkiej polityce.

Wygląd bohaterów sztuki nie zmienia się przez cały spektakl, choć akcja przedstawia ich długoletnie życie. Zarówno w klasie, jak tuż przed śmiercią, zachowują się podobnie, ale można wyczuć przemiany jakie zachodzą w ich psychice. Od dzieciaków recytujących proste wierszyki- ludowe i patriotyczne, po dojrzałych ludzi obarczonych najcięższymi grzechami.

W spektaklu zastosowano ciekawy zabieg- praktycznie brak rekwizytów, wielka umowność tego, co dzieje się na scenie, skupia całą uwagę widzów na tekście. Aktorzy stosują mowę zależną, często na pozór „monologując” między sobą. Są ciągle obecni na scenie. Przedstawienie jest wiernym odtworzeniem dramatu, co dość rzadko spotykamy obecnie w teatrze. Podobnie jak nieczęsto mamy do czynienia z współczesnym dramatem polskim, który tak dobitnie atakuje polskość i ukazuje tragizm naszej dwudziestowiecznej historii. Nacjonaliści oraz konserwatyści będą niestety mocno zniesmaczeni.

„Nasza klasa” Tadeusz Słobodzianek
Teatr na Woli w Warszawie
prapremiera 16.X.2010
reż.: Ondrej Spišák
wyst. m.in.: Magdalena Czerwińska, Izabela Dąbrowska, Dorota Landowska, Anna Gryszkówna, Robert T. Majewski, Maciej Skuratowicz, Przemysław Sadowski, Marcin Sztabiński


Komentarzy: 1

mol
9 stycznia 2011 (19:27)
przeciwstawne tytuły
Książka o polskim konformizmie? O pójściu na łatwiznę? O tym jak łatwo można zdradzić żyjących obok nas ludzi? Na szczęście w ostatnim czasie są też pisane takie, które dają przykład. Np. "Hiszpański smyczek" Andromedy Romano-Lax. Książka o antyfaszyzmie, o pójściu pod prąd, o człowieczeństwie i nie zniewoleniu swojej duszy. Dwie przeciwstawne, ale i dwie dobre książki.
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
Zaproszenie: 2. Festiwal Wybieram Wschód!

Partnerstwo Wschodnie to idea znacznie wykraczająca poza deklaracje polityków i umowy handlowe – to narzędzie integracji europejskiej, most łączący Wschód z Zachodem. Wiara w ten wymiar...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".