NATO co ty na to?
    NATO82 · mocarstwa świata36 · konflikty XXI wieku45 · polityka światowa37
2008-10-13
Cały świat zajęty jest obecnie kryzysem gospodarczym. Tymczasem Rosja co raz bardziej pręży muskuły. Ani Europa, ani Stany Zjednoczone nie za bardzo wiedzą jak na to zareagować.

Z jednej strony widzimy ocieplenie stosunków niektórych krajów Unii Europejskiej z Rosją. Ochłodzenie związane z wojną w Gruzji trwało krócej niż się wszyscy spodziewali. Z drugiej strony wciąż pogarszają się relacje USA z Rosją. Waszyngton może liczyć na wsparcie Londynu, Warszawy czy republik nadbałtyckich. 16 lipca 2007 roku Brytyjczycy wyrzucili czterech dyplomatów rosyjskich, gdyż Kreml nie chciał wydać zabójcy Litwinienki. W odpowiedzi na to z Moskwy wydalono czterech dyplomatów brytyjskich, a 17 lipca na lotnisku RAF-u w Lemming zapaliły się czerwone lampki. Radar wykrył dwa niezidentyfikowane samoloty. Okazało się, że to bombowce strategiczne Tu-95, które po zrobieniu łuku przy brytyjskiej granicy zawróciły do kraju. Rosja ogłosiła wznowienie lotów bombowców strategicznych. Putin postanowił pogrozić Anglikom pięścią. „Wschodni olbrzym” często wymachuje nią też pod adresem Polski. Zdaje się jednak, że „Lachy” już do tego przywykli.

Gdy wybuchła wojna w Gruzji wydawało się, że Zachód zmieni swój stosunek do Rosji. Powstał jednak pewien dualizm polityki wobec „Moskali”. Z jednej strony ugodowo nastawiona Unia Europejska, a z drugiej twarde stanowisko Sojuszu Północnoatlantyckiego, który zawiesił prace Rady NATO-Rosja. Skąd to się wzięło? W Sojuszu rolę dyrygenta grają Stany Zjednoczone, które mają ostatnimi czasy dość chłodne stosunki z Kremlem. Obecnie w Waszyngtonie ludzi bardziej interesuje jednak trwający kryzys i zbliżające się wybory. Natomiast w Unii aby cokolwiek zrobić potrzebna jest jednomyślność, która w kwestii polityki wschodniej nie istnieje. Dodatkowo największy wpływ na politykę UE mają Francja i Niemcy. Nie jest tajemnicą, że Paryż i Berlin mają dziwną słabość do Rosjan. Nie zmienia tego fakt dużej aktywności prezydenta Sarkozyego w czasie konfliktu gruzińskiego. Moskwa i tak postąpiła na Kaukazie tak jak chciała. Francuscy intelektualiści fascynowali się Rosją już w czasach oświecenia kiedy w despocie, Katarzynie II widzieli wzór władcy (Wolter), a w XX wieku nie przeszkadzał im nawet totalitaryzm radziecki (Jean Paul Sartre). Sympatii Niemców do „Moskali” nie były zaś w stanie zniszczyć nawet dwie wojny światowe. Tylko Polacy ciągle tracą okazję by siedzieć cicho.

Wobec ostatnich posunięć Rosji, NATO pierwszy raz od rozpadu Związku Radzieckiego postanowiło uznać ją za potencjalnego wroga. Oznacza to, że sojusz opracuje plany na wypadek „ataku ze wschodu” na Polskę czy republiki nadbałtyckie. Można wręcz uznać, że Sojusz wrócił do punktu wyjścia i ponownie ma głównego przeciwnika na wschodzie. Tymczasem drugiego listopada Rada Najwyższa ZBiR-a (Związek Białorusi i Rosji) zawrze porozumienie o połączeniu systemów obrony rakietowej obu państw. Ma to być odpowiedź na amerykańska tarczę antyrakietową. Dodatkowo armia rosyjska przeprowadza ćwiczenia rakietowe na morzu Barentsa chwaląc się swoimi pociskami Topol RS-12M. Rakiety wystrzelono w rejon równika na Pacyfiku chcąc zapewne pokazać Stanom, że są w stanie zagrozić ich podwórku. Miedwiediew wysłał też bombowce strategiczne do Wenezueli oraz flotę, oficjalnie na ćwiczenia. Jest to demonstracja siły mająca pokazać, że Rosja wraca na morza i oceany. Nie sprawi to jednak, że reszta marynarki postradzieckiej nagle przestanie rdzewieć. Wydaje się, że Moskwa chce odbudować „blok wschodni” będący opozycją dla Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników. Stara się zwiększyć efekt propagandowy manifestacji siły wojskowej organizując je na Karaibach, tuż pod nosem Amerykanów.

O nowej zimnej wojnie raczej nie ma co mówić. Aby móc ją prowadzić Rosja musiałaby być silniejsza. ZSRR miał gospodarkę dwa razy mniejszą od amerykańskiej, a współczesna gospodarka rosyjska jest aż ośmiokrotnie mniejsza. O jakie rywalizacji może więc tu być mowa? Różnica w sile armii również jest ogromna. Można wskazać, że obecny kryzys osłabił Stany Zjednoczone. To fakt, ale innym krajom, w tym Rosji też się oberwało. Dodatkowo, jak pokazuje historia, to USA zawsze z takich kryzysów wychodziły pierwsze i wzmocnione. I jeszcze jedna rzecz wyklucza taką wojnę, nikomu się ona nie opłaca.

Emannuel Todd nie tak dawno temu twierdził, że z obecnego kryzysu obronną ręką wyjdzie Rosja i Unia Europejska. Dzisiaj widać, że delikatnie rzecz ujmując, pomylił się. Na giełdach rosyjskich wstrzymuje się handel akcjami gdyż gdy tylko sprzedaż rusza natychmiast wszystkie wskaźniki przyjmują kolor czerwony. Mimo, że Moskwa zdecydowała się wpompować w system miliardy dolarów to nie poprawia to sytuacji na rynku. Podobnie zresztą jest też w innych krajach. Gorsza wiadomością dla Kremla jest jednak spadek cen ropy, a co za tym idzie, mniej pieniędzy w budżecie. Z pewnością utrudni to temu państwu kosztowną odbudowę potęgi wojskowej, ale nie zmniejszy efektywności polityki ropy i gazu.

Dzisiaj te surowce maja większą siłę niż lufy czołgów.

Co tak naprawdę wiemy o Rosji? Już wydawało się, że Putin zmieni się w sojusznika zachodu i wprowadzi ten kraj do świata demokracji. Wszedł po 11 września 2001 roku do koalicji antyterrorystycznej i wspomógł operację NATO w Afganistanie . Potem mieliśmy likwidację wolności mediów i zmarginalizowanie opozycji, rozprawa z krnąbrnymi oligarchami zabójstwa Litwinienki i Politowskiej. Następnie pojawił się Miedwiediew. I znowu na zachodzie rozbudziły się nadzieje. Wskazywano, że to liberał, który zmieni kraj. Potem był atak na Gruzję, grożenie Polsce rakietami i wysłanie floty na Karaiby. „Rosji można wiele wytknąć, przeszłego i dzisiejszego, ale nigdy nie można jej zarzucić, że stosunki z nią są nudne. Z Rosją nie sposób się nudzić” pisze Waldemar Łysiak w swojej książce „Lider”. Nie potrafię się z tą opinią nie zgodzić.


Komentarzy: 2

kill man Zax
13 października 2008 (23:51)
a NATO na to!
ciekawie to się rymuje nie. NATO już niedługo nie będzie. Mógłbym się o to założyć, ten sojusz już jest martwy, za dużo rozbieżności. Afganistan położy go na amen. Nie dlatego że NATO jest słabe, ale dlatego, że nie ma odwagi politycznej wziąć się ostro za talibów, chwycić ich za jaja i posłać do ich stwórcy. Boją się, bawią. Śmiechu warte.

Tomasz
15 października 2008 (23:41)
NATO jeszcze zagra na nosie
tym co go już skreślają. Po prostu politycy obecni w Europie nie są dostosowani do kierowania tego typu instytucją. Wykorzystanie błędne, jak powinien być wykorzystywana sojusz wojskowych wszyscy wiemy. A tutaj wciąż ograniczenia, że nie wolno strzelać, jeździć na akcje. Ale pewnego dnia politycy zrozumieją, że życie wielu żołnierzy to nie może być igranie z ogniem, że poszło ono na marne (i będą za to rozliczeni). Zacznie się proces restrukturyzacji i NATO zacznie spełniać swą rolę. Dokopie wówczas każdemu
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Putin w Szanghaju: strategiczne partnerstwo na chińskich warunkach

Oficjalna wizyta prezydenta Rosji Władimira Putina w Chinach w dniach 20–21 maja przyniosła mieszane rezultaty z punktu widzenia celów, jakie stawiała sobie Moskwa.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".