Nie tylko Północ - wyprawa nad Morze Białe
    Rosja257 · reportaże z podróży201
2011-04-13
-Patrzcie uważnie – powiedział jeden z profesorów. – Tu byle cham, nawet za ciężkie pieniądze nie przyjedzie.

To była okazja – wyprawa Wrocławskiego Uniwersytetu na wyspy Morza Białego. Podróż na Północ. Tam cisza, białe noce i syberyjska tekila... Droga na północ biegnie przez Wschód. – A to czyni całą sprawę jeszcze ciekawszą.

Wagon drży od uderzeń jakiś ciężkich narzędzi. Brześć. Granica polsko – ukraińska. Zmieniamy koła, na takie szerzej rozstawione, dopasowane do standardów obowiązujących we wszystkich państwach, które były niegdyś republikami ZSRR.
Za oknami jasno od świateł reflektorów. Uwijają się robotnicy. To naiwne, ale wyobrażaliśmy sobie, że do takiej operacji konieczny jest dźwig unoszący wagony w powietrze... Dziecinna wizja. W dodatku fałszywa. A... jakoś żal tych dźwigów.

Wniebowzięta

Dworce na Wschodzie mają swój styl. Nie pasują zupełnie do szarego odcienia świata pozadworcowego. Zdobne są w malowidła (ideologicznie zaangażowane), kolumny, wymyśle lampiony, pomniki Lenina (czasem ktoś położy bukiecik kwiatków). A wszystko to zadbane, świeżą farbą pociągnięte, gdzie trzeba - przyzłocone.
Szczytowym osiągnięciem tego stylu jest metro. W Petersburgu, wczesnym rankiem jedziemy ruchomymi schodami w dół - do peronów podziemnej kolei.
Równolegle do nas, tyle, że w przeciwnym kierunku, podróżuje staruszka. Nieruchoma, przed siebie patrząca, płynie między złotymi kandelabrami bardzo spokojnie – jak wniebowzięta.

Posiłek na dalekiej północy, foto:Justyna Rybak Posiłek na dalekiej północy, foto:Justyna Rybak

...eta chrub Sowieckiego Sojuza

Petersburg. Opadło już rozbawienie wywołane wizytą toalecie... Bo proszę sobie wyobrazić – tam w ubikacji unosi się duch kolektywu. Wygląda to tak: Kafelkowy chłód przestronnego pomieszczenia i rząd... jak to wyrazić... „oczek”, czyli dziur z podestami na stopy. A pomiędzy nimi - metrowej wysokości murki bez drzwi, lekko tylko zagięte od frontu...
-Nad Morze Białe jedziecie? – pyta starszy pan siedzący obok w poczekalni. – A nie lepiej do Soczi? Sewier eta Sewier... nic tylko komary (Siewier to północ po rosyjsku).
Ubrany w białą, miękką czapkę z daszkiem robi bardzo sympatyczne wrażenie. Ma czas, czeka na pociąg – tak jak i my.
-Polska spokojna – ocenia. – A u nas same nieszczęścia... „Kursk”, katastrofa samolotu, w niej 140 ludzi zginęło... Czarnobyl. Pracowałem tam - ciężarówką jeździłem... Wielkie to było nieszczęście.
-A ta... – tu szuka słowa. – Demokracja... Eta chrub Sowieckiego Sojuza.

Ryba w dzwonki

Można godzinami gapić się w okno wagonu – tam jak okiem sięgnąć - przestrzenie lasów i torfowisk. Meandrujące rzeki, mokradła i przerośnięte roślinnością bajora.
Pociąg na trasie z Sankt Petersburga do Murmańska zatrzymuje się kilkukrotnie. Na każdej stacji pasażerowie wysypują się na perony, kupują świeżo wędzone ryby, nadziewane pierogi i piwo..Potem wagony ruszają dalej. A w środku ryba kroi się w dzwonki, sól usypana w kopczyki na gazetach tyko czeka.
Czasu wystarczy. Tysiąc kilometrów – to ponad dwadzieścia godzin podróży
- Ile w Polsce zarabiają lekarze? Tak w przeliczeniu na dolary... Ooo... to dużo. A nauczyciele? No, no...
Na zdrowie. Jedziemy dalej.

Jedna z wysp na Morzu Białym, foto:Justyna Rybak Jedna z wysp na Morzu Białym, foto:Justyna Rybak

Wyspy na Morzu Białym

Za nami zakupy w Czupie – dobre atlasy pokazują gdzie ona jest - ostatniej miejscowości na naszej trasie. Dalej - już tylko Archipelag Keretski - morze, lasy, skały i opuszczone domostwa. I Srednij Ostrow – stacja badawcza Petersburskiego Uniwersytetu – miejsce naszego kwaterunku.
Pięknie jest płynąć pomiędzy wysepkami Morza Białego. Co jakiś czas z wody wygląda foka – przygląda się nam z bezpiecznej odległości.
W ten sposób podróżować będziemy codziennie - od wyspy do wyspy. Niektóre z ich lesiste - ciche, inne już tylko skałą, mchem i porostami pokryte – te rozbrzmiewają krzykami setek ptaków.
Dzień nas nie goni – noc tu o tej porze prawie roku prawie nie zagląda. Jasno jest okrągłą dobę. Około pierwszej w nocy słońce czerwienieje kierując się ku zachodowi. Po godzinie – chowa się za horyzont. Robi się różowo i... tak już zostaje. Nie wiadomo czy to zachód czy już wschód słońca – o czwartej robi się przecież coraz jaśniej.
Taki świat uspokaja myśli. Przywraca wszystkiemu właściwy wymiar. Szkoda, że ten stan minie po powrocie...
Na wyspach oraz na stałym zalesionym lądzie wiele jest opustoszałych osiedli ludzkich. Do niektórych z nich życie wraca na cztery – pięć miesięcy w roku. Mieszkają w nich rybacy i naukowcy. Reszta stoi samotnie i pusto.
Większość jest drewniana – takie domy starzeją się z pięknie, z klasą. Chylą się tylko, szarzeją, zapadają w sobie.
Inaczej jest – z nielicznymi - domami murowanymi. Te pokryte liszajem obłażącego tynku, straszą ślepymi oczodołami okien, szczerzą się dziurawymi ścianami – najwyraźniej tu nie pasują.

Syberyjska tekila

Andriej śpiewa i gra na gitarze. Nosi skórzaną kurtkę, przyozdobioną naszywkami i piórami ptaków. Na głowie – bandana.
-Jestem muzykiem – określa sam siebie. Na Srednim Ostrowie siedzi w zimie i w lecie. Pracuje dla Uniwersytetu.
-Zima jest raczej ekstremalna – mówi. – Śniegu - wyżej człowieka, na łosie trzeba polować... Tylko do Czupy robi się bliżej. Zamiast trzech godzin kutrem – wystarczy 45 minut buranem (sanie z silnikiem od samolotu) po zamarzniętym morzu.
Po Andrieju śpiewa dziewczyna – studentka z Petersburga, potem student... wszyscy solo, czysto i z uczuciem. Pali się ognisko. We krwi coraz rezolutniej krąży syberyjska tekila – napój o posmaku ziół i wielkiej mocy 80 procent alkoholu.
Kilka dni później ktoś opowiada, ze Andriej mieszkał w Sankt Petersburgu. Ze złymi ludźmi jednak się zadawał i od pewnego czasu nie może się w mieście pokazywać. Żyje więc na Północy. Tu bezpieczniej.

Sidorow Ostrow

Płynąc kutrem docieramy do granicy Archipelagu Keretskiego - na wyspę Sidorow. To ląd jak z bajki. Morze rozlewa się po delikatnym białym piasku. Woda jest nieskazitelnie przejrzysta. Słońce przypieka. Chciałoby się rozebrać i zanurzyć...
Niestety, już pierwszy kontakt bosych stóp z Morzem Białym paraliżuje - woda jest lodowata. Na nietkniętej ludzką stopą piaskowej plaży wyplute przez morze pokłady gnijących wodorostów. Pośród nich znajdujemy szczątki rozkładającej się foki. Trochę dalej zaplątany w wodorosty szkielet kaczki- edredona. Bezkresny błękitu morza, promienie ostrego słońca... Biedny ptak szamotał się pewnie bezskutecznie, aż opadł z sił i dał za wygraną. Miał straszną śmierć.

Pies Bublik, foto: Justyna Rybak Pies Bublik, foto: Justyna Rybak

Bublik

Zaprzyjaźnił się z nami interesownie. Najpierw wpadał do naszej chaty tylko w porach posiłków. Dostawał niedojedzony makaron z różnymi polskimi konserwami. Potem coraz częściej można go było zobaczyć jak przysypia na progu, unieruchomiony swoim obżarstwem. Jeszcze później zaczął dołączać do nas, gdy wsiadaliśmy do kutra, by zwiedzać z nami kolejne wyspy.
Pies, nazywany przez wszystkich Bublik, wskakiwał na pokład nie zachęcany przez nikogo i podróżował z nami do najdalszych zakątków archipelagu. Ostatniego dnia, gdy wyjeżdżaliśmy, nie przyszedł wcale.
Skąd wiedział, że tym razem już nie wrócimy? Teraz pewnie ma kolejnych nowych przyjaciół, studentów lub pracowników Uniwersytetu Petersburskiego, którzy spędzają lato na wyspie. Świetnie sobie tam radzi. W końcu tam mieszka. Bublik - piękny samojed o śnieżnobiałej sierści.

Geograficzne wyszukiwanie tekstów Wybierz kontynent i kraj, czytaj nasze teksty

Dziewczynka z poziomkami

Na Białorusi nasz pociąg ma sześciogodzinny postój w Orszy. Wysiadamy. Raz po raz podchodzą do nas miejscowi, oferując piwo, namawiając na kupno oranżady czy chleba. Pośród nich stoi smutna, może sześcioletnia dziewczynka z jednym, jedynym kubeczkiem poziomek. Ma warkoczyki i bose stopy. Ubrana w brudną starą sukienkę, z ponurą miną podsuwała garnuszek kolejnym wysiadającym pasażerom. Po kilku godzinach, gdy wracamy do pociągu nadal sterczy koło naszego wagonu.

Podchodzimy do niej, by spytać ile kosztują jej poziomki. Wyciągamy białoruskie ruble. -Muszą być rosyjskie ruble – odpowiada. - Bo mama mnie nie wpuści do domu.
Takiej waluty już nie mamy, ale zagadujemy znajomych. W końcu znajdujemy - solidne rosyjskie ruble. Ich kurs przewyższa białoruskie dziesięciokrotnie.
Kupujemy ten kubeczek poziomek. Są lekko nadpsute... Tak beznadziejnie długo stały na słońcu.
Dziewczynka westchnęła i odeszła. Bez cienia uśmiechu na twarzy.

Pułapka na amerykańca

-Pan!... – kierownik wagonu wie, że w Polsce – dziwnym kraju sami panowie i panie. – Pomóżcie Amerykańcom...
Matka i córka – Amerykanki w podróży po Europie i Azji. Były już Chinach, Mongolii, Rosji. Teraz przez Białoruś i Polskę chcą dotrzeć do Czech i Europy zachodniej.
Rzeczywiście potrzebują pomocy – przed granicą należy wypełnić deklarację. To druczek pełen szczegółowych pytań. A wszystkie one spisane są wyłącznie alfabetem rosyjskim. Cudzoziemiec, który go nie zna – choćby pękł - nie poradzi sobie.
Jak się potem okaże Amerykanki nie mają białoruskiej wizy tranzytowej, więc bidule wysiądą tuż przed Brześciem z nakazem powrotu do Mińska. Tam wiza zostanie przydzielona. -Dlaczego nie powiedzieli nam o wizie gdy kupowałyśmy bilet – dziwią się. – Czy coś z tego rozumiecie?
Zdziwienie towarzyszy Amerykankom wszędzie.
Podczas postoju na terenie Białorusi możemy obejrzeć postkomunistyczny świat oczyma urodzonych kapitalistek.
-Zamknięte, przerwa – sprzedawczyni zagradza wejście do sklepu własnym ciałem i z niewiadomych powodów obraża się. Jest środek dnia handlowego.
-Jak to - nie chcą naszych pieniędzy? – Amerykanki nie udają zdziwienia – są szczere zaskoczone.
-Nie ma niegazowanej wody mineralnej? – to znowu one.
-A po co komu mineralna bez gazu? – zdają się pytać oczy barmanki.
Pomniki.
-Co tam napisane? –pytają.
-Ofiarom wojny.
Kiwanie głową, pełne bólu westchnienie – biedna, stara Europa...
A po tym wszystkim – pułapka wizowa.
Prowadzone przez celników w wielkich czapkach, zdążyły jeszcze wyszeptać do nas:
-Czy wy coś z tego rozumiecie?
Żegnajcie.


Rozgwiazda, wyprawa nad Morze Białe, foto Justyna RybakBublik, wyprawa nad Morze Białe, foto Justyna RybakWyspy nad Morzem Białym,  wyprawa nad Morze Białe, foto Justyna RybakNa jednej z wysepek archipelagu, wyprawa nad Morze Białe, foto Justyna RybakWyspa, wyprawa nad Morze Białe, foto Justyna RybakPosiłek, wyprawa nad Morze Białe, foto Justyna RybakNa północy, wyprawa nad Morze Białe, foto Justyna RybakPływając kutrem po Morzu Białym, wyprawa nad Morze Białe, foto Justyna RybakBiała noc, wyprawa nad Morze Białe, foto Justyna Rybak
Komentarzy: 7

shape_shifter
14 kwietnia 2011 (14:53)
keep walking
Masz naprawdę lekkie pióro. Pozdro

Cień
14 kwietnia 2011 (22:14)
.
Świetne napisane. I dodając polski akcent, powiem- tylko czemu tak mało!;)

Tony
19 kwietnia 2011 (09:32)
faktycznie taka ”życiówka”
nie ma opisu zabytków, tylko fajnie zrobiona dialogowa relacja...jak tam jest. Bardzo się podoba

ten
19 kwietnia 2011 (15:30)
wlasnie, malo, chcialoby sie wiecej :)
jak ktoś ma ciekawe obserwacje i przeżycia to powinien opowiadać. Fajnie że wciąż żyje sztuka opowiadania. twitter i facebook jeszcze wszystkiego nie zniszczył :)

Obserwator
7 lipca 2012 (20:23)
Nie ta...
Brześć... To chyba polsko-białoruska granica. Chyba zbyt wiele wypiłeś już przed granicą....

Obserwator
7 lipca 2012 (20:25)
Północ
No tak, polskim jełopom PO edukacji trzeba tłumaczyć co to \"siewier\"

Autor (widmo)
15 lipca 2016 (18:55)
Dzięki
Cieszę się że się styl spodobał ;) bo - mój. Zaskakująca sytuacja
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Tajlandia - podróż po krainie uśmiechu

Przybyliśmy po piętnastu godzinach podróży na wyspę Koh Ko Khao ( lot + transfer ). Myślę, że nietrudno dociec na podstawie nazwy geograficznej, iż jest to Tajlandia, którą chcieliśmy...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".