Nie zadzieraj z „Biełaruśkalijem”
    Biełaruśkalij3 · Łukaszenko50 · współpraca gospodarcza19 · Białoruś62
2013-08-26
Pod koniec lipca zakończyła się owocna niegdyś współpraca dwóch gigantów runku potasowego: białoruskiego „Biełaruśkalij” i rosyjskiego „Urałkalij”. Dzisiaj Mińsk pokazał, jak się rozwiązuje konflikty biznesowe – dyrektor rosyjskiej kompanii Władisław Baumgertner został aresztowany w Białorusi.

Kopalnia potasu należąca do Uralkali, www.uralkali.com

Żeby było zabawniej, do Mińska przybył na zaproszenie premiera Białorusi Michaiła Miasnikowa. Przed aresztowaniem zdążył się z nim nawet spotkać. Od razu po zatrzymaniu białoruski Komitet Śledczy ogłosił, że chciałby zobaczyć też jego kolegów - prawie cały zarząd rosyjskiej kompanii. Wiadomo, że są oskarżeni o „nadużycie władzy i kompetencji służbowych”. Grozi im od 3 do 10 lat więzienia.

Od miłości do nienawiści jeden krok

„Biełaruśkalij” i „Urałkalij” faktycznie tworzyły kartel pod nazwą „Białoruska Kompania Potasowa” (BKP), który kontrolował 40% światowego rynku. Są to najwięksi eksporterzy tego surowca na świecie. Dzięki zawartemu sojuszowi, od 2005 roku dyktowali ceny nawozów potasowych. Wkład samego „Biełaruśkalija” do budżetu Białorusi wynosił ponad 3 mld rocznie. Żeby zobrazować znaczenie tej kwoty, dobrze spojrzeć na wydatkową stronę białoruskiej kasy państwowej: w 2013 roku tyle samo mają wynieść wydatki na system sądowy i milicję, a także na sferę socjalną razem wzięte.

Dlaczego postanowiono zrezygnować z tak pięknego schematu? Według źródła Gazeta.ru w białoruskim ministerstwie gospodarki, na krok ten namówiły Mińsk Indie i Chiny. Wspólna pozycja tych krajów „niedwuznacznie dała do zrozumienia, że eksport potasu chlorowego będzie bardziej opłacalny bez udziału Rosjan". W związku z tym strona białoruska zaczęła przygotowywać się do rozwodu, ale… „Urałkalij” zrezygnował ze współpracy w ramach BKP jako pierwszy, więc to „Biełaruśkalij” wyszedł na stronę poszkodowaną.

Po areszcie

Rynek papierów wartościowych zareagował momentalnie - akcje „Urałkalija” gwałtownie spadają. Na moment napisania materiału - czyli godzinę po aresztowaniu - spadły do poziomu 2,8%. Taka decyzja podjęta została oczywiście nie w Komitecie Śledczym, a na dużo wyższym szczeblu. Białoruska polityka zewnętrzna, a zwłaszcza stosunki z Rosją, są cykliczne. Zdawać by się mogło - sytuacja ekonomiczna jest daleka od pewnej, zbliżają się wybory, nie warto prowokować napięć. A jednak Mińsk decyduje się na taki nie zbyt rozsądny krok. Podobna sytuacja miała jednak miejsce przed wyborami w 2010, kiedy Łukaszenka poprawił fatalne stosunki z Moskwą w trakcie jednej wizyty.

Były kierownik kołchozu chce pokazać, że jest nieugiętym władcą i za każdą cenę będzie bronił interesów ostatniego należącego wyłącznie do Białorusi wielkiego przedsiębiorstwa w kraju. Choć oczywiście nikt nie ma wątpliwości, że kiedy nastąpi kolejna katastrofa finansowa, Łukaszenka będzie myślał tylko o przetrwaniu na stanowisku, a nie o rynku potasowym.




Chcesz odnieść się do stanowiska autora, chcesz polemizować, skomentować ten tekst? A może chciałbyś Drogi Czytelniku napisać na inny temat?
Jeżeli jesteś zainteresowany i zdecydowany przeczytaj nasz anons dotyczący współpracy redakcyjnej lub od razu napisz i wyślij do nas swój materiał na adres: redakcja@mojeopinie.pl. Odezwiemy się szybko!!

Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Abekonomia przynosi efekty

Japończycy i gospodarka kraju Kwitnącej Wiśni ponownie wraca na tory wzrostu gospodarczego, co można zaobserwować od początku roku po odczytach danych dotyczących m.in. produktu krajowego...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".