Niemcy nie niszczą sąsiadów!
    gospodarka Niemiec26 · Niemcy74 · wymiana handlowa8 · Eksport5
2013-08-01
Coraz bardziej rośnie mit „złej Północy”, a szczególnie „złych Niemiec” – naszego sąsiada, który kradnie miejsca pracy innym krajom UE, a zwłaszcza krajom „biednego Południa”.

Fabryka Opla w Niemczech, istock foto

Mit ten głosi w gruncie rzeczy, że Niemcy uprawiają „politykę niszczenia sąsiadów”. Egzemplifikacją tej tezy są dwa artykuły: „Gdy Południe traci, Niemcy zarabiają” Michała Potockiego oraz „Polityka niszczenia sąsiada” Rafała Wosia zamieszczone na łamach Dziennika Gazety Prawnej. Jak każdy mit, ten również karmiony jest cząstkowymi, selektywnie dobieranymi informacjami i podlewany sosem demagogii. „Ganienie Południa za to, że się nie oparło pokusie jest nieuczciwe” – ależ chyba na tym właśnie polega „dorosłość”, żeby pokusie się opierać. A może w krajach Południa rządzą dzieci? To już idźmy na całość i powiedzmy „ganienie biednych złodziei za to, że nie oparli się pokusie sięgnięcia po bogactwo innych jest nieuczciwe”. W tym twierdzeniu jest oczywiście jeszcze więcej demagogii, ale kierunek myślenia jest ten sam.

Miejsca pracy z wielu krajów UE rzeczywście znikają ale, nie są temu winne Niemcy – miejsca pracy odpływają bowiem poza kontynent europejski

Teraz już na poważnie. Zweryfikujmy tezę o „niszczeniu sąsiadów” przez Niemcy na bazie rzetelnej analizy liczbowej. Sprawdźmy jak zmieniała się dynamika i struktura geograficzna niemieckiego eksportu od czasów zaistnienia waluty euro i czy rzeczywiście to kraje „biednego Południa” były głównym przedmiotem ataku czołgów i innych niemieckich produktów?

Wymiana handlowa Niemiec z UE

Grzechem śmiertelnym, którym tabuny polityków, ekonomistów i dziennikarzy obciążają Niemcy, jest wielkość i dynamika ich eksportu. Główna teza brzmi mniej więcej tak: to dzięki wprowadzeniu waluty euro, która zniwelowała siłę marki Niemcy stały się potęgą eksportową, zalały swoimi produktami resztę krajów UE, tym samym wywołując u nich kryzys poprzez odbieranie im miejsc pracy i przenosząc je do Niemiec. Na dowód tej tezy przytaczane są przede wszystkim dwa argumenty: po pierwsze, ujemne saldo wymiany zagranicznej wielu państw UE wobec nadwyżki eksportowej Niemiec i po drugie, wysokie bezrobocie w tych krajach wobec niskiego bezrobocia w Niemczech. Jakże pięknie to pasuje – ale tylko pozornie. Niestety, a może stety, teza ta i jej argumentacja jest całkowicie błędna. Autorzy po prostu nie odrobili lekcji analizy bazującej na liczbach. Gdyby ją odrobili, zapewne byłoby im wstyd, że popełnili takie teksty. Argumenty można odrzucić, a tezę obalić z dziecinną łatwością.

Niemcy nie stały się potęgą eksportową po wprowadzeniu euro. Były nią długo wcześniej. Mając bardzo silną i stale drożejącą markę Niemcy przez całe dekady były w pierwszej trójce światowych eksporterów, zajmując nawet okresowo pierwsze miejsce. Wprowadzenie euro oczywiście nie zaszkodziło niemieckiemu eksportowi, ale czy wpłynęło na wzrost dodatniego salda? Liczby mówią coś zupełnie przeciwnego. W ciągu ostatniej dekady (2003-2012) niemiecki eksport wzrósł o 56%. Przyrost imponujący! A jak zachował się w tym czasie niemiecki import: przyrósł o 61%, a więc o pięć punktów procentowych więcej! Jak wygląda w świetle tego teza o egoizmie Niemiec, które tylko eksportują, a w ogóle nie chcą importować? Saldo wymiany z zagranicą od dziesiątków lat było w Niemczech dodatnie. Ale właśnie w ostatniej dekadzie wyhamowało. Wprawdzie w kwotach bezwzględnych nieco przyrastało (w 2003 roku +124 mld euro, a w 2012 +149 mld euro), ale w ujęciu procentowym już spadło (w 2003 roku wynosiło 14% eksportu, a w 2012 już tylko 11%).

To są dane o całości eksportu i importu Niemiec. Przyjrzyjmy się jak wygląda wymiana Niemiec z UE. A wygląda jeszcze lepiej, czyli jeszcze gorzej dla zwolenników tezy o niemieckich korzyściach z euro i niemieckim egoizmie.

Dynamika wymiany handlowej Niemiec z UE jest prezentowana na wykresie 1.

Dynamika wymiany handlowej Niemiec z UE źródło: EUROSTAT Dynamika wymiany handlowej Niemiec z UE źródło: EUROSTAT

Co z tego zestawienia wynika? Po pierwsze, wymiana handlowa Niemiec z krajami UE była przez całą ostatnią dekadę zrównoważona. Po drugie, dodatnie saldo wymiany na korzyść Niemiec spadło z 3,4% w 2003 roku do 1,2% w 2012 roku. Po trzecie, jeżeli odnosić wszystko do Niemiec, to właśnie one zdynamizowały wymianę handlową wewnątrz UE, powodując jej wzrost o blisko 40% w ciągu dekady.

Faktem jest jednak, że salda wymiany zagranicznej w wielu krajach są ujemne, a bezrobocie wysokie. Kto spowodował ten deficyt w handlu zagranicznym i gdzie uciekły miejsca pracy?

Wymiana handlowa UE z państwami trzecimi

Zacznijmy znowu od Niemiec. Wymianę Republiki Federalnej z resztą świata w latach 2003-2012 przedstawia wykres 2.

Dynamika wymiany handlowej Niemiec z resztą świata źródło: EUROSTAT Dynamika wymiany handlowej Niemiec z resztą świata źródło: EUROSTAT

Wynika z niego, że dynamika wzrostu obrotów a przede wszystkim eksportu Niemiec z państwami trzecimi była dwa razy wyższa niż z krajami UE. Saldo dodatnie wymiany z resztą świata wzrosło blisko trzykrotnie! Co z tego wynika? A no to, że Niemcy zrównoważoną (chociaż rosnącą) wymianą z krajami UE i dynamicznie rosnącym dodatnim saldem wymiany z resztą świata tworzą miejsca pracy w pozostałych krajach UE. Oczywiście nie po równo we wszystkich, o czym w dalszej części artykułu. Tworzą miejsca pracy również u siebie. Ale nie kosztem pozostałej części UE.

A jak wygląda wymiana handlowa z UE z punktu widzenia państw trzecich? Prezentuje to wykres 3.

Dynamika wymiany handlowej Niemiec z państwami trzecimi źródło: EUROSTAT Dynamika wymiany handlowej Niemiec z państwami trzecimi źródło: EUROSTAT

Płynie z niego bardzo klarowne przesłanie. UE przegrywa wymianę zagraniczną na rzecz przede wszystkim Azji, ale też innych kontynentów, np. Ameryki Łacińskiej. Eksport z tych kierunków, a więc import do UE, rósł dużo szybciej niż eksport Niemiec do reszty UE. Import z Azji wzrósł w ciągu dekady o 90% (w tym z Chin o 173%, a z Indii o 165%). Import z Ameryki Płd. wzrósł o 119%. W tym okresie eksport Niemiec do Unii wzrósł tylko o 56%, przy szybciej rosnącym eksporcie pozostałych krajów UE do Niemiec. No i mamy zdefiniowanych „złodziei” miejsc pracy w Grecji, Portugalii, Hiszpanii i innych kulejących gospodarkach UE. Jeżeli Niemcy mają rosnące nadwyżkę eksportową z resztą świata, a reszta świata ma rosnącą nadwyżkę eksportową z UE, to kto jest temu winien? I gdzie „uciekają” miejsca pracy z biednego europejskiego Południa?

Jak przeciwdziałać odpływowi miejsc pracy z UE?

Dotychczas w artykule zostało wykazane, że miejsca pracy z wielu krajów UE rzeczywście znikają ale, nie są temu winne Niemcy – miejsca pracy odpływają bowiem poza kontynent europejski. Co więc robić aby ten proces zatrzymać?

Na pewno nie należy robić np. tego, co proponuje niemiecki ekonomista Heiner Flassbeck, były wiceminister finansów w rozmowie z redaktorem Jackiem Żakowskim w „Polityce” (nr 28 (2915) z dnia 10.07.2013). Tezy tej rozmowy przytoczone są jako przykłady, bo prezentuje je nie tylko Flessbeck, ale również wielu innych ekspertów od rozwiązywania kryzysu gospodarczego w UE. Polityka Francji i krajów Południa była z grubsza prawidłowa, to Niemcy wbrew ustaleniom międzynarodowym, spowodowały nierównowagę w Unii i kłopoty pozostałych krajów, które nie są w stanie przeciwstawić się deficytowi w obrocie z Niemcami. Miał rację kanclerz Gerhard Schroeder usuwając tego wiceministra ze swojego rządu, bo to wstyd, żeby wiceminister finansów nie znał sald wymiany handlowej własnego kraju (por. wykres 1). Dalej jest jeszcze gorzej Spłacanie długów przez Grecję czy Włochy musi się zacząć od stopniowej podwyżki płac w Niemczech. Red. Żakowski przytomnie pyta czy to nie odbierze Niemcom konkurencyjności na rynkach globalnych. Odpowiedz jest, że owszem, dlatego „trzeba to robić stopniowo”. Czyli tonąć na własne życzenie, ale powoli. A za wzór do naśladowania pan były wiceminister stawia Niemcom... Chiny. Chiny zwiększają płacę i rewaluują juana, dzięki czemu rośnie ich popyt wewnętrzny. Mamy tu do czynienia z pomyleniem przedszkola z domem starców. Chiny wychodzą właśnie z etapu „przedszkola gospodarczego”, w którym były pod ochronką. Co dzieje się nawet z dużą gospodarką, która zbyt długo pozostaje w „wieku ochronnym”, widać dobrze na przykładzie Japonii, od 20 lat tkwiącej w stagnacji.

Należy postępować dokładnie odwrotnie niż radzi były minister. Należy wspierać te działania, które przywrócą konkurencyjność Europy w systemie globalnym, a nie ją osłabią. Europa, korzystając przez okres powojenny z wielu przewag (technologicznej, kulturowej, organizacyjnej, wydajnościowej), zafundowała sobie życie na bardzo wysokim poziomie w porównaniu z innymi uczestnikami globalnego rynku. Tak naprawdę na ten wysoki poziom zasługiwała część Europy, tzn. Północ. Południe załapało się na wyższą stopę życiową wchodząc do klubu zwanego UE, nabywając prawa przysługujące członkom klubu i lekceważąc obowiązki. Przeciwnicy cięć niezasłużonego poziomu życia krajów Południa jakoś nabierają wody w usta, kiedy pada pytanie, kto ma zapłacić rachunek za utrzymywanie tej fikcji ekonomicznej. Bo dobrej odpowiedzi na to pytanie po prostu nie ma. Fałszywi obrońcy krajów Południa, którzy wmawiają wszystkim, że obywatele Grecji, Hiszpanii, Portugalii, Włoch, a nawet Francji nie mogą pracować tak wydajnie jak obywatele krajów Północy robią z mieszkańców krajów Południa zbiorowych nieudaczników.

Rada dla krajów Południa jest następująca: pozbądźcie się fałszywych przyjaciół, a z wrogami dacie sobie radę. Wrogami Południa są populistyczni skorumpowani politycy, nieudolni przedsiębiorcy, funkcjonujący dzięki tzw. układom, nieuczciwi obywatele okradający własne państwa, wyłudzając nienależne świadczenia. Wrogami nie są kraje Północy z Niemcami na czele. Dlaczego miliony emigrantów z Południa pracują tak samo wydajnie jak reszta mieszkańców Północy? Upraszczając można powiedzieć – dlatego że swoich „wrogów” zostawili na Południu.

Autorytety, które wmawiają mieszkańcom Południa, że oni są w porządku, a tylko Północ jest „be”, są po prostu szkodnikami. Tym bardziej, że przesunięcia w systemie globalnym działają perspektywicznie na korzyść mieszkańców Południa. Kraje, które zalewają Południe Europy tanimi produktami (głównie gospodarki azjatyckie) same odczuwają szybki wzrost kosztów wytwarzania, w tym głównie kosztów osobowych. Nawet USA zaczynają odzyskiwać miejsca pracy utracone na rzecz Azji. Dlaczego nie może robić tego Europa Południowa, której właśnie sprzyja proces redukcji kosztów wytwarzania? Trzeba tylko go wspomagać, a nie zatrzymywać.

Punkt widzenia Polskiej gospodarki

Trzeba stwierdzić jednoznacznie, że procesy gospodarcze zachodzące w UE w ostatniej dekadzie są dla Polski korzystne. Wzrost PKB w latach 2003-2012 wyniósł 44% , a wzrost eksportu blisko 250%. Te wyniki lokują nas w ścisłej czołówce liderów wzrostu na kontynencie Europejskim. Ten sukces nie byłby do osiągnięcia bez ścisłej współpracy z motorem eksportu europejskiego – Niemcami, z którymi mamy ponad 25% wymiany handlowej. Polska nie jest zresztą wyjątkiem. Podobnie korzystają na współpracy z gospodarką niemiecką inne kraje z Europy Wschodniej. Jeżeli już koniecznie szukać winnych utraty miejsc pracy przez kraje Południa w Europie, to należy wskazać Polskę i inne kraje naszego regionu. Po prostu Południe nie wytrzymuje konkurencji ze Wschodem. Można nawet już mówić o kształtowaniu się bloku Północno-Wschodniego w UE, który może być alternatywą dla dawnego podziału Europy na bogaty Zachód i biedny Wschód.




Chcesz odnieść się do stanowiska autora, chcesz polemizować, skomentować ten tekst? A może chciałbyś Drogi Czytelniku napisać na inny temat?
Jeżeli jesteś zainteresowany i zdecydowany przeczytaj nasz anons dotyczący współpracy redakcyjnej lub od razu napisz i wyślij do nas swój materiał na adres: redakcja@mojeopinie.pl. Odezwiemy się szybko!!

Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Abekonomia przynosi efekty

Japończycy i gospodarka kraju Kwitnącej Wiśni ponownie wraca na tory wzrostu gospodarczego, co można zaobserwować od początku roku po odczytach danych dotyczących m.in. produktu krajowego...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".