Ninja – fikcja a rzeczywistość.Metody walki cz.2
    Historia27 · Azja86 · bohaterowie historii9

W poprzednim tekście, opisaliśmy w skrócie rzecz jasna całą historię Ninja od powstania aż do upadku w wyniku ciężkich wojen w Japonii w XVI wieku. Teraz czas na przybliżenie, jak uczono walki tych legendarnych cichych zabojców.




Ninja. Metody walki


Metody walki

Nawet najlepiej wytrenowany i wyprany z uczuć umysł nic nie poradzi bez dobrze wyszkolonego ciała. Od najmłodszych lat Ninja każdą wolna chwilę poświęcali na trening. Obejmował on pływanie, kontrolę oddechu i wyrabianie żelaznej kondycji. Adepci doskonalili się ponadto bezszelestnego poruszania, nawet w biegu a także uczyli się zachowywać równowagę. Do tego oczywiście dochodziła nauka fechtunku całym arsenałem wymyślnych broni a także walki gołymi rękami.

Jedną z najbardziej charakterystycznych umiejętności ninja była zdolność do idealnego zakamuflowania swojej obecności. W ten sposób „kroczący w cieniu” zdobywali przewagę nad samurajami i jako pierwsi mogli zadać perfekcyjny, morderczy cios. Japońskie legendy głosiły, że ninja potrafią dotrzeć w każde miejsce, latać a nawet chodzić po wodzie. W opowieściach tych było ziarno prawdy. Ninja umieli doskonale się wspinać i kryć a przeszkody wodne przebywali używając płetw lub na specjalnie skonstruowanych butach-tratwach i malutkich pontonach.

Legendy o lataniu powstały zaś kiedy ninja uciekali z zamku zjeżdżając po linie rozciągniętej między wieżą a drzewami pod zamkiem. Zabójcy byli w stanie poruszać się bezgłośnie po wrogim obozie a także w razie potrzeby zastygnąć bez ruchu w najmniej spodziewanym przez strażników miejscu. Ninja potrafili przybrać kształt kamienia za pomocą specjalnego płaszcza lub wyginając w niemożliwy dla człowieka sposób ciało udawali w ciemności korzeń lub drzewo. Chcieli żeby wierzono, iż mogą się zamienić w rybę, ptaka, lub kamień czy drzewo.

Przesądy, strach i wiara w nadprzyrodzone zdolności ułatwiały im zadanie. Krycie się za ścianami, krzakami i pod wodą, kiedy śmierć była tak blisko wymagało stalowych nerwów. Atak znikąd nie zawsze oznaczał uderzenie z ciemności czy np. spod sufitu. Ninja byli mistrzami charakteryzacji i wcielania się w różne postacie. Aby powiększyć swoją wiarygodność przed misją uczyli się zwyczajów panujących na danym terenie, łącznie z np. akcentem jakiego używali mieszkańcy prowincji. Ninja udający jakiś zawód najczęściej umiał go wykonywać. W szkołach zabójcy uczyli się uniwersalnych ról: samuraja, kupca, mieszczanina, kuglarza, aktora, żebraka, mnicha i kapłana.

Atak znikąd oznaczał także kolejną niezwykłą umiejętność ninja: wojownik był w stanie przebyć dziennie aż 100 kilometrów i spotkać go było można w najmniej spodziewanych miejscach. W tym celu od dzieciństwa trenowali szybkie bieganie – legenda mówi że dziecko osiągało zadowalającą szybkość biegu gdy słomiany kapelusz nie odpadał od piersi dzięki oporowi powietrza. Szybko biegnący posłaniec nie był niczym niezwykłym w Japonii, konny jeździec zaś zwracał uwagę.

Ninja wykorzystywali wszystkie słabości przeciwnika. Nie dziwi więc zbytnio fakt szkolenia także wojowników kobiet. Tzw. kunoichi także przechodziły trudny trening samokontroli i wszechstronne szkolenie bojowe. Ich zadaniem było często wniknięcie na wyznaczony teren i uwiedzenie celu misji albo kogoś z jego otoczenia. Kunoichi wykonywały czasem egzekucję własnoręcznie za pomocą sztyletu albo ostrzy ukrytych we włosach. Często współdziałały ze „zwykłymi” ninja i wabiły do nich ofiarę. Niektóre kunoichi działały jako zwykli szpiedzy i wyciągały tajemnice w czasie beztroskiej rozmowy w łożu.

Rozpoznawanie słabości

W swoich różnorodnych działaniach ninja uczyli się wykorzystywać słabości swoich ofiar i przeciwników. Wg filozofii wojowników cienia każdy człowiek miał 5 podstawowych słabości. Były to strach, życzliwość, próżność, gniew i lenistwo. Zabójca potrafił sklasyfikować każdego człowieka i wiedział, na której z jego słabości się oprzeć. Jeżeli był to strach, ofiarę można było zastraszyć, jeżeli próżność można było się jej przypodobać podarkami i pochlebstwami.

Człowiek z natury poczciwy zwodzony był wymyśloną naprędce bajeczką a gniew pieniacza był umiejętnie podsycany w celu wprowadzenia zamętu. Ninja uczył się też rozpoznawania ludzkich potrzeb. Także i tutaj istniało pięć podstawowych kategorii: poczucie bezpieczeństwa, seks, bogactwo, duma i przyjaźń. Jeżeli zabójca potrzebował czyjejś współpracy starał się spełnić jego pragnienie a po jakimś czasie żądał rewanżu.

Pewność i zdjęta blokada

Ninja rozpoznawał słabości jednak sam nie mógł pozwolić sobie na żadną. Adepci często posiadali podwójną a nawet wielokrotną tożsamość i potrafili być głowami kilku rodzin które często nie wiedziały że ich tatuś jest ninja i nie jeździ na handel tylko do drugiej rodziny cały czas gromadząc i przekazując informację dla pracodawcy lub klanu. Aby wyzbyć się słabości ninja stosował specjalną medytację, w czasie której uczciwie określał wszystkie swoje słabości i pragnienia.

Był to pierwszy krok na drodze ich usunięcia i osiągnięcia pełnej kontroli nad własnym umysłem. Dzięki temu wojownicy cienia nigdy się nie wahali, zawsze uderzali pewnie i nie bali się śmierci. Najbardziej nieprawdopodobne akrobacje wykonywali ninja dzięki tzw. mocy kuji. „Moc” polegała na niesamowitej wprost umiejętności narzucenia ciału swojej woli i wyzwoleniu dzięki temu wszystkich dostępnych pokładów energii. Intensywne szkolenie sprawiało, że adepci przestawali widzieć różnicę pomiędzy zamiarem a samą czynnością.

Pod wpływem silnych narkotyków, zagrożenia życia swojego lub osoby bliskiej lub pod wpływem hipnozy człowiek może wyzwolić energię swojego ciała normalnie zablokowaną przez mózg dla własnego bezpieczeństwa. Stosując medytację i formę autohipnozy w postaci odpowiedniego układania palców i dłoni ninja potrafili zdjąć tą blokadę bezpieczeństwa i użyć w wybranym momencie całej mocy swojego ciała i umysłu. Dzięki tego rodzaju praniu mózgu i sprawności fizycznej ninja potrafili dokonać akrobacje, które przekraczały wyobraźnię zwykłych ludzi.

Wyposażenie

Ninja musiał być niewidzialny. Żeby dostać się na silnie chroniony teren nie mógł często zabrać ze sobą demaskującego wyposażenia takiego jak strój, maska, gwiazdki i inne znane z filmów akcesoria. Przeszukanie skończyło by się dekonspiracją. Często używał więc przedmiotów codziennego użytku jako broni lub jako kryjówki dla broni i ekwipunku. Tymczasem kilka połączonych ze sobą niewinnych przedmiotów mogło dać skuteczną broń lub narzędzie szpiegostwa.

Lekko uzbrojony, stojący często naprzeciw przewagi liczebnej wroga wojownik cienia musiał polegać na swej broni w stu procentach. Wyposażenie musiało być też względnie lekkie i uniwersalne - wdzierając się do zamku zabójca nie zabierał ze sobą bagażu. Typowym przykładem wielofunkcyjności jest miecz ninja-to. Krótszy i prostszy w konstrukcji od słynnej samurajskiej katany, mógł służyć do wspinaczki, łatwiej było nim też cisnąć w przeciwnika. Na uwagę zasługuje pochwa miecza. Za jej pomocą można było ogłuszyć człowieka albo wykorzystać ją jako rurkę do oddychania pod wodą. Do wspinaczki służyły specjalne metalowe pazury przyczepiane do rąk i nóg. Właściciel mógł w ostateczności posłużyć się nimi parując ciosy miecza lub zadając śmiertelne ciosy.

Każdy słyszał chyba o „gwiazdkach ninja”, czyli tzw. shurikenach. Te niewielkie kawałki metalu rzucane były z niezwykłą wprawą a ich ostre, często nasączane trucizną krawędzie mogły przynieść śmierć w przeciągu sekund zwłaszcza że wymierzone były w szyję, twarz lub oczy. Ninja używali też często broni zamaskowanej, która mogłaby być przemycona niepostrzeżenie. Należały do niej m.in. kije z wysuwanymi ostrzami i zatruta igła przenoszona w ustach. W roli broni dalekiego zasięgu wykorzystywano krótkie łuki albo przy mniejszym dystansie dmuchawki z zatrutymi strzałkami. W późniejszym okresie przekonano się także o walorach prochu strzelniczego. Ninja podkładali bomby i strzelali do ofiar z pistoletów a nawet wspomnianych już ręcznych armatek. Używali też podpalenia jako metody zamachu lub sabotażu.

Ninja nie byli szaleńcami, którzy szukali śmierci i starali zapewnić sobie drogę odwrotu. Podobnie jak w dokonaniu zabójstwa, także w ucieczce pomagały im najróżniejsze wynalazki. Jednym z nich były tetsu bishi- niewielkie kolce, które uciekający ninja rzucał za siebie. Nadepnięcie na taki kolec ( często zatruty ) powodowało poważne zranienie ścigającego i jego zatrzymanie. Wojownicy cienia rozpylali też czasem specjalne drażniące oczy gazy, potwierdzając tym samym mit o swojej niewidzialności. Odpowiednio dobrany strój ułatwiał wykonanie zadania. Wbrew obiegowej opinii stroje ninja nie zawsze były czarne.

Często były to po prostu ubrania chłopów lub samurajów owinięte długimi jedwabnymi pasami żeby przylegały do sylwetki i nie przeszkadzały w skradaniu się ani w walce. Taki pas mógł być zresztą użyty jako lina w razie potrzeby. Klasyczny strój ninja często był np. ciemno czerwony (w ciemności robi się czarny a w świetle świecy nie rzuca się w oczy lub szary (dobrze ukrywa wśród skał i kamiennych murów a w ciemności jest niewidoczny). Każda część ekwipunku, broni i stroju ninja miała jakieś zastosowanie a w połączeniu z innymi częściami ekwipunku dawała różne efekty – w ten sposób myślą dzisiaj specjaliści projektujący ekwipunek dla oddziałów specjalnych.

Pomocne w walce były też np. dmuchawki wypełnione sproszkowanym szkłem i chrzanem wasabi które wydmuchiwano w oczy przeciwnika. Proszku można też było użyć rzucając wypełnioną nim delikatną glinianą kulką w przeciwnika nawet jeśli zamierza pogardliwie odbić ją mieczem myśląc że to kamień. Podobnie działała strzykawka z bambusowej rurki niewinnie wyglądający przedmiot z którego tryskała trucizna lub kwas na odległość nawet 18 metrów oślepiając grupę strażników dzięki czemu stawali się łatwymi ofiarami. Petardy dające silny błysk i dym dawały sposobność ucieczki zwłaszcza w ciemności gdy nagły błysk oślepiał ścigających i łuczników.

Alchemicy i psychologowie

Wiedza o leczniczych i trucicielskich własnościach roślin była dla ninja dużą pomocą. Nasączone odpowiednią substancją ostrze potrafiło zabić przy byle draśnięciu. Wojownicy cienia potrafili sporządzić odtrutki, znali pierwszą pomoc i medycynę. Co ciekawe podana ofierze substancja nie zawsze musiała być śmiertelna.

Czasem wystarczyło jedynie zdyskredytować przeciwnika, wywołać u niego stan otępienia albo napady śmiechu. Przydatność trucizn do zlikwidowania celu objawia się w jednej z legend o ninja. Pewien zabójca nie mógł zbliżyć się do księcia, którego miał za zadanie zabić. Ofiara miała doskonałe zabezpieczenia i nigdzie nie ruszała się bez wiernej ochrony samurajów. Ninja całymi tygodniami obserwował rozkład zajęć daimyo, jednak nie mógł znaleźć żadnej słabości.

Wreszcie postanowił nasączyć silną trucizną płatki ulubionych róż księcia. Następnego dnia daimyo powąchał kwiaty i natychmiast zmarł. Podobna historia miała miejsce gdy ninja zakradł się do zamku i ukrył wśród krokwi dachowych kilka tygodni przed przybyciem ofiary. Kiedy ta w końcu przybyła i położyła się spać otoczona Hatamoto (przybocznymi) ninja opuścił nitkę po której ściekła kropla trucizny prosto do ust ofiary.

Aby wytrzymać czasami długie oczekiwanie na ofiarę lub informację w ukryciu ninja stosowali specjalne lekkie i pożywne potrawy nie mające zapachu. Sprawność umysłu przywracała im bardzo mocna zielona herbata przenoszona w bambusowej tykwie.

Kto mocniejszy, ninja czy samuraj?

Z usług ninja chętnie korzystano w czasie akcji zbrojnych. Na polach bitew np. często udawali zabitych aby w najmniej spodziewanym momencie wstać i zgładzić wskazanego przez pracodawcę oficera. Nieocenione zdolności posiadali wojownicy cienia w czasie oblężeń zamków i to zarówno podczas ich obrony jak i w ataku. Często zabójcy dostawali się do środka jeszcze przed szturmem i kryli się w zamkowych zakamarkach.

W krytycznym momencie włączali się do walki i siali zamęt wśród obrońców, często obierając za cel nieprzyjacielskiego dowódcę. Jako obrońcy ninja wślizgiwali się do nieprzyjacielskiego obozu i wyrządzali tam różne szkody: od zabicia wrogiego wodza do kradzieży sztandaru oblegającej armii. Do obłędu potrafiły też doprowadzić regularne conocne wypady wojowników cienia. Ataki takie nie wyrządzały wielkich szkód ale sama świadomość, że można zasnąć i obudzić się z trucizną w żyłach przyprawiała samurajów o bezsenność.

Ninja działali przede wszystkim w roli zwiadowców. Doskonale zamaskowani obserwowali ruchy wojsk po czym niezauważeni donosili o wszystkim swemu wodzowi. Pomimo tych wszystkich zdolności ninja miał niewielkie szanse w „uczciwej” walce z samurajem. Oddziałów ninja próbowano używać na polach bitew jako piechoty, zawsze jednak rezultaty były dla „kroczących w cieniu” opłakane w skutkach. Samurajska katana była znacznie dłuższa niż ninja-to a umiejętności fechtunku pozostawały podobne. Ninja był przede wszystkim zabójcą nie zaś wojownikiem. Jeżeli nie zdołał zaskoczyć przeciwnika jego szanse znacznie się zmniejszały.


Komentarzy: 5

Akiba
29 luty 2008 (19:55)
Tzw. Pieczęcie!
Jeśli można wiedzieć, to jakie to były kombinacje palców? Mnie fascynują wojownicy ninja...trenuję tą sztukę!

Harnaś
8 marca 2008 (08:35)
odp
Kombinacji jest całe mnóstwo. Zasada jest taka, że każdy palec odpowiada innemu żywiołowi. Kciuk- pustka, wskazujący- powietrze i dalej ogień, woda, ziemia.Kombinacja żywiołów daje różne efekty. Nie tylko pozytywne. Np. Nadmierne podkreślenie żywiołu ognia pozwala zwiększyć odwagę i gotowość do ryzyka, negatywną konsekwencją może być podjęcie walki gdzie walka nie może dać zwycięstwa (np. strażników jest zbyt wielu), skutkiem ubocznym jest rozgrzanie kończyn - co czasami jest właśnie tym o co chodziło ;). Każdy układ wymaga wcześniejszej medytacji i treningu oddechu. Wojownik w czasie misji mógł przywołać ten odpowiedni stan umysłu i ciała tylko składając dłonie na chwilę.(Współautor)

Paulina
23 października 2008 (21:18)
opinia
Fajnie tylko nie można się dowiedzieć czemu nosił miano Ninja :(((((

daniel.
1 marca 2009 (19:56)
komentarz
Bardzo ciekawy tekst.Dowiedziałem się kilku nowych rzeczy o ninja.Tylko troszke mało tu o broni.Ale poza tym wporządku.a tak w ogóle to czy ktoś zna wszystkie układy palców i czy to jest bezpieczne?

Alex
14 stycznia 2010 (12:34)
aaa
Ja znam I to wiele :) Oczywiście nic nie jest bezpieczne bez umiejętności oraz Doświadczenia. ZAjmuje się Bronią Białą przez ok. 5 lat. I ucze młodszych jak jej używać.
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
Ostatnia ofiara wojny Jom Kippur

W czerwcu 2007 r. arabskie media obiegła wiadomość o śmiertelnym wypadku pewnego egipskiego biznesmena. Aszraf Marwan, bo o nim mowa, w niewyjaśnionych okolicznościach wypadł z tarasu swojego...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".