Niskobeskidzkie ikonostasy – Góry Hańczowskie
    turystyka57 · wspinaczka górska4 · Polska91 · warto zobaczyć40
2011-02-14
Ikonostasy krajobrazów i zdarzeń

Za Krynicą zaczyna się inny świat. Jakby znane uzdrowisko pochłonęło całe gwarne i tłumne życie, pozostawiając jedynie jego garstkę dla miejscowości położonych dalej na wschód. A dalej, w pustych przestrzeniach gór i dolin duszę zaczyna ogarniać chciwość wciąż nowych krajobrazów i wrażeń. To ona ze swoją wymownością, pod rękę z ciekawością gnać będzie człowieka wciąż i wciąż na wschód. Czasem nawet przerażać.

Foto: Małgorzata Kotarba

Przestrzeń to dość niepozorna, choć olbrzymia. Geograficznie rozpościera się od Przełęczy Tylickiej aż po Przełęcz Łupkowską i jest najniższą w łuku Karpat grupą górską. Beskid Niski. Położony między Beskidem Sądeckim na zachodzie a Bieszczadami na wschodzie jest obszarem niezwykłym i czasem wciąż jeszcze niedocenianym.

Góry Hańczowskie to jedno z pasm Beskidu Niskiego, najbardziej „górskie”, znajdujące się w jego południowo-zachodniej części. Ma specyficzny układ geologiczny, stąd też częsta inna nazwa pasma – Hańczowskie Góry Rusztowe. Wzgórza ciągną się z północnego zachodu na północny-wschód, poprzedzielane dolinami potoków. Osiągają tu niespotykane w innych częściach Niskiego wysokości i przewyższenia. Tu góruje nad okolicą dumna Lackowa (997 m n.p.m.) – najwyższy szczyt Beskidu Niskiego po polskiej stronie. Zaraz obok, choć już w granicach Słowacji, wznosi się Busov (1002 m n.p.m.), będąc tym samym najwyższym wzniesieniem Beskidu Niskiego w ogóle. Jest jeszcze Kozie śebro, szczyt o charakterystycznych stromiznach, a którego nazwę mieli ukuć jeszcze austriaccy kartografowie po odnalezieniu tutaj szkieletu sarny, w okolicy zwanej kozą.

Doliny kryją ludne jeszcze wsie, co tak bardzo będzie je odróżniać od krajobrazu już bardziej wschodniego. Ludne, bo dla całego Beskidu Niskiego tragicznym w skutkach okazał się 1947 rok, kiedy doszło do trzeciej z kolei fali przesiedleń ludności łemkowskiej. Dwie pierwsze odbywały się pod przykrywką propagandy i dobrowolnych wyjazdów na Radziecką Ukrainę i do Związku Radzieckiego, trzecia była przymusowym przesiedleniem na tzw. polskie Ziemie Odzyskane.

Do jednej z wsi, Mochnaczki Niżnej, z Krynicy dotrzeć można manowcami czerwonego szlaku. Ale najpierw – nadkrynickie wzgórza. Popularnie zwane Beskidem Krynickim, formalnie należą jeszcze do Beskidu Sądeckiego. Czerwony szlak dumnie wyprowadza z gwarności deptaku (wszak to główny beskidzki szlak!) na Huzary. Tu w 1770 roku mieli walczyć konfederaci barscy z austriackimi huzarami. Czy bitwa faktycznie się odbyła, powiedzieć dziś trudno, ale jej to właśnie wzgórze zawdzięcza swoją nazwę. Dziś walczą tu jedynie rozleniwieni letnicy i kuracjusze, mozoląc się z nie takim znów trudnym podejściem. Niewielu z nich dociera dalej, ścieżką za zielonym szlakiem, który doprowadza do słynnej zachodniej ściany Lackowej. Niewielu też porywa się na igraszkę ze szlakiem czerwonym – ten bowiem w okolicach Mochnaczki potrafi napsocić i niejednego już zwiódł na manowce...

Droga przecinająca wieś, dziś nieco na uboczu, jeszcze w XIX w. stanowiła główny trakt komunikacyjny z Grybowa przez Tylicz i Przełęcz Tylicką na Węgry. Miejscowa ludność łemkowska zajmowała się przewozem towarów za południową granicę, a także.. zbójnictwem. Dziś drogę tę przemierzają mieszkańcy w swej codzienności, czasem snują się turyści, którym raczej uporządkowany zwykłymi obowiązkami świat burzy wyidealizowany krajobraz dzikiego Beskidu Niskiego.

We wsi, jak dawniej, stoi cerkiew, choć jej architektura na przestrzeni wieków uległa zmianom. Prezentuje zachodnio-łemkowski typ cerkwi. Kiedy ludność łemkowska zmuszona była opuścić te tereny w 1947 roku, cerkiew trafiła w użytkowanie kościoła rzymskokatolickiego. Wieś po wysiedleniach dość szybko została zaludniona nowymi, już polskimi, osadnikami, ci zaś zaadaptowali cerkiew dla potrzeb swojego obrządku. Takie szczęście w nieszczęściu, bo pozwoliło to na ocalenie świątyni, w tym miejscowego ikonostasu (dzieło rodem z XVII/XVIII w.) Do dziś można go podziwiać – zachowany w całości jest najcenniejszym zabytkiem świątyni.

Z Mochnaczki można wytrwale wędrować szlakiem czerwonym, ten jednak omija imponujący szczyt Lackowej. Turyście spragnionemu efektownych podejść w Niskim należy szczególnie polecić wędrówkę szlakiem zielonym. Średnia nachylenia zboczy to 45 stopni, a bywa i stromiej.. Mordercze podejście oferuje olbrzymią satysfakcję, uroki bukowego lasu, ale nie rozległe panoramy. Te w dość skąpej wersji możliwe do zobaczenia porą jesienną tudzież zimową, gdy spomiędzy gołych gałęzi drzew przebija czarowność otaczającego Lackową świata.

Ale Lackowa to jeszcze historia. Wielka jak na te strony.

Nazwę góry wywodzi się od imienia Łacko, najpewniej niegdysiejszego właściciela okolicznych gruntów. Wydarzenia końca XVIII w. - konfederacja barska - sprawiły jednak, że często nazywano ją także Chorągiewką Pułaskiego. Kazimierz Pułaski dowodził konfederatami, którzy poniżej Lackowej mieli jeden ze swych obozów (inne były m.in. w Blechnarce i Muszynce). Konfederaci mieli się porozumiewać za pomocą nadawanych ze szczytu sygnałów flagowych. Próżno dziś szukać pozostałości po konfederackich szańcach – w 1985 r. spychacze zrównały je z ziemią w celach rekultywacji gruntów…

Ku czci Pułaskiego autorzy przedwojennego przewodnika po regionie nazwali jeszcze pobliską przełęcz.

U podnóży Lackowej, w dolinie Białej, leżą Izby. Wieś jeszcze w połowie XX w. byłą tłumnie odwiedzana przez pielgrzymów, którzy ciągnęli do cudownej ikony Matki Boskiej Izbiańskiej. Dziś ikona ta przebywa w Bereście, a świątynię użytkują rzymokatolicy.

Pozmieniało się i w sąsiedniej Bielicznej, dawnej łemkowskiej wsi. Istniała do czasów II wojny światowej. Stały chaty, wśród nich XVIII-wieczna cerkiew. Tylko ona przetrwała do dziś. Biała jak dolina Białej, murowana świątynia, świadectwo niegdysiejszej obecności ludzi w dolinie. Nie znikła jak ludzie stąd dzięki staraniom ks. Czekaja (proboszcza z niedalekiej Banicy), który w połowie lat 80. objął cerkiew czułym okiem konserwatora-restauratora.

Uważne oko dostrzeże jeszcze gdzieniegdzie wymowne ruiny piwnic. Przydrożne krzyże, kapliczki. Dziczejące drzewa owocowe, tak dawno już nie znające ręki gospodarza. Do niedawna uchodziła Bieliczna za jeden z bardziej urokliwych zakątków Beskidu Niskiego. Ostatnie kilka lat kompletnie przeobraziło charakter miejsca – we wsi pobudowano olbrzymi kompleks wypoczynkowy, tereny ogrodzono z przeznaczeniem na tereny jeździeckie. Niechybnie czas „ślicznej Bielicznej” należy zacząć odmierzać innymi już kategoriami.

Wystarczy jednak pójść z biegiem Białej i w okolicy Banicy odbić na leśną, nieznakowaną ścieżkę. Ta zaprowadzi do miejsca wciąż odludnego i jakże urokliwego. Czertyżne. Wciśnięte doliną Czertyżanki pomiędzy wzgórza Siwejki, Kamiennego Wierchu i Zielonej Lipki, nawet w przeszłości było miejscem rzadko odwiedzanym, omijały je nawet historyczne zawieruchy, niemal wszystkie oprócz tej najtragiczniejszej w 1947 roku, która już na zawsze zmieniła charakter tego miejsca. Dziś jedyny ślad ludzkiej tu obecności w przeszłości to parę krzyży w miejscu cmentarza, tablica-świadectwo tragicznej historii i krzyż na cerkwisku. Jakby sama nazwa wsi stała się jej swoistym fatum – w wołosko-rusińskim źródłosłowie 'czerteż' oznaczało 'wyrąb', 'wypalanie', 'karczowanie' terenu pod przyszłe osadnictwo. Więc wyrąbali, wykarczowali wszystko, co tu było, życie całe zabrali.

Cmentarz stoi nieużywany od 1947 roku, kiedy to ostatni mieszkańcy opuścili wieś. Długo zarastał, długo zarastała i pamięć o nim. Aż roku pewnego (2000) jeden z dawnych mieszkańców przywrócił pamięć. Miejsca i ludzi. Nie było łatwo. Tereny trafiły w ręce prywatne, księgi urzędowe historii słuchać nie chciały, zaprzeczały przeszłości, co tym większy rodziło bunt. Aż w końcu na cmentarzu pojawiła się tablica-zapis ludzkiej tu bytności. Stoi do dziś.

Ale krzyż na cerkwisku odnaleźć dziś trudniej. A cerkiew tu stała, do 1952 roku, aż ją rozebrano. Ołtarz z niej trafił do cerkwi Banicy, jest tam do dziś, w bocznej nawie. Drewniany krzyż zaś z roku na rok niszczeje, oparty o drzewa, butwieje wśród krzaków i pokrzyw.

Z tego gąszczu zamyśleń nad historią można wrócić na szlak czerwony. Tą samą drogą, która przywiodła do doliny CzertyŜanki albo przez Przełęcz Lipka, niezmiennie na wschód – do Ropek, a dalej już drogą – wprost do Hańczowej. Szlak sam doprowadzi do cerkwi. A ta jest prawdziwą perełką, jakby sama jej patronka, Bogurodzica Pokrow, szczególnie ją strzegła przed brutalnym wejrzeniem historii.

Drewniana świątynia, jeszcze o XIX-wiecznym rodowodzie, wciąż jest użytkowana przez miejscowych Łemków. Wcześniej grekokatolicka, od 1947 roku pozostaje w rękach prawosławnych. Bo Hańczowa dziś znów jest miejscem, gdzie sporą część społeczności tworzą właśnie Łemkowie. Znów płyną tu śpiewne ruskie modły do świętych Jerzych, Wasylów i Michałów. Znów życie bije w rytm ruskiego kalendarza.

Z Hańczowej blisko już do Wysowej. Jakże inny od „światowej” Krynicy jest ten zdrój tutaj! Choć na warunki Beskidu Niskiego stanowi jedno z największych uzdrowisk, nie podołał konkurencji Krynicy. II wojna światowa przerwała rozwój zdroju, który już miał pozostać znacznie spokojniejszym i jednak na uboczu świata. Taki jak niemal wszystko tutaj: cenne i bogate w historię, nieco przed światem ukryte. Bo to przeszłość właśnie napisała tu najtrwalszą ikonę.

A teraźniejszość? Powstaje co dzień. Czasem na szlaku pojawi się turysta, o drogę zapyta, o kwaterę, rzadziej już o stodołę z sianem. Pozmieniał się świat, nawet tutaj. Ale jednak nieustannie czaruje, ten Beskid Nostalgii. Wciąż pisze się ikona uczuć i myśli, nowego już życia, w wielowymiarowym horyzoncie Beskidu Łemkowskiego.


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Wyjazdy egzotyczne coraz popularniejsze

Za nami szczyt letniego sezonu turystycznego. Ci, którzy nie zdążyli wykorzystać urlopu, a marzą o relaksie w ciepłym miejscu, nie stoją jednak na straconej pozycji. Za oknem co prawda słota,...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".