Nowa konstytucja Republiki Turcji. Krok ku „zaawansowanej” demokracji?
    Turcja71 · Azja Mniejsza9 · Erdogan9 · demokracja81
2012-05-17
W ostatnich miesiącach Turcja znalazła się na progu wielkiej reformy ustrojowej.

Mural na jednej ze stambulskich ulic, zdjęcie Marcin Chęć

Dzięki wygranej w ubiegłorocznych wyborach parlamentarnych, Partia Sprawiedliwości i Rozwoju (tur. Adalet ve Kalkınma Partisi, AKP), pod wodzą premiera Recepa Tayypa Erdoğana uzyskała mandat (49,83 % poparcia społecznego) do urzeczywistnienia jednego z najbardziej ambitnych projektów w sferze polityki wewnętrznej. Na początku maja 2012 r., Cemil Çiçek - przewodniczący Wielkiego Zgromadzenia Turcji (jednoizbowego parlamentu) - zapowiedział rozpoczęcie prac nad nową konstytucją państwa.

Z punktu widzenia zachodniego obserwatora, to niby nic, bo cóż może być ciekawego w tym, iż powstanie kolejna ustawa zasadnicza. Jednak w przypadku Turcji fakt ten jest doniosły nie tylko z perspektywy jej obywateli. To, w jaki sposób zostanie ukształtowana konstytucja, zwyczajowo stanowiąca fundament ustrojowy i główne źródło prawa, będzie miało kolosalne znaczenie dla polityki Ankary w następnych dziesięcioleciach. Po raz pierwszy, powstały warunki do stworzenia w pełni „cywilnej” konstytucji, co ma niebagatelne znaczenie dla kraju, który doświadczył w najnowszej historii już kilku przewrotów wojskowych.

Konstytucja z 1982 r. – wojskowy klucz do demokratycznego systemu...

Od chwili proklamowania narodzin Republiki Tureckiej w październiku 1923 r., podstawowymi determinantami polityki nad Bosforem była armia oraz osoba Mustafy Kemala. Tureckie Siły Zbrojne cieszące się zasłużonym mirem społecznym, piastowały nie tylko pozycję strażnika bezpieczeństwa państwa, ale i myśli politycznej Atatürka. Rola i wypływy wojskowych zaczęły rosnąć zwłaszcza od momentu wstąpienia Turcji do Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego w 1952 r. W ten sposób, kraj stał się niejako państwem frontowym NATO na polu zmagań Zachodu z blokiem państw komunistycznych. Stałe zagrożenie wybuchem globalnego konfliktu spowodowało, iż generalicja znalazła się w elicie kraju, a służba wojskowa dawała młodym Turkom szansę nad podniesienie statusu społecznego. Jednak nadzwyczajna pozycja w hierarchii stopniowo doprowadziła do wypaczeń w pojmowaniu przez dowódców ich roli w strukturze państwa. W konsekwencji Turcja aż czterokrotnie doświadczyła ingerencji wojskowych w politykę wewnętrzną. Dwukrotnie już sama groźba przejęcia rządów przez mundurowych wystarczyła do zmiany Rady Ministrów (1971 r. i 1997 r.), natomiast w 1960 r. i 1980 r. generałowie zdecydowali się na wprowadzenie swoich porządków siłą. Konsekwencją przewrotów było ograniczenie wolności obywatelskich i działalności partii politycznych. I choć za każdym razem żołnierze wracali do koszar, to tego typu działania pozostawiały w tureckiej polityce niezatarte piętno.

Popiersie Ataturka, Stambuł. Archiwum autora Popiersie Ataturka, Stambuł. Archiwum autora

Jedną z implikacji zamachu stanu, przeprowadzonego we wrześniu 1980 r., jest obecna konstytucja Republiki Tureckiej, która weszła w życie 9 listopada 1982 r. Jest to dość obszerna ustawa, zawierająca aż 177 artykułów, które przez lata obowiązywania były nowelizowane 17 razy. Dokument jasno określa podstawowe zasady, jakimi powinno kierować się państwo. Do najważniejszych należą zwłaszcza te określone przez samego Atatürka, tj. republikanizm, nacjonalizm oraz laicyzm. Warto podkreślić, iż ustawodawca mniej liberalnie – w porównaniu do zapisów konstytucji z 1961 r. - określił prawa i wolności jednostki, dla których wartość nadrzędną stanowiły społeczeństwo i państwo. W ten sposób skutecznie ograniczono prawa i swobody obywatelskie przy jednoczesnym zapewnieniu nietykalności ludziom w mundurach.

Konstytucja, wprowadzona pod rządami wojskowych, była mocno krytykowana z wielu powodów. Po pierwsze, ustawodawca zmarginalizował kwestię mniejszości etnicznych na terenie kraju, co znalazło odzwierciedlenie m.in. w barku podziału na Turków i Kurdów. Grupami, które uznano za odrębne byli jedynie Grecy, Ormianie i Żydzi.
Przeciwnicy nowych regulacji wytykali również zapisy dotyczące wolności słowa. Choć prawo do wyrażania poglądów zostało jasno zadeklarowane w art. 25 i art. 26 konstytucji z 1982 r., to jednocześnie za oczernianie narodu tureckiego, Republiki lub parlamentu kodeks karny wprowadzał karę pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 3.

Na poziom demokracji w Turcji istotnie wpływała pozycja armii, której ingerencja w życie polityczno - społeczne była wielowymiarowa, m. in. w wymiarze sprawiedliwości. Przykładem tego działania jest rola sądów bezpieczeństwa państwowego, których kompetencje zostały znacznie wzmocnione dzięki ustawie zasadniczej. Organy te, w składzie których znajdował się zawsze jeden sędzia wojskowy, orzekały w sprawach np.: naruszeń bezpieczeństwa państwa. Przy dość „elastycznym” stosowaniu przepisów kodeksu karnego, a także ustaw antyterrorystycznych dochodziło do wielu nadużyć, których skutkami były surowe wyroki, często także o najwyższym wymiarze kary. Sądy bezpieczeństwa państwowego zostały zniesione dopiero w 2004 r. na mocy nowelizacji konstytucji.

Jednak w tureckim systemie, kluczowym elementem zapewniającym przez lata praktycznie nieograniczony wpływ wojskowych na państwo, jest Rada Bezpieczeństwa Narodowego (tur. Milli Güvenlik Kurulu, MGK). Instytucja, mająca źródło działania w art. 118 konstytucji z 1982 r., choć w teorii pełni jedynie rolę doradczo – konsultacyjną dla poszczególnych premierów, to w praktyce była „wytrychem” dzięki któremu wojskowi mieli wpływ na politykę cywilnych władz. A było to bardzo wygodne narzędzie, z punktu widzenia interesów generalicji, gdyż zasiadający w RBN mundurowi nie podlegają kontroli polityków.

Do 2001 r. RBN, składająca się z pięciu cywili i pięciu wojskowych, praktycznie bez żadnych ograniczeń sterowała życiem politycznym, społecznym i gospodarczym kraju. Co więcej, opinie i wskazówki Rady miały nadrzędne znaczenie w formułowaniu działań kolejnych tureckich rządów, co zapewniło armii możliwość - nielegitymizowanej żadnymi przepisami – ingerencji praktycznie w każdą sferę funkcjonowania państwa.

Jednak nawet RBN nie zdołała oprzeć się zmianom, jakie wymogli na Turcji europejscy partnerzy w związku ze staraniami Ankary o wejście do Unii Europejskiej. Parlament, dzięki reformom z 2001 r. i 2003 r., zdołał ograniczyć aktywność Rady jedynie do funkcji stricte doradczych, a dodatkowo wprowadził do jej składu dodatkowych czterech cywili, co nieco osłabiło siłę wojskowych w Radzie.

Komisja Pojednania Konstytucyjnego szansą na sukces?

Wyniki wyborów parlamentarnych w ub. r. przyniosły AKP kolejne spodziewane zwycięstwo, choć liderzy ugrupowania byli umiarkowanie zadowoleni z uzyskanych mandatów. Ich rozczarowanie (jeśli można tak to ująć) wynikało z faktu, iż w Wielkim Zgromadzeniu Turcji partia premiera R. T. Erdoğana nie zdobyła większości umożliwiającej jej samodzielne uchwalenie nowej konstytucji.
Na marginesie warto zaznaczyć, iż mówimy tu o sytuacji, kiedy ugrupowanie zdobyłoby co najmniej 376 mandatów (wymaganą do zmian konstytucyjnych większość) w liczącym 550 deputowanych parlamencie. Alternatywnym rozwiązaniem pozostawało referendum. Jednak do jego zainicjowania wymagane jest poparcie co najmniej 330 deputowanych. A zatem AKP – mająca „tylko” 326 miejsc – została niejako skazana na poszukiwanie kompromisowego rozwiązania, co implikowało konieczność porozumienia się z pozostałymi siłami politycznymi zasiadającymi w parlamencie.

AKP uznała, iż optymalnym rozwiązaniem jest stworzenie platformy do politycznego dialogu. Rozwiązaniem okazała się Komisja Pojednania Konstytucyjnego (KPK), która zainicjowała swoją działalność w październiku 2011 r. W składzie Komisji znalazł się przedstawiciel każdego z ugrupowań, które dostały się do tureckiego parlamentu. A zatem, oprócz przedstawiciela AKP, są również reprezentanci centrolewicowej Republikańskiej Partii Ludowej (tur. Cumhuriyet Halk Partisi, CHP), prawicowej Partii Ruchu Nacjonalistycznego (tur. Milliyetçi Hareket Partisi, MHP) oraz socjalistycznej Partii Pokoju i Demokracji (tur. Barış ve Demokrasi Partisi, BDP).

Między październikiem 2011 r. a majem 2012 r., KPK zbierała opinie nt. zapisów przyszłej konstytucji, które przedłożyło m.in. ponad 150 różnego typu organizacji. Ponadto, jej przedstawiciele podróżówali po 13 tureckich prowincjach, gdzie w ramach programu “Turcja mówi” wysłuchali opinii obywateli i przedstawicieli organizacji pozarządowych. Choć w Komisji nie obywa się bez tarć natury politycznej, to jednak zgodnie z zapowiedziami, 1 maja br. ruszyły prace nad przygotowaniem projektu nowej ustawy zasadniczej, które – w załóżeniach – zakończą się w grudniu 2012 r. A czas odgrywa tu niebagatelną rolę z uwagi na rok 2014, kiedy nad Bosforem odbędą się wybory prezydenckie i lokalne, co praktycznie przekreśla szanse na merytoryczną i spokojną pracę nad projektem.
Polityczni komentatorzy wskazują, iż ekipa premiera R. T. Erdoğana liczy się z fiaskiem działań Komisji. W związku z tym, AKP ma jeszcze w zanadrzu aleternatywne drogi do uchwalenia konstytucji. Jedną z nich będzie próba znalezienia sojusznika (a zatem czterech głosów), aby osiagnąć liczbę 330 mandatów w parlamencie, i następnie przegłosowanie referndum w sprawie projektu nowej konstytucji lub nowelizacji ustawy z 1982 r.



Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Wschodnia Ukraina w ogniu

Wschód Ukrainy to nadal pole walki. W związku z wyborem Petro Poroszenki na stanowisko prezydenta, wiele wskazuje na to, że walka ta nabierze na sile. Separatyści usłyszeli wreszcie, że...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".