Wywiad z profesorem w Centrum Europejskim UW Bogdanem Góralczykiem na temat historii, przyszłości Chin oraz problemów i wyzwań jakie przed tym... 
Mijająca w tym miesiącu jedenasta rocznica uzyskania przez Polskę członkostwa
w Sojuszu Północnoatlantyckim zbiega się z intensyfikacją prac... 
W dniach 12-13 kwietnia w Waszyngtonie odbywał się międzynarodowy szczyt atomowy. Prezydent Barack Obama mówił w przeddzień konferencji, że... 
Krótki lot prototypu rosyjskiego myśliwca panowania powietrznego (inne używane nazwy: T-40, I-21, Pakfire) i jeszcze krótszy materiał... 
Chiny i Indie, dwa wielkie wschodzące rynki w coraz większym stopniu przeobrażają obraz kontynentu afrykańskiego. Wszystko wskazuje, że skala... 
Wywiad z Leszkiem Sykulskim, prezesem Instytutu Geopolityki w Częstochowie, pomysłodawcą i pierwszym prezesem Polskiego Towarzystwa... 
Wywiad z Leszkiem Sykulskim, prezesem Instytutu Geopolityki w Częstochowie, pomysłodawcą i pierwszym prezesem Polskiego Towarzystwa... 
Pojęcie „imperium” nie kojarzy się w dzisiejszych czasach zbyt pozytywnie. Większość z nas, nafaszerowana wiarą w nieunikniony postęp,... 
Jak będzie wyglądał polityczny świat za dziesięć lat? A jak za dwadzieścia? Czy możliwe są pozytywne rozwiązania najważniejszych... 
Chiny od co najmniej dekady intensywnie modernizują swoje siły zbrojne. Skupiają się na kopiowaniu zagranicznych technologii, głównie... 
„Jeśli wierzę w pokój wywalczony bronią, zginę, rozbroiwszy się.
Gdyż pokój można osiągnąć, tylko budując pokój.”
Antoine de... 
Gospodarka Chin, unikalny fenomen
Chińska gospodarka kontynuuje dynamiczny wzrost, jednak na horyzoncie pojawiają się pierwsze oznaki spowolnienia. W 2010 roku, widoczny jest spadek inwestycji, których źródłem były zamówienia rządowe. Spowodowane jest to olbrzymim pakietem... 
Atomowy strach
W dniach 12-13 kwietnia w Waszyngtonie odbywał się międzynarodowy szczyt atomowy. Prezydent Barack Obama mówił w przeddzień konferencji, że największym zagrożeniem dla bezpieczeństwa na świecie jest możliwość dostania się broni... 
Gra o Tajwan
Podczas gdy cały świat zatrzymał się po to, by obchodzić Boże Narodzenie, chińskie media w tym samym czasie dowodziły, iż wzmożony ostatnio ruch po obu stronach Cieśniny Tajwańskiej nie został wyhamowany . Właśnie podczas ostatnich... 
Nowa zimna wojna na Oceanie Indyjskim?
Imponujący rozwój Chin i Indii sprawia, że stajemy się świadkami dziejowych przemian prowadzących między innymi do kresu amerykańskiej hegemonii na Oceanie Indyjskim, ukształtowanej po II wojnie światowej. W kwietniu ubiegłego roku Robert... 
Obecność US Army na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej
Po co amerykańscy żołnierze w Polsce?
Prezydent ratyfikował umowę SOFA1 (Status of Forces Agreement), sama ratyfikacja przeszła jakoś bez echa ale grudniowe podpisanie umowy wywołało w Polsce kolejną dyskusję o potrzebie (lub jej braku)... 
Droga do zwycięstwa czy początek odwrotu
Niewykorzystanie przez siły koalicji afgańskiej szeregu sukcesów operacyjnych, odniesionych latem tego roku w południowym Afganistanie, sprawiło że w roku 2009 nie zdołano – wbrew wcześniejszym nadziejom – uzyskać strategicznego przełomu w operacji afgańskiej. Realizowana obecnie nowa strategia afgańska, której główną militarną oś stanowi amerykańska operacja „surge”, ze względu na swe mało realistyczne założenia nie stanowi koncepcji jednoznacznie zorientowanej na odniesienie przez koalicję sukcesu w wojnie.
Wiele wskazuje natomiast, że mamy tu do czynienia ze strategią, której rzeczywistym (choć niejawnym) celem jest rychły odwrót z Afganistanu, podjęty niezależnie od rozwoju sytuacji w tym kraju i niezależnie od tego, czy uda się stworzyć tam warunki zapobiegające odtworzeniu reżimu Talibów. Stracone szanse na przełom?
Po ponad siedmiu latach prowadzenia operacji afgańskiej i po trzech latach intensywnego i nieprzerwanego umacniania się sił i zdolności bojowych Talibów – rok 2009 jawił się jako przełomowy dla dalszych losów nie tylko kampanii afgańskiej, ale i całej wojny z islamskim ekstremizmem. Pogarszająca się systematycznie od 2006 roku sytuacja strategiczna sił międzynarodowych osiągnęła poziom, grożący już nie tylko niepowodzeniem całej misji afgańskiej, ale też odwróceniem całego dotychczasowego kierunku wojny z islamskim ekstremizmem, dzięki zaistnieniu warunków dla swobodnej odbudowy pozycji Al-Kaidy w regionie AFPAK.
Bartłomiej Bartoszek: Talibowie wciąż niepokonani
Rozwój sytuacji w Afganistanie i wokół niego sprawiał więc, że dla sił koalicji międzynarodowej rok 2009 stanowił dosłownie ostatni moment na zahamowanie niekorzystnych trendów strategicznych i odzyskanie inicjatywy.
Tym bardziej, że także w Pakistanie ruch tamtejszych Talibów (Tehrik-i-Taliban Pakistan) i jego sojusznicy z Al-Kaidy zyskali – m.in. właśnie dzięki sprzyjającej sytuacji strategicznej w Afganistanie – dogodne warunki dla dalszego umacniania swej pozycji i realizacji ich głównego obecnie celu: przejęcia władzy w Islamabadzie i utworzenia islamskiego emiratu
Państwa koalicji miały oczywiście pełną świadomość komplikującej się sytuacji strategicznej w regionie AFPAK i podjęły działania na rzecz jej poprawy. Aby jednak można było dokonać niezbędnego przełomu w wojnie, konieczne było nie tylko zwiększenie liczebności sił międzynarodowych, ale też przyjęcie nowej, bardziej aktywnej strategii działania wobec rosnących w siłę Talibów. Przez pewien czas wydawało się nawet, że Zachód zdoła odwrócić
niekorzystne dla siebie procesy w wojnie w Afganistanie.
Niestety, zdecydowane działania militarne, podjęte przez wojska ISAF/OEF latem br., pomimo początkowych sukcesów operacyjnych, bardzo szybko wytraciły swój impet, czego bezpośrednią przyczyną był brak wystarczających sił. Prócz względów stricte militarnych, równie ważne okazały się tu jednak także względy natury politycznej, w tym zwłaszcza dążenie większości rządów państw zachodnich do maksymalnego ograniczenia szybko rosnącej skali strat koalicji, rodzących niekorzystne skutki polityczne w postaci osłabienia poparcia społecznego dla rządzących partii. Aby ograniczyć poziom strat, konieczne było jednak wyhamowanie tempa działań operacyjnych, co zmniejszyło presję wywieraną na Talibów i dało im możliwość przegrupowania sił, a miejscami nawet odtworzenia zdolności bojowych.
Przedwczesne zahamowanie tempa działań koalicyjnych na kilka tygodni przed końcem „sezonu wojennego 2009” w Afganistanie uniemożliwiło tym samym utrzymanie uzyskanych latem przewag strategicznych nad islamistami. W efekcie państwom koalicji nie udało się w bieżącym roku odzyskać w Afganistanie inicjatywy strategicznej. Nie zdołano także osłabić przeciwnika militarnie i politycznie, które to cele można by uznać za „plan minimum” na obecnym etapie wojny. Tym samym znaczny wysiłek operacyjny sił koalicyjnych, podjęty latem tego roku, został (w ujęciu strategicznym) zaprzepaszczony.
Nowa strategia – stare problemy
Nowa militarna strategia dla działań sił koalicji w Afganistanie, opracowana pod kierunkiem dowódcy sił ISAF gen Stanley’a McChrystala, ma być realizowana w trzech zasadniczych fazach. W pierwszym etapie siły koalicyjne – wzmocnione liczebnie o dodatkowe ok. 40 tys. żołnierzy (zarówno z USA, jak i pozostałych państw koalicji) oraz skoncentrowane do działań ofensywnych – mają za zadanie opanować i oczyścić te części kraju, gdzie aktywność Talibów jest szczególnie duża (okolice Kabulu, Kandahar, Helmand, Ghazni i inne prowincje południowo-wschodnie). Warto odnotować, że są to jednocześnie tereny, gdzie znajduje się kilka z największych skupisk ludności Afganistanu, będących równocześnie w naturalny sposób lokalnymi centrami społeczno-politycznymi, ekonomicznymi i religijnymi oraz węzłami komunikacyjnymi.
Równolegle, siły koalicji zarzucą dotychczasową strategię „aktywnej obecności” w tych częściach kraju, które nie mają większego znaczenia strategicznego czy nawet operacyjnego, wycofując stamtąd praktycznie wszystkie siły, operujące dotychczas przy pomocy sieci oddalonych od siebie (i trudnych do obrony) wysuniętych baz i posterunków. Od tej pory w regionach tych prowadzone będą jedynie klasyczne operacje antyterrorystyczne, z użyciem sił specjalnych i samolotów bezzałogowych. Jednym z takich regionów jest wschodnioafgańska prowincja Nuristan, skąd Amerykanie wycofali się jeszcze w listopadzie br. Odwrót nie przebiegał jednak najwyraźniej w planowy sposób, świat obiegły bowiem wkrótce filmy nakręcone przez Talibów, pokazujące amerykański sprzęt wojskowy i amunicję, porzucone w jednej z wysuniętych baz operacyjnych (FOB) – Camp Keating, tej samej, która była areną zażartych walk na początku października br.1 Propagandowe i psychologiczne korzyści płynące dla Talików z publikowania w sieci takich materiałów są znacznie większe, niż efekty kilku ich militarnych zwycięstw „w polu”.
W drugiej fazie realizacji nowej strategii, według założeń strategów amerykańskich, Talibowie przy współudziale Al-Kaidy podejmą wobec koalicjantów działania kontrofensywne, chcąc odzyskać utracone tereny, mające dla islamistów duże znaczenie strategiczne. Zadaniem sił koalicyjnych będzie wówczas udowodnienie miejscowej ludności, że ISAF i siły OEF są w stanie skutecznie zapewnić jej bezpieczeństwo, odpierając ataki rebeliantów.
W trzeciej fazie strategii koalicja ma już jedynie zbierać polityczne owoce wcześniejszych działań militarnych, głównie w postaci osłabienia i rozbicia jedności rebeliantów, przechodzenia lokalnych komendantów talibskich na stronę rządową i włączania się ich w struktury państwa afgańskiego oraz porozumień rządu w Kabulu z lokalnymi liderami plemiennymi.
Widać wyraźnie, że te nowe plany koalicji afgańskiej oparte są na mechanizmach i doświadczeniach, wypracowanych przez USA w minionych kilku latach w Iraku. Począwszy od 2007 roku, Amerykanom udało się doprowadzić do istotnej poprawy sytuacji bezpieczeństwa w Iraku i popchnąć do przodu kulejący proces polityczny, głównie dzięki zastosowaniu kombinowanych działań militarnych i politycznych. Tak jak kiedyś w Iraku, tak i obecnie w Afganistanie nowa strategia sojusznicza bazuje na założeniu, że Amerykanie i ich europejscy koalicjanci muszą zapewnić pełne bezpieczeństwo Afgańczykom, w tym zwłaszcza tym, którzy zdecydują się pójść na współpracę z siłami koalicji (także dotychczasowym rebeliantom). Trudno nie wyrażać w tym miejscu obaw, że założenie to jest nazbyt optymistyczne w świetle realiów panujących w Afganistanie, zwłaszcza że skierowane przez Waszyngton dodatkowe siły militarne są więcej niż szczupłe.
Kowal
2 marzec 2010 (15:46)
wyjdą ci wrócą...w kółko Macieju. Ta wojna nie jest do wygrania i koniec kropka. Afgańscy policjanci - śmiechu warte, przekupić ich można za kilka dolców, zarobionych przez talibow na handlu haszyszem - tutaj kosić trzeba talibów i odcinać ich od źródła kasy.
Bazooka
16 luty 2010 (11:50)
tylko co z tego. Skończy się operacja, talibowie wrócą. To jest bez sensu. Tak nie da się. Chyba że armia afgańska zostanie tam na miejscu. Ale jak długo? Takie operacje ISAF musiałby przeprowadzić no chyba prawie w każdym rejonie Afganu, a raczej ich na to nie stać.
Sprawa zapłodnienia in vitro nie jest w katolickiej Polsce problemem natury medycznej. Nie jest także problemem otwartej dyskusji społecznej, tak jak Polska nie jest otwartym krajem...
Ustawa regulująca amerykański sektor finansowy została zaakceptowana przez Izbę Reprezentantów i obecnie czeka tylko na ostateczne głosowanie w Senacie oraz podpis prezydenta....
Ktoś kiedyś powiedział, że trudno jest snuć prognozy – zwłaszcza, jeśli dotyczą przyszłości. Pokuśmy się jednak o zastanowienie się nad tym, jak będzie wyglądać Bliski...