O kondycji relacji polsko-niemieckich słów kilka
    Polska91 · Niemcy74 · społeczeństwo116 · polityka historyczna31
2009-05-24
W ostatnich dniach polską opinią publiczną zelektryzował artykuł w tygodniku „Der Spiegel”, zwracający uwagę, że inne nacje, w tym polska, pomagały Niemcom w przeprowadzaniu Holokaustu. Z tą publikacją przypadkowo zbiegła się międzynarodowa konferencja polsko-niemiecka zorganizowana w Krakowie przez Wyższą Szkołę Europejską im. ks. Józefa Tischnera, z okazji 60-lecia RFN.

Spotkanie zgromadziło znakomite grono polskich i niemieckich historyków, w tym profesora Bartoszewskiego. Nadarzyła się zatem sposobność do skonfrontowania poglądów, perspektyw, odniesień. To zawsze jest twórcze.

Przede wszystkim, rozpoczynając rozważania nad stanem polsko-niemieckich relacji, należy rozgraniczyć dwie, a może nawet trzy płaszczyzny. Mamy więc politykę prowadzoną przez rządy obu krajów, poziom rozmaitych organizacji społeczno-politycznych i wreszcie same społeczeństwa, które wewnątrz nie muszą być, i nie są monolitem.

Zacznijmy od poziomu przeciętnego obywatela Niemiec.. Na tym polu sytuacja w ostatnich latach niestety pogorszyła się. Z przeprowadzonych badań wynika, że nastąpił spadek zrozumienia i zainteresowania Polską ze strony Niemców. Są oni jednocześnie gorszego zdania o Polakach niż na odwrót. Pytanie jakie nasuwa się w tym momencie brzmi: Czy jest to trwała tendencja i jeśli tak, to jak jej przeciwdziałać? Biorący udział w konferencji profesor Albert Kotowski zwrócił uwagę, jak ogromnie ważne jest by media, i to dotyczy też polskiej strony, kreowały rzeczywisty obraz Niemców i Polaków, bo niestety często jest tak, że górę biorą dwa przyzwyczajenia, sprawozdawczość negatywna i poszukiwanie sensacji.

To stwierdzenie w jakiś sposób koresponduje z postulatem profesora Bartoszewskiego, by nie spłaszczać obrazu niemieckiego społeczeństwa. Zatem nie tworzyć fałszywie wspólnego mianownika między przywołaną przez profesora zaznajomioną od lat rodziną niemiecką, a przysłowiowym facetem spod budki z piwem.

Jak przełamywać wzajemne uprzedzenia, uczyć polskiej historii? Poprzez wymiany kulturowe oraz wyjazdy stypendialne. Ta kwestia została zresztą na krakowskim spotkaniu podniesiona. Z moich osobistych doświadczeń, a uczestniczę w polsko-niemieckiej wymianie od kilku lat, też wynika, że to działa. Do tego stopnia, że grupa młodych Niemców ostatnio sama zaproponowała nam, że w trakcie pobytu w Polsce chciałaby odwiedzić obóz w Oświęcimiu. Z własnej woli więc pojechali i zobaczyli. Okazuje się zatem, że potencjał w młodych ludziach do poznawania trudnej historii istnieje. Trzeba go tylko umiejętnie wykorzystywać. Przy założeniu oczywiście, że będzie to długi i stopniowy proces, a i tak w swych ostatecznych rezultatach ograniczony, bo wspomniany potencjał nie dotyczy przecież wszystkich.

W związku z historią pojawia się jednak jeszcze inny problem, taki mianowicie, że w niemieckich szkołach naucza się o Polsce w ilościach śladowych. W kontekście kolonizacji wschodu i II wojny światowej, o powstaniu warszawskim. Stąd też wiedza przeciętnego, młodego Niemca o naszym kraju jest znikoma. Ale by to zmienić potrzeba byłoby woli niemieckich władz. Tym samym z poziomu międzyludzkich relacji przechodzimy na płaszczyznę stricte polityczną, bo to czego naucza się w szkołach jest rzeczą polityków. A polityczne relacje polsko-niemieckie znajdują się dziś w innym punkcie niż jeszcze półtora dekady temu. Profesor Kotowski zauważył, że epoka wielkich nadziei przeminęła, a pojawił się za to okres małych kroków i pragmatycznego załatwiania własnych interesów. Na to też nakierowana jest w pierwszej kolejności wzajemna współpraca.

Jeśli zatem jest tak, że nastała nowa epoka stosunków polsko-niemieckich o takim właśnie charakterze, to mówić o sprawach spornych należy w sposób otwarty. Strona polska powinna wskazywać wyraźnie, że gazociąg północny, nawiązujący koncepcyjnie do przedwojennej szkoły geopolitycznej Karla Haushofera o budowaniu osi Moskwa-Berlin, jest wbrew naszej woli. Podobnie powinno się traktować działalność Eriki Steinbach, która nie dostrzega albo nie chce dostrzegać, że przesiedlenia Niemców były logiczną konsekwencją zawieruchy wojennej, wywołanej przez Niemców.

Satyra rysunkowa
Oglądaj śmieszne i mniej śmieszne rysunki satyryczne

Budowie dobrych relacji na pewno nie będą sprzyjać publikacje jak ta w Der Spieglu. Profesor Bartoszewski podczas krakowskiej dyskusji skomentował sprawę, mówiąc, że „Der Spiegel napisał kilka linijek nieproporcjonalnie”, jednocześnie zauważając, że niemiecki tygodnik najostrzej zaatakował Szewach Weiss, pisząc na łamach „Rzeczpospolitej”, że jego podczas wojny uratowali polscy chłopi.

Ciężko podsumowywać tak szeroki temat. Wiele płaszczyzn, wiele zjawisk, wiele tendencji. Ale może jednak się uda. Padła podczas konferencji sugestia, że gdy słyszymy od Niemców, że Polacy to złodzieje samochodów, to przestańmy się tłumaczyć. Zapytajmy: Czy ty przypadkiem nie jesteś polskim ksenofobem? I, tutaj dodam już od siebie, nie zakładajmy z góry, że coś takiego właśnie usłyszymy.


Chcesz odnieść się do stanowiska autora, chcesz polemizować, skomentować ten tekst? A może chciałbyś Drogi Czytelniku napisać na inny temat dotyczący zagadnień związanych z polityką?
Jeżeli jesteś zainteresowany i zdecydowany przeczytaj nasz anons dotyczący współpracy redakcyjnej lub od razu napisz i wyślij do nas swój materiał na adres: redakcja@mojeopinie.pl. Odezwiemy się szybko!!


Komentarzy: 3

Grzegorz Wasiluk
25 maja 2009 (15:04)
Na tę rocznicę powinny były wreszcie np. powstać dwa dzieła
1) Historia powojennych Niemiec napisana przez Polaków. 2) Historia powojennej Polski napisana przez Niemców. Oba dzieła powinny ukazać się w tych dwóch językach (co najmniej w nich). Prowadzę własne studia m. in. nad tym przedmiotem (w kierunku 1) i oznajmiam będąc więcej niż dobrze zorientowany w temacie, że: a) źródeł jest wiele, często bardzo ciekawych i stosunkowo łatwych do opracowania; b) ta część historii Niemiec jest tak naprawdę bardzo mało znana Polakom, a z drugiej strony przedstawiona ciekawie (możliwa jest przecież np. duża ilość ilustracji w kolorze, dołączona płyta z nagraniami dźwiękowymi i krótkimi, ale ukazującymi naprawdę coś ważnego filmami) z pewnością byłaby sukcesem wydawniczym. Może ja za wiele od dzisiejszych ludzi wymagam, ale tak mi się zdaje, że ograniczanie wzajemnych stosunków między inteligencją obu naszych krajów do mielenia półprawd (jak to zrobili redkatorzy „Der Spiegel”) i innej sieczki intelektualnej jest przejawem daleko idącego upadku. Ech, żyć mi się czasami odechciewa, jak się o tym wszystkim naczytam i dochodzę do starego jak świat wniosku, że najlepiej mają ci, co to nad niczym się głębiej nie zastanawiają.

Mark
7 maja 2010 (01:01)
Pan Bartoszewski!
:)

nielubieijuz
23 luty 2015 (08:17)
Ile Razy trzeba ..
Ile razy trzeba niemcom skopac dupe by nam dali spokój? Cedynia, Grunwald, .... II WŚ a to badziewie nie może zrozumieć , że my ich bardziej nienawidzimy niz oni nas .Moze znów im trzeba przypomnieć Bogurodzice ?
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Korzenie kulturowe Europy

Temat tożsamości Europejskiej, tak żywo dyskutowany kilka lat temu w związku z projektem Konstytucji dla Europy, chwilowo ucichł. Został odłożony ad acta z powodu braku consensusu, w...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".