OFF Festival 2011 – dzień drugi
    Off festiwal69 · muzyka alternatywna274 · muzyka elektroniczna107
2011-08-07
Rok temu drugi dzień OFF Festivalu mógł na pierwszy rzut oka budzić podejrzenia o to czy organizatorzy nie ułożyli mniej atrakcyjnego programu środkowego dnia imprezy, po to aby zwiększyć sprzedaż biletów trzydniowych. W tym roku nie może być jednak mowy o żadnych komercyjnych chwytach, drugi dzień tegorocznej edycji OFF Festivalu przyniósł występy kolejnych headlinerów i myślę, że wysokim poziomem był porównywalny z dniem pierwszym.

Foto: photomafia.pl - Primal Scream

Pierwsze występy należały oczywiście głównie do polskich wykonawców. Przy tej okazji nie mogłem odmówić sobie koncertu dawno przeze mnie nie widzianych Dick4Dick, i tu niestety od razu mieszane uczucia. Brzmienie kawałków z ostatniej płyty D4D i ich wykonanie to dziś już zupełnie inna bajka. Zespół spuścił z tonu i nieco stracił dawną energię, z której zasłynął. Następny występ był dla mnie już znaczną poprawą jakości drugiego dnia festiwalu, mam tu na myśli koncert Dry The River na Scenie Leśnej. Ładne melodie, niezły wokal i dobra współpraca zespołu na scenie, a przede wszystkim bardzo udane łączenie ścieżek gitarowych. Grupa z Londynu w czerwcu rozpoczęła nagrywać debiutancki album i jeśli uda im się przebić to myślę, że dzięki swojemu brzmieniu, mogą stanowić poważną konkurencję dla Fleet Foxes.

Drugi dzień festiwalu w Dolinie Trzech Stawów dopiero zaczął się rozkręcać, a przy kolejnym koncercie już pojawił się jeden z największych headlinerów tegorocznej edycji. Blonde Redhead wystąpili na Scenie mBanku o wyjątkowo wczesnej porze, co dla najbardziej zagorzałych fanów zespołu zakrawało na skandal. Myślę jednak, że dzięki tym wczesnym godzinom, koncert amerykańskiej grupy zabrał ilość czasu, która była bardzo bezpieczna zarówno dla publiki, jak i samych wykonawców.

Setlista była całkiem dobrze wyważona, zawsze gdy już wydawało się, iż Blonde Redhead mogą nadużyć grania kawałków z ostatniej, niezbyt dobrze przyjętej płyty, wtedy przechodzili do wykonania, któregoś z hitów uwielbianego przez fanów albumu „23”. Tym sposobem nie zabrakło takich przebojów jak Dr. Strangeluv, Spring And By Summer Fall czy doskonałe na zakończenie 23. O dziwo nawet te największe hity brzmiały na żywo jeszcze lepiej niż na albumie. Wyraźnie widać było, iż zespół stara się wypaść jak najlepiej. Bliźniacy byli w swoim żywiole, a Kazu Makino udowodniła, że jest równie dobrą gitarzystką, co wokalistką. Tak więc, nowsze piosenki nie zdążyły zmęczyć, a sposób wykonania przebojów Blonde Redhead myślę, że mógł zwiększyć jeszcze ilość polskich fanów tej amerykańskiej grupy.

Polskie zespoły o zawieszonej działalności, uważane przez niektórych za kultowe, reaktywowane tylko na czas festiwalu zawsze cieszyły się sporą popularnością. Kury na swoim występie zgromadziły równie liczną widownię co rok temu Lenny Valentino występujące w podobnych okolicznościach. Koncert na luzie, typowy dla Tymona Tymańskiego, widać było, iż publika dostała dokładnie to czego oczekiwała i z entuzjazmem odświeżyła sobie prześmiewcze teksty z płyty „P.O.L.O.V.I.R.U.S”. Chwilę później, mocna zmiana klimatu, na Scenie Eksperymentalnej T-Mobile Music wystąpiło amerykańskie Barn Owl. Drone’owe brzmienie, nieco w duchu słynnego w tym gatunku Sunn O))), jednak nie w aż tak dużym stopniu nastawione na niskie brzmienia. Barn Owl wydaje mi się trochę bardziej strawnym dla przeciętnej publiki zespołem, niż prekursorzy tego rodzaju muzyki. Nie można im jednak odmówić psychodelii brzmienia, która w żadnym wypadku nie nudzi. Występ bardzo udany o czym najlepiej świadczyła reakcja całkiem licznie zgromadzonej na tym koncercie publiki.

Następnie przyszła kolej na Xiu Xiu. Kalifornijski zespół, który osiągnął już całkiem niezłą popularność, tym bardziej zadziwiającą ze względu na dość ciężki rodzaj muzyki, jaką grają. Xiu Xiu jest po prostu naprawdę dobre w swoich eksperymentalnych klimatach. Mimo, iż na scenie są tylko we dwoje, starają się, aby liczne ozdobniki przewijające się przez ich kawałki, nie były zastępowane przez podkład. Dzięki częstemu sięganiu po wszelkiego rodzaju grzechotki i jednoczesnym obsługiwaniu perkusji oraz elektroniki, co połączone jest z gitarą i oryginalnym wokalem, koncert wyglądał bardzo energicznie i dorównał brzmieniu znanym z płyt. Xiu Xiu sprawiają wrażenie, jakby bawili się wykonywaną przez siebie muzyką, w bardzo pozytywnym tego słowa znaczeniu. Dodatkowo warto pochwalić zespół za dobór kawałków, spokojniejsze kompozycje przeplatały się z dość psychodelicznym, hałaśliwym brzmieniem kawałków w nieco synthpopowych klimatach.

Alternatywą dla koncertu Xiu Xiu był występujący na Scenie Leśnej Destroyer. Lider zespołu, Kanadyjczyk Daniel Bejar sam nazywa muzykę Destroyer europejskim bluesem, jednak aby przybliżyć to ogólnikowe określenie, dodam, że grupa na żywo zachwyca przede wszystkim, pięknymi, świetnie dopracowanymi kompozycjami. Spokojne, nieco ambientowe brzmienie elektroniki jest tu idealnym tłem dla doskonale współgrających ze sobą dźwięków m.in. saksofonu, fletu czy delikatnych, wyważonych motywów gitarowych. Do tego wszystkiego dochodzi bardzo dobrze tu pasujący, oryginalny wokal. Destroyer okazał się świetnym wstępem do koncertu ostatniego w tym dniu headlinera OFF Festivalu 2011.

Do tej pory chyba żaden zespół tegorocznej edycji, nie rozruszał publiki w tak dużym stopniu jak zrobiło to Primal Scream. Brytyjski zespół ze swoją twórczością mocno utrzymywaną w duchu The Rolling Stones, grał kawałki ze świetnej płyty pt. „Screamadelica”. Rewelacyjny, energiczny, taneczny występ. Istne szaleństwo na scenie i doskonały kontakt z publicznością. Do tego dochodzą świetne solówki gitarowe i czysty, żywiołowy wokal, wraz z kolorowymi, nie mniej pobudzającymi wizualizacjami, wszystko to sprawiło, że album „Screamadelica” na żywo brzmi jeszcze lepiej. Nie sądzę, aby Public Image Ltd. jako jeden z headlinerów trzeciego dnia festiwalu potrafiło przebić szaleństwo występu Primal Scream, to jakość i energia, której można co najwyżej dorównać.


Foto: Photomafia.pl - KampFoto: Photomafia.pl - KampFoto: Photomafia.pl - KampFoto: Photomafia.plFoto: Photomafia.plFoto: Photomafia.pl - Blonde RedheadFoto: Photomafia.pl - Blonde RedheadFoto: Photomafia.plFoto: Photomafia.plFoto: Photomafia.pl - KuryFoto: Photomafia.pl - KuryFoto: Photomafia.plFoto: Photomafia.plFoto: Photomafia.plFoto: Photomafia.plFoto: Photomafia.plFoto: Photomafia.plFoto: Photomafia.plFoto: Photomafia.plFoto: Photomafia.plFoto: Photomafia.pl - Primal ScreamFoto: Photomafia.plFoto: Photomafia.pl - Primal ScreamFoto: Photomafia.pl - Primal ScreamFoto: Photomafia.pl - Primal ScreamFoto: Photomafia.plFoto: Photomafia.pl
Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Iamamiwhoami – Kin

Wszystko zaczęło się od umieszczania tajemniczych klipów na kanale youtube skandynawskiego projektu o nazwie iamamiwhoami. Brak konkretnych informacji sprawił, iż na podstawie stylistyki...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".