OFF Festival 2011 – dzień trzeci
    Off festiwal69 · muzyka alternatywna274 · muzyka elektroniczna107
2011-08-08
Ostatni dzień OFF Festivalu 2011, tym razem nie tak znowu tradycyjnie, rozpoczął się od ...oberwania chmury. Burza sprawiła, że podczas występów polskich wykonawców, podobnie jak wielu innych z publiki festiwalu, tłoczyłem się pod zadaszeniem w strefie gastronomicznej. Na szczęście do czasu pierwszego wykonawcy, na którego koncercie mi naprawdę zależało, deszcz osłabł i mimo, iż całkowicie przestał padać dopiero podczas ostatnich występów, nie przeszkadza to podsumować trzeciego dnia festiwalu jako udanego.

Foto: photomafia.pl

Pierwszy, wspomniany już wykonawca to Anna Calvi. O tej niepozornej na pierwszy rzut oka Brytyjce mówi się, że wydając rok temu swoją debiutancką płytę, zatrzęsła tronem PJ Harvey, jednak mi osobiście jej rockowa twórczość z mocnym, niskim, kobiecym wokalem na pierwszym planie, zdecydowanie bardziej kojarzy się z twórczością Rykardy Parasol i Melissy Auf Der Maur. Silny, czysty głos Anny Calvi potrafił nadać nową energię numerom Elvisa Presleya oraz Edith Piaf, których covery wykonała. Rewelacyjnie wypadły również jej własne kawałki, a sama Brytyjka miała całkiem niezły kontakt z publiką i okazała się sympatyczną, bardzo dobrze przyjętą przez widownię wokalistką. Szkoda tylko, że jej występ trwał tak krótko, kończąc się już 20 minut przed czasem widocznym w programie festiwalu.

Szybsze zakończenie koncertu Anny Calvi miało jednak swoje dobre strony, dzięki temu zdążyłem na drugą połowę występu Liars. Koncert odbywający się na Scenie mBanku był oczywiście bardziej widowiskowy i od razu zauważyć można było, że amerykańska grupa na żywo wypada dużo lepiej niż na albumach. Podczas występu, Liars grali ze znacznie większym powerem, czasem ledwo potrafiłem rozpoznać ich kawałki, których słuchałem w domu, na żywo Amerykanie brzmią dużo ostrzej i przy tym mają nienajgorszy kontakt z publicznością.

Chwilę później doczekałem się chyba największego pozytywnego zaskoczenia tegorocznej edycji OFF Festivalu. Deerhoof na Scenie Leśnej porwali polską publikę ekspresyjnym wykonaniem swoich kawałków. Mimo, iż całkiem dobrze zdążyłem zapoznać się z ich twórczością, z naciskiem na ostatnią, naładowaną energią płytę, w życiu nie spodziewałbym się zobaczyć na scenie takiego żywiołu. Drobniutka i urocza Satomi Matsuzaki swoją ekspresją zarówno w śpiewie, jak i grze na gitarze, mogłaby obdzielić co najmniej kilku innych wykonawców festiwalu. W podobnych superlatywach określić można perkusistę, po którym było widać, iż jest po prostu w swoim żywiole. Zespół był mile zaskoczony ilością publiki, jaka przyszła na ich koncert, i dobrze, bo ten występ z pewnością zasługiwał na tak duże zainteresowanie.

Ledwo Deerhoof zszedł ze sceny, znów rozpadało się na dobre. Nie przeszkodziło to jednak całkiem nieźle wypaść zespołowi dEUS. Mimo, iż z powodu kiepskiej pogody, koncert Belgów nie zgromadził zbyt dużej jak na Scenę mBanku publiki, jestem pewien, że ci którzy zdecydowali się przyjść, nie pożałowali tej decyzji. Dobry indie rock, z niezłymi solówkami gitarowymi pozwolił tu chociaż częściowo zapomnieć o deszczu. Całkowite odwrócenie uwagi od słabej pogody udało się jednak kolejnemu headlinerowi OFF Festivalu 2011. Ariel Pink’s Haunted Graffiti na Scenie Leśnej zagrali swe największe hity z ich najpopularniejszej i chyba najbardziej przystępnej muzycznie dla większej publiki płyty pt. „Before Today”.

Taneczna atmosfera koncertu ze świetnym wokalem i basem na czele oraz melodyjnymi kompozycjami, okazała się bardzo dobrym wstępem do nieco ostrzejszej twórczości kolejnego i ostatniego już headlinera tegorocznej edycji OFF Festivalu. Mimo, że występ Public Image Ltd nie zgromadził tak dużej publiki, jak występujące dzień wcześniej Primal Scream, zespół zdołał maksymalnie rozruszać rozgrzaną już po koncercie na Scenie Leśnej publikę. Cała grupa z Johnnym Lydonem na czele, mimo swojego lekko podeszłego wieku kipi energią. Z resztą jak sam Lydon to określił pod koniec występu: „We stopped the rain. God must be on my side”, trudno o lepsze podsumowanie energii tego koncertu.

Tuż po Public Image Ltd odbył się najważniejszy dla mnie koncert Sceny Eksperymentalnej T-Mobile podczas tegorocznej edycji festiwalu. Amerykańskie trio Emeralds rok temu mocno wybiło się wydając swoją płytę pt. „Does It Look Like I’m Here?”. Droneowe i ambientowe dźwięki mieszają się tu w jedno tworząc jedyny w swoim rodzaju, ciężki do sklasyfikowania styl. Psychodeliczna elektronika wykonywana jednak w idealnej harmonii wraz z gitarą i klawiszami, wytworzyła świetną, żywą atmosferę, podsycaną przez samo zachowanie zespołu, który wyraźnie wczuwał się w występ. Liczyłem na najważniejsze kawałki z ostatniej płyty i nie zawiodłem się, od utworu tytułowego oraz uwielbianego przeze mnie Double Helix na żywo ciarki przechodziły po plecach.

Jako ostatni, w wyniku drobnego przemieszania w programie festiwalu, na Scenie mBanku wystąpił Awesome Tapes From Africa. Amerykanin chyba sam nie spodziewał tak dużej publiki, jaką zyskał po przeniesieniu swojego występu na największą scenę. Wielu ludzi przechodzących akurat w pobliżu, chętnie dołączało do słuchania tego mixu tanecznych, afrykańskich rytmów, które okazały się bardzo dobrym sposobem na zakończenie OFF Festivalu 2011 w pozytywnej atmosferze.



Foto: Photomafia.plFoto: Photomafia.plFoto: Photomafia.plFoto: Photomafia.plFoto: Photomafia.plFoto: Photomafia.plFoto: Photomafia.plFoto: Photomafia.plFoto: Photomafia.plFoto: Photomafia.plFoto: Photomafia.plFoto: Photomafia.plFoto: Photomafia.plFoto: Photomafia.plFoto: Photomafia.plFoto: Photomafia.plFoto: Photomafia.plFoto: Photomafia.plFoto: Photomafia.plFoto: Photomafia.plFoto: Photomafia.plFoto: Photomafia.pl
Komentarzy: 1

Julek
27 sierpnia 2011 (08:06)
przeczytałem wreszcie spokojnie Wasze relacje
z OFF-a jak i kilkadziesiąt z innych serwisów. Nie jesteście najbardziej wiarygodni ergo bliscy moim poglądom i opinii na ten temat ale naprawdę nie jest źle. Fantastyczne zdjęcia...
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Iamamiwhoami – Kin

Wszystko zaczęło się od umieszczania tajemniczych klipów na kanale youtube skandynawskiego projektu o nazwie iamamiwhoami. Brak konkretnych informacji sprawił, iż na podstawie stylistyki...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".