Ostatnia ofiara wojny Jom Kippur
    Izrael101 · Bliski Wschód185 · konflikty zbrojne96 · Mossad2
2013-10-01
W czerwcu 2007 r. arabskie media obiegła wiadomość o śmiertelnym wypadku pewnego egipskiego biznesmena. Aszraf Marwan, bo o nim mowa, w niewyjaśnionych okolicznościach wypadł z tarasu swojego apartamentu w luksusowej dzielnicy Londynu.

Aszraf Marwan, foto: Wikimedia Commons, Raafat, CC

Teorie spiskowe na temat domniemanych przyczyn gwałtownego zgonu biznesmena zaczęły się mnożyć po tym, jak na światło dzienne wyszły informacje wskazujące, że Marwan odegrał, być może kluczową, rolę w konflikcie sprzed 40 lat – wojnie Jom Kippur.

„Anioł” - skarbnica wiedzy izraelskich służb

Zakończenie wojny sześciodniowej w 1967 r., Arabowie i Żydzi potraktowali jedynie jako przerwę w konflikcie. Obie strony nasiliły działania w celu zawarcia nowych sojuszy politycznych i zwiększenia potencjału militarnego. Jednocześnie – w ramach przygotowań do następnego starcia – każdy starał się, w możliwie najszerszym zakresie, poznać plany wojenne przeciwnika. W cieniu wielkiej polityki w najlepsze trwała cicha wojna między służbami wywiadowczymi.

W 1969 r. do Mossadu, intensywnie poszukującego informatorów wśród Arabów, uśmiechnęło się szczęście. Do izraelskiej ambasady w Londynie zadzwonił pewien Egipcjanin z ofertą sprzedaży posiadanej wiedzy. Sygnał o tym incydencie odebrał także Mossad. Kierownictwo izraelskiego wywiadu wprost nie mogło uwierzyć w szczęśliwie zrządzenie losu. Potencjalnym informatorem był Aszraf Marwan - zięć prezydenta Egiptu Gamala Abdela Nasera. Mimo obaw, że Egipcjanin może być prowokatorem podesłanym przez egipskie służby, Izraelczycy podjęli ryzyko i zdecydowali się na współpracę. Nic dziwnego, że zaryzykowali. Człowiek, który zaoferował im usługi, znajdował się w ścisłym otoczeniu przywódcy kraju, pałającego żądzą rewanżu za zniewagę doznaną zaledwie dwa lata wcześniej. Z punktu widzenia izraelskich interesów był idealnym materiałem na szpiega.

Jako syn oficera gwardii prezydenckiej i chemik z wykształcenia, Marwan pracował w jednym z egipskich ośrodków naukowych. Równolegle do pełnionych zadań ciągle podnosił swoje kwalifikacje dzięki studiom w Londynie, na które osobiście skierował go Naser. Wkrótce okazało się, że przystojny Egipcjanin bardzo polubił nie tylko atmosferę brytyjskich uczelni, ale i rozrywki oferowane przez stolicę Wielkiej Brytanii. Jednak wystawne życie na wyspach miało swoją cenę. Młody naukowiec wydał niemal wszystkie oszczędności, a w dodatku wdał się w romans z Saud as – Sabah, żoną kuwejckiego szejka. Tego było już za wiele. Cierpliwość Nasera wyczerpała się do tego stopnia, że stanowczo przywołał do porządku rozrzutnego i zepsutego zięcia, ściągając go do Kairu. Tylko dzięki wstawiennictwu zakochanej w nim żony - Mony, Marwan nie został byłym zięciem prezydenta i byłym naukowcem. Choć prezydent Naser ostatecznie pozwolił mu na kontynuowanie studiów w Londynie, to pozbawiony honoru i upokorzony Marwan zdecydował się zemścić się na teściu w najbardziej bolesny sposób - zaoferował swoją wiedzę Izraelowi.

Nowy szpieg przekonywał, że chce pomóc Żydom, gdyż porażka Egiptu w 1967 r. uświadomiła mu, że powinien opowiedzieć się po stronie zwycięzcy - Izraela. Jednak wiedza informatora miała również inny, bardziej prozaiczny wymiar – pieniądze. Za każde spotkanie z przedstawicielem tajnych służb Izraela „Anioł” miał otrzymywać aż 100 tys. USD.

Mossad szybko zorganizował kontakt z Egipcjaninem i ochrzcił go pseudonimem – „Anioł”. Efekty jego pracy znacznie przerosły oczekiwania Mossadu. Za każdym razem Aszraf dostarczał pierwszorzędnych informacji, do których dostęp mogli mieć tylko bliscy współpracownicy prezydenta Egiptu. Kierownictwo wywiadu izraelskiego nie posiadało się ze szczęścia. Wreszcie uzyskano dostęp do ucha prezydenta i planów tworzonych przez jego najbliższe otoczenie1.

Egipska piechota przekracza Kanał Sueski - wystawa w Narodowym Muzeum Wojska (Kair). Archiwum autora Egipska piechota przekracza Kanał Sueski - wystawa w Narodowym Muzeum Wojska (Kair). Archiwum autora

Tymczasem w Egipcie nastąpiły głębokie zmiany na najwyższych szczeblach władzy. We wrześniu 1970 r. zmarł dotychczasowy prezydent, a jego miejsce zajął Anwar as-Sadat. „Anioł” szybko odnalazł się w nowej sytuacji i dołączył do grona zauszników następcy Nasera, co przyniosło mu awans wśród doradców prezydenckich. Jako osoba zajmująca w administracji stanowisko sekretarza do spraw informacji, niejednokrotnie uczestniczył w poufnych rozmowach na wysokim szczeblu, podróżował wraz z przywódcą i... nadal przekazywał informacje izraelskiemu Mossadowi. W ten sposób, Żydzi mieli praktycznie pełen wgląd w decyzje podejmowane przez władze w Kairze, które w tym czasie rozpoczęły już przygotowania do wojny Jom Kippur, która wybuchła w październiku 1973 r.

Jednak Izraelczycy również mieli problemy. Informacje przekazywane przez Mossad różniły się od tego, co premier Golda Meir otrzymywała od Amanu – wywiadu wojskowego oraz dowództwa armii izraelskiej. Wbrew twierdzeniom Mossadu, większość doradców premier opowiadało się za tezą, że wojny z Arabami nie będzie. Tylko dla nielicznych analityków informacje od „Anioła” właściwie były jedynie dopełnieniem obrazu sytuacji, jaki rysował się na podstawie wnikliwych obserwacji procesów zachodzących w Egipcie (przygotowania do wojny były operacją, którą Arabom coraz trudniej było ukryć ze względów logistycznych). Choć ilość dzwonków alarmowych zwiększała się z dnia na dzień, Tel Awiw nadal uparcie ignorował niebezpieczeństwo i wierzył w arabską niezdolność do walki po upokarzającej porażce w 1967 r. Dowódcy wojskowi, przekonani o sile CaHaLu i własnej nieomylności, święcie wierzyli w tzw. „koncepcję”, która zakładała, że Egipcjanie zaatakują Izrael tylko po spełnieniu dwóch warunków. Po pierwsze, Kair zacznie działania wojenne w szerokim sojuszu z innymi państwami arabskimi, a po drugie – otrzyma z ZSRR najnowocześniejsze myśliwce i bombowce, które powstrzymają izraelskie lotnictwo. Dane, które mogły mówić coś innego albo nie trafiały na biurka decydentów, albo były zwyczajnie pomijane.

W tej iluzji izraelscy politycy zostali utwierdzeni także na podstawie danych od Marwana. W listopadzie 1972 r. i maju 1973 r. „Anioł” uprzedził Mossad o nadciągającym uderzeniu (w efekcie, ostatnie ostrzeżenie spowodowało alarm bojowy w kraju i mobilizację rezerwistów. Fałszywy sygnał kosztował państwo żydowskie blisko 35 mln USD związanych z postawieniem swoich struktur w stan gotowości)2.

Fałszywe założenia i błędne informacje spowodowały, że Izrael był niemal bezbronny, gdy w dniu 6 października 1973 r. armie Egiptu i Syrii stały już w pełnej gotowości bojowej u granic żydowskiego państwa.

Dzień Pojednania – Dzień Wojny

W dniu 5 października 1973 r., na 36 godzin przed uderzeniem, szef Mossadu Zwi Zamir otrzymał krótką informację od „Anioła”, zawierającą jedno, kluczowe słowo – chemikalia. Komunikat oznaczał, że atak jest nieuchronny i nastąpi w przeciągu godzin lub dni. Wagę informacji podkreślał także fakt, że – odmiennie do dwóch przypadków poprzednich ostrzeżeń – szpieg zażądał spotkania „w cztery oczy”. Zamir natychmiast udał się do Londynu na spotkanie z Marwanem.

Późną nocą, z 5 na 6 października, szef Mossadu osobiście rozmawiał z Egipcjaninem i upewnił się, że „Anioł” wie co mówi. Połączone armie Egiptu i Syrii otrzymały rozkaz rozpoczęcia skoordynowanego natarcia w sobotę 6 października o zachodzie słońca. Na dodatkowe potwierdzenie nie było już czasu. W Izraelu rozpoczynało się właśnie jedno z najważniejszych świąt pokutnych – Jom Kippur (Dzień Pojednania). W tym okresie życie w kraju praktycznie zamierało. Mieszkańcy przygotowali się do ścisłego postu i rygorystycznie przestrzegali zakazu podejmowania pracy. Większość żołnierzy znajdowała się na przepustkach, a posterunki graniczne obsadzono minimalną ilością personelu.

O nadciągającym ataku Zwi Zamir powiadomił szefa Amanu Eliego Zeirę, który jednak potraktował ten sygnał sceptycznie. Nie miał żadnych danych o zbliżającej się napaści, a w dodatku Izrael był już wprowadzony w błąd przez nieprecyzyjne wiadomości z Mossadu. Raporty, jakie płynęły od informatorów Amanu, mówiły jedynie o wielkich manewrach egipskiej armii przy Kanale Sueskim (w istocie ćwiczenia, pod nazwą „Tahrir 41” – w momencie wyznaczonym rozkazem – przerwano i przekształcono w inwazję opatrzoną kryptonimem „Badr”.).

Symbole chwały egipskiego oręża - czołgi. Kair, Narodowe Muzeum Wojska, Cytadela. Archiwum autora Symbole chwały egipskiego oręża - czołgi. Kair, Narodowe Muzeum Wojska, Cytadela. Archiwum autora

Przed całkowitym zaskoczeniem uchronił Żydów przypadek. W dniu 5 października odbyło się pilne zebranie w Sztabie Generalnym CaHaLu. Powodu do odprawy dostarczyły dane uzyskane przez wojsko kilka godzin wcześniej. Przechwycono komunikat, że egipskie dowództwo nakazało, aby żołnierze powstrzymali się od przestrzegania postu w czasie trwającego właśnie ramadanu. Ponadto, zdjęcia z lotniczego zwiadu jasno wskazywały, że koncentracja sprzętu pancernego i piechoty znacznie przekracza rutynowe manewry wojskowe. Podobne zgrupowania wojsk zauważono po stronie syryjskiej. Na dodatek, do Tel Awiwu dotarła wiadomość, że Damaszek i Kair pilnie opuszczają obywatele ZSRR – był to jasny sygnał, że wojna wybuchnie w przeciągu kilku godzin. Zarządzono alarm dla lotnictwa i pośpiesznie zaczęto wzmacniać garnizony na granicy z Syrią, jednak nie nakazano mobilizacji rezerwistów.

W obliczu tych informacji w sobotę, 6 października, we wczesnych godzinach porannych zebrał się izraelski rząd. Omówiono sposób postępowania wobec inwazji i jak możliwie szybko postawić w gotowości rezerwistów (w kraju trwało już Jom Kippur; ani radio ani telewizja nie emitowały żadnych audycji). Na posiedzeniu odrzucono pomysł, aby to Żydzi dokonali ataku wyprzedzającego. Koncepcja ta upadła ze względów politycznych. W oczach opinii międzynarodowej Izrael miał być ofiarą, a nie agresorem3.

Bohater czy zdrajca?

Zakończenie konfliktu każda ze stron ogłosiła jako własne zwycięstwo, choć wnioski płynące z wojny z 1973 r. były zupełnie odmienne.

Dla Arabów, zwłaszcza Egipcjan – przegranych na płaszczyźnie militarnej, wynik wojny październikowej okazał się olbrzymim sukcesem politycznym. Zniszczono mit o niezwyciężonej armii izraelskiej, odzyskano kontrolę nad Kanałem Sueskim i zmyto hańbę porażki w 1967 r. Nad Nilem 6 października ogłoszono świętem państwowym – Dniem Wojska.

Zdobycze z 1973 r. - izraelskie czołgi M-60. W Egipcie - obowiązkowo ich lufy są skierowane ku ziemi. Kair, Narodowe Muzeum Wojska, Cytadela. Archiwum autora Zdobycze z 1973 r. - izraelskie czołgi M-60. W Egipcie - obowiązkowo ich lufy są skierowane ku ziemi. Kair, Narodowe Muzeum Wojska, Cytadela. Archiwum autora

Izraelczycy – zwycięscy na polu walki, pogrążyli się we wzajemnych oskarżeniach i przerzucaniu się odpowiedzialnością za błędy. Powołano specjalny zespół – zwany Komisją Agranata – do wyjaśnienia wszystkiego, co wpłynęło na przebieg konfliktu. W efekcie stanowiska stracili wysocy dowódcy wojskowi, a także szef Amanu. W kwietniu 1974 r. Golda Meir, pod naciskiem opinii publicznej, podała się do dymisji.

Przez lata od zakończeniu wojny Jom Kippur historycy, dziennikarze i politycy zastanawiali się, kto stał za przeciekiem dotyczącym daty ataku. Prawdziwa tożsamość Marwana pozostawała tajemnicą aż do 2004 r., kiedy jego nazwisko po raz pierwszy pojawiło się w debacie publicznej. Osobą, która zdemaskowała Egipcjanina był... Eli Zeira, były szef wojskowego wywiadu, zdymisjonowany i powszechnie obarczany winą za dopuszczenie do arabskiego ataku. Po latach walki o oczyszczenie nazwiska sfrustrowany generał ujawnił nie tylko nazwisko szpiega izraelskiego, ale i oskarżył go, że tak naprawdę od zawsze działał na zlecenie i w interesie Egipcjan. Był częścią wielkiej mistyfikacji autorstwa egipskich sztabowców, która miała na celu całkowite zaskoczenie izraelskiej armii i polityków.

Rewelacje Zeiry pojawiły się w czasie, gdy Marwan od wielu lat wygodnie żył i mieszkał w Wielkiej Brytanii. Od zabójstwa as-Sadata w 1981 r., całkowicie zerwał z polityką i skutecznie wykorzystał zmysł do inwestowania i prowadzenia interesów. Historia Aszrafa Marwana – stanowiąca doskonały scenariusz na niejeden film szpiegowski – zakończyła się tragicznie 27 czerwca 2007 r. w Londynie. „Anioł” zginął na chodniku przed własnym apartamentowcem. Śledczy ze Scotland Yardu stwierdzili, że prawdopodobną przyczyną śmierci były działania osób trzecich, choć do dzisiaj nie ustalono tożsamości ani egzekutorów, ani ich ewentualnych mocodawców. Zagadka śmierci zrodziła wiele spekulacji i domysłów. Izraelczycy wskazywali na zemstę egipskich służb. Inni, w tym żona Marwana, twierdzili, że odpowiedzialnością należy obarczyć agentów Mossadu4.

Odpowiedź dla kogo w rzeczywistości pracował „Anioł” utrudnili sami Egipcjanie. Do końca swych dni Marwan pozostawał w przyjaznych kontaktach z rodakami, a po śmierci został uroczyście pochowany w ojczyźnie. W ceremonii pogrzebowej w Kairze uczestniczyli m. in. syn ówczesnego prezydenta Hosniego Mubaraka – Gamal i wszechwładny szef egipskich służb – Omar Sulejman. Sam Mubarak twierdził, że Marwan dokonał patriotycznych czynów, na których ujawnienie nadejdzie jeszcze czas5. Być może postawa egipskich rządzących była jedynie próbą wyjścia z twarzą ze skandalu, jakim byłoby upublicznienie wiadomości, że jeden z członków elity polityczno-społecznej kraju był w istocie zdrajcą pracującym dla zaprzysięgłego wroga Egiptu.

Cztery dekady, jakie upłynęły od wojny w 1973 r., nadal nie wyjaśniły wszystkich pytań i wątpliwości dotyczących tego konfliktu. Bardzo prawdopodobnym jest, że w najbliższych latach pewne sprawy nadal pozostaną tajemnicami pilnie strzeżonymi w izraelskich i egipskich archiwach (niedawno historyków mocno rozczarował Benjamin Netanjahu. Premier Izraela ogłosił decyzję o nieodtajnianiu przez następną dekadę dokumentów dotyczących wydarzeń sprzed 40 lat.).

Niewykluczone, że nigdy też nie poznamy prawdy o rzeczywistej roli Aszrafa Marwana. Główny bohater tej historii nie żyje. Odchodzą również najważniejsi świadkowie tamtych wydarzeń, jak Omar Sulejman, którzy dysponowali być może pełną wiedzą na temat „Anioła”.

Przypisy:

1 „Mossad. Najważniejsze misje izraelskich tajnych służb”, M.Bar-Zochar i N. Mishal, wyd. Rebis 2012, str. 241-243
2 „Mossad...” op. cit., str. 237-238
3 „Mossad...” op. cit., str. 234 – 237 i „Aman. Wywiad wojskowy Izraela”, S.M. Katz, wyd. Bellona 1999, str. 261-266
4 „Mossad...” op. cit., str. 247 – 250
5 http://www.jpost.com/Magazine/Features/Our-mysterious-man-on-the-Nile





Chcesz odnieść się do stanowiska autora, chcesz polemizować, skomentować ten tekst? A może chciałbyś Drogi Czytelniku napisać na inny temat?
Jeżeli jesteś zainteresowany i zdecydowany przeczytaj nasz anons dotyczący współpracy redakcyjnej lub od razu napisz i wyślij do nas swój materiał na adres: redakcja@mojeopinie.pl. Odezwiemy się szybko!!


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
O Muzeum Józefa Piłsudskiego i patriotyzmie

Rozmowa z Krzysztofem Jaraczewskim, dyrektorem Muzeum Piłsudskiego w Sulejówku, wnukiem Józefa Piłsudskiego.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".