Film opowiada o pewnej amerykańskiej parze. Katie i Micah są już ze sobą od kilku lat, teraz postanowili w końcu zamieszkać razem na jednym z osiedli Californii. Ich wspólne życie jest jednak dalekie od ideału, i wcale nie chodzi tu problemy wynikające z partnerskiego braku zrozumienia. W ich domu od niedawna dzieją się dziwne rzeczy o wyraźnie paranormalnym podłożu. Dla Katie niestety nie jest to nic nowego, szybko dowiadujemy się, iż dziewczyna od dziecka bywała już nawiedzana przez ducha lub też demona. Dla Micah jest to jednak coś pasjonującego z czym nie miał nigdy wcześniej styczności. Mężczyzna kupuje kamerę i postanawia nagrywać całe codzienne życie jakie toczy się w ich wspólnym domu.
To właśnie z perspektywy tych nagrań obserwujemy całą akcję. Z początku kamera nie rejestruje nic specjalnie ciekawego, ale gdy sytuacja stopniowo staje się coraz bardziej przerażająca, Micah postanawia prowadzić z ową siłą nieczystą, pewną grę. Mężczyzna traktuje ducha jak intruza w swoim domu. Pokazuje, iż wcale się go nie boi i próbuje się z nim porozumieć, aby zdobyć wiedzę o tym czego demon może chcieć. To ułatwia złu jeszcze bardziej skuteczne uprzykrzanie życia bohaterom. Przeprowadzka nic tu nie da, duch wyraźnie przyczepił się do Katie, która jest coraz bardziej przerażona i ani trochę nie pochwala poczynań partnera.
„Paranormal Activity” jest debiutem Orena Peli. Reżyser, aby nadać filmowi więcej realizmu, umieścił na początku podziękowania dla policji za udostępnienie przedstawionych nagrań, w związku z czym nie zobaczymy również napisów końcowych. Jeśli całość miałbym porównać, do któregoś z wcześniejszych horrorów o podobnej inwencji to na pewno byłby to „Blair Witch Project”. Co prawda fabuła jest nieco inna, ale założenie bardzo podobne. Przy umiejętnym wykorzystaniu minimum środków (efekty specjalne są tu naprawdę znikome), straszyć ma nas głównie nasza wyobraźnia. Film wpisuje się przez to w czołówkę najtańszych horrorów w historii kina.
Jednak „Paranormal Activity” zdecydowanie nie osiągnęło ideału w swoim gatunku. A to za sprawą pewnego uszczerbku na realizmie, co przecież stanowi podstawę tej produkcji. Chodzi mi tu o nie zawsze odpowiednio przekonujące aktorstwo oraz chwilami dosyć nielogiczne zachowania bohaterów, co jest też winą reżysera. Na ten przykład Katie i Micah z dosyć naiwnych powodów będą długo zwlekali, aby skontaktować się z demologiem, a to tylko jedna z kilku podobnych wpadek. Mnie przynajmniej rozczarowało również zakończenie, co prawda nakręcono je w trzech alternatywnych wersjach, ale sądząc po internetowych opisach pozostałe również nie są zbyt trafione. Bohaterowie swoją nieporadną skutecznością w radzeniu sobie z tą dziwną sytuacją, sprawią, że przez cały seans dowiemy się naprawdę niewiele więcej ponad to co zobaczymy w pierwszych minutach filmu.
Mimo wszystko oceniam „Paranormal Activity” na plus. Jeśli odsuniemy świadomość, iż to co oglądamy jest tylko fikcją i dobrowolnie damy się nabrać na ten udawany realizm, wtedy film pobudzi naszą wyobraźnię wystarczająco, aby przyprawić widza o problemy ze spokojnym snem przez co najmniej jedną noc po seansie, a przecież o to właśnie chodziło.
Piąty film zrealizowany wspólnie przez Erica Toledano i Oliviera Nakache osiągnął ogromny sukces we Francji. Nic więc dziwnego, iż polscy widzowie postanowili sprawdzić na własne oczy czy...


Start



Komentarzy: 1