Kiedy idę do kawiarni czy restauracji w Polsce, zdarza mi się być obsługiwanym przez osobę w moim wieku. Mamy zupełnie inny status – ja... 
„Rzeczpospolita” zbadała ostatnio, ile polskie partie wydają na usługi związane z promocją samych siebie. Wyniki są zatrważające, bowiem... 
W PRL-u ludzie o chłopsko-robotniczym pochodzeniu mieli łatwiej żeby dostać się na studia. W latach sześćdziesiątych w Stanach Zjednoczonych... 
Przeciwnicy krzyży w miejscach publicznych mówią, że Katolik, jak pies, czuje potrzebę znaczenia terenu. „Obrońcy” krzyży krzyczą o... 
Kiedy znajomy dyplomata ostrzegł mnie przed wyjazdem na pół roku do Azji Wschodniej, wiedział, co mówi. Stwierdził dobitnie, że nie da się... 
Pod koniec filmu „Avatar” najemnik, były żołnierz, który od samego początku był wrogo nastawiony do tubylców z wściekłością mówi do... 
Kiedy idę do kawiarni czy restauracji w Polsce, zdarza mi się być obsługiwanym przez osobę w moim wieku. Mamy zupełnie inny status – ja... 
Uprzejmie donoszę, że świat stoi nad przepaścią. System ekonomiczny po raz kolejny stanął, wpompowane przez rządy państw bajońskie sumy nie... 
O tolerancji Polaków dużo mówić nie trzeba, bo nie chodzi tylko o jej brak w przypadku orientacji seksualnych, chodzi o wszystko i o nic... 
Wydaje się, że wystarczy mieć ciekawy pomysł na odpowiedni produkt, a rynek muzułmański może okazać się świetną okazją na zrobienie... 
O tolerancji Polaków dużo mówić nie trzeba, bo nie chodzi tylko o jej brak w przypadku orientacji seksualnych, chodzi o wszystko i o nic... 
Uprzejmie donoszę, że świat stoi nad przepaścią. System ekonomiczny po raz kolejny stanął, wpompowane przez rządy państw bajońskie sumy nie... 
Pod koniec filmu „Avatar” najemnik, były żołnierz, który od samego początku był wrogo nastawiony do tubylców z wściekłością mówi do... 
Końcówka minionego roku obfitowała w wydarzenia polityczne dotykające w pewien sposób spraw religijnych. Szczególnie wyrok Europejskiego... 
Takie hasło na plakacie zobaczyła pół roku temu pani Marianna. Plakat zachęcał do założenia firmy przy wsparciu dotacją z Powiatowego... 
Krzyże w miejscach publicznych czynią z nas intelektualny zaścianek
Po tym jak Europejski Trybunał Sprawiedliwości w Strasbourgu stwierdził, że katolickie krzyże w szkołach naruszają prawo osób niewierzących do wychowywania dzieci w neutralności światopoglądowej, posłanka SLD Joanna Senyszyn... 
Standardy dziennikarstwa: „BICZ BOŻY” – Tomasz Terlikowski
Tomasz Terlikowski jest publicystą tygodnika „Wprost”. Dodajmy, że jest żarliwym katolikiem i konserwatystą a jego dziennikarskie pióro zawsze ożywa gdy nihilistyczne lewactwo podnosi rękę na polskie tematy tabu. Eutanazja, aborcja,... 
Świat naszego pokolenia stał się plejadą produkowanych taśmowo indywidualności. Inność i niezależność zdobyły nas bez reszty pod sztandarem wyjątkowości instant. Popakowani w modne etykiety, oblepieni neostereotypami i pogłaskani po ambicji powiewem świeżości ze sztucznej klimatyzacji intelektualnej - jesteśmy wniebowzięci własną wyjątkowością.
Cud, że umiemy jakoś znaleźć wspólny język, skoro wszyscy jesteśmy:
- koneserami sztuki (Koniecznie największe i najbardziej trendy wystawy/galerie w mieście przynajmniej raz na dwa tygodnie. Jeśli nas stać - wchodzimy i marszczymy sie jak Clint Eastwood, udając tym samym głębokie zrozumienie metafizycznej istoty czerwonego koła na żółtym kwadracie. Jeśli nas nie stać - stoimy przed wejściem i robimy to samo, kontemplując misterną kompozycję szyldu, przy czym w dobrym guście jest wtedy palenie mało popularnych papierosów i oparcie się o ścianę w estetyczny sposób.)
- muzykami (Panie i panowie, bez obaw, liczymy już od >trzech utworów na myspace, także nie ma potrzeby do przepychanek. Minimalizm artystyczny jest teraz w cenie, więc jeśli nagramy kilka beatów na dźwiękach rodem z syntezatora od Atari/Pegasusa/Commodore i pojęczymy nieco do tego - naturalnie w sposób odzwierciedlający nasze głębokie przeżycie duchowe i artystyczne - możemy spać spokojnie z satysfakcjonującym poczuciem, że w końcu znaleźliśmy ujście dla naszego geniuszu.)
- znawcami teatru (Krótka piłka: new-art nie jest do rozumienia, tylko do przeżywania. Nie musimy rozumieć dlaczego facet w czerwonych stringach i makijażu klowna tnie drewno na środku rynku. Grunt żebyśmy dali otoczeniu do zrozumienia, że trafia do nas ten subtelny przekaz w postaci ładunku transcendentnie życiowo-artystycznego i ogólnie w naszej głowie wojna, kolorowe niezal mozaiki oraz pełna godność przy przeżywaniu egzystencjalnej rozterki owego piłowanego drewna.)
- buntownikami (Oj, tutaj bardzo ważna kwestia, a mianowicie - z buntami TRZEBA być na bieżąco! Naturalnie po to, żeby wiedzieć, co już jest passe i gdzie już być może nie uciskają ludzi, z którymi nigdy nie mieliśmy i nie będziemy mieli żadnej styczności. W końcu perspektywa realnej konfrontacji, która przekroczyłaby noszenie kolorowych znaczków, pasków i chustek, zdecydowanie wpisuje się w przestrzeń złego gustu. Osobną podgrupą byłby tu cudowny świat eko-wszystkiego. Tak, wszystkiego, bo teraz jak coś nie jest -eko, to z pewnością nie ma w tym ani krztyny prawdziwego wolnomyślicielskiego estetyzmu, troski i wielu innych -izmów. Pomimo tego, że wszyscy czytamy gazety, zużywamy prąd, gaz i wodę, to jednak jedzenie sałatek z kiełków mukasceapa - hodowanych, naturalnie, naturalnie przez naturalnych naturalistów w naturalnych warunkach naturalnego środowiskowego naturyzmu - i noszenie kolorowych przepasek czyni z nas Przyjaciół Planety, dwa razy duże pe. W idealnym świecie będziemy tak oblepieni zielonymi tasiemkami, że przy dobrej pogodzie będziemy mogli czerpać energię z fotosyntezy, siedząc przy naszym ekostole, na ekokrześle i rozkoszując się przy tym naszą ekowodą - naturalnie z małą ilością X i dużą Y, do pobrania której nikt nie został zniewolony/uciskany/wykorzystywany, a samo jej wydobycie nie naruszyło naturalnych terenów kleszcza brunatnego.)
A to, moi drodzy, nie wszystko, ponieważ także bez problemu moglibyśmy być specjalistami w dziedzinie:
- literatury (Im cięższe, tym lepsze. Jeśli do tego zostało napisane przez kogoś, kto w jakikolwiek sposób doświadczył wielkiej życiowej traumy/tragedii/kataklizmu lub jest homoseksualistą, narkomanem, niezrównoważonym psychicznie, kryminalistą czy dowolnym innym -istą - tym lepiej, gdyż te czynniki niewątpliwie świadczą o gwarancji społecznego awansu odbiorcy po lekturze. Chociaż w sumie - po co czytać, brnąć niepotrzebnie przez te nudne zdania? Wystukanie w google starczy do wtrącania mądrze brzmiących komentarzy, a prestiż w końcu taki sam. Z drugiej jednak strony - dobrze nosić jakieś przemądre tomisko w charakterze przypadkowego upuszczalnika do szczucia szarych przeciętniaków naszą elokwencją i oczytaniem.)
- filmu (Egzaltowani wybrańcy niskobudżetówek, zaprawdę wasze będzie królestwo niebieskie. Im mniej znane, mniej zrozumiałe i bardziej niezależne/awangardowe/offowe* tym większy prestiż. *Patrz: znawcy teatru.)
- publicystyki (A tak, dokonam aktu auto-agresji, w końcu trzeba być sprawiedliwym. Ogólnie rzecz pojmując: najlepiej nie zgadzać się z nikim, marudzić na potęgę albo kopiować utarte tematy i schematy. Wybieram marudzenie, gdyż - nie da się zaprzeczyć - postawa wiecznego malkontenta kontestującego co popadnie jest najwidoczniej ciągle w modzie. No i samo określenie "kontestacja" pasuje do moich nowych satynowych firanek, na tle których pretensjonalnie siadam, by wylać swe przepełnione metafizyką myśli na jakiś niegodny mej głębi nośnik. Obawiam się jednak, że wciąż mogę być posądzany o bezguście, gdyż nie wychodzi mi udawanie z miną znawcy, że wiem dokładnie co dzieje się w każdym aspekcie współczesności. Ech, trzeba było założyć omnipotentnego bloga, który przysporzyłby mi masę fanek. Nie popełniajcie więc mojego błędu. Jeśli chcecie być publicystami z prawdziwego zdarzenia, pamiętajcie: subiektywna grafomania w hermetycznym otoczeniu drogą do sukcesu.)
etc. etc. etc.
Niebywałe, że młodzież inteligencka nie wszczęła jeszcze kulturowej rewolty przy takiej sile wybitnych jednostek. Wszak w samej tylko Polsce jest nas, geniuszy, zapewne kilka milionów. Brak organizacji jakiegokolwiek działającego wybitnego ruchu społecznego należy chyba zrzucić na samo społeczeństwo, które w swej bezkresnej ignorancji nie dostrzega blasku naszej chwały. Bo to przecież niemożliwe, żebyśmy wszyscy nie byli kolosami wolnomyślicielskiego indywidualizmu.
tw. b
5 lipiec 2009 (19:05)
nie moją bajką jest opisywany fragment społeczeństwa, choć wiekiem zapewne jestem do niej podobny, to jednak trafność opisywanych postaw z tym co obserwuje jest uderzająca. ale o paradoksie samego siebie autorze stawiasz w pozycji kontra do kontry i niezależności i bycia indywidualnym wolnomyślicielem (pomimo wspomnianego "strzału w "dziesiątkę").
alter
9 czerwiec 2009 (14:39)
”pracy mediów” i reklamy...wszystko mam mieć inne lepsze, wyróżnić się, bo inaczej to jestem czarna nieciekawa masa.... nie wtapiać się, być na topie z nowinkami....jak wszyscy mają Rolexy to Ty musisz mieć co innego i to lepszego, więc bierz kredyt bierz i noś różowe okulary a co!!
Grzegorz Wasiluk
9 czerwiec 2009 (07:49)
Zakładając oczywiście, że ten obraz jest choćby w przybliżeniu bliski prawdy. Przecież to zwykła kalka (w ślepy zaułek prowadzących) postaw rozpowszechnionych na Zachodzie 40 lat temu. No, środki wyrazu nieco nowsze, treści jednak tak samo jałowe i bezużyteczne względnie służące pozornemu buntowaniu się nie wiadomo po co, a w każdym razie nie przeciw temu, co trzeba. Zabijanie czasu po prostu. Ja tego nie rozumiem. Dla mnie wartością życia jest obecność w nim jakiejś czerwonej nici - prawdziwej walki o coś z prawdziwymi dylematami.
Prezydent Barack Obama zaprezentował liczący 192 strony projekt budżetu na rok 2011 (Budget of the United States Government, Fiscal Year 2011). Dokument, który - wg Obamy rozpoczyna...
Wiara w chińską gospodarkę czasem zadziwia nawet największych optymistów. Na wszelkie problemy dzisiejszego świata, od cen akcji, złota, surowców aż po amerykańskie obligacje czy...
Pomimo rozlicznych prób pojednania turecko-kurdyjskiego, stosunki między Ankarą a ponad dwunastomilionową mniejszością kurdyjską nadal pozostawiają wiele do życzenia. Do ponownego...