Perły Kresów - Horyniec i okolice
    uzdrowiska2 · Polska91 · Podróże29 · przyroda17
2013-06-17
W powiecie lubaczowskim są miejsca, których doświadczenie pozostawia w duszy człowieka niezatarty ślad, sprawiając, że chce się do nich zawsze powracać.

Foto: Jarosław Szczęsny Binkowski

Miałem taką możliwość, wyjeżdżając na wesele do Horyńca. Przed weselem tradycyjnie najpierw utworzono tzw. bramę weselną przed domem panny młodej z dużym transparentem i napisem ,,JUŻ PO TOBIE CHŁOPIE’’. Potem nastąpiło wyjście młodej pary z drużbami i rodziną z izby przy nieustającej muzyce, ceremonia ślubna i wreszcie przyjazd do restauracji na wesele. Przed wejściem symboliczne rozbicie kieliszków przez młodożeńców.

W trakcie poprawin była możliwość odbycia długiego spaceru po uroczym miasteczku. Horyniec-Zdrój to miejscowość uzdrowiskowa położona na Podkarpaciu w zasięgu Południowo-roztoczańskiego Parku Krajobrazowego. Walory uzdrowiskowe zawdzięcza on leczniczym wodom siarczkowym, stosowanym głównie w leczeniu chorób przewodu pokarmowego oraz wysokiej klasy borowinom leczącym choroby narządów ruchu a sprowadzanym z Podemszczyzny.

Co ciekawsze, kilka dni po weselu zorganizowałem własny wieczorek poetycki w budynku PP Uzdrowisko Horyniec w pijalni wód, gdzie miałem sposobność zakosztować miejscowej wody ,,Horynianki’’, której specyficznego smaku nie zapomnę.

Obok wyżej wymienionego obiektu pozostały jeszcze dwa: Metalowiec oraz Centrum Rehabilitacji Rolnictwa KRUS. Budynek Metalowca to stary Pałac Ponińskich, który wcześniej był rodzajem zameczku myśliwskiego należącym do Jana III Sobieskiego. Na jednej z wieżyczek widnieje herb Korab. Budynek położony jest w otoczeniu pięknego parku o powierzchni 8 ha. Po drugiej stronie szosy stylowy Teatr dworski (poł.XIX w.), obecnie siedziba GOK.

Posuwając się wąską szosą w stronę zalewu, po lewej stronie za ogrodzeniem natkniemy się na duży staw parkowy z drewnianym pomostem i ścieżką dookoła. Jak to bywa w majowej porze, żaby dają koncerty pierwsza klasa, rechoczą jak nakręcone, po czym przycichają, by zamilknąć na chwilę i znowu wznawiają ten niesamowity koncert. Świadczy to o tym, że woda jest tutaj bardzo czysta, gdy natomiast w wielu innych rejonach Polski płazy te wyginęły na skutek skażenia środowiska naturalnego.

Wreszcie kończy się droga, a przed nami rozpościera się niemały zalew utworzony z cieku Radrużki. Okala go las sosnowy, który przegląda się w lustrze ciemnej wody, zaś z brzegów witają nas rozkwitnięte żółto irysy-kosaćce. Po tafli wody ślizga się błyskawicznie nartnik. W zalewie obok węgorza i tołpygi żyją podobno sumy. Fascynujące, ale trzeba nadmienić co nieco o innych ciekawostkach.

Nie chcąc zbyt szczegółowo opisywać zabytków, wspomnę tylko o barokowym kościele i klasztorze O.O. Franciszkanów w parku, a także pokieruję na zielony szlak im. Brata Alberta, na którego części przebiega ścieżka dydaktyczno-przyrodnicza. Zielony szlak wiedzie z Horyńca- Zdroju do Nowin Horynieckich (ok. 3 km trasy). W Nowinach na wodzie w samym lesie zbudowano drewnianą kaplicę Matki Bożej. W otoczeniu kaplicy wybija kilka silnych źródeł lekko zmineralizowanej wody, której przypisuje się uzdrawiające działanie, szczególnie w chorobach oczu. Ciszę mrocznego lasu przerywa jednostajny chlupot wody ze studzienki. Co roku podczas odpustu św. Antoniego 13 czerwca organizuje się z Horyńca do Nowin uroczystą procesję.

Zwiedzając okolice Horyńca nie można pominąć Radruża, w którym znajduje się perła drewnianej architektury sakralnej. Jest to zabytkowy zespół cerkiewny p.w. św. Paraskewy z ok. 1583 r., który tworzy:

- cerkiew św. Paraskewy (k. XVI w.)
- dzwonnica (k. XVI w.)
- kamienny mur z bramami (poł. XIX w.)
- kostnica (k. XIX w.)
- cmentarz przycerkiewny z zespołem nagrobków z XVIII-XX w. oraz z płytą nagrobną z ok. 1682 r.
- dwa cmentarze greko-katolickie z nagrobkami wykonanymi w ośrodku kamieniarskim w Bruśnie Starym (XIX-XX w.)

To robi wrażenie. Trzeba koniecznie obejść mury dookoła, by z każdej strony móc przyjrzeć się perle architektury drewnianej, o której wpisaniu na listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego UNESCO decyzja już zapadła.

Cerkiew wzniesiona została w typowej konstrukcji zrębowej z drzewa jodłowego i dębowego. Na temat szczegółów nie będę się rozwodził. Dodam tylko, że jeśli chodzi o nagłośnienie, świątynia działa na zasadzie gitary pudłowej.

Powietrze tutaj jest wyjątkowo czyste, przesyca je naturalny zapach drewna budulcowego. Na koniec niespodzianka. Wprowadzę Państwa w klimat zamierzchłych czasów, które przywoła przejmująca historia Marii Dubniwiczowej, słynącej z urody żony radruskiego wójta. Otóż podczas jednego z ostatnich najazdów tatarskich w roku 1672 jeden z zagonów tatarskich odłączył się i najechał Radruż i Lubaczów. Ponieważ cerkiew stanowiła silną warownię, Tatarzy zaproponowali, że odstąpią od oblężenia w zamian za okup. Nie zażądali jednak złota ani srebra, tylko słynącej z urody w okolicy żony wójta Marii Dubniewiczowej. Ta z kolei, pragnąc uratować wieś i jej mieszkańców, oddała się w jasyr. Na szczęście nie spotkał jej los tysięcy innych kobiet uprowadzonych przez Tatarów. Została sprzedana na targowisku w Kamieńcu Podolskim Turkom i stamtąd wywieziona do Konstantynopola, gdzie stała się żoną dostojnika tureckiego na dworze sułtana. Dopiero po 27 latach, po śmierci męża, będąc już bardzo zamożną kobietą mogła powrócić do Radruża. Z obawy przed napaścią uczyniła to w przebraniu ubogiej kobiety, kosztowności i drogocenną biżuterię przewożąc w dyszlu od wozu. Wszystko to przeznaczyła na odnowienie cerkwi i na rozwój rodzinnej wsi. Cóż za niezwykła historia, którą opowiada tu miejscowy przewodnik.

Co tak naprawdę urzeka w tych stronach?

Przede wszystkim rozległość terenu, pola rozciągnięte wzdłuż i wszerz, wielkie połacie lasów z dominacją sosny. Przy drogach, miedzach, a nawet w polach bielą się charakterystyczne, zabytkowe kamienne krzyże wykonane w ośrodku kamieniarskim w Bruśnie Starym. Przemieszczając się samochodem pojawiają się w tle błyskające w słońcu kopułki cerkiewek.

Jeśli ktoś jest np. ze Śląska, to tutejsze kryształowe powietrze szybko go zmorzy. A w tych stronach kładzie się duży nacisk na ekologię. Miasta i wioski Ziemi Lubaczowskiej obfitują w zieleń i są bardzo zadbane. W przeciwieństwie do niektórych miast i aglomeracji, nie widać tu poniewierających się po ulicach śmieci. Bo nasze Kresy trzeba chronić i strzec, by nie zatraciły swojego piękna. Dobrze, że są jeszcze takie miejsca, do których można uciec chroniąc się przed zgiełkiem wielkomiejskim.



Przeczytałeś relację z podróży? Podobała się?A może Ty, Drogi Internauto, byłeś gdzieś w Polsce, gdzieś w świecie i chciałbyś się tym pochwalić?
Jeżeli jesteś zainteresowany, przeczytaj nasz anons dotyczący współpracy redakcyjnej lub od razu napisz i wyślij do nas swój materiał na adres: redakcja@mojeopinie.pl. Odezwiemy się szybko!!


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Wyjazdy egzotyczne coraz popularniejsze

Za nami szczyt letniego sezonu turystycznego. Ci, którzy nie zdążyli wykorzystać urlopu, a marzą o relaksie w ciepłym miejscu, nie stoją jednak na straconej pozycji. Za oknem co prawda słota,...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".