Peru – Indianie umierają w obronie swych praw
    Peru3 · demonstracje40
2009-06-16
W czerwcu 2009 r. rząd Peru użył siły w celu rozbicia Indian blokujących główne drogi krajowe w geście protestu wobec reform uderzających w ich prawa. W tym najpoważniejszym od wielu lat konflikcie wewnętrznym po obu stronach zginęło kilkadziesiąt osób. Jak do tego doszło?

Peru to kraj ubogi i słabo rozwinięty gospodarczo, gdzie ponad 40% mieszkańców żyje w ubóstwie. W trudnych warunkach egzystują zwłaszcza plemiona indiańskie stanowiące 45% całej populacji. W ostatnich latach Peru przeżywa szybki wzrost ekonomiczny: w 2006 r. gospodarka państwa rosła w tempie 7,6% rocznie, w 2007 r. już 9%, a w 2008 r. 9,2% (11.miejsce na świecie!). Nieznacznie jednak, jeśli w ogóle, pomogło to ubogiej części mieszkańców kraju.

Alan García rządził Peru już wcześniej, w latach zawieruchy wojny domowej (1985-1990). Wówczas reprezentował stanowisko na lewo od centrum i dał się poznać jako zwolennik zdecydowanych kroków w walce z przeciwnikiem (wysuwane są przeciw niemu zarzuty o spowodowanie śmierci setek niewinnych mieszkańców). Odkąd w 2006 r. został ponownie wybrany prezydentem García zrzucił swą lewicową „gębę”, blisko współpracuje ze Stanami Zjednoczonymi i dokonuje reform gospodarczych w duchu liberalnym. Upatrując słabości gospodarczej kraju w niewykorzystywaniu jego zasobów i nieumiejętności przyciągnięcia zagranicznego kapitału prezydent promował od początku swej kadencji reformy zmierzające do udostępnienia zasobów naturalnych pod eksploatację.

Napotkał tu jednak na problemy. Zasoby te bowiem znajdują się głównie na terytoriach zamieszkanych przez Indian, a zgodnie z peruwiańską konstytucją i 169 konwencją Międzynarodowej Organizacji Pracy ludność rdzenna musi wyrazić zgodę na jakiekolwiek inwestycje na zajmowanych przez nią terenach. Indianie, rzecz jasna, nie byli (i nie są) chętni zrezygnować w imię dobra państwa ze swoich ziem ojczystych. Rząd Garcii nie zamierzał jednak zaniechać swych dążeń. Okazja nadarzyła się, gdy podjęto decyzję o utworzeniu strefy wolnego handlu między USA i Peru. Aby jak najszybciej dostosować kraj do wymogów owej strefy, parlament peruwiański przyznał prezydentowi specjalne uprawnienia pozwalające mu na rządzenie za pomocą dekretów. W 2008 r. Garcia wykorzystał to i wprowadził serię ustaw (nazywanych ogólnie „prawem o lasach i dzikiej przyrodzie”) zezwalających na prywatne inwestycje w znajdujące się na terenie Peru zasoby ropy naftowej i gazu ziemnego, inne surowce kopalne, jak również w rolnictwie.

Krytycy prezydenta od początku uznawali te ruchy za przekroczenie uprawnień i złamanie prawa. W grudniu 2008 r. wielopartyjny komitet legislacyjny w parlamencie zalecił unieważnienie praw wprowadzonych przez Garcię. Najgłośniej przeciw nowym prawom protestowali oczywiście sami Indianie. Jeszcze w sierpniu 2008 r. organizacje grupujące rdzenne plemiona wszczęły pierwsze protesty, wznowiły je w kwietniu 2009 r. Tysiące manifestantów wyszło na główne arterie komunikacyjne Peru i zablokowało transport. W wyniku działań protestantów zablokowane zostały również ropociągi prowadzące na wybrzeże, rop przestała płynąć i największe przedsiębiorstwa rafineryjne w kraju wstrzymały swą działalność. Sytuacja już wówczas była napięta, wydarzenia z początku czerwca 2009 r. jednak całkowicie zmieniły skalę problemu drastycznie zaostrzając konflikt.

Dnia 5 czerwca w miasteczku Bagua doszło do starć policji z protestującymi, w wyniku których zginęło ponad 20 funkcjonariuszy i bliżej nieokreślona liczba Indian. Władze mówią o najwyżej kilkunastu ofiarach śmiertelnych wśród manifestantów, aktywiści indiańscy o co najmniej kilkudziesięciu. Geneza wydarzeń jest niewyjaśniona, obydwie strony oskarżają się nawzajem o sprowokowanie zajścia. Z relacji świadków wynika jednak, że to funkcjonariusze służb bezpieczeństwa niespodziewanie zaatakowali pokojowo zachowujących się i nieuzbrojonych protestujących, co spotkało się z odpowiedzią Indian. Do ataków na manifestantów policja miała użyć nie tylko broni palnej, ale nawet ostrzału z helikopterów. Wyjaśnienie sytuacji utrudnia fakt, że rząd wprowadził godzinę policyjną i nie dopuszcza mediów na miejsca zdarzenia. Strona indiańska donosi, iż władze starają się zatrzeć wszelkie dowody swoich działań (m.in. topią ciała zabitych Indian w rzekach), a jednocześnie nie informują o losach dziesiątek aresztowanych. Na prywatnych stronach internetowych zamieszczane są liczne dowody potwierdzające brutalne i nieuzasadnione działania władz. Znaleźć można m.in. zdjęcia pokazujące ofiary wśród nieuzbrojonych protestantów i kontrastujące z doskonale wyposażonymi i zorganizowanymi siłami rządowymi, jak również reportaże naocznych świadków i uczestników wydarzeń, mówiące wręcz o z góry zaplanowanej i systematycznie przeprowadzonej masakrze manifestantów.

Strona rządowa stara się zagłuszać te sygnały i prowadzi swoją propagandę. W telewizji nadawany jest spot pokazujący zdjęcia martwych policjantów, obok których pokazują się napisy typu: „W taki sposób ekstremizm działa przeciw Peru”; „ekstremiści podjudzani z zagranicy powstrzymują rozwój Peru”. Ten wątek zagraniczny właśnie jest szczególnie eksploatowany przez rząd. Sam prezydent Garcia mówił: „W czyim interesie leży, aby Peru nie wykorzystywało swych zasobów gazu; w czyim interesie leży, aby Peru nie znalazło więcej ropy; w czyim interesie leży, aby Peru nie eksploatowało swoich minerałów efektywniej i na większą skalę?”. Nie od dziś zantagonizowany z Chavezem i jego kolegami García znalazł kozła ofiarnego, na którego stara się zrzucić winę za swe błędy.

Wątpliwości w całej sprawie jest wiele. Może jednak Wenezuela z Boliwią podjudzały plemiona peruwiańskie przeciw nielubianemu prezydentowi? Czy możliwe, aby – jak tego chce rząd - uzbrojeni w łuki, dzidy, kamienie Indianie pierwsi zaatakowali wyposażonych w nowoczesną broń policjantów, a wszyscy naoczni świadkowie kłamali? Czy liczba ofiar po stronie protestantów faktycznie jest mniejsza? Warto również zauważyć, że po tych wydarzeniach na dotychczasowego przywódcę związku 28 federacji plemion indiańskich (AIDESEP), charyzmatycznego Alberto Pizango został nałożony nakaz aresztowania, co zmusiło go do szukania azylu w ambasadzie Nikaragui w Limie. Może władze chcą pozbyć się liderów i zdusić ruch Indian w zarodku?

Jakiekolwiek były przyczyny wydarzeń z 5 czerwca, ich skutki będą miał duże znaczenie dla najbliższej historii kraju. Sytuacja wewnętrzna w Peru znacznie się zaostrzyła, a Indianie jeszcze bardziej utrwalili się w słuszności swego oporu. Organizacje i instytucje międzynarodowe mają tu pole do popisu, póki co jednak są niemrawe w działaniu. Jak słusznie zauważył Shapion Noningo, jeden z liderów AIDESEP: „zabijaliśmy się nawzajem, Peruwiańczycy Peruwiańczyków”. Takie rany nie zagoją się szybko, nawet po ostatnich pojednawczych ruchach ze strony władz. Dnia 10 czerwca parlament zawiesił (ale nie unieważnił) „prawa o lasach i dzikiej przyrodzie”, a 15 czerwca prezydent zalecił legislatywie unieważnienie części z ustaw. Czyżby zatem rząd zmieniał stanowisko? Możliwe. Możliwe jest jednak i to, że widząc większy opór niż się spodziewano władze chcą chwilowo przeczekać ten „gorący” okres i na pozór układają się z przedstawicielami plemion. Nie porzucą jednak swoich planów, ściągną inwestorów, a wraz z nimi pieniądze, które w magiczny sposób wywołają masową amnezję i wymażą „starcia” (słowo „masakra” byłoby bardziej odpowiednie, niektórzy nawet mówią o ludobójstwie) z czerwca 2009 r. z pamięci ogółu. Niestety taka wersja wydarzeń też jest prawdopodobna, nieraz wszak okazywało się, że los Indian jest daleko na liście priorytetów przywódców i nie-indiańskiej części populacji krajów latynoamerykańskich.

Źródła:
http://www.elcomercio.com.pe
http://incakolanews.blogspot.com
http://www.reuters.com
http://incakolanews.blogspot.com
http://www.rpp.com.pe
http://www.washingtontimes.com
http://www.la-razon.com
http://www.abi.bo

Marcin Maroszek – Absolwent stosunków międzynarodowych w Katedrze Amerykanistyki i Mass Mediów Uniwersytetu Łódzkiego. Współpracownik Fundacji Amicus Europae, gdzie specjalizuje się w zagadnieniach związanych z obszarem Ameryki Łacińskiej oraz polityką zagraniczną Stanów Zjednoczonych. Członek Forum Młodych Dyplomatów. Autor bloga poświęconego Ameryce Łacińskiej: www.amerykalacinska.com.pl


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Wschodnia Ukraina w ogniu

Wschód Ukrainy to nadal pole walki. W związku z wyborem Petro Poroszenki na stanowisko prezydenta, wiele wskazuje na to, że walka ta nabierze na sile. Separatyści usłyszeli wreszcie, że...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".