Dołącz do naszego zespołu Dołącz do naszego zespołu Subskrybuj RSS
mojeopinie.pl Start Polityka Gospodarka Media Historia Kultura Podróże Ekologia Subiektyw
Reportaże i relacje z podróży Warto zobaczyć
Redakcja mojeopinie.pl poleca w tej kategorii
Malakka z Terzanim w tle Foto: Michał Lubina

Rok temu na urodziny dostałem cudowny prezent: książkę Tiziano Terzaniego „Powiedział mi wróżbita”. Od tamtego czasu stał się on jednym... Foto: Michał Lubina

Mongolia Wewnętrzna - dalej są już tylko stepy Fot: Michał Lubina

Jadąc do Mongolii Wewnętrznej można mieć spore obawy co do tego, czy warto. Lektura przewodników oraz świadomość tego, iż region ten... Fot: Michał Lubina

Stopem na Kaukaz i do Iranu

Przygotowania i podróż do Gruzji Każda podróż ma swój początek. I nie mam tu na myśli tego momentu, kiedy wsiadamy z plecakiem do pociągu...

Madera zimą

Kto zaakceptuje zimowe pogodowe kaprysy tej pięknej wyspy, będzie mógł się cieszyć widokiem jej krajobrazów. Madera to mała wyspa na...

Gambia: ptasi raj w sercu Afryki

Kilkaset gatunków ptaków na wyciągnięcie ręki. Nikt ich nie łapie, nikt do nich strzela, nie płoszy. Fikcja? Nie to ptasi raj w samym sercu......

Najcześciej czytane teksty kategorii w ciągu ostatnich 30 dni
V jak Vida, V jak Valencia Zdjęcia  Natalia Staszczak oraz Katarzyna Wójcikowska

Pomarańcze, park pod mostami zamiast rzeki, cztery linie metra na 800 tysięcy mieszkańców i zamiast tłumów turystów - zwyczajne hiszpańskie... Zdjęcia  Natalia Staszczak oraz Katarzyna Wójcikowska

Mauritius - niebieski czarodziej Foto: Aleksander Talarkiewicz

Przedstawienie relacji z podróży wcale nie jest takie łatwe. Trzeba uporządkować swoje wrażenia, przeżycia, spostrzeżenia, dokonać pewnej... Foto: Aleksander Talarkiewicz

Autostopem na Bliski Wschód

O podroży na Bliski Wschód myślałem już rok temu. Jednak wtedy ostatecznie zdecydowałem się pojechać na Kaukaz i do Iranu. Oprócz Syrii i...

Jezioro Bajkał – „perła Syberii” Foto: Magdalena Krasuska

Kiedy po raz pierwszy, na lekcji geografii, usłyszałam o najgłębszym jeziorze świata, poczułam nieodpartą chęć zwiedzenia tego regionu. Nie... Foto: Magdalena Krasuska

Miła Malezja Foto: Michał Lubina

Pierwsze wrażenie przyjazdu do Malezji można by streścić w jednym zdaniu: Bliski Wschód na Dalekim. Na ulicach sami Malajowie, stroje dość... Foto: Michał Lubina

Ostatnio komentowane
Mauritius - niebieski czarodziej Foto: Aleksander Talarkiewicz

Przedstawienie relacji z podróży wcale nie jest takie łatwe. Trzeba uporządkować swoje wrażenia, przeżycia, spostrzeżenia, dokonać pewnej... Foto: Aleksander Talarkiewicz

Piękno, zachwyt i gracja - jednym słowem Chorwacja! Zdjęcia:Marcin Wcisło

Miasto Krk, zasługuje na to, by je odwiedzić. Leży na wyspie o tej samej nazwie w zatoce Kvarner. Pomiędzy wyspami Cres i Losinj znajduje się... Zdjęcia:Marcin Wcisło

Irkuck - „bramą” Przybajkala

Irkuck był naszym pierwszym, dłuższym przystankiem na trasie Kolei Transsyberyjskiej. Zatrzymaliśmy się tutaj nie przypadkowo. Nie tylko...

Wsi spokojna, wsi wymarła - Północna Hiszpania Zdjęcia: Gosia Leśniak

Jesienią 2003 roku, w małym miasteczku Banabarre, w domu spokojnej starości, umiera prosty wieśniak Santiago Pena. Pracownicy ośrodka i... Zdjęcia: Gosia Leśniak

Singapur - Orwell w wersji light Foto: Michał Lubina

„Singapur pomimo wszystkich handlowych pałaców, arkad i centrów jest państwem policyjnym, subtelnie nasyconym strachem” Tiziano Terzani. Foto: Michał Lubina

Wybrane teksty

Reportaże z Indochin Czytaj więcej
Foto: Michał Gołąb Sagada – harmonijna górska idylla

Z czym kojarzą się nam Filipiny? Zapewne z rajskimi plażami, nurkowaniem, kite surfingiem i wszelkiej maści sportami wodnymi. Amatorom kobiecych wdzięków przyjdą na myśl słynne na cały świat konkursy piękności, w których startują... Czytaj więcej

Reportaże z Afryki Czytaj więcej
Foto: Grzegorz Śmigiera Etiopia – przywitanie Afryki

O podróży do Afryki marzyłem od wielu lat. Jak pewnie u wielu innych osób moje zainteresowanie tym kontynentem rozpoczęło się gdy przeczytałem Heban. Potem o różnych krajach Afryki pisałem swoje prace licencjacką i magisterską. Po... Czytaj więcej

Podróże po Indiach Czytaj więcej
Foto: Michał Lubina Podróż do krainy marzeń, Indie cz.2

Drugim teatralnym wydarzeniem południowych Indii był „teatr sakralny po wioskach”. Pierwszy raz przeczytałam o nim najzwyczajniej w przewodniku, ale od razu zobaczenie go urosło do rangi największego pragnienia. Kapłan staje się bogiem, a... Czytaj więcej

Bliski Wschód Czytaj więcej
Stopem na Kaukaz i do Iranu cz.4

Iran. Kraj o którym, przekraczając jego granice, wiedziałem niewiele. W mediach przedstawiany jest w zasadzie wyłącznie w powiązaniu z produkcją bomby atomowej, nieuznawaniu Izraela oraz łamaniu praw kobiet. W zasadzie nawet w momencie... Czytaj więcej

Wyprawa na Saharę Czytaj więcej
Wyprawa na Saharę - relacja Wyprawa dookoła Sahary, część I

Pierwsza część relacji z podróży land roverem dookoła Sahary. Przygody trzyosobowej grupy odkrywców opisuje Cyprian Pawlaczyk. Afryka. Taki mały pomysł. Ale realizacja nie będzie taka prosta. Jest nas dwoje - ja i siostra. Nie udaje... Czytaj więcej

Wyprawy do Ameryki Południowej Czytaj więcej
Miasto Boga czy miasto handlarzy narkotyków?

Zestrzelony helikopter wojskowy, śmierć trzech policjantów i 16 kryminalistów – to bilans ostatniego weekendu w Rio de Janeiro. Kiedy mają miejsce tego typu spektakularne wydarzenia, świat przez chwilę interesuje się Brazylią, utożsamia... Czytaj więcej

Reportaże z Chin Czytaj więcej
Wielka ucieczka do tulou - Chiny

Mamy powody by używać w tym kontekście nazwy „grupa”. Grupa baz nuklearnych wydaje się być faktem. Powołując się na dane przesłane z satelity KH 22, w prowincji Fujien (Fukien) leżącej na południowym wschodzie Chin, znajduje się... Czytaj więcej

Tagi

Phuket - największa tajlandzka wyspa

Indochiny · Tajlandia · reportaże z podróży · 28 grudzień 2008 (11:09)

Relacja z wyprawy do Tajlandii

Z blisko dwutygodniowym opóźnieniem udało nam się dotrzeć do Tajlandii. Z ta tylko różnica, że zamiast w Bangkoku, wylądowaliśmy w Phuket, największej i chyba najbardziej znanej tajskiej wyspie. Mieliśmy niewielkie obawy, bo Phuket, to typowo turystyczne miejsce, gdzie zjeżdżają się ludzie z całego świata. A łączy ich jedno – maja zazwyczaj grube portfele, czego nie można powiedzieć o naszych sakiewkach…

W każdym budynku na lotnisku, rzecz jasna, znajduje się klimatyzacja i nie odczuwa się gorąca, ale na zewnątrz żar leje się z nieba i jest nie mniej niż 30 stopni w cieniu. Miejscowi naganiacze widząc białych od razu budzą się z letargu, oferując podwiezienie do centrum. Tylko dziwne, bo każdy podaje inna cenę. Cóż, pierwsze kroki kierujemy do pobliskiego Parku Narodowego, gdzie znajduje się plaza Nai Yang. Niewiele tutaj ludzi, a jak już widzimy jakichkolwiek turystów, to głównie w bardziej zaawansowanym wieku niż my. Ceny również nie na naszą kieszeń, wiec robimy szybkie rozeznanie terenu i dochodzimy do wniosku, że najlepszym rozwiązaniem będzie udać się do Phuket Town (ok 15 km od lotniska), gdzie z pewnością będzie większy wybór tanich guesthousow (a przynajmniej jeszcze wtedy mamy taka nadzieje). Na miejscu okazuje się, że wcale nie jest tanio, a po ostatnich wydarzeniach na lotnisku w Bangkoku, wielu turystów zrezygnowało z przyjazdu do Tajlandii, co również wpłynęło na wzrost cen. Udaje nam się znaleźć najtańszy nocleg (10 USD za dwuosobowy pokój ze śniadaniem). Jest czysto i przyjemnie, wiec zrzucamy bagaże i ruszamy w miasto.

W Phuket Town spotykamy niewielu białych, co bardzo nas dziwi, bo miało to być jedno z najbardziej obleganych miejsc w południowej Tajlandii. W mieście mało jest chodników, ludzie poruszają się niemalże wyłącznie na motorkach lub autami. Wszystkie auta są nowe, głównie dżipy (Isuzu, Suzuki, Toyota, czasem trafi się Ford). W oczy aż razi słońce odbijane od aluminiowych felg o rożnych kształtach. I oczywiście nie można pominąć wszędobylskich skuterów. Co ciekawe, motorki zazwyczaj przewożą większa liczbę osób niż auta, w których najczęściej jedzie jedna lub dwie osoby. Na skuterkach udaje nam się dostrzec nawet pięcioosobową rodzinę (tak, tak, na małym skuterku, na którym dla europejczyka dziwnym widokiem może się wydawać czasami nawet jeden pasażer…).

Co chwilę zaczepiają nas miejscowi pytając dokąd zmierzamy i oferują taksówkę. Są przy tym dosyć namolni, choć zawsze uśmiechnięci i nawet jeśli się odmawia, nie zrażają się. My jednak postanawiamy opuścić Phuket już następnego dnia, to miejsce raczej nie dla nas. Dowiadujemy się, że warto dostać się na wyspę Phi Phi, która znajduje się ok. 3 godziny żeglugi na wschód od Phuket, zatem kolejnym naszym przystankiem jest Phi Phi. Po statku oczywiście przechadza się Taj z katalogiem hoteli. Dowiadujemy się od niego, że jedyny tani guesthousem na wyspie to The Rock. Zatem po przybiciu do brzegu kierujemy się od razu we wskazane miejsce. Po drodze sprawdzamy ceny innych noclegów, jest jeszcze drożej niż w Phuket, choć trzeba przyznać, że spotykamy same luksusowe hotele i bungalowy.

W The Rock udaje nam się dostać 4 łóżka w ośmioosobowym pokoju (po 6 USD od osoby). Ośrodek znajduje się na sporym wzniesieniu i jak się okazuje, jest to jedyne miejsce, które nie ucierpiało podczas pamiętnego Tsunami w 2004 roku. Pomimo, że mnóstwo resortów zostało już w pełni odbudowanych a sporo jest w trakcie budowy, to gdzieniegdzie widać pozostałości po starych domkach i restauracjach. Tajowie, często nie mając jak się ich pozbyć, po prostu palą trudne do pozbycia się elementy.

Plaża na wyspie Phi Phi Samo Phi Phi jest jeszcze większa atrakcja turystyczna niż Phuket. Błękitna woda, piasek wydawałoby się przesiany przez sitko delikatnie łaskoczący nasze stopy i mnóstwo turystów wylegujących się na plaży, znajdujących się zapewne na wczasach z folderu ‘Słodkie lenistwo w tropikach’. Postanawiamy uciec od całej tej imprezy i wynajmujemy kajaki, chcąc znaleźć sobie nasza własną plażę. Okazuje się, że nie jest to wcale trudne. Po ok. godzinie wiosłowania docieramy do malej wysepki, której nazwy nawet nie znamy (I nie wiemy czy w ogóle ma jakąś nazwę). Tutaj zastajemy raptem kilka osób, dziką dżunglę i błogi spokój.

Wieczorem próbujemy miejscowego przysmaku od najmniej rzucającej się w oczy sprzedawczyni ( która posiada jedynie tajskie menu, na szczęście pomaga nam sprzedający w sklepie obok miejscowy Taj władający angielskim). Potrawa nazywa się Pad Tai – są to zasmażane kluski z kurczakiem (lub opcjonalnie z wieprzowina) i kiełkami, okraszone orzeszkami. Smakuje wybornie, zresztą jak prawie wszystko w Tajlandii.

Największe wrażenie robi na nas zorganizowanie Tajów. Jeden nagania i zachęca do skorzystania z jego oferty, po czym przekazuje nas dalej do innego, który zawozi nas na miejsce, kolejny przechwytuje nasze bagaże, podczas gdy jeszcze następny przedstawia szczegółowo ofertę noclegu. Na ulicach nigdy nie widać pomiędzy nimi rywalizacji czy walki o klienta. Czasami mamy wrażenie, że ci wszyscy ludzie pracują dla jednej firmy, a po pracy wszyscy razem się relaksują popijając drinki w lokalnych barach. Wynajdujemy również sposób na to jak radzić sobie z naganiaczami. Wystarczy mówić, że zwiedziło się już całą okolicę– spokój gwarantowany, a Taj, oczywiście z uśmiechem na ustach, oddala się szukając kolejnego sytego kaską.

Jeden dzień zdecydowanie wystarcza do obejrzenia wysepki. Dlatego jutro opuszczamy Phi Phi i udajemy się na wschód, do małego miasteczka Krabi.

Relacje również na blogu całej wyprawy wackyard.blogspot.com

Paweł Olszański

Najnowsze z kategorii

śledzik


ocena użytkowników
rankingrankingrankingrankingrankingranking
średnia: 6

Polecane tematy

Koszmar globalnego zadłużenia

Ostatnie zawirowania na rynkach kapitałowych a także cały obecny kryzys gospodarczy ma swoje korzenie właśnie w problemach związanych z zadłużeniem. Kryzys subprime na... Przeczytaj więcej

Sagada – harmonijna górska idylla

Z czym kojarzą się nam Filipiny? Zapewne z rajskimi plażami, nurkowaniem, kite surfingiem i wszelkiej maści sportami wodnymi. Amatorom kobiecych wdzięków przyjdą na myśl słynne na... Przeczytaj więcej

Czy powódź spowoduje boom inwestycyjny na...

Powódź w Polsce powoduje ogromne straty finansowe, których dzisiaj na dobrą sprawę nikt nie jest wstanie oszacować. Większość ekonomistów jest zdania, że szkody spowodowane... Przeczytaj więcej

MojeOpinie.pl na Facebooku
O nas · Polityka prywatności · Regulamin serwisu · Redakcja · Reklama · Kontakt
Copyright © 2007-2009 mojeopinie.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.