Pieremyczka
    Rosja257 · Nord Stream10 · energetyka34 · gazociągi37
2013-04-22
Autor: Jan Król
To niewinne rosyjskie słowo robi ostatnio niemałą karierą. Tłumaczone na polski znaczy „skoczek”. Niektórzy, jak minister Skarbu Państwa Mikołaj Budzanowski, zapamiętają je na długo. Było ono bowiem bezpośrednią przyczyną utraty przez niego wysokiego stanowiska.

Jan Król, wicemarszałek Sejmu III kadencji

„Pieremyczką” nazwali Rosjanie odcinek rurociągu, który miałby przechodzić przez nasz kraj dostarczając błękitne paliwo z jamalskich złóż, przez Białoruś do południowych odbiorców Europy, z pominięciem Ukrainy.

Podpisanie memorandum, dotyczącego środowiskowych i ekonomicznych uwarunkowań tej koncepcji, pomiędzy Gazpromem i Europolgazem, a także ogłoszenie tego faktu przez prezydenta Władimira Putina wywołało małe trzęsienie ziemi na naszej, rodzimej scenie politycznej. A dlaczego? Ponieważ o fakcie tym nie był poinformowany premier Tusk. Choć sprawa nie jest nowa, to politycznie jest bardzo wrażliwa. Minister Skarbu składał na tę okoliczność mętne wyjaśnienia, a wicepremier Piechociński bagatelizował sprawę. Kolejny raz byliśmy świadkami jak słaba jest współpraca międzyresortowa, jak niedookreślona jest w takich kwestiach rola służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo kraju, jak nieefektywny jest nadzór właścicielski ministra Skarbu nad podległymi mu spółkami.

Jesteśmy w UE i w NATO. To są prawdziwe korzenie naszego bezpieczeństwa. I z tych pozycji, w porozumieniu i z UE, i z NATO, winniśmy ułożyć nasze relacje z Rosją

Póki co na polu – niestety nie walki, tylko zamieszania – poległ jeden minister. Jest już na jego miejscu nowy i zobaczymy czyje głowy jeszcze polecą. Podejrzewam, że tych, których nie tak dawno powoływał ten odwołany.

Ale problem pozostaje. A tym problemem jest: jak ułożyć polityczną i gospodarczą współpracę z Rosją? I na to pytanie nie mamy, w zasadzie od 1990 roku, odpowiedzi. Z jednej strony powinno nam na tej współpracy zależeć. Moglibyśmy odgrywać rolę kraju tranzytowego, zwiększać eksport naszych produktów, podejmować próby inwestowania, rozwijać wymianę turystyczną, kulturalną i naukową. Z drugiej strony lęki, historyczne zaszłości, wzajemna nieufność powodują, że każda oferta rosyjska: czy to prywatyzacyjna, czy to związana z przesyłem gazu i ropy, czy to wspólnej budowy elektrowni atomowej w Kaliningradzie, czy to propozycja stworzenia połączenia kolejowego Moskwa-Wiedeń, są odrzucane. Nałożyła się na to jeszcze katastrofa smoleńska i cały splot napięć, jakie wywołała we wzajemnych stosunkach oraz głębokie i chyba na lata trwałe pęknięcie wśród Polaków na tle różnej oceny przyczyn tego dramatu.

Można odnieść wrażenie, że rząd czuje się sparaliżowany tymi okolicznościami i nie jest gotów do strategicznego partnerstwa z Rosją. Nie będąc zdolnym do konstruktywnych działań zasłania się często troską o interesy Ukrainy, uważając np. iż nasza zgoda na „pieremyczkę” odsuwa ten kraj od Unii Europejskiej i wpycha go w objęcia Rosji. Marek Siwiec, obecnie eurodeputowany, a swego czasu, za prezydentury A. Kwaśniewskiego, nawet szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego (BBN) użył stwierdzenia, że nasza zgoda na „pieremyczkę” to zdrada Ukrainy. Uf! A czy Ukraina wypowiada się w tej sprawie? A czy Ukraina troszczy się o nasz interes, gdy z dnia na dzień wstrzymuje import koksu (w 100%) i węgla koksującego (w 50%) z naszego kraju? A czy Ukraina troszczy się o własny wizerunek w Europie przetrzymując w więzieniach liderów opozycji? Żeby była jasność. Jestem za jak najszerszą współpracą z Ukrainą. Ale jestem też za partnerską współpracą z Rosją. I musimy w tym wszystkim umieć wywarzyć własny interes.

Niektórzy politycy i publicyści przywołują kalki z bliższej i dalszej historii naszych stosunków z Rosją. Najświeższym tego przykładem jest stawianie znaku równości między dramatem Katynia z 1943 i Smoleńska z 2010 roku. Otóż takie myślenie prowadzi na bezdroża, donikąd. Sytuacja, w jakiej znajdujemy się obecnie nie jest w niczym porównywalna z tą z okresu międzywojennego, a i z wcześniejszą tym bardziej. Jesteśmy w UE i w NATO. To są prawdziwe korzenie naszego bezpieczeństwa. I z tych pozycji, w porozumieniu i z UE, i z NATO, winniśmy ułożyć nasze relacje z Rosją. Bo przecież Rosja też się zmienia. To już nie jest kraj Iwana Groźnego, Katarzyny II, Stalina czy Breżniewa. Oczywiście, że jeszcze długo (?) Rosja nie stanie się demokratycznym państwem prawa, jakbyśmy chcieli. Rosja Putina jest (staje się) autorytarnym państwem prawa – rosyjskiego, jak powiedział niedawno mądry prof. Adam. D. Rotfeld. I nie ma się co obrażać na taką Rosję. Jakoś ani Niemcom, ani Francuzom, ani Anglikom, Finom i Holendrom, a także Amerykanom nie przeszkadza to, aby próbować wciągać Rosję w orbitę oddziaływania euroatlantyckiego, także przez współpracę gospodarczą.

Siatka gazociągów łączących Rosję z Zachodem, foto: Samuel Bailey, Wikimedia Commons, CC Siatka gazociągów łączących Rosję z Zachodem, foto: Samuel Bailey, Wikimedia Commons, CC

Jeżeli spojrzymy na bieg rurociągów gazowych z Rosji na Zachód to jesteśmy nimi już otoczeni. Nasze napinanie mięśni w sprzeciwie wobec budowy Nord Stream na dnie Bałtyku nic nie dało. Nasze, od 15 lat, liczenie na gazociąg Nabucco, transportującego gaz z Iranu i z Azebejdżanu czy pomysł pompowania gazu ze złóż norweskich pozostają w sferze szlachetnych idei. Przez Polskę przechodzi gazociąg jamalski, tzw. Jamal 1, zbudowany za komuny i jest szansa na Jamał 2, zwany właśnie „pieremyczką”. My na to odpowiadamy, że Jamał 2, zgodnie z porozumieniem z 1993 roku, miał biec równolegle do Jamału 1 (czyli ze wschodu na zachód, a nie na południe). Ale zapominamy, że było to 20 lat temu, i że nie było wówczas Nord Streamu, przeciw któremu tak protestowaliśmy, niestety w osamotnieniu. Bliższy zatem jestem opinii Waldka Kuczyńskiego niż Janusza Steinhoffa, których lubię i szanuję, że mamy walny udział w tym, że został zbudowany gazociąg bałtycki, który Radek Sikorski, jeszcze jako minister Obrony Narodowej w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, nazwał mało odpowiedzialnie „nowym paktem Ribbentrop – Mołotow”.

Ten brak klarownej polityki dotyczącej zasad i reguł współpracy z Rosją legł, jak mniemam, u podłoża konstatacji prezydenta Bronisława Komorowskiego, że zostaliśmy lekko, jako państwo, rozegrani w wyniku aktywności medialnej prezydenta Rosji. A więc nie dajmy się dalej rozgrywać. Lecz czy potrafimy temu sprostać?

Tekst ukazał się także na łamach Gazety Kaszubskiej




Chcesz odnieść się do stanowiska autora, chcesz polemizować, skomentować ten tekst? A może chciałbyś Drogi Czytelniku napisać na inny temat?
Jeżeli jesteś zainteresowany i zdecydowany przeczytaj nasz anons dotyczący współpracy redakcyjnej lub od razu napisz i wyślij do nas swój materiał na adres: redakcja@mojeopinie.pl. Odezwiemy się szybko!!

Komentarzy: 2

Alojzy
22 kwietnia 2013 (20:38)
nie no z wieloma rzeczami mogę się zgodzić
ale nie z tym, że to my "przekonaliśmy" Rosjan by budowali Nord Stream. Bez przesady. Rosjanie od dawna dążyli by się usamodzielnić od krzykaczy czyli do nas, Ukrainy, w Białorusi wszystko wykupili, więc z nimi nie będą mieli problemu. Chcieli to go wybudowali. Naszą winą było to, że nie stworzyliśmy koncepcji przeciwwagi juz 10 lat temu czyli projekt gazociągów Statoil bodajże z Norwegii do Świnoujścia.

Łukasz
25 kwietnia 2013 (08:14)
Gruzja też niby była bezpieczna
i stało sie to co się stało. Z Rosją problem jest taki, że to ona sama narzuca nam swoją grę - czyli konfrontację. Czasem na tym wygrywała, czasem nie. Ale ich specyficzna polityka - siłowe rozwiązania - zawsze będą budzić niesmak, nieufność i stan zagrożenia. Nie odczuwamy tego tylko My. Tak samo Ukraina, Białoruś, kraje Bałtyckie, Japonia, Norwegia, Finlandia, kraje kaukaskie. Więc chce Pan mieć pretensje to tam proszę dzwonić - na wschód.
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Ukraina, Rosja i UE w gazowym klinczu

Reakcja na wydarzenia na Ukrainie w pierwszych miesiącach 2014 roku po raz kolejny pokazała, w jakim klinczu znajdują się Unia Europejska, Rosja i Ukraina. Z Rosji pochodzi trzecia część...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".