Co gorsza, osoby mające dostęp do ścisłego otoczenia Jarosława Kaczyńskiego, tacy jak choćby dziennikarz "Faktu", Łukasz Warzecha, stwierdzają, że Jarosław Kaczyński nie myśli już o polityce sensu stricto, o wyborach samorządowych, o programie i wyborcach, ale jego aktywność skupia się na wyjaśnieniu katastrofy smoleńskiej. A otoczenie Kaczyńskiego, składające się ze starych, wypróbowanych działaczy, wypełniających normę BMW (bierny, mierny, ale wierny...), jest gotowe na przyjęcie wiecznej, mandatowej i dietowej opozycji parlamentarnej, którą będzie stać tylko na krytykanctwo poczynań rządu i Platformy Obywatelskiej, a nie na konstruktywną krytykę, mogącą przynieść korzyści państwu.
PiS nie jest już żadną alternatywą dla wyborców. W świadomości wyborców trwają jeszcze lata 2005 – 2007, rządów PiS i koalicji z LPR i Samoobroną, metody, atmosfera stęchlizny i skłócenia społeczeństwa, tworzenia sztucznych kryzysów i napięć, język konfliktu. Twarze tamtego okresu, czyli sam Jarosław Kaczyński, ale również wierchuszka pisowska, Zbigniew Ziobro, Joachim Brudziński, Marek Kuchciński, Marek Suski, Joanna Szczypińska są obecni w polityce i dlatego PiS nie ma szans wyjścia poza żelazny elektorat. Osoby uznawane na ich tle za liberałów, takie jak Paweł Poncyliusz, Joanna Kluzik-Rostkowska, Mariusz Kamiński - są odsunięte od decyzji w partii, także od mediów. I słyszmy już, że nie mają specjalnych szans na start w zbliżających się wyborach samorządowych.
” PiS już od dawna był partią dla zamkniętego elektoratu, więcej – ten elektorat niechętnie by widział poszerzenie i zmianę formuły działania, języka i oblicza partii „
Prawo i Sprawiedliwość uważana jest za partię prawicową, za najmocniejszą partię prawicy. Ale prawdziwe, ideowe środowiska konserwatywne i narodowe uważają PiS za partię socjalistyczno – populistyczną tylko z domieszką nuty katolicko – narodowej. PiS, który w polskim parlamencie zajął pozycję po prawej stronie, jest postrzegany jako prawica tylko dlatego, że konserwatyści i chadecy tak naprawdę w Polsce jeszcze nie znaleźli klucza do jedności i zbudowania nowoczesnej partii, nie osadzonej w niszy katolickich wartości, jak Prawica Rzeczpospolitej Marka Jurka, ale potrafiącej szerzej spojrzeć na zmieniające się i dojrzewające społeczeństwo XXI wieku.
” Jeszcze kilka lat temu PiS był formacją realizująca konkretne zadania polityczne, a nawet konkretny projekt polityczny, nazywany przez pewien czas projektem IV RP „
Piotr Woyke o strategii PiS
List, jaki ostatnio skierował Jarosław Kaczyński, pozbawiony choćby śladu programu społecznego, politycznego pokazuje, że Prawo i Sprawiedliwość jest partią anachroniczną. Wykluczenie dyskusji wewnątrzpartyjnej, pod groźbą banicji, narzucenie jedynie słusznej linii, jaką reprezentuje szef partii, zrzucenie odpowiedzialności za niepowodzenia na "wrogie siły", w tym media, pokazuje, że Jarosław Kaczyński tkwi korzeniami we wczesnych latach XX wieku, a jego partia zaczyna przypominać formacje polityczne z czasów totalitarnych. Wykluczenie dyskursu, tłumienie krytyki i próba wprowadzenia kultu Lecha Kaczyńskiego (którego depozytariuszem jego Jarosław Kaczyński), syndrom oblężenia - to przykład patologii politycznej. Od partii aparatu czasów komunizmu różni PiS tylko to, że może liczyć na poparcie dużej części Kościoła Katolickiego, z Tadeuszem Rydzykiem i jego koncernem medialnym na czele.
Jarosław Kaczyński w swoim liście wspomniał, że nie zamierza "abdykować" i choć zabrzmiało to humorystycznie, jest odbiciem odrealnionego świata, w jakim Jarosław Kaczyński teraz przebywa. Świadczy o tym również akapit listu, w którym prezes PiS stwierdza, że "bieg historii uczynił nas dziś depozytariuszami wartości narodowych". Otóż warto by Jarosławowi Kaczyńskiemu przypomnieć, że Polska jest krajem demokratycznym, gdzie demokracja jest realizowana przez społeczeństwo, naród i w związku z tym dysponentem wartości narodowych nie jest uzurpującą sobie wyjątkową pozycję żadna siła polityczna, czy nawet najwybitniejsza jednostka, lecz sam naród. On, w akcie głosowania decyduje, kto może w jego imieniu zarządzać państwem i działać w imieniu społeczeństwa. Jarosław Kaczyński i jego partia przegrali ostatnie cztery wybory - i nie zanosi się na to, aby wygrali następnie. I nie są nawet kandydatem do ochrony i obrony jakichkolwiek wartości.
Komentarzy: 4JanDzban
29 października 2010 (16:37)
Tow. Azrael skutecznie olewany na Salonie24 zjawił się ze swoim propagandowym tekstem na moichopiniach. Jak zwykle miałki, owładnięty schematyzmem i realizujący swój program walki z PiSem. Żenada.
Agnieszka
10 grudnia 2010 (11:13)
Fałszowanie wyborów - teraz większe ryzyko Niestety żądza władzy popycha czasem do złego. Nie trzeba aż tak dużo, by "wygrać" nawet z silniejszym. Wystarczy na poziomie poszczególnych obwodów 150-250 dodatkowych kart np. kupionych, czy martwe dusze, albo skasowanych -"nieważne" głosy", by odwrócić wynik wyborów na dużą skalę. Oto Borsuki chciały koniecznie wygrać z cieszącymi się podobnym poparciem Jeżami. Dorzuciły więc cichaczem 100 "dodatkowych" kart . Bez "dodatkowych" kart: Liczba wyborców 1000 frekwencja 38% tj. 380 wydanych kart Partia B otrzyma 50% tj 190 głosów Partia J otrzyma 50% tj. 190 głosów Po sfałszowaniu będzie inaczej: liczba wyborców 1000 liczba oddanych głosów 480 frekwencja 48% Wynik wyborów Partia B -60,42% (290) Partia J = 39,58 % (190) Łasiczki "wygrywają" inaczej - stawiają dodatkowy krzyżyk w liczeniu kart oddanych na jeże lub podmieniają je na puste, by powstały głosy nieważne. Wilki zaś wolą technikę mieszaną - i sporo nieważnych i zwyżka frekwencji. A by opinia publiczna nie bulwersowała się "skorygowanym" wynikiem - przed wyborami publikują "skorygowane" sondaże... A że nie zawsze uda się zgrać skalę "korekty" - bywa mocno inaczej w sondażach i wynikach. I to nie tylko w zmaganiach między jeżami a resztą świata. UWAGA: w wyborach w Polsce bywa mnóstwo okręgów z zaskakującą zwyżką frekwencji lub/i nieproporcjonalnie dużą liczbą głosów nieważnych. Teraz wg nowej ordynacji wyborczej dojdzie nocka niepilnowanych urn i listy, które mogą ginąć lub pojawiać się... Jak to mówią harcerze: Czuwaj!
a
21 grudnia 2010 (09:54)
Chyba, że już wcześniej zapłaciła.
nieależny
26 luty 2011 (16:36)
"rządów PiS i koalicji z LPR i Samoobroną, metody, atmosfera stęchlizny i skłócenia społeczeństwa, tworzenia sztucznych kryzysów i napięć, język konfliktu" Moim zdaniem nie było lepszych rządów. Pozytywne zmiany w każdej dziedzinie, obniżanie podatków, kosztów pracy, obniżanie deficytu, rozsądna polityka gospodarcza, transportowa, wykorzystanie środków unijnych, myślenie strategiczne o zagospodarowaniu przestrzennym, bezpieczeństwie. Dbanie o bezpieczeństwo Polaków i walka z korupcją i układem w tym WSI, reformy sądownictwa i otwieranie zawodów prawniczych. Wsparcie wojska i policji. Poza tym oczywistym plusem rządów PiS było odtwarzanie poczucia dumy narodowej Polaków, polityka historyczna, próba przywrócenia tradycyjnego modelu wychowania w szkołach. Nie da się wymienić wszystkich pozytywnych przejawów rządu Kaczyńskiego. To naprawdę wszystkie dziedziny: od spółdzielczości, poprzez gospodarkę morską, a skończywszy na polityce monetarnej i prorodzinnej. Nie było lepszego rządu w III RP niż rząd Kaczyńskiego. No i zrezygnował z władzy, gdy nie można było zmieniać Polski na lepsze. Władza dla samej władzy i profitów z niej płynącej była dla Kaczyńskiego obca.
Mam apel do tych, którzy sądzą i głoszą, że nasza polityka międzynarodowa (zwana zagraniczną) rozpostarta jest między Rosję i Europę (ew. Amerykę), między formację...



Start


