Plan Balcerowicza po 20 latach - próba oceny
    reforma państwa73 · PRL51 · Balcerowicz12 · wolny rynek17
2010-01-02
W tym roku minie 20 rocznica wprowadzenia w Polsce reformy gospodarczej, która od nazwiska jej głównego architekta została nazwana „Planem Balcerowicza”. Plan stanowił „konstytucję polskiej transformacji" wprowadzając w naszym kraju, na gruzach socjalizmu, pierwsze rynkowe instytucje typowe dla kapitalizmu. Nowy ustrój otwierał dotychczas nieznane możliwości i przyczynił się do gwałtownego rozwoju przedsiębiorczości i własności prywatnej w Polsce. Charakterystyczną cechą kapitalizmu jest jednak to, że tam gdzie są zwycięzcy są również i pokonani, co sprawiło, że transformacja ustrojowa była dla milionów Polaków wychowanych w „socjalistycznym państwie dobrobytu” prawdziwym szokiem.

Nie wszyscy ze względu na brak talentów, pieniędzy czy układów potrafili odnaleźć się w nowej rzeczywistości a swój gniew i frustrację postanowili przelać na front-mena tamtych reform, czyli Leszka Balcerowicza – czego żałosna egzemplifikacją stało się hasło „Balcerowicz musi odejść!”.

wikimedia commons, GNU,Jan Mehlich
Z dzisiejszej perspektywy widać jednak coraz wyraźniej, że kierunek reform był dobrze obrany i pomimo zarzutów, że „szokowa terapia”, którą krajowi zaaplikował Balcerowicz była w gruncie rzeczy „szokiem bez terapii” (Kołodko), szybkie podjęcie działań i reform w obliczu narastającej inflacji, zadłużenia i ogromnego (ukrytego) bezrobocia było niezbędnym, chociaż niepopularnym politycznie posunięciem.

Sytuacja historyczna

Po nieudanej próbie stworzenia rządu przez Czesława Kiszczaka (w którym miał się znaleźć m.in. Grzegorz Kołodko), 12 września 2009 roku Wojciech Jaruzelski zatwierdził powołany pod koniec sierpnia tego roku przez Sejm RP rząd Tadeusza Mazowieckiego. Pierwszy niekomunistyczny rząd w Polsce, był dość przypadkową „zbieraniną” bardziej lub mniej kompetentnych przedstawicieli strony „solidarnościowej”, wśród których było wielu polityków, którzy uzyskali swoje stanowisko tylko dlatego, że premierowi wcześniej odmówiło kilku innych (potencjalnie lepszych) kandydatów. Należy mieć oczywiście na uwadze, że czasy o których tutaj mówimy były również niezwykle trudne – ówcześnie np. w Polsce stacjonowało jeszcze 60 tys. żołnierzy Armii Radzieckiej.

Niemniej jednak w rządzie Mazowieckiego wyróżniał się jeden minister, który również nie był faworytem do objęcia teki w Ministerstwie Finansów, gdyż wcześniej premierowi odmawiali m.in. Witold Trzeciakowski i Cezary Józefiak. Był nim Leszek Balcerowicz, który przyszedł do pracy z grupą kompetentnych i utalentowanych ludzi, ale ponad wszystko był politykiem i ekonomistą, który jako jedyny nie bał się podjąć wielkiego eksperymentu na skalę światowa, jakim była kapitalistyczna transformacja gospodarki socjalistycznej.

Reforma socjalizmu rynkowego
To jest opis obrazka PKB i bezrobocie w Polsce, źródło: G.Kołodko - "Sukces na dwie trzecie..."


Zanim Balcerowicz zaczął pracę nad polską gospodarką, komuniści zauważając fatalną kondycję PRL-u podjęli w 1981 roku pewne kroki w celu zwiększenia wydajności socjalistycznej gospodarki oraz przywrócenia i powiększenia równowagi rynkowej (likwidacji niedoborów). Reforma zakładała m.in. zniesienie centralnego planowania, decentralizację kompetencji na rzecz rad pracowniczych, zwiększenie swobody funkcjonowania spółdzielni i poszerzenia autonomii przedsiębiorstw, co wiązało się również ze zmniejszeniem liczby przedsiębiorstw państwowych o charakterze strategicznym.

Wprowadzono również częściowe uwolnienie cen, poprzez ustalenie rozróżnienia na ceny: ustawowe, regulowane i umowne. Mówiąc krótko – cytując treść oficjalnego dokumentu wydanego w związku z reformą – gospodarka miała „funkcjonować na zasadzie centralnego planowania przy wykorzystaniu mechanizmu rynkowego”. Reforma rozpoczęła się zgodnie z planem 1 stycznia 1982 roku.


Komentarzy: 8

Bohun
2 stycznia 2010 (20:50)
A Lepper...
O sukcesie planu Balcerowicza może świadczyć zmiana nastawienia Leppera. Przed wyborami jak mantrę wykrzykiwał razem z innymi "Precz z Balcerowiczem, precz z Balcerowiczem...". Jednak po tym jak stał się posłem, to może nie zmienił radykalnie zdania na temat reform, ale już tak go nie atakował. Był co prawda pieniaczem i marnym politykiem, ale był zwykłym nieobeznanym z tematem Polakiem, a po dostaniu się do Sejmu pewnie zrozumiał powagę sytuacji w jakiej Polska się znajdowała przedtem i w jakiej jeszcze była w czasie jego kadencji.

Bożydar
3 stycznia 2010 (00:45)
ci co dają niskie oceny tekstowi
nie rozumieją, a jednie kojarzą Balcerowicza ze złem, wszędzie gdzie pada "Balcerowicz" to mają drgawki, a chłop zrobił wiele dobrego. Choć jak rozmawiał z Pochanke w TVN 24, to miałem wrażenie, że prof. faktycznie jest mocno nieczuły na olbrzymie krzywdy jakie te reformy wyrządziły wielu osobom. Teraz wiemy już, że wielu sygnałów o bankructwach nie dostawał, gdyż jego współp. bali, się że zostaną reformy okrojone. Choć i ja mam wiele obiekcji co do sposobu przeprowadzenia reform, to jednak do skutków nie. Nie dało się moi Państwo inaczej. Polska był bankrutem, nie to co Czechy czy Węgry. A jak jest dzisiaj tutaj i tam?

Grzegorz Wasiluk
3 stycznia 2010 (04:59)
Było sobie miasto, które się paliło
Miało jednak inżyniera w magistracie, który poddał pomysł, aby ugasić ogień wysadzając tamę. Burmistrz się na to zgodził, bo całe miasto mu się nie podobało; za młodu wiele w nim wycierpiał. Pożar został ugaszony... a mieszkańcy? Odbudowywali się przez ponad dziesięć lat, podczas gdy mieszkańcy sąsiednich miast słysząc o tym, pukali się w czoło. To tak pół żartem, pół serio. Zaś poważniej; w moich czasach szkolnych towarzysze z PZPR (zdaje się Pański bohater, Szanowny Panie Kolego, też należał do tej partii) bez przerwy kładli zwykłym ludziom do głowy, że to oni odbudowali nasz kraj po zniszczeniach drugiej wojny światowej. Odbudowali rzecz jasna najlepiej, najskuteczniej, najowocniej jak to tylko można było sobie wyobrazić... To tyle ode mnie (na razie).

Kacper
4 stycznia 2010 (12:44)
Polska był a bankrutem
to że się udało przejść w tak bezpieczny sposób, to nie tylko zasługa Blacerowicza, ale całego sztabu, a pamiętajmy że nie było internetu, komputerów, szybkiej informacji, korzystali z wywiadu wolantariuszy, którzy chodzili po sklepach i bazarach...przecież to utopia reform jest! A jednak mamy teraz to co mamy, tylko, że gnojki politycy chcą to od 20 lat uwalić, zniszczyć obietnicami bez pokrycia, rozdawnictwem. Czeka nas cięzka próba obecnie, przydałby się taki Balcerowicz,by przeprowadzić jeszcze raz kraj przez reformy, i dokończyć dzieła. A wówczas to nie tylko za 10-20 lat byliśmy wstanie prześcignąć gosp. Holandii, ale Włochy czy Hiszpanię. Ale nie ma woli i odwagi. Nie ma już takich ludzi w polityce, którzy położą swoje dobre imię na szali.

Grzegorz Wasiluk
4 stycznia 2010 (15:01)
Przedmówca mnie zastrzelił
Swoim brakiem wiedzy o najnowszych dziejach naszego kraju. W chwili gdy pan Balcerowicz obejmował urząd ministra finansów samych tylko mikrokomputerów i komputerów osobistych pierwszego pokolenia (takich jak Mazovia) w mieszkaniach osób prywatnych było około 100 tysięcy. Instytucje państwowe posiadały oczywiście komputery "prawdziwe" oparte głównie na radzieckim kopiowaniu systemu IBM 360 w postaci systemu RIAD, a na tym park komputerów (oraz tzw. wielkich banków danych) takich instytucji jak Centralny Urząd Planowania (CUP; działający w latach 1945-1997) wcale się nie wyczerpywał. Również wszystkie większe zakłady pracy były skomputeryzowane, a sprawozdawczość w postaci szpul magnetycznych i taśm perforowanych spływała obficie do CUP i ministerstw. Proszę nie uważać tego za przytyk pod swoim adresem. Niski stan wiedzy o czasach PRL-u (zwłaszcza wśród najmłodszej części naszego społeczeństwa) jest na 99 % zawiniony przez sytuację, w której jedynym powszechnie dostępnym źródłem na ten temat są podręczniki, w których 3/4 zajmują dzieje represji politycznych, walk o władzę itp. rzeczy, a o pewnych (ograniczonych, ale jednak) osiągnięciach tego okresu tylko tyle, ile i tak nie da się ukryć. Pisze się o okresie PRL-u dzisiaj tak jak w PRL-u pisano o Polsce międzywojennej albo w ZSRR o czasach carskich; że nie było wtedy jeszcze w Rosji ani kolei ani elektryczności...

Kacper
5 stycznia 2010 (11:06)
@Grzegorz Wasiluk
podaj źrodło tych 100 000 Mazovii, bo wierzyć się nie chce. I tak zresztą nie ma to znaczenia. Atari, Commodore ok, ale Mazovia? I sprawa najważniejsza. Nie wiem ile trwało zbieranie danych przez CUP, ale nie był to okres rzędu 1 miesiąca...teraz dane z rynku można zebrac w ciagu dwóch tygodni (sondażowe rzecz jasna) wówczas trwało to miesiącami (również sondażowo) nazwijmy to exit polls danych z rynku gosp. Przetworzenie takich danych trwało bardzo długo, a co dopiero modele prognozowania. A najszybszym systemem jaki w Polsce istniał była Odra wówczas już mało używana, bo zbyt droga i nie dostosowana do zmieniających się warunków. W przypadku reform Balcerowicza (a chodziło mi tak naprawdę i jej początki) ważne były pierwsze miesiące i reakcje rynku (Polaków, zachowań gospodarki) a nie okres 2-3 lat.

Grzegorz Wasiluk
6 stycznia 2010 (10:52)
Przedmówca napisał wyraźnie:
"nie było internetu, komputerów, szybkiej informacji". Ja zaś nie napisałem, że wszystkie te 100 tysięcy sztuk kompów w mieszkaniach to był model Mazovia. Zresztą proszę sobie popatrzeć np. na film seryjny W labiryncie (1989-91; dość regularnie powtarza go TVP lub TVP Polonia). Tam już od pierwszych odcinków w (niezbyt ważnej, przynajmniej zdaniem tych w ministerstwach;) państwowej instytucji pracuje komputer sądząc z wyglądu całości, a monitora w szczególności klasy IBM PC. Oczywiście komputeryzacja w naszym kraju w latach 70-tych i 80-tych to osobny i wbrew pozorom bardzo ciekawy temat, któremu zamierzam poświęcić cały artykuł. Pozdrawiam zatem i biorę się do pisania.

Kacper
18 stycznia 2010 (14:08)
nie wiem jak Wy
ale wydaje mi się, że teraz taki Balcerowicz by się przydał...przecież dług ciągnie nas w otchłań....za chwilę nie będzie mial kto tego spłacać...a super nowoczesnej gospodarki, jeszcze długo mieć nie będziemy, bo firmy nie maja na to kasy, inwestują z reguły najwyżej w nowoczesne maszyny a nie w badania. Więc robimy produkty dobre, ale nie nowoczesne. A KRUS, ZUS, przedemerytury...przecież takich policjantów za chwilę nie będzie miał kto opłacić.
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Forum Od-nowa: Janosikowe przykładem błędów systemu finansowego

Istnieją duże szanse, że dzięki wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego z 4 marca 2014 r. ziści się długo oczekiwana przez zamożniejsze samorządy zmiana w mechanizmie działania tzw....
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".