„Plaże Agnés” Vardy - Ikona Nowej Fali i miotły
    Agnés Varda1 · Era Nowe Horyzonty11 · film dokumentalny37 · festiwal filmowy85
2010-01-21
„Każdy, kto patrzy na morze jest Ulissesem, który nie chce wracać do domu”

Agnés Varda stoi nad morzem, na piaszczystej plaży w rodzinnym Séte. Najważniejsze obrazy z dzieciństwa wypełniają rybacy, połowy i ich sieci –często się im przyglądała - wyznaje po latach. Z morzem wiąże ją wiele wspomnień, rodzinny dom, którym w pewnym okresie była przycumowana w porcie łajba. Wówczas stałym elementem dziecięcej garderoby były kamizelki ratunkowe, bo codziennie ktoś z rodzeństwa lądował w wodzie.

Plaża – ostatni zakątek piaszczystej ziemi, z której na okręcie pamięci wyrusza Agnés Varda niczym Odyseusz w przygodę życia. Przygodę dokonaną. Symboliczne kroki w tył, proste czynności rytuały, przenoszą autorkę w inną - minioną rzeczywistość.

„Plaże Agnés” to autobiograficzny kolaż filmowy, jest opowieścią wielowątkową, bogatą w obrazy autentycznych miejsc, uszczegóławianych historią drobnych przedmiotów i historią ludzi, których kochała i szanowała, z którymi spędziła lata życia, z którymi pracowała. Cały miniony czas zostaje znów powołany do życia, wydobyty z niepamięci. Ta podróż, widać, jest dla reżyserki trudna i ryzykowna, nie obywa się bez tęsknoty za czasem minionym - czasem uduchowionego splendoru, czasem, w którym rodzi się estetyka Nowej Fali, powstają jej ważne filmów ( La Pointe Courte”, „Cleo od 5 do 7”, „Szczęście”, aż po nagrodzone Złotym Lwem w Wenecji „Bez dachu i praw”).




„Plaże Agnés” przerywają długoletnie milczenie artystki, która realizowała ostatnio głównie dokumenty i niebywałe instalacje, teraz powraca do kin, by opowiedzieć o sobie, tym, którzy kochają jej filmy, ale i tym, którzy dopiero zechcą ją poznać.

Twarz Agnés nie zdradza jej prawdziwego wieku (ma 82lata). Wciąż wyraża radość, przenikliwość, niewinną skromność, ciekawość, a także przekorny, pozbawiony ignorancji dystans. Jej fizyczność - niski wzrost, kruczoczarna oprawa oczu, okrągła fryzura, długie kolorowe spódnice - daje wrażenie obcowania z kimś bajkowym, zawieszonym kilka stóp nad ziemią, co skutecznie odcina od rzeczywistości, daje inny punkt widzenia. Niezbędnik artystki.

Ale z drugiej strony historia Agnés ma też zwyczajne piętno. To fascynujące obserwować genezę tych wielkich dzieł, ich przynależności, poznać ich prawdę biorącą się z okoliczności życia Vardy, jej domu, sąsiedztwa, przyjaciół, przedmiotów.

Przyczynek do autobiografii

Agnés Varda postanawia nakręcić film z racji umykających jej pamięci cennych wspomnień. Wspomnień kogoś, kto przebył bardzo długą drogę zarówno w sensie prywatnym jak artystycznym. Przemawia słowami Montaingne’a - „człowiek, który ma świadomość, że jego bliscy wkrótce go stracą, powinien im coś zostawić”.

Filmom, zdjęciom, przeżyciom i doświadczeniom, które łączą ją z innymi, nadaje strukturę autobiograficznej, zamierzonej i niezamierzonej filmowej kreacji. „Plaże Agnés” zawierają sceny kręcone współcześnie, fragmenty jej filmów, dawne słynne fotografie, inscenizowane filmowe powtórki, artystyczne wizje (m.in. para akrobatów nad morzem). Te ostatnie oddają osobowość artystki, pełną artystycznej fantazji, osobowość bywalczyni pchlich targów, zbieraczki śladów przeszłości, odkrywczyni zapomnianych opowieści, anegdot.

Film jest barwną, wciągającą i oryginalną autobiografią jednej z najważniejszych artystek XX wieku, która otwarcie przyznaje, że sztuka -najpierw fotografia, w konsekwencji film- stały się dla niej ucieczką od rzeczywistości, zamknięciem w brzuchu wieloryba. W ciekawy, niekiedy nawet zabawny sposób Agnés inscenizuje niektóre fakty z życia, rytualizuje proste czynności. Pokazuje dom, w którym spędziła większość życia wspólnie z reżyserem i partnerem Jasques’em Demy („Parasolki z Cherbourga”). Odwiedza aktorów swoich filmów, z których spora część stanowiła jej najbliższe otoczenie. A to prostolinijni współmałżonkowie, a to sklepikarz z Tunezji. Varda demonstruje patent, który pozwolił jej pracować w pobliżu domu. Do scenografii wykorzystywała różne zakamarki zamieszkiwanej ulicy, warunkiem był własny prąd, rozwijała, więc wielometrowy kabel i robiła filmy, a to w jednym sklepie, to w innym, jakimś mieszkaniu, bramie.

Sygnatariuszka francuskiej Nowej Fali bez emfazy wspomina filmowe sukcesy. Ich receptę podsumuje lakoniczną zachętą pewnego dystrybutora czy producenta filmowego, który powiedział jej tyle „rób tanie czarno-białe filmy”.
Varda wydobywa paradoksy. Z chwilą, gdy robi swój pierwszy film, „Le pointe Courte” (montażystą była Alain Resnais), ma 25 lat i nie więcej niż 10 obejrzanych przez całe życie filmów.

Agnés i miotły

Kino było jej misją, nie traktowała go warsztatowo, utrwalanie wszystkiego na taśmie, stało się nawykiem, liczącym na przypadek, na szczęśliwy traf, ukryty sens. Świadoma kłamliwości medium, wolała nieraz czekać z włączoną kamerą.

Ten dystans czuć w ‘Plażach …” w postaci animowanego kocura, o wyglądzie Garfielda. Gruboskórny, opryskliwy zwierzak podpowiada bohaterce, o czym ma nie zapomnieć powiedzieć, rzuca cięte riposty i wredne komentarze.

Kocur - wywrócone podszewką na wierzch alter ego artystki, która nie buduje sobie pomnika, bawi się swoją autobiografią, rolą przewodnika po własnym życiu. Poważnieje, gdy opowiada o bliskich, którzy odeszli. Ich fotografie i utrwalone w filmach sceny ujawniają ich wielką nieobecność, bo twarz Vardy starzeje się, przeszywa ją tęsknota. Odczuwa żal, że z Jasques’em Demy nie udało im się przeżyć razem życia. Reżyser umiera na AIDS w 1990 roku. Krótko przed tym Varda filmuje jego twarz z metodyczną precyzją. Jest dla niej twarzą kogoś, kogo czyta jak mapę, kogo ogląda jak rodzinny krajobraz.

„Plaże Agnés” są poetyckie. Melancholię równoważą subtelnym humorem, doniosłość historii z banałem. Są wątki z Cannes, Wenecji, Hollywood, fotograficzne sukcesy lat 50.(najwięksi chcieli by ich uwieczniała). Jest też o tym, że bohaterka filmu miała bardzo wąski wjazd do garażu. By wyjechać manewrowała 14 razy w przód i tył. Cóż, artystyczne zacięcie, by chciało się prostą czynność zamieniać w rozbudowaną sekwencję.

Na starą babę we Francji mówi się miotła - z satysfakcją wyznaje na koniec Varda. Film wieńczy jubileusz jej 82 urodzin, przed wysoką bramą stoi tłum przyjaciół, każdy z jakąś miotłą. Po przyjęciu artystka przelicza wszystkie. Jest dokładnie 82. Ostatnie dwie to szczotki do muszli klozetowej.


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
„Nietykalni” – przyjaźń ponad wszystko

Piąty film zrealizowany wspólnie przez Erica Toledano i Oliviera Nakache osiągnął ogromny sukces we Francji. Nic więc dziwnego, iż polscy widzowie postanowili sprawdzić na własne oczy czy...