Po Marszu Niepodległości - z cyklu radosne frustracje Michała Milczarka
    święto narodowe22 · patriotyzm8 · faszyzm11 · lewica30
2011-11-12
200 osób zatrzymanych, obtłuczone samochody, jeden nawet spalony, zniszczenia na wiele dziesiątków tysięcy złotych, w centrum Warszawy prawdziwe pobojowisko. To skrótowy bilans kulturalnego obchodzenia radosnego, narodowego święta niepodległości.

Niepodlegli ONR-owcy, niepodlegli kibole, niepodległa Młodzież Wszechpolska, niepodlegli anarchiści, niepodległe lewackie bojówki i wreszcie niepodlegli bandyci utożsamiający się z jednym, bądź drugim marszem godnie uczcili narodowe święto będące okazją do mitycznej, pompatycznej wręcz jedności narodowej. Na ulicach Warszawy zobaczyć można było eskalację ludzkiej nienawiści i zwyczajnej tępoty. Swoje ujście znalazły zachowania najogólniej mówiąc prostackie. Górę nad rozumem wzięły emocje i instynkty w najgorszym swym wydaniu. Zamiast normalnych marszów mieliśmy pokaz dziczy, jaka tkwi w ludziach obwiązanych szalikami i faszystowskimi godłami. Wszystko to pod przykrywką narodowych barw, pod osłoną polskiej flagi. Bo tak dumniej i donośniej.

W powieści Jerzego Pilcha, o znamiennym bądź co bądź tytule Marsz Polonia mamy do czynienia z opisem wielkiego meczu o Polskę, między Arką Przymierza - symbolizującą „prawdziwych Polaków” a Wieżą Babel - kosmopolitów, lewaków. Myślę, że uczestnikom wczorajszych zamieszek udało się przenieść fikcję literacką na ulicę
Anarchiści z wielką powagą i „narodową refleksją” wszczęli bójki na Nowym Świecie po to, by potem schować się w siedzibie „Krytyki Politycznej”. Z wielką godnością „niby-nie-faszyści” wykrzykiwali hasła homo- i ksenofobiczne. Z ogromną dumą lewaccy fanatycy wyzywali ludzi idących naprzeciw nim. Z niesamowitą doniosłością kibole dziwnym trafem utożsamiający się z ideami faszyzujących organizacji wyrywali brukową kostkę i rzucali nią w policjantów. Ogółem – duma, doniosłość, godność i chwała. Cały ten żałosny pokaz prostackiego wandalizmu w imię niepodległej Polski, którą z całą pewnością kochają wszyscy uczestnicy wczorajszych wydarzeń… Każdy po prostu inaczej to okazuje: Jedni biją się z policją i uciekają do Nowego Wspaniałego Światu, inni wykrzykując „j***ć pedałów!” rzucają kamiennymi płytami w policję i podpalają samochody. Miłość do Ojczyzny…

Nawet żal mi ludzi zgrupowanych w ramach „Kolorowej Niepodległej”, a także w ramach właściwego marszu, którzy przeszli podobnież w spokoju i kulturze czcząc w ten sposób narodowe święto. Niestety zniknęli oni w każdym z możliwych przekazów tylko i wyłącznie z powodu ludzi, którzy niejako „podpięli” się pod ich idee, nie mając na celu niczego świętować. Organizatorzy jednak powinni rozliczyć się sami przed sobą z tego, kto zechciał się z nimi utożsamiać i dlaczego.

Rozbawiły mnie komentarze w stylu: „Marsz przebiegł spokojnie, nic się złego nie wydarzyło. O 17 marsz został rozwiązany i reszta nas nie interesuje. Wszystko złe, co miało miejsce w Warszawie to kibole i chuligani, a nie członkowie organizacji biorących udział w marszu”. Tak jest najprościej – zarówno prawica, jak lewica odcinały się od fanatycznych psychopatów, którzy – tego ukryć się nie da – doczepili się do ich inicjatyw. Najzabawniejsze jednak wydały mi się teksty niektórych zacnych dżentelmenów, którzy stwierdzili, że wszystkiemu jest winna policja! Że też wcześniej na to nie wpadłem – to oczywiście policja nakazała zebrać się w jednym miejscu bandytom, zdemolować miasto i zrobić ogólną zadymę. Co więcej – policja ich rzecz jasna sprowokowała. Ludzie odpowiedzialni (w moim mniemaniu) za to, co na ulicach Warszawy wyczyniało stado dziczy w szalikach nie powinni wypowiadać kwestii w rodzaju: „Policja nie zapewniła bezpieczeństwa”. To bezczelność.

W powieści Jerzego Pilcha, o znamiennym bądź co bądź tytule Marsz Polonia mamy do czynienia z opisem wielkiego meczu o Polskę, między Arką Przymierza (symbolizującą „prawdziwych Polaków”) a Wieżą Babel (kosmopolitów, lewaków). Myślę, że uczestnikom wczorajszych zamieszek udało się przenieść fikcję literacką na ulicę. Łatwo można zorientować się, że hasła jedności narodu, wspólnego przeżywania to tylko bajki z tysiąca i jednej nocy. Arka Przymierza nienawidzi Wieży Babel i chyba z wzajemnością. Wg jednych patriotyzm jest TYLKO jeden, wg drugich patriotyzmu nie ma być może wcale. Polska jest tylko jedna i warto byłoby żyć tak, by umieć się w niej pomieścić. Niestety chyba godniej jest zablokować marsz niepodległości dla samego faktu, że takowy się odbywa. Chyba donioślej jest odśpiewać „Marsz, Marsz Polonia!”, przejść pod pomnik Dmowskiego i przypieprzyć policjantowi cegłą w głowę. Mecz trwa.




Komentarzy: 4

Korol
13 listopada 2011 (20:03)
no i Pilch to bardzo dobrze opisał...
w zasadzie ujął to idealnie. Te grupy żyją dzięki sobie, nie będą ze sobą rozmawiać, one są jak...PiS i PO tylko jeszcze bardziej w radykalnym świetle. Nic dodać więcej nie trzeba.

Smith
14 listopada 2011 (12:05)
Ach cóż to za kulawa sofistyka
"Tak jest najprościej – ZARÓWNO prawica, jak lewica odcinały się od fanatycznych psychopatów, którzy – tego ukryć się nie da – doczepili się do ich inicjatyw." czyli jak u Gorgiasza czarny kot i biały kot, obydwa są kotami więc nie ma różnicy czy któryś jest biały czy czarny. Ciekawe, czy autor raczy zdementować swoje sensacyjne insynuacje: "Anarchiści z wielką powagą i „narodową refleksją” WSZCZĘLI bójki na Nowym Świecie", "Jedni BIJĄ SIĘ Z POLICJĄ i uciekają do Nowego Wspaniałego Światu," kiedy już się dowie czegoś dokładnie na temat o którym zdążył napisać. ZWYKŁA ŻENADA

Pluto
15 listopada 2011 (08:12)
@Smith nieciekawie nie?
jak swoich ludzi krytykują....o przepraszam zaproszonych przez swoich ludzi. Bili się bili choć nie wszyscy, a kilku, i trochę burd porobili na Nowym Świecie....i to w sumie były wszystkie zamieszki ze strony lewicy. anarcholewicy. w Polsce nie ma takich ugrupowań paramilitarnych lewicowych, w Niemczech są, bo tam mają ostro z naziolami.

Miś
12 listopada 2012 (21:50)
To była policyjnaprowokacja – sązdjęcia policjantów
To policja rozbiła Marsz Niepodległości. Na rozkaz z rządu. Zapędziła ludzi na plac i zaczęła do nich strzelać. Nie było żadnych burd ze strony uczestników Marszu Niepodległości. Przebrani policjanci rozpoczęli uliczną bitwę. Mamy ich zdjęcia. Policja przygotowała się doskonale. Prawie doskonale - zamaskowani kominiarkami policyjni prowokatorzy dali się przyłapać na noszeniu pod cywilnymi kurtkami kamizelek z napisem policja. Widać było, jak wnosili na plac kostkę brukową – kamienie, które chwilę później poleciały w stronę ich kolegów, a które absolutnie nie pochodziły z ulic, na których rozgrywały się dramatyczne wydarzenia. To akurat doskonale widać na zdjęciach. I filmach, które nasi blogerzy i dziennikarze obywatelscy dostarczyli mi masowo jeszcze w czasie trwania marszu, i które spływają do naszej redakcji w każdej minucie.
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Remis ze wskazaniem na PO, a Korwin Krul

Ponieważ Czytelnicy naszego portalu mieli już okazję zapoznać się z analizami wyborów do europarlamentu, postaram się w swoim komentarzu skupić na pewnych konkretnych aspektach sytuacji...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".