Mhmmf – wymruczał coś uśmiechając się sympatyczny, na wpół bezzębny malajski dziadzio, pokazując jednocześnie palcem do góry. What?!... 
- Gdzie jedziesz? Do Afganistanu? – spytał przybierając groźną minę uzbrojony po zęby irański żołnierz. – To ty żaden turysta nie... 
Chiński Nowy Rok nazywany Świętem Wiosny to najważniejsze święto w chińskim kalendarzu. Rozpoczyna się właśnie rok Bawołu. Na ulicach... 
Jedziemy już od dłuższego czasu ale kompletnie nic nie wskazuje na to, że za kilka chwil znajdziemy się w wychwalanym przez podróżników i... 
Znajomi, którzy kilka miesięcy temu powrócili z RPA, powiedzieli mi, że po wylądowaniu w Johannesburgu stwierdzę, że standard życia... 
Tuż przed wyjazdem pytałem mojego znajomego, doskonale obeznanego z Indiami, o wszystkie miejsca, które zamierzałem odwiedzić. Gdy dotarłem do... 
Przylatując na Tajwan spodziewałem się cudów. Smoków. Parad. Przedstawień. Słowem - igrzysk. Niczego takiego nie zastałem. Za to spędziłem... 
W czerwcu 1991 roku, gdy miałem niecałe 10 lat nastąpiła erupcja wulkanu Pinatubo na Filipinach. Wydarzenie to wbiło mi się w pamięć z powodu... 
Przygoda z Armenią zaczęła się od miłej niespodzianki, bo okazało się, że wiza turystyczna staniała i kosztuje już jedynie 10, a nie 35... 
W Złotej Świątyni w Amritsarze znajduje się pewna podziurawiona ściana. Gdy, nie zwróciwszy na nią specjalnej uwagi, mijałem ją, podszedł... 
Rok temu na urodziny dostałem cudowny prezent: książkę Tiziano Terzaniego „Powiedział mi wróżbita”. Od tamtego czasu stał się on jednym... 
Przygoda z Armenią zaczęła się od miłej niespodzianki, bo okazało się, że wiza turystyczna staniała i kosztuje już jedynie 10, a nie 35... 
Przylatując na Tajwan spodziewałem się cudów. Smoków. Parad. Przedstawień. Słowem - igrzysk. Niczego takiego nie zastałem. Za to spędziłem... 
Ciekawe jakiej narodowości byliby pasterze, gdyby dziś bieżeli do Betlejem. A raczej – ponieważ pewnie byliby Arabami z Palestyńskich... 
Gruzja
Gruzja przywitała nas bezchmurnym niebem i gorącą temperaturą. Korzystając z tego, zaraz po przekroczeniu granicy udaliśmy się na... 
Kąpiel w Gangesie w Riszikeszu to prawdziwa przygoda! Co prawda rzeka nie jest krystalicznie czysta – jej zamulone wody przybierają barwę najbardziej zbliżoną do brązu. Do tego jeśli rano bądź wieczorem pospaceruje się po okolicznych... 
Wyprawa dookoła Sahary, część I
Pierwsza część relacji z podróży land roverem dookoła Sahary. Przygody trzyosobowej grupy odkrywców opisuje Cyprian Pawlaczyk.
Afryka. Taki mały pomysł. Ale realizacja nie będzie taka prosta. Jest nas dwoje - ja i siostra. Nie udaje... 
Phnom Penh (PAP/AFP,AP) - Czterdziestu lat więzienia zażądał w
środę międzynarodowy prokurator William Smith dla byłego członka reżimu
Czerwonych Khmerów Kainga Gueka Eava. 67-letni Kaing, znany jako
"towarzysz Duch", jest od ponad... 
Zestrzelony helikopter wojskowy, śmierć trzech policjantów i 16 kryminalistów – to bilans ostatniego weekendu w Rio de Janeiro. Kiedy mają miejsce tego typu spektakularne wydarzenia, świat przez chwilę interesuje się Brazylią, utożsamia... 
Mamy powody by używać w tym kontekście nazwy „grupa”. Grupa baz nuklearnych wydaje się być faktem. Powołując się na dane przesłane z satelity KH 22, w prowincji Fujien (Fukien) leżącej na południowym wschodzie Chin, znajduje się... 
Liban - kraj bogaty różnorodnością
Liban zwykł być turystyczną potęgą, a jego rozwinięty sektor bankowości i mieszanka religijna mieszkańców zdobyły mu już kilkadziesiąt lat temu miano Szwajcarii Bliskiego Wschodu. Jednakże burzliwa historia tego kraju i jego niestabilna... 
Gambia: ptasi raj w sercu Afryki
Kilkaset gatunków ptaków na wyciągnięcie ręki. Nikt ich nie łapie, nikt do nich strzela, nie płoszy. Fikcja? Nie to ptasi raj w samym sercu... Afryki. To Gambia. 
Chiński Nowy Rok nazywany Świętem Wiosny to najważniejsze święto w chińskim kalendarzu. Rozpoczyna się właśnie rok Bawołu. Na ulicach miast stoją wschodnie choinki - obsypane owocami mandarynkowe drzewka. Przytulają się do nich ciasno doniczki z chryzantemami. Drzewka kwitnącej różowo chińskiej śliwy obwiesza się czerwonymi kopertami z życzeniami. Wszędzie pełno czerwieni - lampionów, tańczących smoków, a drzwi w każdym domu oklejone są papierowymi ozdobami. Miliony rozsianych po kraju Chińczyków wracają do domu, by spędzić ten czas z dawno nie widzianą rodziną. Ruszają też w liczne podróże po Chinach, bo to okres najdłuższych w roku wakacji.
Podróżowanie po Chinach w okresie rozciągniętego w czasie Święta Wiosny jest trudne, choć nie niemożliwe. Tak jak podróżowanie po Chinach w nieświątecznym czasie. Dworzec kolejowy w każdym chińskim mieście to prawdziwe centrum świata. Zwykle duży budynek, wysoki na kilka pięter, otoczony wielkim placem, mającym pomieścić koczujące przed nim nieraz po kilka dni setki, jeżeli nie tysiące pasażerów. Należą do nich podróżujący po kraju w poszukiwaniu pracy robotnicy, wieśniacy, mieszkańcy biednych prowincji, których nie stać na hotel, czy przesiadywanie w restauracjach.
Chiński Nowy Rok chciałam przeczekać w Hongkongu, by zaraz po trzydniowym święcie wyruszyć autobusem do Kantonu. Miasto odurzyło mnie zapachem kwiatów i mandarynek. Dostałam się w sam środek przedświątecznej gorączki, by z nabrzeża Nowych Terytoriów obejrzeć jej kulminację w postaci spektaklu fajerwerków, a potem przemierzającą pełne ludzi ulice kolorową nocną paradę. W Kantonie, gdzie też stały drzewka mandarynkowe, ale z lekka już przykurzone i ogołocone z owoców, po raz pierwszy zetknęłam się z chińskim dworcem kolejowym. Zrobił na mnie wrażenie z niczym nieporównywalne. Otoczony barierkami budynek stał niczym puste widmo swojego przeznaczenia pośrodku czarnego mrowia, niczym święty kamień Mekki, otoczony pielgrzymami. Moje pierwsze zetknięcie z systemem było naiwne. Skorzystałam z pomocy agencji turystycznej, bilety kolejowe – choć droższe niż w dworcowej kasie - miałam w kieszeni. Gdybym ich nie miała, moje przerażenie tym widokiem byłoby z pewnością większe.
Powiedziano mi, że mam stawić się na dworcu ok. 2 godzin przed odjazdem pociągu. Kanton jest specyficznym miejscem, wielkim węzłem komunikacyjnym, dlatego uznałam tę poradę za uzasadnioną. W rzeczywistości, korzystając z kuszetek – tzw. twardych leżanek – miałam zagwarantowane konkretne miejsce w wagonie sypialnym, nie musiałam o nie walczyć jak pasażerowie nieoznaczonych, o wiele tańszych miękkich czy twardych foteli w innych wagonach. Stojąc wobec niewiadomej, uległam jednak swoistej magii sytuacji, poddałam się niepokojom, wstrząsającym raz po raz tłumem, przez który udało mi się przedrzeć w drodze do barierek. Tam po okazaniu biletu umundurowanemu funkcjonariuszowi weszłam do gigantycznego budynku dworca. Przy każdym wejściu, na każdym chińskim dworcu kolejowym, czasem i na autobusowym, trzeba zdjąć z ramion ciężki plecak i wrzucić go na taśmę z fotokomórką. To męczące, a w dodatku zwykle nikt nie obserwuje ekranu. Ale taki jest tu nakaz, a spróbujcie tylko go złamać.
Następnie inny funkcjonariusz kieruje mnie do odpowiedniej zapchanej ludźmi, dusznej poczekalni, sąsiadującej z nieodzowną tutaj palarnią. W Chinach papierosy pali się wszędzie, bez przeszkód w środkach komunikacji miejskiej. Po jakimś czasie razem ze ściśniętym w coraz węższą linijkę, walczącym o przetrwanie, spanikowanym tłumem po okazaniu biletu z poczekalni przechodzę przez kolejną bramkę. Ludzie biegną truchtem, wszyscy kierują się w tę samą stronę, ja za nimi, też truchtem, choć nie mam pojęcia, dlaczego biegnę. Biegniemy korytarzami, wąskimi klatkami schodowymi, w dół i w górę, jak mrówki wewnątrz labiryntu. Wreszcie wydostajemy się z budynku na pusty peron. Tam funkcjonariuszki z megafonami przy ustach kierują mnie do odpowiedniego wężyka pasażerów, którzy przestępując z nogi na nogę, jeden za drugim zmierzają ku swoim wagonom.
Trochę jestem tym wszystkim rozbawiona, trochę nie dowierzam, że to dzieje się naprawdę. Oto Chiny właśnie. Ktoś mi potem tłumaczy, że gdyby nie te wszystkie barierki, megafony, mundury, wrzeszczący funkcjonariusze powstałby chaos nie do opanowania. Po wejściu do wagonu oddaję bilet jego opiekunowi, choć zwykle jest to opiekunka. Do jej obowiązków należy utrzymywanie porządku w wagonie, zdarza się bowiem często, że wszystkie niepotrzebne rzeczy, resztki jedzenia, śmieci lądują tu po prostu na podłodze. W zamian za bilet dostaję plastikową kartę, której muszę pilnować jak oka w głowie. Oddając ją przed końcem podróży, otrzymam bilet, a ten muszę okazać przy bramce na docelowej stacji, żeby wydostać się z dworca, inaczej zostanę wzięta za przestępcę, podróżującego bez biletu.
W każdym wagonie są łazienki i nieodzowny pojemnik z gorącą wodą. W Chinach gorąca woda przysługuje każdemu, w dowolnych ilościach. Zalewamy nią po kilka razy zieloną herbatę i chińskie zupki. Podczas podróży jedzenie można kupić zarówno w pociągu, jak i u sprzedawców na peronie. Twarde leżanki to luksus, na który nie stać wielu, mimo to podzielony na boksy z sześcioma leżankami w boksie wagon jest zawsze pełen. Po Chinach podróżowałam przeważnie na trasach, które z naszej lokalnej perspektywy nazwalibyśmy długimi. Wieczorny załadunek, poranna wysiadka, noc w pociągu. Zawsze mniej więcej wiedziałam, o której godzinie dotrzemy na miejsce. Bilety kupowałam już sama w kasach na dworcach, korzystając z chińskich nazw w przewodniku, rzadko kto znał tam angielski, nie raz nie starczało rąk, żeby wytłumaczyć, o co chodzi. Kupowałam z kilkudniowym wyprzedzeniem, często nie dostawałam biletów na pociąg, którym planowałam jechać, trzeba było czekać dzień, dwa. Raz zdarzyło mi się dowiedzieć już w trakcie podróży, że zamiast jedną noc i kawałek dnia spędzę w pociągu noc, cały dzień i kolejną noc, by wczesnym rankiem dotrzeć na miejsce. Taka mała niespodzianka. Mnie to akurat nie zmartwiło. Nie mogłam oderwać nosa od szyby.





Michal
9 luty 2009 (03:15)
w przechowalni w srodku nocy chcialem podusze z bluzy z plecaka- a tu czajniki zamknely przechowalnie obudzilem policjanta-zolnieza i zrobilem haje scieme ze w srodku mam leki i musze je wziasc o odpowiedniej porze po pol godziny napoierania dostalem moja poduszke:) A jezdzilas tez na ying zuo?ja w sumie w okolicach Nowego Roku dostalem bilet Szanghaj Kunming z tygodniowym wyprzedzeniem ale tylko na twarde lozka a chcialem na yingzuo zeby kase przyoszczedzic:)
Krzysiek
8 luty 2009 (23:09)
chińskie pociągi? Nie ma nic bardziej wygodnego... zapraszam na strone www.travelalongchina.eu
Przylatując na Tajwan spodziewałem się cudów. Smoków. Parad. Przedstawień. Słowem - igrzysk. Niczego takiego nie zastałem. Za to spędziłem te najważniejsze dla Chińczyków...
Przyzwyczajeni jesteśmy do postrzegania relacji izraelsko-palestyńskich poprzez pryzmat konfliktu bliskowchodniego. Z mediów wyłania się czarno-biały obraz, w którym obie frakcje...
Po blisko piętnastu miesiącach od krwawych zamachów bombajskich oba nuklearne mocarstwa Azji Południowej postanowiły wrócić do trudnych rozmów pokojowych. Nagły zwrot akcji i ich...