Podatek VAT wraz z MDG
    system podatkowy30 · Podatki21 · polska gospodarka87 · podatek dochodowy9
2013-09-28
Autor: Adam Mill
Połączmy podatek od towarów i usług (VAT) z ideą Minimalnego Dochodu Gwarantowanego (MDG). Ulubiony podatek większości ekonomistów z pozornie najbardziej populistycznym postulatem środowisk prosocjalnych. Połączenie zdaje się niedorzeczne, ale jeśli przyjrzeć się bliżej, okazuje się skutecznym rozwiązaniem wielu trapiących nas problemów.

Z ekonomicznego punktu widzenia, podatek VAT jest obecnie najlepszym, najbardziej efektywnym podatkiem. W najmniejszym stopniu ogranicza on wielkość produkcji społeczeństwa. Jednocześnie jest w stanie zapewnić wielkość dochodów wymaganą przez współczesne państwo dobrobytu. Natomiast główna jego wada, jaką są wysokie koszty związane z wymaganą przy nim sprawozdawczością, występuje niezależnie od jego wysokości. Jeśli zatem już wprowadzono podatek VAT, tak jak to uczyniono w Polsce, to równie dobrze można by zastąpić nim wszelkie inne podatki. Pozwoliłoby to zminimalizować negatywne konsekwencje funkcjonowania systemu podatkowego.

Jeśliby zastąpić wszelkie podatki dochodowe, takie jak: podatek PIT, CIT oraz składki zusowskie jednym powiększonym podatkiem VAT, mogłoby to radykalnie poprawić tragicznie niski poziom zatrudnienia w Polsce (główny problem ekonomiczny w naszym społeczeństwie). Tyle jeśli chodzi o ekonomiczne marzycielstwo. Z politycznego punktu widzenia jest to rozwiązanie zupełnie nierealne, ponieważ podatek VAT nie realizuje zadania, które przez wielu jest postrzegane jako najważniejsze zadanie stawiane podatkom – redystrybucji dochodów obywateli.

Polecamy Audiobook: Joseph Stiglitz - Globalizacja

Możliwość redystrybucji dochodów za pomocą systemu podatkowego jest w ogóle dyskusyjna. Bogatsi obywatele zwyczajnie przerzucają koszty wyższych podatków na biedniejszych współobywateli, a państwo nie jest w stanie lub nie potrafi w żaden sposób temu przeciwdziałać. Jednak kwestia czy redystrybucja dochodów za pomocą systemu podatkowego jest w ogóle możliwa to mało kogo obchodzący niuans. Panuje powszechne przekonanie, że podatek VAT jest podatkiem niesprawiedliwym, gdyż nie jest podatkiem progresywnym. W przeciwieństwie do podatków dochodowych, gdzie progresję można zastosować. Tę niesprawiedliwość próbuje się niwelować poprzez zastosowanie obniżonych stawek podatku VAT dla wrażliwych społecznie produktów, głównie żywności. Jeśli jednak podatek VAT miałby zastąpić pozostałe podatki, to obniżone stawki podatku musiano by zlikwidować, ponieważ stanowią one zbyt duże pole do nadużyć i w konsekwencji uniemożliwiają uzyskanie przez państwo wymaganej wielkości dochodów.

Wszelkie propozycje zakładające w sposób otwarty usunięcie progresji z systemu podatkowego, stają się od razu politycznie nierealnymi, co świetnie ilustruje historia spotu z pustą lodówką z kampanii wyborczej w 2005 roku. Sztabowcy PIS-u wskazali jedynie, że propozycja PO zakłada likwidację obniżonych stawek VAT na żywność. Eksperci PO nie byli w stanie merytorycznie bronić tej propozycji. Przekonywać, że korzyści przeważą nad stratami. Byli zdolni jedynie do atakowania niemoralności samego spotu wyborczego. W efekcie wybory niespodziewanie wygrał PIS, a dyskusja nad możliwymi zmianami systemu podatkowego została zamrożona.

Stąd wniosek, że jeśli chce się dokonać pozytywnych zmian w naszym systemie podatkowym, to aby uczynić je politycznie realnymi, muszą one zawierać element progresywności. Głównym elementem zapewniającym progresywność podatku dochodowego jest kwota wolna od podatku. Zatem likwidując podatek dochodowy i zastępując go VAT-em, można przenieść do niego kwotę wolną od podatku.

Pomysł początkowo może się wydawać zupełnie absurdalny. Kwota wolna od podatku występuje w podatku dochodowym i oznacza po prostu nieobciążoną wielkość dochodu obywatela. Podatek VAT jest podatkiem konsumpcyjnym, zatem kwota od niego wolna oznaczałaby wielkość konsumpcji obywatela nieobciążoną podatkiem. VAT płacimy podczas zakupów. Niemożliwe jest, aby sprzedawca pobierał od każdego kupującego inną stawkę tego podatku w zależności od tego w jakim stopniu wykorzystał on już przysługującą mu kwotę wolną. Państwo musiałoby najpierw wypłacać każdemu obywatelowi odpowiednią rentę (zasiłek podatkowy), którą ten mógłby później podczas zakupów przeznaczyć na opłacenie VAT za określoną wartość, kwotę wolną produktów i usług. Dopiero po przekroczeniu danej kwoty wolnej płaciłby podatek ze swoich dochodów za wartość zakupionych produktów i usług powyżej ustalonej kwoty wolnej. Pomysł ten to połączenie idei dochodu gwarantowanego, podatku negatywnego oraz podatków konsumpcyjnych.

Jakby to miało wyglądać w praktyce? Załóżmy, że państwo wypłacałoby każdemu obywatelowi rentę podatkową w wysokości 250 zł miesięcznie. Sfinansowanie tej renty oraz ubytku dla budżetu spowodowanego zlikwidowaniem podatków dochodowych i składek zusowskich wymagałoby ustalenia wysokości podatku VAT na poziomie około 50 %, przy założeniu likwidacji wszystkich stawek obniżonych oraz możliwości zwrotu zapłaconego VAT-u za produkty i usługi eksportowane. Już teraz pojawia się wielkość podatku trudna do zaakceptowania dla wyborców. Proszę jednak zwrócić uwagę, jak dużo państwo zabiera w postaci składek zusowskich, a podatek ten o wydawałoby się horrendalnej wysokości miałby je w pełni zastąpić. Ponieważ podatek VAT naliczany jest od wartości netto produktów, to 50 % podatku VAT stanowiłoby 1/3 ceny brutto produktu. Od każdego zakupionego w Polsce produktu lub usługi do budżetu państwa trafiałoby 1/3 jego wartości.

Jeśli obywatel do otrzymanych od państwa 250 zł dorzuci uzyskane przez siebie 500 zł, to wydając w miesiącu 750 zł zapłaci państwu 250 zł w postaci podatku VAT, czyli dokładnie tyle, ile od państwa otrzymał. W takim przypadku 500 zł jest kwotą wolną od podatku. Wielkością dochodu, którą można wydać na konsumpcję nie płacąc w ogóle podatków. Kwota wydatków około 500 zł na jedną osobę w gospodarstwie domowym jest według Głównego Urzędu Statystycznego granicą ubóstwa w Polsce. W przypadku wprowadzenia niniejszej propozycji, osoby ubogie zostałyby całkowicie zwolnione z płacenia podatków w Polsce. Mało tego, osoby poniżej progu ubóstwa otrzymałyby dodatkową pomoc, ponieważ wysokość zasiłku podatkowego przewyższałaby wielkość płaconego przez nie podatku. Byłaby to znacząca poprawa ich sytuacji względem obecnej, kiedy mimo swojej ciężkiej sytuacji materialnej, nadal płacą podatki.

Podatki płaciłyby jedynie osoby powyżej progu ubóstwa i to z zachowaniem progresji. Jeśli ktoś zarabia pensję minimalną około 1200 zł i wydaje ją wraz z rentą podatkową otrzymaną od państwa w wysokości 250 zł, to zapłaci podatek w wysokości 483,34 zł. Po odliczeniu 250 zł otrzymanych od państwa otrzymujemy 233,34 zł, co stanowi niecałe 20 % jego dochodów. Mniej więcej tyle, ile obecnie wynosi średnia stawka podatku VAT w kupowanych przez niego produktach. Dokonując analogicznych obliczeń, osoba zarabiająca średnią krajową (około 3000 zł netto) zapłaciłaby niecałe 28 % swojego dochodu, natomiast osoba zarabiająca 10 000 zł zapłaciłaby niecałe 32 % swojego dochodu.

Otrzymalibyśmy w ten sposób system podatkowy z dużo większą progresją niż obecnie, kiedy osoby majętne mogą, korzystając z różnorakich ulg podatkowych lub luk w prawie, płacić stawki podatku równe lub nawet niższe niż te płacone przez biedniejszych podatników. W ten sposób poczucie sprawiedliwości społecznej mogłoby zostać zaspokojone: osoby ubogie nie płaciłyby podatku wcale, biedniejsi podatnicy płaciliby mniej, a bogatsi więcej. Jedynym sposobem uniknięcia zapłacenia podatku byłaby ucieczka w oszczędności. Podatnik unikałby płacenia na rzecz państwa, unikając konsumpcji. Nie jest to jednak rozwiązanie ostateczne. Każde oszczędności w końcu zostaną wydane. Nie unika się zatem zapłaty podatku, a jedynie odkłada się ją w czasie.

Nie jest to jednak koncepcja pozbawiona wad. Warunkiem zastąpienia większości podatków jedynie podatkiem VAT, byłoby zaprzestanie wspierania eksportu poprzez zwrot zapłaconego podatku eksporterom. Taka nagła zmiana warunków prowadzenia działalności gospodarczej nie może się odbyć bez negatywnych konsekwencji, w tym z możliwością znacznego obniżenia wartości polskiej waluty. Jest to jednak problem, któremu należy stawić czoło. Już przy obecnych stawkach podatku VAT zwrot jego wartości dla eksporterów stwarza pole do nadużyć, z którymi organy podatkowe nie są w stanie sobie poradzić.

Naturalny sprzeciw może budzić pewna pozorna bezsensowność całego mechanizmu funkcjonowania podatku VAT z kwotą wolną od podatku. Państwo będzie musiało ściągać od obywateli dodatkowe 120 mld zł w ciągu roku, po to, aby w tym samym czasie oddać im tę wielkość w postaci rent podatkowych. Jednak podobny mechanizm mamy już obecnie. Organy skarbowe ściągają od jednych płatników VAT około 200 mld zł w ciągu roku, żeby w tym samym czasie oddać innym płatnikom VAT około 70 mld zł w postaci zwrotów zapłaconego podatku. Pozostała różnica, około 130 mld zł, wpływa do budżetu. Wynika to ze stosowania przez niektórych płatników VAT obniżonych stawek na swoje produkty oraz z występowania zwrotu podatku przy eksporcie. Wprowadzenie do podatku VAT progresji za pomocą rent podatkowych spowoduje podobny mechanizm, tylko że na większą skalę i pomiędzy państwem, a konsumentami.

Czy koncepcja podatku VAT z kwotą wolną od podatku jest w ogóle realna politycznie? Wyborcy zaliczani do elektoratu socjalnego powinni ją przyjąć z aprobatą. Dzięki niej ich obciążenia na rzecz państwa zmniejszyłyby się, a dodatkowo częściowo zostałaby zrealizowana idea minimalnego dochodu gwarantowanego. Majętniejsi wyborcy zaliczani do elektoratu wolnorynkowego mogą być innego zdania. Obecny system podatkowy mimo swoich wad, a może właśnie dzięki nim, umożliwia im płacenie dużo niższych podatków niż w przypadku jednego podwyższonego podatku VAT. Dodatkowy sprzeciw będzie budziła sama koncepcja wypłacania każdemu obywatelowi 250 zł miesięcznie. Każdemu, niezależnie od tego czy zachowuje się w sposób społecznie akceptowalny czy nie. Czy przeznaczy te środki na produkty pierwszej potrzeby czy też na napoje wyskokowe.

Jednakże to właśnie elektorat wolnorynkowy skorzystałby najbardziej na takiej reformie. Radykalne uproszczenie systemu podatkowego, zaprzestanie opodatkowania dochodów z pracy na rzecz opodatkowania konsumpcji, prawdopodobnie znacząco podwyższyłoby poziom zatrudnienia w Polsce, przyczyniając się w konsekwencji do wzrostu produkcji, na którym najwięcej skorzystaliby wyborcy o właśnie wolnorynkowych poglądach. Korzyści, jakie odnieśliby w wyniku rozwoju gospodarczego, przewyższyłyby koszty, jakie musieliby ponieść w postaci wyższych podatków.

Jak większość rozwiązań funkcjonujących w Polsce, tak również system podatkowy jest wynikiem oddziaływania różnych przeciwstawnych grup interesu. Wolnorynkowców czy socjałów, Polski Liberalnej czy Polski Solidarnej. I, niestety, na przykładzie systemu podatkowego najlepiej widać, że efekt tych zmagań jest najczęściej rozczarowujący dla obu stron. Ani wolnorynkowiec nie może się bogacić, ani wyborca socjalny nie może otrzymać od państwa choćby najmniejszego zabezpieczenia swoich potrzeb. Koncepcja podatku VAT z kwotą wolną od podatku w sposób jasny pokazuje, że są możliwe inne, bardziej optymalne rozwiązania, które zadowolą zarówno wyborców wolnorynkowych, jak i socjalnych. Tyle czasu spędzamy na wzajemnym przerzucaniu się tym, która wizja świata jest lepsza, że w ogóle straciliśmy z pola widzenia te inne, lepsze rozwiązania. Mam nadzieję, że przedstawiona propozycja podatku VAT z kwotą wolną od podatku stanie się zaczynem do dyskusji nad takim nowym, bardziej optymalnym systemem podatkowym.




Chcesz odnieść się do stanowiska autora, chcesz polemizować, skomentować ten tekst? A może chciałbyś Drogi Czytelniku napisać na inny temat?
Jeżeli jesteś zainteresowany i zdecydowany przeczytaj nasz anons dotyczący współpracy redakcyjnej lub od razu napisz i wyślij do nas swój materiał na adres: redakcja@mojeopinie.pl. Odezwiemy się szybko!!

Komentarzy: 7

sa
29 września 2013 (21:26)
Porcja absurdow
Za duzo czasu zajeloby punktowanie wszystkich absurdow, blednych zalozen i zwyklych bledow. Trudno jednak powstrzymac sie przed kilkoma: 1 ograniczenia unijne: - akcyza jest w duzej czesci zharmonizowana i obowiazkowa dla panstw UE, - maksymalny vat wynosi 25% (chociaz nie jest to \"twardy\" zakaz, a tylko istotny postulat), - teoretycznie mozna zlikwidowac zwrot VAT dla eksporterow (a scislej mowiac stawke 0%) jednak nie mozna tego zrobic wobec wewnatrzwspolnotowej dostawy towarow, ktora jest istotniejsza (glowni importerzy polskich dobr to panstwa unijne) 2. VAT w sposób oczywisty spełnia funkcje redystrybucyjna (dla przypomnienia - funkcja redystrybucyjna polega na podziale dochodów budżetowych uzyskanych z podatków między obywatelami a związkami publicznoprawnymi) 3. Opisywana progresywność VAT wg założeń Autora wygada atrakcyjnie, problem w tym ze VAT jest podatkiem realnie regresywnym - bogatsi wydaja na niego mniejszy % swoich dochodów, poniewaz nie wydaja wszystkich swoich dochodów na konsumpcje. W związku z tym progresja ta nie wyglądałaby tak jak zostało to opisane, gdyż duza cześć dochodów nie podlegałaby VAT (bo byłaby np. oszczędzana) a wobec braku innych podatków pozostałaby realnie nieopodatkowana. 4. Bogatsi byliby w stanie efektownie unikać opodatkowania - wystarczyłoby dokonywać wydatków konsumpcyjnych za granica, płacąc w ich cenie np.: czeski VAT. W efekcie zdecydowana większość ich dochodu byłaby całkowicie nieopodatkowana, a budżet państwa nie dysponując wpływami z żadnych innych podatków uległby drastycznemu zmniejszeniu. Te listę można ciągnąc niemal w nieskończoność. Propozycja wysokiego VATu i braku innych podatków może wydawać się pociągająca przez swoja prostotę, jednak jej praktyczne zastosowanie nie miałoby szans przyniesienia jakichkolwiek pozytywnych skutków.

Adam Mill
30 września 2013 (08:49)
Odp. sa
Akurat podatków akcyzowych nie wymieniam i nie biorę ich pod uwagę w swoich obliczeniach. Wewnątrzwspólnotowa dostawa towarów stanowi około 80% eksportu. Robienie rewolucji w podatkach tylko dla pozostałych 20% nie ma zatem sensu. UE wymusza raczej możliwość odliczania zapłaconego VAT-u przy wewnątrzwspólnotowej dostawie niż konkretnie stawkę w wysokości 0%. Przyznaję, że nie jestem ekspertem od prawa europejskiego i trudno mi ocenić stopień trudności ewentualnego negocjowania zmiany dyrektywy europejskiej. O ucieczce w oszczędności już pisałem. Wizja całej Polski robiącej zakupy w Czechach wydaje mi się przesadzona. Jeśli już tak koniecznie trzeba opodatkowywać bogatych to lepiej w tym celu rozważyć podatki majątkowe, na przykład podatek katastralny o którym pisałem na tych łamach wcześniej. Ale ten podatek to dopiero wywołuje panikę. Czy jeszcze jakieś absurdy? Proszę nie patrzeć na każdy eksperyment myślowy, jak na coś co koniecznie musi zostać wprowadzone w danej, konkretnej postaci. Czasami mają one dopiero doprowadzić do rozwiązań, które zostaną wprowadzone.

sa
30 września 2013 (14:07)
Bardzo krotko
To nie miejsce na wyklady z teorii podatku o wartosci dodanej, wiec pozwole sobie jednak nie rozwijac watku bledow i absurdow. No moze poza zdaniem: " Pozostała różnica, około 130 mld zł, wpływa do budżetu. Wynika to ze stosowania przez niektórych płatników VAT obniżonych stawek na swoje produkty oraz z występowania zwrotu podatku przy eksporcie." Ta roznica nie wynika z obnizonych stawek VAT tylko z samego mechanizmu dzialania tego podatku, ktory pozwala na odliczenie podatku naliczonego od naleznego (czesc o eksporcie jest prawidlowa). Brak rezygnacji z akcyz przy 50% VAT w praktyce ogromnie podnioslby ceny produktow akcyzowych prowadzac do wzrostu przemytu i realnego spadku dochodow budzetowych z tego podatku (w wypadku alkoholu i piwa; natomiast w wypadku energii elektrycznej znow najbardziej uderzylby w biednych, dla ktorych oplaty stanowią wysoki % wydatkow domowych). Jezeli chodzi o transakcje WDT - tutaj nie ma czego negocjowac, rezygnacja z tego w jednym panstwie zalamalaby caly system VAT w UE. Oczywiscie mozna go zmienic, ale musialyby to zrobic wszystkie panstwa, co wydaje sie calkowicie nieprawdopodobne (w postulowanym przez Pana kierunku rowniez szkodliwe). Oczywiscie cala Polska nie kupowalaby w Czechach, tylko mieszkancy regionow przygranicznych oraz ludzie bogaci. Biedni owszem, placiliby w pelni 50% VAT. Napisał Pan: "Jeśli już tak koniecznie trzeba opodatkowywać bogatych to lepiej w tym celu rozważyć podatki majątkowe, na przykład podatek katastralny o którym pisałem na tych łamach wcześniej." Nie chodzi o "konieczne opodatkowanie bogatych", a o unikniecie sytuacji w ktorej beda oni realnie nieopodatkowani, podczas gdy biedni beda opodatkowani bardzo wysoko. Podatek katastralny rowniez uderza w biednych jezeli dysponuja oni malymi dochodami i stosunkowo wartosciowymi nieruchomosciami (nie zmienia to faktu, ze jest on interesujacym rozwiazanie, z pewnoscia lepszym niz 50% VAT). Jak napisalem propozycja wysokiego VAT i rezygnacji z podatkow dochodowych jest pociagajaca, mialem przez to na mysli wlasnie fakt, ze jest ona interesujacym eksperymentem myslowym. Tym bardziej wobec spadajacej wydajnosci fiskalnej CIT i PIT. Jednak pozostaje ona tylko eksperymentem myslowym i to raczej nalezacym do mniej udanych.

Loki
30 września 2013 (14:51)
@sa skąd 50%?
skąd te Czechy...to jakieś zagadki, a jak już rzucasz kalumniami w gościa to napisz cos więcej bo wypada po prostu.

sa
30 września 2013 (16:07)
Loki
"Sfinansowanie tej renty oraz ubytku dla budżetu spowodowanego zlikwidowaniem podatków dochodowych i składek zusowskich wymagałoby ustalenia wysokości podatku VAT na poziomie około 50 %, przy założeniu likwidacji wszystkich stawek obniżonych oraz możliwości zwrotu zapłaconego VAT-u za produkty i usługi eksportowane." Stad 50%. Po prostu zadalem sobie trud przeczytania tekstu. A Czechy to nie zagadka, po prostu z nimi graniczymy. Jak wolisz moze byc slowa czy Niemcy. Po prostu VAT w wysokosci 50% podwyzsza cene towarow na tyle, ze zakup ich za granica staje sie bez porownania tanszy. I kalumniami? Mocne slowo jak na teoretyczna dyskusje na temat artykulu.

Loki
30 września 2013 (17:04)
@sa kalumnie=stek bzdur, tak to mniej więcej nazwałeś artykuł
jedna uwaga co do wyjaśnień. Piszesz, że zniesienie wszelkich podatków skutkowałoby podniesieniem VAT do 50% (przysłowiowe 50% załóżmy). A ile to wynoszą wszystkie podatki zsumowane, nakładające się na produkcję i sprzedaż danego prod. w Czechach czy w Niemczech? Bo to pytanie podstawowe. Nie sądzę, by VAT musiałby by być tak wysoki, ale to szczegół, na pewno jednak cena danego produktu musiałaby być wyższa....pit, cit, obrotowe czasem łącznie + vat w tych krajach. ciekawe. Można by taką symulację zrobić. Ile dochodu przyniósłby budżetowi państwa 50% vat. i jak by wyglądała cena produktów (koszyk jakiś dobrany, nie wiem może z tego z inflacyjnego) w relacji do dnia dzisiejszego - wliczając oszczędności w administracji oraz....co najważniejsze mocno ograniczoną szarą strefę bo to zdaje się by miało niebagatelne znaczenie o czym autor niewiele wspomina.

Adam Mill
1 października 2013 (07:35)
Do wykładowcy
Drogi sa, jeśli czujesz się na siłach dawać wykłady z podatku VAT (tak na marginesie nie krępuj się!), to musisz wiedzieć, że jeśli zlikwidujesz obniżone stawki podatku VAT, to zlikwidujesz zwroty podatku VAT (pomińmy przypadki, kiedy to firma bardzo dużo inwestuje przy nikłej wielkości sprzedaży, ponieważ są to przypadki marginalne). Firma dostaje zwrot podatku VAT, kiedy podatek naliczony jest wyższy od należnego, a dzieje się tak kiedy firma sprzedaje produkty opodatkowane niższą stawką niż stawka produktów przez nią kupowanych. Likwidując różnicę stawek, likwidujesz możliwość, żeby podatek naliczony przewyższał podatek należny, czyli likwidujesz zwroty podatku. Obecnie płatnicy, których podatek należny przewyższa podatek naliczony płacą ok. 200mld zł, a płatnicy których podatek należny jest niższy niż naliczony otrzymują zwrot ok. 70mld zł. Jeśli potrafisz wyjaśnić to poprawniej i jaśniej to nie mam nic przeciwko, żebyś się podzielił. Jeśli chodzi o WDT: w jaki sposób miałoby to załamać cały system podatkowy w UE? Obecna dyrektywa pozwala nam stosować obniżoną stawkę dla naszego eksportu. Jeśli decydujemy się zrezygnować z tego i opodatkować produkcję eksportową taką samą stawką jak produkcję na rynek krajowy, to wpływa to głównie na nas. Dlaczego inne państwa miałyby protestować, dlatego że my nie chcemy wspierać naszego eksportu do nich? W swoich rozważaniach nie bierzesz pod uwagę, że podwyższony VAT ma zastąpić podatki dochodowe, zusy. To co obecnie przedsiębiorstwa płacą w postaci zaliczek na PIT i składek zus, po ewentualnej zmianie płaciłyby w postaci VAT-u. Jest to jedynie zmiana formy, na korzystniejszą. Stąd twoja wizja, że nagle wszystko u nas jest droższe niż za granicą jest nieporozumieniem. Ogólny poziom opodatkowania wzrośnie jedynie o wielkość potrzebną do sfinansowania renty podatkowej. Jest to koszt tej reformy. Społeczeństwo godzi się na wyższy poziom opodatkowania w zamian za korzystniejszą formę tego opodatkowania.
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Forum Od-nowa: Janosikowe przykładem błędów systemu finansowego

Istnieją duże szanse, że dzięki wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego z 4 marca 2014 r. ziści się długo oczekiwana przez zamożniejsze samorządy zmiana w mechanizmie działania tzw....
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".