Podpisz! Daj kobietom równe szanse! Sprawa parytetu płci
    prawa kobiet12 · parytet płci5
2009-11-05
Trwa wielka społeczna akcja zbierania podpisów pod projektem ustawy o wprowadzeniu parytetu płci na listach kandydatów do rad gmin, rad powiatów i sejmików województw, a także do Parlamentu Europejskiego. Inicjatorem jest Obywatelski Komitet inicjatywy ustawodawczej „Czas na kobiety”, któremu zebranie, co najmniej 100 tys. podpisów da szansę, by projekt rozstrzygnął się w Sejmie jeszcze w tym roku.

Na stronie www.kongreskobiet.pl uruchomiony został specjalny zegar pokazujący ilość czasu pozostałą do 30 listopada – dnia zakończenia akcji. Dni i godzin coraz mniej. Działaczki nagląco apelują o przesyłanie list z podpisami, które można pobrać na stronie, tak, aby było możliwe oszacowanie ilości brakujących jeszcze podpisów.

Na stronie znajduje się także projekt ustawy, który, zgodnie z postulatami Kongresu Kobiet Polskich, powstał w celu:
pełniejszej realizacji wyrażonej w art. 33 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r., zasady równości wszystkich kobiet i mężczyzn we wszystkich dziedzinach życia, w tym życia politycznego, a także w celu zapewnienia kobietom równych z mężczyznami szans w ubieganiu się o mandaty w niektórych, pochodzących z wyborów powszechnych organach władzy publicznej (…)”.
Chodzi o prawne usankcjonowanie równego dostępu kobiet do politycznego stanowienia o sprawach między innymi w pierwszej kolejności je dotykających, takich jak polityka i ekonomia rodzinna (tę dziedzinę należałoby powołać), dyskryminacja w pracy, życie społeczne, w tym także dostęp do sfery symbolicznej.

Tymczasem o życiu kobiet w Polsce, które stanowią liczebną większość, decydują politycy - rzecznicy męskiego punktu widzenia, którzy lekceważąco odnoszą się do ruchu kobiet i ich spraw, preferują inne polityczne priorytety i klubowe ambicje, a nade wszystko obawiają się utraty monopolu na władzę. Dowodem tego niech będzie fakt, że politycy PO stanowisko w sprawie sztucznego zapłodnienia konsultują z Episkopatem, a nie z reprezentacjami kobiet, czy rodziny.

Tymczasem Kościół opiera w większości swoje stanowisko wobec kobiet na tak zwanych teoriach naturalnych, które są najbardziej upolitycznione w Polsce. Według nich kobiety są nadal należącymi do sił natury, do świata zwierząt ubezwłasnowolnionymi reproduktorkami, uwiązanymi w domu z dziećmi, dlatego muszą być zarządzane, uzależnione i reprezentowane przez panów w garniturach w polityce albo panów w sutannach w Kościele.

Ideą parytetu jest autentyczny dostęp kobiet do polityki, możliwość decydowania nie tylko o sobie, ale też o życiu swoich dzieci, dla których ten kraj jest taką samą rzeczywistością, jak dla ich matek. Parytet chce zadać kłam potocznej opinii, że kobiety nie obchodzi polityka. Tymczasem, jeśli nie obchodzi, to, dlatego, że nie mają wstępu na jej salony.

20% kobiet zasiadających w polskim parlamencie to wyjątek potwierdzający regułę. Dla porównania w Norwegii, która jest przykładem kraju o wysokiej kulturze politycznej 20 października Premier Jens Stoltenberg – ponownie wybrany na szefa koalicyjnego lewicowo-liberalnego rządu ogłosił, że w rządzie na czele połowy z 20 resortów staną kobiety. Pod kobiecym kierownictwem pracować będzie m. in. Ministerstwo Obrony, Pracy, Edukacji, Kultury oraz Nauki. W poprzednim, 19-osobowym gabinecie zasiadało 8 kobiet. Dla porównania, w 18-osobowym składzie polskiej rady ministrów zasiada 5 kobiet !!! Norwegia jest krajem, w którym już w latach 70. tych nie przymuszone żadną ustawą partie polityczne zaczęły wprowadzać systemy kwotowe, wyrównujące liczbę kobiet i mężczyzn na listach kandydatów do parlamentu. Niestety w trzydzieści lat po tym w Polsce, w dziewięćdziesiąt lat od przyznania swoim kobietom prawa głosowania nie ma nadal obyczaju ani tradycji dającej kobietom szanse równej z mężczyznami partycypacji politycznej i społecznej. Dlatego tylko ustawowo powołany parytet płci umożliwi kobietom równy dostęp do stanowisk publicznych obsadzanych w trybie wyboru.

Polskie partie polityczne nie kwapią się do oddawania kobietom miejsc na listach kandydatów. Upokarzająca, miejmy nadzieję bezprecedensowa, sprawa z przed lat w Samoobronie obnażyła stosowanie haniebnych praktyk wobec kobiet. Jeszcze boleśniejsza okazała się retoryka panów z klubu i nurtujące rozważania Andrzeja Leppera na temat możliwości popełnienia gwałtu na prostytutce. Czy tak mogłaby kiedykolwiek wyglądać polityka prowadzona przez kobiety? Kobiety, w których naturze nie leży myślenie męską częścią ciała, którą przecenił Freud. Dla kobiet władza to nie cel sam w sobie, ani ambicja posiadania, ani przyjemność prowadzenia wojen, ale sztuka poszukiwania konsensusu, w której ćwiczą się od wieków, by przetrwać w świecie, gdzie możliwe były serbskie walki o „czystość etniczną” polegające na masowych gwałtach kobiet, w świecie, gdzie każda wojna, a nie brakuje ich i teraz, może obrócić się przeciwko nim. Kobiety nie chcą być już bezbronnymi ofiarami.
Sylviane Agacinski mówi, że „wojna jest środkiem używanym przez mężczyzn, nie przez kobiety. Nie ma więc „wojny płci”, zaznacza też, że w im większym stopniu dana cywilizacja wprowadza równość płci, tym bardziej szanuje jednostki.

„Prof. Maria Janion podczas wykładu inaugurującego Kongres Kobiet Polskich w Warszawie 20-21 czerwca nawiązała do romantycznych korzeni tradycji męskiej dominacji. W czasie licznych wojen, powstań i okupacji panowie działali i jednoczyli się wokół wspólnot interesów (m.in. narodowowyzwoleńczych), za to polskim kobietom przypadł w udziale chwalebny, choć bierny kult Polonii, czy również bierny kult Matki-Polki, która składa z siebie ofiarę, poświęca się dla rodziny w odosobnieniu ogniska domowego.

Jednak polskie kobiety nie żyją w bierności, może tylko w społecznej próżni niedocenienia, podejmują więcej codziennych starań i godzą różnorodne role związane z domem, dziećmi, pracą, własnym rozwojem, biorą na siebie więcej niż mężczyźni, którym paradoksalnie służą za zwierciadła sukcesu. Dlaczego nie mogłyby być politykami, liderkami, skoro i tak są liderkami, tyle, że bez tytułów, bez stanowisk? Potrafią zarządzać w każdej dziedzinie i mają umiejętności empatycznego postrzegania życia w jego wielu aspektach, bogactwie, dostrzegania jego problemów i ich współzależności. Te kobiece wartości po roku 1968 wynosi się na prowadzenie. A macierzyństwo nie neguje samorealizacji, jest pełną wartości duchową przestrzenią, jednak chodzi o ekonomiczne uznanie tej ziemi niczyjej, w której kobiety często występują w roli naturalnej służącej. Tymi zagadnieniami miałaby zająć się nieistniejąca w naszym kraju ekonomia rodzinna.

Tymczasem politycznie asekuracyjna strategia Platformy Obywatelskiej, obnaża jej największą słabość, jaką jest pełen hipokryzji tak zwany liberalny konserwatywnym. Platforma, której ufałam, że będzie przestrzenią tolerancji i wolnej wymiany myśli, dialogu, to dziś pełen wdzięku PR, brylujący pomiędzy elektoratem (z którego znaczna część liczyła na prym przymiotnika „liberalny”) i monopolem moralności w Polsce – Kościołem Katolickim.

Słowo „feminizm” nie wywołuje już w Polsce głośnych salw śmiechu. Nawet, jeśli kogoś bawi, to jest to wyrazem godnej potępienia ignorancji. W XXI wieku nie można mówić o demokracji bez równości płci. Coraz więcej mężczyzn na świecie i w Polsce określa się feministą. Siedemdziesięciu czterech mężczyzn, światłych głów tego kraju podpisało się pod manifestem prawnika i konstytucjonalisty prof. Wiktora Osiatyńskiego, który napisał w nim, cyt.:
Jestem feministą, ponieważ wiem, iż nierówność i dyskryminacja płci są tak powszechne, że niemal niedostrzegalne”.
I dalej
Jestem feministą, ponieważ uważam, że ze względu na swoją naturę biologiczną, kobiety lepiej czują, co ludziom, ziemi i środowisku jest naprawdę potrzebne. Toteż jest mi żal, iż o losach społeczeństw i świata decydują głównie mężczyźni.

Radykalny, najbardziej znaczący krok, to w tym momencie podpisanie poparcia dla projektu ustawy, to wyraz zbiorowej solidarności, o której mówiła prof. Janion, solidarności miejmy nadzieję nie tylko kobiet, to wyraz zerwania z obojętnością dla wizji świata ludzi prawdziwie równych bez względu na płeć.

Podczas pisania artykułu korzystałam z następujących materiałów i źródeł:
„Polityka płci” Sylviane Agacinski
„A czy ty jesteś feministą?” Manifest prof. Wiktor Osiatyński, Gazeta Wyborcza 19.06.2009r.
„Multimedialna prezentacja historii feminizmu w Polsce” www.wysokieobcasy.pl
„Solidarność – wielki zbiorowy obowiązek kobiet” Wykład inaugurujący Kongres Kobiet Polskich, 20-21 czerwca Warszawa


Komentarzy: 3

XXX
5 listopada 2009 (21:03)
Nie rozumiem całej inicjatywy.
Skoro kobiety chcą równego traktowania, to dlaczego nie wywalczą przedstawicielstwa w parlamencie (głosując na przedstawicielki płci pięknej) tylko potrzebują sztywnych zapisów ustawowych. Taki krok pokaże, że kobiety nie potrafią wywalczyć sobie miejsca na listach/w parlamencie przez co są płcią "słabszą" i potrzebują specjalnego traktowania.

Bokser
6 listopada 2009 (00:03)
no własnie o to walczą
właśnie w ramach demokracji walczą o swoje prawa - jedni uznają je za zbyt daleko idące, inni za głupie i ośmieszające same kobiety, które własnie głównie gorszemu startowi często musiały o wiele więcej wysiłku włożyć by coś osiągnąć. Teraz mogą stracić motywację, bo im się będzie należało. To jakiś koszmar poprawności politycznej? Tak mi się wydaje, ale mamy demokrację XXX, więc mogą sobie te Panie robić co chcą..

AURELIA
14 marca 2010 (22:21)
Popieram parytet
Popieram inicjatywę odważnych i światłych kobiet o parytet dla działaczek politycznych! O sprawach kobiet nie mogą mówić i decydować - mężczyźni - bez kobiet. Obecne gremia składają się z kolesiów - z boiska, studiów, pracy...- w specyficzny sposób realizujących własne interesy grupowe. Śmieszy mnie "zatroskanie" panów o to, kto będzie się troszczył o dzieci - Wy Panowie Tatusiowie! Kobiety muszą zatroszczyć się o to, aby po ludzku rodzić, aby powstały miejsca dla dzieci w żłobkach i przedszkolach, unowocześnić oświatę i służbę zdrowia, zmniejszyć długi naszego kraju, dźwignąć gospodarkę - jednym słowem - posprzątać po Panach! Panom już dziękujemy!
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
O Instytucie „Pamięci Narodowej”, czyli Polaków problemy z pamięcią oraz historią

Mało jest sporów w polskiej przestrzeni publicznej, które wzbudzałyby równie wielkie emocje jak kwestie historyczne. Chociaż renoma historii, jako nauki grzebiącej w dawnych dziejach i...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".