Pokój z widokiem na historię. Biografia intelektualna Raymonda Arona - recenzja
    recenzja książki167 · biografie32 · Raymond Aron1
2010-05-27
Raymond Aron – najwybitniejszy myśliciel francuskiej liberalnej prawicy dwudziestego wieku - był postacią niezwykle interesującą. Książką, którą Jarosław Kurski – publicysta Gazety Wyborczej – zaprezentował przed kilkoma laty polskiemu czytelnikowi, była pierwszą pozycją na naszym rynku wydawniczym poświęconą w całości Aronowi. Zdaniem Aleksandra Halla – wielkość Arona polegała na tym, że w czasie powszechnego zachłyśnięcia komunizmem i stalinizmem, jako jeden z niewielu przeciwstawiał się wszelkim formom totalitaryzmu. Książka Kurskiego w pigułce przedstawia nam jego fascynującą postać.

Niezłomny przeciwnik totalitaryzmu

Dzisiaj bycie przeciwnikiem totalitaryzmu – zarówno w wersji nazistowskiej jak i stalinowskiej – nikogo nie dziwi. Za czasów życia Arona było jednak inaczej, gdyż ten francuski myśliciel, na skutek swojej postawy, przez wiele lat funkcjonował na obrzeżach życia publicznego jako „reakcjonista” oraz „kustosz lamusa historii i przebrzmiałych idei”. Szacunku doczekał się bardzo późno, długo po tym gdy świat - za pośrednictwem Chruszczowa, Sołżenicyna i innych - dowiedział się o okrutnościach reżimu stalinowskiego.

W twórczości Arona, głównie publicystycznej, dominowało mocne zakorzenienie w realiach. Nie starał się pisać „o tym co pożądane, ale o tym, co możliwe”. Ponad wszystko jednak, Aron do końca życia pozostał przenikliwym obserwatorem politycznej rzeczywistości. Nigdy nie był bezkrytycznym zwolennikiem ruchu gaullistowskiego. Jak pisze Jarosław Kurski - mierził go „kult” generała de Gaulle'a a także styl uprawnianej przez niego polityki. Jednocześnie daleki był od nazywania marszałka Petaina i rządu Vichy zdrajcami – chociaż nie pozostawał krytyczny dla vichistowskiego antysemityzmu i innych obrzydliwych decyzji politycznych, które po 1942 roku – zdaniem Arona - czyniły Francji więcej krzywdy niż korzyści. Aron jednak w zawieszeniu broni przez marszałka nie widział zdrady, tylko racjonalne posunięcie polityczne dzięki, któremu udało się uratować setki tysięcy francuzów i zatrzymać szczątki francuskiej państwowości.

Aron starał się zawsze pisać z szacunkiem o ludziach głoszących odmienne od niego poglądy – dalekie i obce były dla niego emocjonalne i grubiańskie pamflety w stylu Jean-Paula Sartre, który - jak pisze Kurski - w swoich wypowiedział lżył Arona „jak psa”. „Próbowałem wpłynąć na ludzi podzielających moją postawę, by zrozumieli, że ci z drugiej strony barykady niekoniecznie są zdrajcami” - mówił Aron, dla którego była to „skromna misja”, którą poprzez swoje pracę i wystąpienia publiczne starał się wdrażać w życie. Arona mawiał, że Petain i de Gaull mieli ten sam cel, ale dążą do nich innymi drogami. Tym większy szacunek u Arona musiał wzbudzić akt łaski generała de Gaulla, względem skazanego na śmierć 89-letniego marszałka Petaina, który ostatnie lata swojego życia spędził w osamotnieniu.

Lepiej mylić się z Sartre niż mieć rację z Aronem

Ostracyzm jaki dotknął Arona w dużej mierze spowodowany był konfliktem z jego dawnym przyjacielem Jean-Paul Sartre. Sartre – laureat Nagrody Nobla w dziedzinie literatury – studiował razem z Aronem a potem przez lata toczył z nim spory (Aron zawsze był nieco w cieniu Sartre). Przyjaciół podzielił przede wszystkim stosunek do komunizmu. Aron mawiał, że geniusz to osoba, która potrafi społeczeństwu narzucić własną definicję historii. Sartre czy de Gaull, pomimo bycia po innych stronach barykady z pewnością dla Arona byli takimi osobami. Po pierwszej wojnie światowej, w której – pod Marną, Sommą i Verdun – poległo prawie 1,5 mln francuzów, w Paryżu bardzo mocne były uczucia pacyfistyczne. I Wojna Światowa była tak wielkim szokiem dla całego narodu, że – jak pisze Kurski – od tego momentu Francja nigdy nie będzie chciała ginąć w żadnej sprawie (nie tylko za Gdańsk), co zaowocuje fatalną polityką wobec wzrastającej potęgi hitlerowskich Niemiec. Polityka ustępstw Francji wobec Hitlera skończyła się – jak pamiętamy – remilitaryzacją Nadrenii (7 marca 1936 roku), anszlusem Austrii (12 marca 1938 roku) i konferencją w Monachium (29 września 1938 roku), na której dokonano rozbioru Czechosłowacji a w końcu i wybuchem II Wojny Światowej i kapitulacją Francji. Wszystkie te ustępstwa, pacyfistyczna Francja czyniła w imię złudnej nadziei na pokój, którego nie udało się zachować.

Różnice między Aronem a Sartre widać było również w stosunku do Zimnej Wojny. Małżonka Sartre wspomina, że w czasie wspólnych posiłków z Aronem, ten stwierdził, że nie lubi ani USA ani ZSRR, ale gdy dojdzie do konfliktu to stanie po stronie amerykanów. Sartre zadeklarował swoje poparcie dla komunistów. Rewolucja – niczym zsekularyzowana religia – była bardzo mocno zakorzeniona we francuskim społeczeństwie, które po doświadczeniach Rewolucji Francuskiej zachłysnęło się również rewolucją bolszewicką. Te uczucia potęgowane były Wielkim Kryzysem, schyłkiem kapitalizmu – jak się wtedy wydawało – dla którego radziecki komunizm, ze swoim „pełnym zatrudnieniem” i bohaterską walką z nazizmem, był bardzo atrakcyjną alternatywą – tym bardziej, że francuska partia komunistyczna („partia rozstrzelanych”) odegrała dużą rolę w oporze przeciwko nazistom i rządowi Vichy we Francji. Kurski pisze, że ówcześnie na francuskich wydziałach nauk politycznych nikt nie ważył się powiedzieć złego słowa na ZSRR. W takiej atmosferze żył i pisał Aron. Po rewolcie studenckiej Marca 68 roku mawiało się nawet, że „lepiej mylić się z Sartre niż mięć rację z Aronem” a na jego wykłady lewaccy studenci chodzili z kanistrami benzyny. Aron ponownie stał się niepopularny. Prawdą jest również to, że Aron – jak pisze Kurski - nie dostrzegł ówcześnie historycznego znaczenia tego buntu pokoleniowego.

Jarosławowi Kurskiemu w krótkiej książce „Pokój z widokiem na historię” udało się pokazać polskiemu czytelnikowi postać tego wielkiego francuskiego myśliciela, socjologa i dziennikarza. Raymond Aron pisał inaczej niż wszyscy, przeciwko wszelkim totalitaryzmom, najpierw nazistowskiemu a potem komunistycznemu. W tym samym czasie ulubieniec tłumów, Sartre – pomimo wiedzy o istnieniu łagrów w ZSRR – nigdy nie potępił Związku Radzieckiego, gdyż dla niego – jak dla wielu Francuzów - komunizm był „wiarą XX wieku”. Tej pokusie nigdy nie uległ Raymond Aron, dla którego przez całe życie istniały dwa imperatywy: szacunek dla faktów i szacunek dla innych.

Kup książkę teraz
Komentarzy: 1

Grzegorz Wasiluk
28 maja 2010 (11:44)
Trochę czytałem tego autora
Aarona, nie Kurskiego. Był to przenikliwy myśliciel. Po czterdziestu latach (czytałem w przekładach w tygodniku "Forum") można poznać, ile jego prognoz się sprawdziło. Pewno dlatego, że nie szedł za modą...
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
„Białoruś dla początkujących” – Igor Sokołowski

„Co wiemy dziś na temat Białorusi?” - pyta polskiego czytelnika okładka książki. I odpowiada za niego, że niezbyt dużo.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".