Polak w Szkocji
    emigracja zarobkowa14 · polskie społeczeństwo78 · Szkocja4
2011-06-03
O wyjeździe do Wielkiej Brytanii na około pół roku myślałem już od dość dawna głównie z dwóch powodów. Po pierwsze uważałem, że będzie to pewna przygoda pomieszkać kilka miesięcy w innym kraju, poznać innych ludzi. Po drugie chciałem się w ten sposób nauczyć dobrze języka.

Pamiętam jak sześć lat temu pojechałem na miesiąc do Dublina właśnie w ramach nauki angielskiego i ten wyjazd bardzo dużo mi dał. Specjalnie unikałem wtedy polskiego towarzystwa, czytałem tylko po angielsku i słuchałem tylko muzyki w tym języku, dzięki czemu także w myślach udało mi się przerzucić na angielski. Do Edynburga jechałem z tym samym planem. Jednak dość szybko okazało się jak bardzo jest on nierealny. Ilość rodaków w Edynburgu jest znacznie większa niż się spodziewałem. Polaków spotykałem praktycznie wszędzie. Idę do jednej agencji pracy, a tam Polka, idę do drugiej, a tam również Polka. Wypożyczam książkę z miejskiej biblioteki, a tam pani życzy mi po polsku miłego czytania. Nawet w sklepie pani która po angielsku zapytała mnie na ile jedna promocja na tuńczyka jest opłacalna, zaraz po mojej odpowiedzi, po moim „wspaniałym” akcencie poznała skąd jestem i od razu przerzuciła się na polski. Także w pracy spotykałem głównie Polaków. Tak więc nauka angielskiego w Wielkiej Brytanii wcale łatwa nie jest. Pamiętam jak jeszcze przed wyjazdem czytałem o tym, że wielu Polaków na Wyspach nie mówi po angielsku i bardzo mnie to dziwiło. Zastanawiałem się czemu jeśli już ktoś zdecyduje się na wyjazd do Wielkiej Brytanii, to na miejscu nie stara się uczyć języka. Jednak przekonałem się, że to dzieje się trochę samoczynnie. Po przyjeździe do Edynburga z reguły trafią w towarzystwo innych Polaków. Z nimi wynajmuje się mieszkanie i z nimi pracuje.

Jeśli już się jest na Wyspach, to warto inwestować w swoją edukację. Po pierwsze przyswoić język na takim poziomie, żeby móc się bez problemów dogadywać, a potem kończyć różne kursy i szkolenia, które znacznie ułatwiają znalezienie dobrej pracy
W Edynburgu większość Polaków mieszka w dzielnicy Leith, znajdującej się między centrum miasta, a morzem. Jest to ogólnie dzielnica w której żyje wielu imigrantów. Charakterystyczna jest choćby biblioteka w Leith, gdzie można znaleźć bardzo dużo książek po polsku, urdu, lub po chińsku. Jest tam też dużo polskich sklepów, z polskim personelem i polskimi produktami, a także firmy, organizacje do których można udać się np. po pomoc prawną. Oczywiście po polsku. Niektóre banki mają nawet specjalną infolinię po polsku. Również pracy można szukać przez polskie strony internetowe. O dziwno więc, choć angielski na pewno się przydaje to nie jest on niezbędny. Warto znać go w stopniu podstawowym, bo bez tego jest choćby trudniej ze znalezieniem pracy, ale poziom komunikatywny języka wystarcza na to żeby odnaleźć się w szkockiej, czy angielskiej rzeczywistości.

Moje kontakty z rodakami w Edynburgu układały się różnie. Spotkałem kilka bardzo fajnych osób z którymi zdążyłem się zaprzyjaźnić i których zaczęło mi brakować jeszcze przed powrotem do Warszawy. Jednocześnie dwie pierwsze prace straciłem właśnie przez Polaków. W pierwszej z nich agencja zapewniała bus do fabryki gdzie pracowaliśmy. Jednak bus miał 14 miejsc i agencji opłacało się go wynajmować tylko jeśli jeździł pełny lub prawie pewny. Tym czasem kilka razy zdarzyło się, że choć wieczorem, po skończonej pracy, 14 osób zapewniało o swojej obecności, to następnego dnia zjawiało się tylko siedem. Jeszcze ciekawszą sytuacją miałem jednak w drugiej pracy. Pracując w fabryce, razem z dwoma Polakami i jednym Hiszpanem tworzyliśmy tak zwany „hygiene team”, czyli po prostu ekipę czyszczącą fabrykę po skończonej produkcji. Z Hiszpanem dogadywałem się bardzo dobrze i nawet często spotykaliśmy się po pracy, przy piwie czy grając w nogę. Jednak akurat z tymi dwoma Polakami zupełnie nie umiałem się porozumieć. Ciągle były jakieś zgrzyty i pretensje. Pamiętam, że jeszcze przed wyjazdem do Szkocji, kilka osób w Polsce mówiło mi: „uważaj tam na Polaków, bo nikt Cię tak nie oszuka, lub nie podstawi nogi jak oni”. Co ciekawe to samo powtarzali mi ci dwaj wspomniani współpracownicy. I ich słowa stały się wyjątkowo prorocze, bo z pracy zwolnili mnie właśnie przez nich, kiedy poinformowali właściciela fabryki o tym, że ja planuję pracować tam jeszcze tylko dwa miesiące, a fabryka szukała kogoś na stałe.

Jednak z tego co zauważyłem Polacy jako pracownicy są w Szkocji dość cenieni. Postrzegani jako pracowici. Podobno zwłaszcza dobrą renomę mają osoby zajmujące się remontem mieszkań. Słyszałem, że jeśli ktoś ogłasza się właśnie w sprawie remontu to warto dopisać, że jest się Polakiem. Znacznie zwiększa to ilość odpowiedzi na ogłoszenie.

Jeśli chodzi o standard życia Polaków w Szkocji, to tak jak pewnie wszędzie, jest on różny. Niektórym się udaje, innym nie bardzo. W pierwszej pracy od jednego z Polaków dowiedziałem się gdzie można za darmo zjeść, gdzie przenocować, jak dostać zapomogę. Jednak poznałem też rodaków, którzy znaleźli ciekawą i nieźle płatną pracę. Wydaje mi się, że kluczem jest to co powiedział mi jeden z nich. Jeśli już się jest na Wyspach, to warto inwestować w swoją edukację. Po pierwsze przyswoić język na takim poziomie, żeby móc się bez problemów dogadywać, a potem kończyć różne kursy i szkolenia, które znacznie ułatwiają znalezienie dobrej pracy.

Spośród narodowości europejskich w Edynburgu, oprócz Polaków, jest też bardzo dużo Hiszpanów. Jest jednak jedna zasadnicza różnica między jednymi, a drugimi. Praktycznie każdy Hiszpan przyjeżdża do Szkocji tylko na pewien czas. Kilka miesięcy, może kilka lat, a planem powrotu do Hiszpanii. Natomiast Polacy planują raczej zostać tam na zawsze. Raz gry powiedziałem w pracy, że planuję wrócić za 3 miesiące do Polski to wszyscy dziwnie się na mnie patrzyli. Nie bardzo mogli zrozumieć po co i do czego. I jest w tym dużo racji. Ekonomicznie zdecydowanie łatwiej odnaleźć się w Szkocji. Ze względu na kryzys jest tam podobno trudniej ze znalezieniem pracy niż jeszcze kilka lat temu, ale nadal nie jest to trudne. W końcu ja sam, w ciągu 5 miesięcy trzy razy znajdywałem pracę. Były to oczywiście prace najgorzej płatne, za najmniejsze z możliwych wynagrodzenie, ale w Szkocji za to minimum można spokojnie przeżyć. I jeśli nie ma się rodzina na utrzymaniu to nawet trochę odłożyć. Jednak poza względami ekonomicznymi zostają jeszcze te sentymentalne. W Edynburgu nie raz myślałem sobie „trochę szkoda, że się tu nie urodziłem”, ale teraz już raczej nie mógłbym się przenieść tam na stałe.



Komentarzy: 4

Mary
4 czerwca 2011 (21:15)
.....
Tekst jest ciekawy ale brak mi w nim informacji czy szkoccy pracodawcy wiedzą o tych nie najlepszych relacjach między Polakami..A jeśli tak to czy wykorzystują to jakoś. Wiem też, że na Wyspach Anglicy/Szkoci nie zawsze są uczciwi wobec Polaków. Czy spotkał się Pan z tym pracując w Edynburgu?

Grzesiek
6 czerwca 2011 (22:28)
Szkoccy pracodawcy
Miałem taki problem z jedną firmą w której w sumie tylko przez tydzień dorabiałem sobie, że nie chcieli mi zapłacić. Dopiero jak zacząłem im robić złą opinię na FB i gdzie tylko mogłem to mi wypłacili pieniądze. Ale znalazłem też w internecie, na jakimś forum, że ktoś inny miał podobne problemy z tą firmą. Nie wiem czy to był Polak. W każdym razie, wydaje się że ta firma ogólnie miała problemy z płaceniem pracownikom. Co do pierwszego pytania, to trudno mi powiedzieć, bo trochę zbyt krótko pracowałem. Sam się chyba z taką sytuacją nie spotkałem.

iga
18 marca 2015 (17:38)
Mieszkana Szkocji
To wszystko prawda.Mieszkam w Szkocji blisko 10 lat.Pogoda dobija a rodacy na kazdym kroku.Polak polakowi wilkiem! Nawet w szkolach polowa klasy to polacy,wiec jak tu sie jezyka nauczyc?

Agata
8 kwietnia 2015 (18:26)
Studentka, szukająca pracy
Dzień dobry. Od dawna myślę z chłopakiem nad wyjazdem do Szkocji, czy mógłby mi ktoś dać jakies wskazówki odnośnie gdzie szukać pracy, na ile na początku mogę liczyć? Znam dobrze dosyć angielski tzn komunikatywny, mój chłopak również. Czy ktoś byłby w stanie pomoć gdzie mogę znaleźć pewną prace i jakiś pokoj z łazienką? byłabym wdzięczna!!!:))
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
O Instytucie „Pamięci Narodowej”, czyli Polaków problemy z pamięcią oraz historią

Mało jest sporów w polskiej przestrzeni publicznej, które wzbudzałyby równie wielkie emocje jak kwestie historyczne. Chociaż renoma historii, jako nauki grzebiącej w dawnych dziejach i...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".