Polityka historyczna w wersji lewicowej?
    Balcerowicz12 · reforma państwa73 · Krytyka Polityczna11 · liberalizm23
2010-03-01
We wtorkowym wydaniu "Gazety Wyborczej" (z 23 lutego) zamieszczony został wywiad ze Sławomirem Sierakowskim, szefem „Krytyki Politycznej”. Tematem rozmowy były kontrowersje dotyczące planu Balcerowicza. Biorąc pod uwagę krytykę środowiska Sierakowskiego odnośnie transformacji, a także pewnego rodzaju obronę „Gazety”, zastanawiam się nad tym czy tak poważny spór dotyczący przekształceń gospodarczych po 1989 r. ma dzisiaj jeszcze sens.

Podstawową konkluzją płynącą z przeczytania wywiadu jest to, iż żadna ze stron nie posługuje się jakimkolwiek nowym, błyskotliwym argumentem. W dyskusji nie padło ani jedno zdanie, którego nie przeczytalibyśmy wcześniej stykając się z tematem planu Balcerowicza. Zarówno Sierakowski, jak i Agata Nowakowska i Dominika Wielowieyska powtarzają wiele myśli tak, jak popularne slogany (takiego charakteru nabrały zresztą opinie dotyczące reform Balcerowicza).

Ocena: Plan Balcerowicza po 20 latach

Szef „KP” zarzuca byłemu ministrowi finansów to, iż transformacja była rozłożona nierównomiernie. Duża część społeczeństwa pozostała bez opieki, „wyrzucona na trwałe poza obieg gospodarczy”. Ubiera swoje myśli w wielkie słowa, czego dowodem jest początek jego wypowiedzi (sformułowanie tezy, że Balcerowicz to symbol najgorszej wersji kapitalizmu), a także jej koniec (puenta odwołująca się do Adama Szostkiewicza. Dotyczy tego, że jeśli chodzi o światopogląd - to kompromisem jest opinia, która nie spotyka się z krytyką biskupów. Sierakowski dodaje, że w polityce gospodarczej racjonalnym jest pogląd, który nie jest poddany krytyce przez Balcerowicza). Dziennikarki Gazety odpowiadają równie tendencyjnymi argumentami, takimi jak młodość polskiej demokracji, popieranie planu przez ludzi, którzy wygrali wybory 4 czerwca. Obydwie strony sporu posługują się na potęgę statystykami, które z kolei są przez nie interpretowane w zupełnie inny sposób (co powoduje, iż rozmowa staje się nieco komiczna). Niech za przykład posłuży choćby wymiana zdań dotycząca obniżenia podatków dla firm przez Jerzego Hausnera.

Oczywiście nie chcę krytykować argumentów samych w sobie, ani ich dyskredytować w jakikolwiek sposób. W niektórych kwestiach jestem w stanie zgodzić się zarówno z Sierakowskim (jak choćby w jego ironicznej uwadze dotyczącej deifikacji Balcerowicza w Gazecie czy tym, że słabą stroną transformacji była jej gwałtowność i nierównomierność), jak i z dziennikarkami GW ("Krytyka Polityczna" rzeczywiście przeczernia obraz Polski, a porównanie przez Macieja Gdulę planu Balcerowicza to wprowadzenia stanu wojennego jest bulwersujące). Pragnę jedynie zwrócić uwagę na tendencyjność dyskusji mającej miejsce, bądź co bądź, 20 lat po wydarzeniach związanych z wprowadzeniem w Polsce reform gospodarczych.

Najśmieszniejszy okazuje się spór odnośnie alternatywy wobec przekształceń zaproponowanych przez Balcerowicza. Jakie to ma obecnie znacznie? Gdybanie nad tym czy była alternatywa jest sporem czysto akademickim. Sławomir Sierakowski, transponując w niezwykle inteligentny sposób hasło „Balcerowicz musi odejść” (swoją drogą ciekawe czy graficy „GW” również mieli takie skojarzenie umieszczając jako ilustrację do wywiadu zdjęcie z blokady „Samoobrony”), jest zabawny. Tak samo dziennikarki „Gazety”, które próbują usilnie udowodnić to, co dawno zostało udowodnione.

Ocena krytyczna: Dla planu Balcerowicza nie powinno być dobrej oceny

Spór o plan Balcerowicza w takiej formie, w jakiej przedstawiony został w wywiadzie "Gazety Wyborczej" (a także przedstawiany jest w wielu innych źródłach) nie ma dziś większego sensu. Zapoznając się z treścią tej rozmowy pomyślałem o pewnej przewrotności polityki, a także publicystyki w naszym kraju. Środowiska prawicowe są od dawna mocno krytykowane za tzw. politykę historyczną. Czym jednak jest spór "Krytyki Politycznej" z "Gazetą Wyborczą" odnośnie Balcerowicza, jak nie polityką historyczną w wydaniu lewicowym? Po raz kolejny warto więc powtórzyć – spoglądajmy w przód, nie w tył. Dziwi mnie tylko, iż piszę to w odniesieniu do tych akurat środowisk.


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
„Jan Palikot”, czyli co zagraniczne media donoszą o polskich wyborach

Jeszcze w czasie trwania kampanii wyborczej "The Economist" oceniał ją jako nudną. Jeśli do tego dodamy wynik wyborów gwarantujący polityczne status quo, to łatwiej będzie można zrozumieć,...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".