Polityka w sieci - relacja z konferencji „Kto ma internet ten ma władzę?”
    konferencje25 · przyszłość internetu34 · marketing polityczny32 · kampania wyborcza67
2011-06-30
Autor: Azrael
Marketing polityczny rozwija się. Niektórzy twierdzą nawet, że polska polityka to głównie marketing, bez treści. Przekazy medialne, uczestnictwo polityków w programach telewizyjnych, radiowych, "ustawki" dla tabloidów, to sposób uprawiania polityki albo jak niektórzy chcą, post-polityki. I permanentna kampania wyborcza, ponieważ praktycznie rok w rok mamy mamy jakieś wybory.

Ostatnie zmiany prawne, zakazujące wielkoformatowej reklamy wyborczej, mocno ograniczające płatne reklamy telewizyjne, oraz ograniczenia finansowania partii politycznych (sejmowych) z budżetu państwa, kazały partiom zwrócić baczniejszą uwagę na internet. Internet dla wielu polityków i domorosłych specjalistów politycznego przekazu ma zastąpić kampanie "chodzone", czyli bezpośrednie kontakty z wyborcami. Czy jest to możliwe? Nie, nie jest, ponieważ internet i jego zasoby to bogate środowisko, bogate treścią, wiedzą i narzędziami, ale nie zastąpi strategii wyborczej, nie mówiąc o programie.

Słabością polskich polityków nie jest tylko to, że nie potrafią w pełni wykorzystać narzędzi, jakie daje internet, ale również tego, jak działania w sieci przenieść do realnej działalności politycznej
W siedzibie Agory, w ramach projektu "Rewolucja w komunikacji" została zorganizowana krótka debata "Kto ma internet ten ma władzę? Kampania wyborcza 2011 w sieci", pod patronatem mediów właściciela budynku, czyli radia TOK FM, portali gazeta.pl i wyborcza.pl. Konferencję prowadzili dziennikarze Bartosz Węglarczyk i Łukasz Grass. Punktem wyjścia była kampania wyborcza prezydenta Baracka Obamy i jej internetowe oblicze. Mówił o tym Jędrzej Deryło z agencji Link Me Up. Opisywał kampanię realizowaną przy pomocy Twittera i Facebooka, a przede wszystkim to, jak działania w sieci przekładały się na wyniki amerykańskiego prezydenta w świecie realnym. Następnie zostało to skonfrontowane z aktywnością polskich polityków i partii politycznych w sieci, głównie na Facebooku, o czym mówił dr Jan Zając, z Wydziały Psychologii UW. I nie wygląda to dobrze, szczególnie jeżeli chodzi o interaktywność polskich polityków, kontakty z czytelnikami i kreatywność w stosowaniu narzędzi i aplikacji internetowych.

Dalsza część konferencji to wystąpienia Marka Troszyńskiego z Centrum Badań nad Nowymi Mediami w Collegium Civitas, który mówił o agresji i języku nienawiść w polskim internecie, szczególnie pod kątem naszych relacji wobec innych narodów. Cześć wykładów zamknął były wiceszef UOP, Piotr Niemczyk, prowadzący obecnie własną działalność w szeroko rozumianej sferze bezpieczeństwa (i bardzo aktywny w sieci), który mówił o sprawach bezpieczeństwa, czarnego PR w sieci, głównie na portalach społecznościowych, wrogich działaniach wobec stron internetowych, spamowaniu, czy manipulacji sondażami.

Ostatnią częścią konferencji była debata praktyków polskiej polityki, zajmujących się w ramach swoich partii działalnością w internecie. Byli to Łukasz Naczas z SLD, posłanka Agnieszka Pomaska z PO, Mariusz Kamiński z PiS, jeden z promotorów portalu MyPiS.pl, europoseł Rafał Trzaskowski (który przeprowadził przy pomocy internetu chyba najskuteczniejszą kampanię wyborczą, do PE). Skład panelistów uzupełniał dziennikarz, Tomasz Machała, który nie tylko prowadzi własny portal z komentarzami politycznymi (kampanianazywo.pl), ale również kreatywnie wykorzystuje narzędzie Facebooka.

Politycy zapewniali, że doceniają znaczenie internetu i jego siły oddziaływania na wyborców, niektórzy nawet usiłowali przekonać licznie zgromadzonych widzów, że politycy samodzielnie prowadzą własne profile na portalach społecznościowych, czy dokonują samodzielnych wpisów na blogach. Niektórzy zapewne tak robią, jednak słuchając ich wypowiedzi, nieodparcie można było odczuć wrażenie, że wszystkie próby oddziaływania na potencjalnych wyborców w sieci, to aktywność realizowana po omacku. Owszem, padały deklaracje większej interaktywności i kontaktu z wyborcami, internautami, ale żadna z występujących na konferencji osób, mieniących się specjalistami, nie była wstanie przedstawić konkretnych założeń kampanii wyborczej, opartej o konkretne media internetowe. I chyba wynika to z tego, że nikt nie wie dokładnie, jaka strategia może odnieść skutek. Może dlatego, że polscy politycy coraz bardziej odrywają się od wyborców...

Słabością polskich polityków nie jest tylko to, że nie potrafią w pełni wykorzystać narzędzi, jakie daje internet, ale również tego, jak działania w sieci przenieść do realnej działalności politycznej. Wyważenie proporcji akcji w internecie i w świecie realnym, powiązanie tego i synergia tych wartości - to rzecz, jakiej polscy politycy i wspomagający ich specjaliści jeszcze nie potrafią. A doświadczenia marketingu i reklamy w polskim internecie są już dość duże i są ludzie, którzy potrafią to robić. Niestety, polscy doradcy polityczni do nich nie należą...

Informacje i materiały z konferencji dostępne są pod tym adresem.



Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Kto z trójki – Internet, The Pirate Bay, Dennis Rodman – naprawdę był w Korei Północnej

Obserwując Koreę Północną wciąż dziwni mnie fenomen konfucjańskiego bezsprzecznego podporządkowania tamtejszych obywateli władzy. Kult dżucze-kimirsenizmu sprawił, że Koreańczycy z...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".