Pomysłodawcy reformy emerytalnej zadbali o swoje pokolenie
    emerytury5 · OFE28 · system emerytalny46 · finanse publiczne62
2013-09-12
Ostatnio cała Polska emocjonuje się zmianami w OFE. Ile zabiorą, ile zostawią, gdzie przesuną wirtualne obligacje, jaki to będzie miało wpływ na wysokość emerytur? W sumie najłatwiej jest odpowiedzieć na to ostatnie pytanie. Zmiany w OFE nie będą miały żadnego wpływu na wysokość emerytur.

OFE od początku były tematem zastępczym, narzuconym przez międzynarodowe instytucje finansowe i przynoszącym korzyści wyłącznie właścicielom i pracownikom OFE. Żeby nie zapuszczać się w meandry dyskusji o korzyściach, jakie fundusze miały przynosić emerytom, najlepiej przypomnieć, że bardzo mało krajów na świecie i w Europie dało się na to nabrać. Najsensowniej załatwili sprawę Czesi. Rząd po prostu zapytał ludzi, czy chcą być w OFE. Zgłosiło się 20 tys. osób i było po temacie. W Polsce, niestety, profesorska ekipa Buzka, Balcerowicza, Góry i innych (przepraszam jeżeli kogoś opuściłem) uważała się za mądrzejszą od społeczeństwa i zdecydowała sama. Teoretycznie koalicji rządzącej wolno to było zrobić, nie wolno jednak wciskać kitu, że zawarliśmy jakąś „umowę społeczną” dotyczącą OFE. Poza samą ekipą rządową nikt z nikim się nie umawiał, żadnego referendum nie było. Tak więc częściowa likwidacja OFE przez obecną ekipę rządową jest tak samo umocowana prawnie jak miało to miejsce w momencie powoływania tego „potworka”.

Jak jednak wspomniałem wcześniej, OFE były tematem zastępczym. Służyły odwróceniu uwagi społeczeństwa od głównej zmiany zawartej w reformie emerytalnej, czyli tzw. zdefiniowania składki. Zdefiniowanie składki w założeniach miało doprowadzić do obniżenia relacji pomiędzy emeryturą a płacą, inaczej mówiąc do – obniżenia emerytur. I jakkolwiek zabrzmi to brutalnie, było to założenie słuszne. Zbyt wysoki stosunek średniej emerytury do średniej płacy prowadzi prostą drogą do katastrofy.

Powyższą tezę najlepiej poprzeć liczbami. W 2011 roku w tzw. krajach południowych (pomimo trwającego od kilku lat kryzysu) poziom zastąpienia emerytury przez płacę był następujący:

Grecja 96%,
Hiszpania 81%,
Włochy 65%.

Przed kryzysem relacje te były jeszcze wyższe. Natomiast w tzw. krajach północnych przykłady wskazują na zupełnie inny poziom:

Niemcy 42%,
Wielka Brytania 47%.

Nie ma potrzeby uzasadniać, które gospodarki są zdrowsze, a które wymagają ratunku. Oczywisty jest również związek pomiędzy wysokością emerytur, a zadłużeniem państwa w sytuacji odwróconej piramidy demograficznej (społeczeństwa starzejącego się).

Sonda
  • Jak oceniasz rządowe propozycje zmian w systemie emerytalnym?
  • Brzmią rozsądnie, OFE trzeba było ograniczyć już dawno
  • To zamach na oszczędności Polaków, dokonywany w celu łatania dziury budżetowej - niech rząd szuka pieniędzy gdzie indziej!
  • Zmiany w systemie są potrzebne, ale nie takie, jak proponuje rząd
[ zobacz nasze sondy ]

Jak na tle tej statystyki kształtuje się relacja emerytury do płacy w Polsce? W 2011 roku wynosiła 59%, byliśmy więc gdzieś pomiędzy tymi grupami, ale ciągle niebezpiecznie blisko grupy południowej. Przekładało się to na utrzymywanie się deficytu budżetowego i rosnący dług, gdyż około 25% wpływów budżetowych szło na dopłaty do systemu emerytalnego (ZUS, KRUS i emerytury resortowe).

Chwała więc twórcom reformy z 1999 roku, że dostrzegli zagrożenie i podjęli kroki zaradcze – głównie w postaci zdefiniowania składki emerytalnej, czyli wprowadzenia zasady: ile zgromadzisz kapitału, taką będziesz miał emeryturę. Bez znaczenia było, czy składka ewidencjonowana jest na kontach w ZUS-ie, czy na obligacjach w OFE. Dla przyszłych emerytów wychodziło mniej więcej na to samo. Różnica była taka, że wpływy do OFE drenowały budżet państwa.

Blamażem twórców reformy z 1999 roku jest natomiast sposób, w jak rozłożyli obciążenia wynikające z reformy na pokolenia. Ujmując rzecz najkrócej, osłonili przed skutkami reformy swoje pokolenie (dzisiejszych 50- i 60-latków) przerzucając pełne koszty na pokolenia młodsze. Patentem na rozwarstwienie emerytur była kategoria „kapitału początkowego”. Każdy pracujący przed rokiem 1999 mógł wybrać okres do dziesięciu lat swoich najwyższych zarobków i było to podstawą do naliczenia tzw. kapitału początkowego. Osoby młodsze były oczywiście tego przywileju pozbawione, ich emerytury będą wyznaczane wyłącznie na podstawie wpłaconej składki. O prawdziwości tej tezy można się łatwo przekonać biorąc do ręki kilka wyciągów z ZUS-u i porównując ze sobą dwie grupy: 60-latków i 40-latków. Łatwo można zauważyć, jak gigantyczny wpływ na prognozowaną emeryturę ma kapitał początkowy. Dodatkowo można zauważyć, że osoby pracujące przed rokiem 1990 nie miały żadnego problemu z pracą pełnoetatową, a nawet na kilku etatach, co rzutowało oczywiście na wielkość kapitału początkowego.

O skutkach tego mechanizmu twórcy reformy w 1999 roku nawet się nie zająknęli. Można to nazwać wręcz wielkim społecznym oszustwem. Gdyby ogłosili wówczas (a nikt chyba nie wątpi, że takie symulacje były robione), że reforma doprowadzi do rozwarstwienia pokoleniowego emerytów mniej więcej w proporcji dwa do jednego, rząd od razu mógłby pójść, śladem poprzedników sprzed sześćdziesięciu lat, do Rumunii. To wielkie oszustwo przesłaniane było reklamami OFE, opowiadającymi o rajskim życiu emerytów, o wakacjach na Hawajach pod palmami. A rząd milczał. Nikt z ekipy ani słowem nie zająkną się o tym, że są to po prostu bzdury. Apologetyką wprowadzanej reformy i milczeniem wobec treści reklam aprobował wielkie oszustwo. Na marginesie można postawić pytanie – po czyjej stronie grała ówczesna Pani minister Lewicka, która natychmiast po reformie przeskoczyła na fotel szefowej Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych?

Chcę być dobrze zrozumiany. Nie jest głównym celem tego wywodu wbijanie klina międzypokoleniowego i dyskutowanie, czy ten system jest sprawiedliwy. Nie byłoby mi wygodnie spierać się z moimi rodzicami, że ich obecne emerytury są zbyt wysokie w stosunku do mojej przyszłej. Nie o sprawiedliwość społeczną chodzi tutaj przede wszystkim. Staram się patrzeć perspektywiczne i moim głównym pytaniem jest, czy system ten będzie do utrzymania w przyszłości. Obecnie przechodzący na emeryturę mają wyliczaną jej wysokość głównie na podstawie starego systemu (z uwzględnieniem „kapitału początkowego”). I, jak można wyczytać z wyciągów ZUS, relacja zastąpienia emerytury do płacy jest na ogół powyżej 59%. Natomiast za kilkanaście lat, co do tego większość analityków jest zgodna, poziom zastąpienia spadnie o przynajmniej 1/3 lub nawet bardziej. Ta przykra prawda do większości obecnych 30-, 40-latków jeszcze nie dotarła, ale jest to tylko kwestią czasu. No i powstaje pytanie dla socjologów i polityków: czy te pokolenia to zaakceptują?

W debacie pojawiają się już hipotezy, że starsze pokolenia obronią swój stan posiadania emerytalnego kartkami wyborczymi. Po prostu będą głosować na te partie, które zagwarantują status quo ich dochodów. Teoretycznie jest to możliwe, bo pokolenia te są po prostu liczniejsze. Ale już klasyk powiedział, że można też głosować nogami. Dwa miliony osób już tak zagłosowało… wyjeżdżając za granicę. Oczywiście system emerytalny nie był jedyną, a nawet główną przyczyną dotychczasowej emigracji, ale jednak z czasem, w miarę zrozumienia sytuacji, rola tej przesłanki emigracyjnej będzie rosła. Starzejąca się Europa jest otwarta na imigrantów, szczególnie z krajów europejskich. Jeżeli do świadomości 30-latków dotrze, że w Polsce nie tylko oferowana im wysokość płac jest zdecydowanie niższa niż w krajach zachodnich, ale również naliczana im emerytura będzie istotnie odbiegała od poziomu poprzedniego pokolenia, to jakie mogą być ich decyzje? Kolejne pytanie dla socjologów, demografów i polityków.

Nie byłem współtwórcą tej reformy. Nie jest więc moim zadaniem ją naprawić. Moim dylematem jest dokonanie racjonalnego wyboru w ramach ustalanych przez innych reguł gry. Te obecne odczytuję tak jak przedstawiłem powyżej. I ich nie akceptuję.



Chcesz odnieść się do stanowiska autora, chcesz polemizować, skomentować ten tekst? A może chciałbyś Drogi Czytelniku napisać na inny temat?
Jeżeli jesteś zainteresowany i zdecydowany przeczytaj nasz anons dotyczący współpracy redakcyjnej lub od razu napisz i wyślij do nas swój materiał na adres: redakcja@mojeopinie.pl. Odezwiemy się szybko!!

Komentarzy: 1

koleżankaB
13 września 2013 (09:52)
Emerytura to nie bzdura!
Trudno uwierzyć, że w Polsce mamy najwyższą pensję minimalną wśród okolicznych państw. O konflikcie pokoleniowym nie myślałam, ale to może się stać jeśli pokolenie dzisiejszych 20-30 latków będzie pracować nie dość że dłużej to i na mniejsze emerytury. No ale cóż, emigrować lub zostać i się pogodzić.
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Forum Od-nowa: Janosikowe przykładem błędów systemu finansowego

Istnieją duże szanse, że dzięki wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego z 4 marca 2014 r. ziści się długo oczekiwana przez zamożniejsze samorządy zmiana w mechanizmie działania tzw....
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".