Poroszenko - prezydent na czas kryzysu
    Ukraina w UE26 · reforma państwa73 · Petro Poroszenko5 · Unia Europejska276
W niedzielnych wyborach na Ukrainie już w pierwszej turze zwyciężył Petro Poroszenko – oligarcha, przedsiębiorca i polityk, a od 25 maja także prezydent-elekt.

Witalij Kliczko, Petro Poroszenko, John Kerry i Arsenij Jaceniuk, Konsulat Generalny USA w Monachium, wikimedia commons, PD

Biznesmen

Poroszenko biznesmen posiada majątek wyceniany na ok. 2 mld dolarów. Jest właścicielem produkującej słodycze firmy „Roshen”, mającej swoje oddziały w Europie, Azji i Ameryce Północnej, stoczni na Krymie, fabryki busów „Bohdan” oraz – jak przystało na ukraińskiego oligarchę – stacji telewizyjnej (Kanału 5). Mimo tak szeroko zakrojonej aktywności w biznesie, przylgnęła do niego etykieta „króla czekolady”, nawiązująca jedynie do pierwszej z wymienionych powyżej działalności.

... więcej na temat wydarzeń na Ukrainie

Petro Poroszenko ma swoje powody, by skierować Ukrainę na Zachód. W lipcu 2013r. tak on, jak i inni przedsiębiorcy odczuli skutki polityki rosyjskiej, podczas wstrzymania przez Rosję importu grup ukraińskich produktów, w tym tych produkowanych przez „Roshen”. Jak zwykle chodziło o zasygnalizowanie ukraińskim przedsiębiorstwom jakie znaczenie ma zamknięcie dla nich rosyjskiego rynku. Problem pogłębił się jeszcze, gdy doszło do zajęcia oddziału fabryki „Roshen” znajdującej się w zachodniej Rosji, która nieformalnie przestała być własnością Poroszenki.

Polityk

Poroszenko polityk ma ponad 20-letnie doświadczenie. Zaczynał w kręgach lewego skrzydła, Socjaldemokratycznej Partii Ukrainy, a następnie Robotniczej Solidarności Ukrainy, która z czasem przekształciła się w Partię Regionów. Poparcie „pomarańczowej rewolucji”, w naturalny sposób zerwało współpracę pomiędzy Poroszenką a Regionami i otworzyło nowy kierunek w karierze polityka, który można określić jako prozachodni.

[Poroszenko] w ciągu swojej kariery politycznej należał do biegunowo różnych programowo ugrupowań. Zawsze drugi, ale ze stabilną pozycją, która nie pozwoliła mu zniknąć z ukraińskiego życia publicznego. Przyszedł jednak czas, kiedy trzeba się będzie opowiedzieć

Poroszenko w obozie pomarańczowych miał na tyle stabilna pozycję, że był nawet typowany na premiera. Szefem rządu została jednak Julia Tymoszenko, a Poroszenko zadowolił się objęciem kierownictwa nad Radą Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony (2004), następnie teką Ministra Spraw Zagranicznych (2009). Konflikt z Julią Tymoszenko doprowadził nie tylko do rozejścia się dróg politycznych tej dwójki, ale też do zachwiania spójności pomarańczowej koalicji, co w dalszej perspektywie oznaczało jej rozbicie i dojście do władzy Wiktora Janukowycza. Poroszenko odnalazł się także w gabinecie stworzonym przez Partię Regionów, w którym został Ministrem Rozwoju Gospodarczego i Handlu (2012). W tym samym roku kandydował już jednak do Werchownej Rady jako polityk niezależny.

Prezydent

Drogę Poroszenki do prezydentury można określić jako zaskakującą. Pomimo tego, że Poroszenko funkcjonuje w ukraińskiej polityce od około dwóch dekad, zawsze był nieco w cieniu. Jeszcze dwa lata temu sondaże dawały mu poparcie na poziomie ok. 5 procent. Dziś już wiemy, że otrzymał ponad 50% poparcia. Warto jednak zaznaczyć, że w ciągu tych 2 lat bardzo dużo się zmieniło. Był przecież Majdan i tragiczne zajścia z lutego 2014r. Petro Poroszenko wspierał działania Majdanu finansowo i medialnie. Był też na nim praktycznie przez cały okres kilkumiesięcznego protestu, co ludzie widzieli i docenili. Wsparty przez Witalija Kliczkę, który przekazał mu swoje głosy rezygnując z udziału w wyborach oraz obdarzony manifestacyjną wręcz sympatią Joe Biden’a, zgromadził kapitał, który pozwolił mu wygrać już w pierwszej turze.

Reformator?

Czy Petro Poroszenko okaże się reformatorem – pokaże dopiero rozpoczynająca się kadencja. Ukraińcy chcą zmian od razu, tu i teraz. Trudno będzie im zrozumieć, że muszą być one gruntowne, czasochłonne, pewnie bolesne, a ich wprowadzenie będzie znacznie trudniejsze niż w 2004. Wtedy także bardzo na nie liczono – jak wiemy, nadzieje te ostatecznie zostały zawiedzione. Juszczenko zapłacił za to politycznym niebytem. Czy inaczej wyglądałaby jego droga polityczna, gdyby zaryzykował?

Poroszenko ma zapewne w pamięci losy swoich poprzedników. Ukraińscy prezydenci upodobali sobie, trochę wymuszoną uwarunkowaniami geopolitycznymi, trzecią drogę, czyli politykę wielowektorową. Polegała ona na braku zdecydowania, który kierunek Ukraina powinna obrać i lawirowaniem pomiędzy Wschodem i Zachodem. Efekt jest taki, że Rosja odrywa właśnie Wschód Ukrainy, Unia jak zwykle macha jej przed nosem marchewką, a wejście do NATO w ogóle nie wchodzi w grę.

Przeszłość Poroszenki wpisuje się w pewnym sensie w tendencję polityki ukraińskiej, przejawiającą się skłonnością do nieopowiadania się po żadnej ze stron, niedokonywania jednoznacznych wyborów, a nawet działania na pograniczu prawa lub poza nim. Był związany z partią, która kupowała głosy wyborców. W 2005 roku został oskarżony o ciemne interesy z Kremlem. W ciągu swojej kariery politycznej należał do biegunowo różnych programowo ugrupowań. Zawsze drugi, ale ze stabilną pozycją, która nie pozwoliła mu zniknąć z ukraińskiego życia publicznego. Przyszedł jednak czas, kiedy trzeba się będzie opowiedzieć.

Petro Poroszenko stoi przed trudnym zadaniem. Reformy i integralność terytorialna Ukrainy to obecnie najbardziej palące kwestie. To, czy sobie poradzi, zależy od wielu czynników – zachowania krajów ościennych, w tym Polski, konsekwencji UE w podtrzymaniu zainteresowania Ukrainy wejściem do struktur unijnych, zrozumienia przez Rosję, że więcej można uzyskać od Ukrainy żywej niż martwej oraz oczyszczania życia w kraju, w którym korupcja przybrała skalę zagrażającą funkcjonowaniu państwa. Zależy to też w dużej mierze od niego.


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Wschodnia Ukraina w ogniu

Wschód Ukrainy to nadal pole walki. W związku z wyborem Petro Poroszenki na stanowisko prezydenta, wiele wskazuje na to, że walka ta nabierze na sile. Separatyści usłyszeli wreszcie, że...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".