Poza Księżyc i dalej, kosmiczne plany Obamy
    przestrzeń kosmiczna4 · NASA4 · badania naukowe8 · Obama177
2010-04-18

15 kwietnia bieżącego w Centrum Lotów Kosmicznych im. Johna F. Kennedy’ego prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama wygłosił przemówienie, w którym zakreślił wizję eksploracji kosmosu przez NASA do roku 2035. Czy człowiek postawi stopę na innej planecie w tym półwieczu? Jest to całkiem prawdopodobne.




Podsumowanie obecnego stanu amerykańskiego programu kosmicznego oraz zawirowania wynikające z anulowania programu Constellation przedstawiłem w poprzednim artykule. Zgodnie z zapowiedziami, prezydent Obama określił cele dla NASA na najbliższe dziesięciolecia w swojej mowie. Nie jest to plan tak porywający, jak idea prezydenta Kennedy’ego z 1961 r. o wylądowaniu w ciągu dziesięciu lat na Księżycu, wydaje się jednak być planem zrównoważonym i rozsądnym - zwłaszcza w kontekście problemów finansowych imperium americanum.

„W 100% wspieram misję NASA i jej przyszłość”

Prezydent rozpoczął mowę od wspomnienia historycznych dokonań NASA przypominając, że to właśnie z KSC odbywały się misje programów Mercury, Gemini i Apollo, a także z tego miejsca odbył się lot wahadłowca, który zamieścił na orbicie teleskop Hubble’a (jeden z najważniejszych i najbardziej owocnych instrumentów w historii astronomii). Po krótkim opisie historii NASA i osobistych wspomnieniach związanych z działalnością agencji („Jednym z moich najwcześniejszych wspomnień jest machanie flagą siedząc na ramionach dziadka, gdy astronauci przybyli na Hawaje”), niezbędnej dawce patosu w iście amerykańskim stylu („Program kosmiczny zawsze wyrażał jeden z kluczowych aspektów amerykańskiej tożsamości - sięganie wciąż dalej i dalej, sięganie poza to, co wcześniej wydawało się niemożliwe”) oraz drobnej złośliwości w stosunku do pozbawionych wizji i napędzanych jedynie polityką „ludzi w Waszyngtonie” (zapewne nie chodziło o demokratów) Obama przeszedł do konkretów.

Budżet całej agencji ma zostać zwiększony o 6 miliardów dolarów w ciągu następnych pięciu lat. Wydaje się być to dużą sumą, lecz przy uwzględnieniu planowanych wydatków na służbę zdrowia (900 miliardów w ciągu 10 lat) czy wydatków wojskowych (58 miliardów dolarów na same emerytury dla weteranów - tylko w 2010 roku!) można dostrzec prawdziwe proporcje. To ciekawa strategia - zamiast inwestycji w sektor, który stworzył wiele technologii używanych dziś na co dzień (od systemu GPS przez paralotnie aż po teflon znany z kuchni), pieniądze federalne są „przejadane” w coraz większej ilości.

Sondy, stacja kosmiczna i klimat

Wśród wymienionych zamierzeń nowej strategii znajdują się: intensyfikacja eksploracji systemu słonecznego za pomocą sond (w tym pierwsza sonda mająca zagłębić się w atmosferę Słońca), kolejne bezzałogowe misje na Marsa, nowe teleskopy. Nacisk kładziony jest także - o czym mowa była już kilka miesięcy temu - na badanie klimatu Ziemi, co wpisuje się zarówno w modną dziś tzw. „ekologię” jak i rzeczywiście przyniesie naukowcom wielu cennych danych, także do długoterminowych modeli klimatycznych ziemi. Ponadto planowane jest także wydłużenie żywotności Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) o „więcej niż pięć lat” (przynajmniej do 2020 roku) - znaczenie tej informacji można zrozumieć dopiero po uwzględnieniu pierwotnych planów NASA. Otóż ISS miała być zdeorbitowana na początku 2016 roku, w ledwo pięć lat po ukończeniu budowy trwającej lat dwanaście i kosztującej ponad 100 miliardów dolarów. Zapowiedziane przez Obamę zaawansowane badania mające ułatwić codzienne życie na Ziemi oraz testowanie na ISS technologii mających zwiększyć wydajność systemów podtrzymujących życie (dzięki czemu przyszłe misje załogowe będą tańsze) wydaje się być znacznie bardziej sensowne niż spalenie stacji w atmosferze za sześć lat. Kapsuła Oriona (zdjęcie poniżej), mającego przetransportować astronautów na Księżyc, ma zostać przystosowana do pełnienia roli kapsuły ratunkowej dla ISS.

To jest opis obrazka Wizualizacja statku Orion podczas lotu na Księżyc

Prywatny podbój kosmosu i rządowa rakieta

Zapowiedziano także jeszcze ściślejszą współpracę z sektorem prywatnym - w swojej mowie Obama wspomniał rakietę Falcon X firmy SpaceX. Współpraca ta jest zresztą konieczna z powodu zakończenia programu wahadłowców i oddaniu ich na zasłużoną emeryturę - w tych dniach odbywa się misja wahadłowca STS-131 do ISS, a ostatnia misja programu rozpoczętego 12 kwietnia 1981 roku rozpocznie się zgodnie z planem 16 września 2010 roku lotem STS-135 promu Discovery, który w chwili gdy piszę te słowa jest zadokowany do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Warto dodać, że w dniu konferencji amerykańska Federacja Komercyjnych Lotów Kosmicznych zrzeszająca liczne organizacje i firmy zainteresowane prywatną eksploracją kosmosu w swoim oficjalnym oświadczeniu wyraziła zdecydowane poparcie dla planu prezydenta [1].

To jest opis obrazka Prom Discovery zadokowany do ISS podczas swojego przedostatniego lotu, misja STS-131

Obama zapowiedział także stworzenie planów zupełnie nowej ciężkiej rakiety (HLV) mogącej efektywnie wysyłać na orbitę zasoby potrzebne do eksploracji głębokiego kosmosu do 2015 roku i rozpoczęcie jej budowy natychmiast po zakończeniu projektu i przeznaczył na ten cel ponad 3 miliardy dolarów. Równolegle będą prowadzone badania nad ochroną astronautów przed promieniowaniem podczas długich lotów, zdobywaniem niezbędnych zasobów na innych globach oraz odpowiednim dla dalekich lotów zasilaniem statków kosmicznych.

„Na Księżycu już byliśmy”

Odpowiadając na zarzuty dotyczące załamanie się roli NASA jako wiodącej agencji kosmicznej, Obama sformułował plan mieszczący się w ramach rozważanej pewien czas temu przez komisję Augustine’a „elastycznej ścieżki” - czyli nie powrót na Księżyc, tylko loty do miejsc takich jak punkty libracyjne [2], planetoidy, księżyce Marsa. Do 2025 roku ma być zbudowany nowy statek kosmiczny, umożliwiający loty poza niska orbitę ziemską - w tym samym roku ludzie mają po raz pierwszy postawić stopę na planetoidzie. Do 2035 roku osiągnięta ma być orbita Marsa (prawdopodobnie połączona z badaniem jego księżyców, Fobosa i Deimosa), później zaś ludzie mają wreszcie wylądować na innej planecie. Warto dodać, że na Fobosa wybiera się w przyszłym roku sonda Roskosmosu - co ciekawe, z polskim CHOMIKiem na pokładzie.

To jest opis obrazka Fobos, księżyc Marsa - tak może wyglądać cel najbliższego lotu załogowego

Po tym najbardziej interesującym fragmencie swojej przemowy Obama wrócił na nieco bardziej przyziemne tory, tj. do zapewnień o stworzeniu nowych miejsc pracy w sektorze kosmicznym (ponad dziesięć tysięcy etatów), wspieraniu przemysłu, wzmacnianiu gospodarki i tak dalej, co z pewnością ucieszyło zgromadzonych w Centrum Lotów Kosmicznych pracowników NASA i jej przemysłowych partnerów.

Bliżej gwiazd?

Podsumowując, zapowiadane przez Obamę zmiany mogą być ocenione zdecydowanie pozytywnie. Tak, jak obawiano się utracenia przez NASA pozycji lidera w momencie ogłoszenia radykalnej decyzji o anulowaniu programu Constellation, tak teraz chciałoby się powiedzieć, że nadzieja wróciła. Jak ujął to Eric Anderson, prezes firmy Space Adventures, zajmującej się kosmiczną turystyką (słynny lot Dennisa Tito na ISS był dziełem tej właśnie firmy): „Jego wizjonerski plan to mistrzowskie posunięcie. To dokładnie to, czego NASA potrzebowała by nadal prowadzić świat w dziedzinie eksploracji kosmosu w XXI wieku”. Proponowane cele są po pierwsze jak najbardziej możliwe do osiągnięcia, po drugie rozsądne (większy sens ma rozwijanie nowych technologii i misje do nowych obiektów niż de facto „program Apollo pół wieku później” w postacji Constellation), a po trzecie kładą duży nacisk na współpracę z sektorem prywatnym, w którym moim zdaniem spoczywa przyszłość załogowej eksploracji przestrzeni kosmicznej.

Amerykańskie cięcia budżetowe dla programu podboju kosmosu

Proponowane zmiany są także zgodne z zaleceniami komisji Augustine’a (komisja ds. przeglądu planów załogowych lotów kosmicznych USA, powołana w maju 2009 roku). Do postulatów komisji należały: przedłużenie działalności Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (przedłużono misję z 2015 do przynajmniej 2020 roku), „elastyczna ścieżka” (załogowa misja na planetoidę w 2025 roku), dofinansowanie NASA o przynajmniej 3 miliardy dolarów (zwiększono budżet o 6 miliardów).

Zatem czy za naszego życia będziemy mogli ujrzeć na ekranie telewizora lądowanie ludzi na Marsie? Prawdopodobnie tak. Z pewnością za to będziemy mogli obejrzeć transmisję z… azjatyckiej załogowej misji na Księżyc. Chiny już od kilku lat przymierzają się do zdobycia Księżyca (poniżej - nagranie z pierwszego chińskiego spaceru kosmicznego w 2008 roku), Indie zaś wysłały w 2008 roku sondę Chandrayaan-1 na orbitę ziemskiego satelity, na której pozostała przez 293 dni. Oba wzrastające mocarstwa mają spory apetyt na Lunę - lądowanie na Księżycu byłoby ostatecznym potwierdzeniem ich znaczenia i roli na świecie. Czy obok flagi pozostawionej na Srebrnym Globie przez Neila Armstronga i Buzza Aldrina pojawi się czerwona flaga Chin? Czy też może to Amerykanie jako pierwsi wbiją drzewiec ze Stars and Stripes w powierzchnię Czerwonej Planety? Będziemy mogli przekonać się osobiście.

"Musimy się zastanowić, czy to (lądowanie na Księżycu - przyp. red.) było początkiem czegoś czy końcem. Chcę wierzyć w to, że był to dopiero początek."



Przypisy:
[1] commercialspaceflight.org
[2] miejsce w przestrzeni w układzie dwóch ciał powiązanych grawitacją (np: w układzie Ziemia-Księżyc) w którym ciało o pomijalnej masie może pozostawać w spoczynku względem ciał układu; innymi słowy, idealne miejsce dla stacji kosmicznej czy teleskopu
Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Putin w Szanghaju: strategiczne partnerstwo na chińskich warunkach

Oficjalna wizyta prezydenta Rosji Władimira Putina w Chinach w dniach 20–21 maja przyniosła mieszane rezultaty z punktu widzenia celów, jakie stawiała sobie Moskwa.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".