„Poznasz przystojnego bruneta” – życiowe iluzje Allena
    Woody Allen6 · komedia romantyczna6 · Dramat106 · premiery filmowe37
2011-03-27
Woody Allen po niedługiej przerwie wrócił do Londynu. Tym razem może nie jest to wariacja na temat „Zbrodni i kary”, jak miało to miejsce w rozgrywającym się w tym samym mieście „Wszystko gra”, jednak temat śmierci nadal jest tu dosyć kluczowy. Na wstępie podkreśla to ów wysoki, mroczny nieznajomy z oryginalnego tytułu najnowszego filmu Allena, u nas nieopatrznie zinterpretowany jako „Przystojny brunet”. Obrazowi może już nieco bliżej jest do „Scoop – gorący temat” również traktującego o śmierci i umieszczonego w stolicy Anglii, gdzie historia podobnie jak w „Poznasz przystojnego bruneta”, przekazana jest w lekki sposób.

Powyższe przykłady to oczywiście tylko jedne z wielu filmów Allena, pomiędzy którymi można doszukać się mnóstwa podobieństw odnośnie jego najnowszego obrazu. W „Poznasz przystojnego bruneta” cała fabuła kręci się przede wszystkim wokół tworzenia sobie iluzji szczęścia przez bohaterów filmu. Rozwiedziona Helena, jako kobieta w podeszłym wieku, zaczyna ślepo wierzyć we wróżby swojej nowej przyjaciółki, natomiast były mąż Heleny – Alfie (Anthony Hopkins), dzięki pieniądzom znajduje pocieszenie wchodząc w związek ze znacznie młodszą od siebie prostytutką. Córka Heleny i Alfiego – Sally (Naomi Watts) oraz jej mąż Roy również nie zamierzają żyć wolni od kłamstw i oszustw. Przechodząc kryzys małżeński Sally zaczyna romansować ze swoim szefem (Antonio Banderas), natomiast Roy knując na temat ratowania za wszelką cenę swojej podupadającej kariery literackiej, nie może jednocześnie przestać myśleć o nowo poznanej, młodej sąsiadce.




Mimo, iż film posiada zabawne momenty, ciężko zaliczyć go jednoznacznie do komedii. Humor jest tu dawkowany dosyć ostrożnie, sam reżyser skupia się przede wszystkim na poruszaniu problemów, które przedstawione były w kilku jego poprzednich obrazach z ostatnich lat. Tym sposobem „Poznasz przystojnego bruneta” idealnie wpisuje się w styl, który od jakiegoś czasu jest już nazywany po prostu „nowym Allenem”. Inna sprawa, że we wspomnianych wcześniejszych tytułach, problemy te były przekazane nieco ciekawiej. W „Whatever Works” komediowa konwencja była bardziej zasadnicza, a dodatkową zaletą był wyrazisty główny bohater. Z kolei we „Wszystko gra” lepiej zostały poprowadzone wątki kryminalne, co nadawało filmowi bardziej emocjonujący wydźwięk.

Nie oznacza to jednak, że „Poznasz przystojnego bruneta” jest filmem złym. Co prawda umiarkowany humor może niepokoić, iż umiejętność żartowania Allena z biegiem lat nieco straciła na dawnym stylu i jakości, ale najważniejsze, że reżyser nadal potrafi nas rozśmieszyć na swój indywidualny sposób. Mimo wszystko, największą zaletą przedstawionej nam historii są jednak wątki dramatyczne. Zwroty akcji i przede wszystkim decyzje głównych bohaterów zawierają w sobie mocno życiowe elementy, które w formie przekazu zostały po prostu uzupełnione stylem Allena. Dlatego dzięki łatwej identyfikacji z bohaterami, wielu widzów może przekonać się do „Poznasz przystojnego bruneta”.

Kolejnym aspektem działającym na korzyść filmu, jest też fakt, iż plejada hollywoodzkich gwiazd, prezentuje się tu bez zarzutu. Naomi Watts, Anthony Hopkins, Antonio Banderas i Josh Brolin – każde z nich bardzo umiejętnie oraz wiarygodnie oddało charakter swojej postaci, co wraz z przebiegiem fabuły wzmacnia w filmie jego wspomniany już, życiowy wydźwięk. Przy tej okazji warto dodać, iż Allen dokładnie wie w jaki sposób, i które cechy swych bohaterów wyciągnąć na pierwszy plan, tak aby jak najlepiej zawrzeć zamierzony przekaz. Reżyser opowiada historię szybko, ale precyzyjnie. Przewrotne, dwuznaczne zakończenie dodaje filmowi uroku, co w połączeniu z pozostałymi zaletami „Poznasz przystojnego bruneta” sprawia, iż najwierniejsi fani mistrza nie powinni wyjść z kina zawiedzeni.


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
Kręcimy powstanie

O tym, że film dokumentujący „Powstanie warszawskie” wart jest uwagi, nie trzeba nikogo przekonywać. Jednak czy okraszanie go kolorem i dialogami jest konieczne? To już nie jest takie pewne.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".