Praca aż do śmierci. Czyli o podwyższaniu wieku emerytalnego
    ZUS26 · system emerytalny36
2011-01-09
W ciekawym artykule „Jak mogłaby wyglądać reforma emerytalna? ” Łukasz Kolek poruszył między innymi kwestię podwyższenia wieku emerytalnego, negatywnie odnosząc się do takiego pomysłu. O ile z większością tez zawartych w tym i poprzednim artykule Łukasza Kolka na temat systemu emerytalnego zgadzam się w pełni, to nie podpisałbym się pod tezą, że podwyższenie wieku emerytalnego jest szkodliwe dla obywateli. W mojej opinii jest to logiczny pomysł a zarazem niezbędny element reformy systemu emerytalnego wynikający ze starzenia się społeczeństwa.

Długość życia mężczyzn

„Na szczęście, już na samym początku zawieszono wykonanie niektórych szkodliwych dla obywateli pomysłów, które forsowali ekonomiści. Mowa na przykład o wydłużeniu wieku emerytalnego. Co prawda, wydłużenie o rok pracy zawodowej osoby znajdującej się w nowym systemie, podwyższa emeryturę o około 7,7 proc. (w starym o około 1,8 proc.), to de facto dla mężczyzny oznacza pracę niemalże do śmierci” – pisze Łukasz Kolek w swoim artykule. Z tej wypowiedzi wnioskuję, że głównym zarzutem autora nie jest efektywność tego pomysłu – ta jest nie do podważenia – ale fakt, że w przypadku mężczyzn, wobec krótszego okresu życia niż u kobiet, będzie się to w rzeczywistości wiązało z pracą przez całe życie. Ta teza jest jednak nieprawdziwa z dwóch powodów.

Obecnie wiek emerytalny wynosi w przypadku mężczyzn 65 lat, a więc wynikałoby z tego, że zdaniem autora średni wiek mężczyzn w Polsce wynosi ok. 66 lat. W rzeczywistości – na szczęście – jest trochę lepiej. Danych z 2010 roku jeszcze nie znamy, ale w 2009 roku przeciętna długość życia mężczyzn w Polsce wynosiła 71,5 lat a kobiet 80,1 lat.

Tak, więc nieprawdziwe jest twierdzenie jakoby „statystyczny” mężczyzna w Polsce pracował, albo miałby pracować do końca życia przez podwyższenie wieku emerytalnego. Wynika to także z faktu niskiej aktywności zawodowej osób po 55 roku życia. W Polsce tylko 32% populacji w wieku 55-64 jest aktywna zawodowo (w Szwecji jest to 70%). W ten sposób – jak wynika z danych ZUS – Polacy średnio przechodzą na emeryturę w wieku 58-60 lat, a Polki w wieku 54-56 lat.

źródło: GUS źródło: GUS


Pozostaje jeszcze argument natury ideologicznej. W moim odczuciu emerytura nie jest „biletem dookoła świata” dla obywateli (abstrahując od tego, że w naszych realiach starcza, co najwyżej na opłacenie podstawowych potrzeb życiowych). Emerytura jest świadczeniem, które jest wypłacane w przypadku, gdy nie jesteśmy już w stanie utrzymać się z własnej pracy ze względu na wiek.

Wzrost długości życia społeczeństwa

Należy pamiętać, że wiek emerytalny nie jest w Polsce automatycznie skorelowany z danymi dotyczącymi statystycznego wieku Polaków. Zmienia się go raz na kilkanaście lat i to zawsze przy dużych oporach społecznych. Mówiąc o podwyżce wieku emerytalnego musimy myśleć o dłuższej perspektywie, w której Polacy będą jeszcze dłużej żyć a co za tym idzie, dłużej pobierać emerytury, co będzie pogarszać sytuację finansową systemu emerytalnego. Jak wynika z danych GUS-u w porównaniu z początkiem lat 90-tych ubiegłego stulecia mężczyźni żyją dłużej o ponad 5 lat, natomiast kobiety o prawie 5 lat. W przyszłości, wraz z rozwojem gospodarczym i poprawą warunków życia Polaków ta tendencja będzie kontynuowana.

Reforma rządu Donalda Tuska polegająca na likwidacji wcześniejszych emerytur relatywnie zwiększy efektywny wiek emerytalny, ale niestety to nie wystarczy. Polacy żyją coraz dłużej, później zaczynają aktywność zawodową, dłużej się uczą a dzieci mają coraz mniej. Jest to trend ogólnoeuropejski. W Europie są tylko dwa narody, które równie późno przechodzą na emeryturę niż Polska. To Francuzi i Słowacy. Komisja Europejska opowiedziała się w ostatnim czasie za podwyżką wieku emerytalnego nawet do 70 roku życia (tak jak w Japonii).

Więcej na temat systemu emerytalnego w Polsce

W Polsce mówi się o podwyżce o 2 lata, ale będzie to i tak za mało, jeśli wcześniej nie zrówna się wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn tak jak zrobiły to wszystkie – oprócz Włoch – stare kraje UE. Szkoda, że Trybunał Konstytucyjny w lipcu 2010 roku nie uznał tej dyskryminacji ze względu na płeć za niekonstytucyjną. Zdania odrębne do wyroku zgłosiły trzy kobiety, pewnie, dlatego, że one wiedzą jak niskie są emerytury dla krótko pracujących kobiet, które w dodatku żyją o wiele dłużej od mężczyzn.


Komentarzy: 7

Witek
10 stycznia 2011 (22:31)
Jestem za podwyższeniem wieku emerytalnego
j/w

Łukasz
10 stycznia 2011 (22:42)
Skoro zostałem wywołany do odpowiedzi, to postaram się wyjaśnić swój punkt widzenia.
Znaczną nadinterpretacją ze strony szanownego kolegi jest twierdzenie, iż napisałem, że wydłużenie wieku emerytalnego "będzie wiązało się w rzeczywistości z pracą przez całe życie". Pominięta została całkowicie użyta przeze mnie partykuła "niemalże", która pomimo, że nie jest sprecyzowana, nie może być rozpatrywana w perspektywie 12 miesięcy. Jeśli chodzi o małą aktywność zawodową ludzi po 55 roku życia, to oczywiście jest to znaczny problem, jednak w żaden sposób nie zawiniony przez ustawową granicę osiągnięcia wieku emerytalnego. Zwiększenie wieku emerytalnego o dwa lata niewiele zmieni w tej kwestii, ponieważ problem leży gdzie indziej. Chodzi o chęci, możliwości i perspektywy pracy po 55 roku życia, a nie kij i przykaz ze strony państwa (cytując ministra Rostowskiego „Polacy powinni dłużej pracować i później przechodzić na emeryturę, by otrzymywać wyższe świadczenia na starość, ale nie ma potrzeby ustawowo podnosić wieku emerytalnego”). "Pozostaje jeszcze argument natury ideologicznej. W moim odczuciu emerytura nie jest „biletem dookoła świata” dla obywateli (abstrahując od tego, że w naszych realiach starcza, co najwyżej na opłacenie podstawowych potrzeb życiowych)." Rozumiem zdanie szanownego kolegi, jednak wydaje się, że o własnej emeryturze i sposobie jej spędzenia powinien decydować sam zainteresowany, a nie osoba trzecia. Jeśli ktoś ma własne zaoszczędzone środki, to nie widzę przeszkód, aby na stare lata sobie poużywał (nie wiem czy to najwłaściwsze słowo?). Przecież nie robi tego za pieniądze państwowe (sam kolega zauważył, że państwowa emerytura wystarczy na przetrwanie). "Emerytura jest świadczeniem, które jest wypłacane w przypadku, gdy nie jesteśmy już w stanie utrzymać się z własnej pracy ze względu na wiek." Tu dochodzimy do sedna sprawy. Nie mam naprawdę nic przeciwko, aby w pracy pozostawali ludzie nawet po 90tce. Uważam za totalnie szkodliwe, wszelkie ograniczenia w możliwości dorabiania przez emerytów (oczywiście tych po uzyskaniu prawa do pełnej, a nie wcześniejszej emerytury). Zaznaczę jednak, że to sam zainteresowany powinien wybrać czy jest jeszcze w stanie pracować i państwo nie powinno narzucać mu siłą swojego rozwiązania. Uważam, że średnio po 40 latach pracy, statystycznie sześcioletni okres pobierania świadczenia emerytalnego za niewygórowany. "Mówiąc o podwyżce wieku emerytalnego musimy myśleć o dłuższej perspektywie, w której Polacy będą jeszcze dłużej żyć a co za tym idzie, dłużej pobierać emerytury, co będzie pogarszać sytuację finansową systemu emerytalnego." Pytanie teraz, co było pierwsze, kura czy jajko? Wydaje się jednak, że wpierw powinniśmy dojść do tego dłuższego średniego okresu życia (co najmniej o okres o który państwo chce wydłużyć czas konieczny do osiągnięcia wieku emerytalnego), a dopiero później wydłużać wiek emerytalny. Jeśli już chcemy na siłę uchylać się nad stanem systemu emerytalnego (nie szukając jego problemów u źródła), to decyzję o podwyższeniu wieku emerytalnego powinniśmy podejmować stopniowo (podobnie jak Niemcy w latach 2012-2029). „W Polsce mówi się o podwyżce o 2 lata, ale będzie to i tak za mało, jeśli wcześniej nie zrówna się wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn tak jak zrobiły to wszystkie – oprócz Włoch – stare kraje UE.” Zgoda. Nie ma żadnych racjonalnych przesłanek dla których wiek emerytalny kobiet i mężczyzn nie powinien być równy.

Damian
11 stycznia 2011 (00:08)
tekst porusza ciekawy temat
ale jest zbyt płytki, nie można takich składników podjęcia dezycji rozpatrywać w 4 akapitach. A tak poważnie. W Polsce sytuacja uległaby zmianie in plus, gdyby wszyscy pracowali do tego czasu co powinni. Gratuluję obu Panom poruszania tematów. Tutaj również Łukaszowi Kolkowi, za cykl artykułów o OFE i reformie (nowelizacji) systemu

TomaszO
11 stycznia 2011 (10:10)
argument autora o tym, że
emerytura nie może być furtką do zwiedzania świata, jest trochę na wyrost. Jak dobrze zarabiałem, oszczędzam, to po to by na stare lata z tego skorzystać, a nie czekać przez statystyczny rok na oddanie ducha ziemi. No jak mamy indywidualnie oszczędzać na stare lata, to po coś.

Tadeusz
11 stycznia 2011 (10:20)
skąd wniosek Panie Witku
że Polacy relatywnie później zaczynają pracować? Można jakieś dane. Bo mi się wydaje, że w perspektywie tych 20 lat od 1990 roku, to skok pracujących od najmłodszych lat po szkołach jest zdecydowany. Przecież nawet teraz jak się patrzy na studentów, to większość z nich gdzieś pracuje.

reemigrant
25 stycznia 2011 (11:33)
mam pytanie.
Załóżmy, że na razie wszystko jest po staremu. Idę na emeryturę. Jak dostaję emeryturę z OFE? w jaki sposób? będą mi przelewać co miesiąc? Ile? jaką część? Czy dostanę wszystko na raz. Ile uzbierałem, tyle dostanę w jednym przelewie? Pytam bo słyszałem, że emerytury z OFE mają być przelewane w systemie ”ratalnym” czyli jak mi zostało załóżmy (statystycznie, bo oni liczą to wg. statystyk) 5 lat życia, to podzielą 100%/5/12 i tyle dostanę. A czy reszta jest kapitalizowana? Jeżeli tak, to jak? i czy to prawda?

Wolny
5 kwietnia 2011 (12:20)
Łukasz Kolek ma rację!
Kobiety pracują głównie w budżetówce, (połowa wpływów ze składki do Zus jest z budżetówki), faceci omijają płacenie składki Zus. Lewiatan i kanibalizm.
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Rachunek od państwa za 2011 rok

Coroczne rozliczenie PIT to dobry moment, by zastanowić się ile kosztuje nas polskie państwo.