Problemy radiowej Trójki - media publiczne w służbie polityki
    telewizja65 · radio16 · media publiczne61 · polska kultura13
2010-01-11

Od początku transformacji ustrojowej w 1989 roku, polskie media publiczne są przedmiotem nieustannej rozgrywki politycznej. Traktowane przedmiotowo i obsadzane co i rusz nowymi wysłannikami kolejnych ekip rządzących, już dawno zatraciły swój misyjny charakter. Szczególnie telewizja publiczna, która kilka lat temu podjęła rękawice rzucone przez stacje komercyjne i postawiła na lekką, łatwą i przyjemną rozrywkę. Przy okazji stała się wielkim, przerośniętym molochem, który wcale nie zaczął na siebie zarabiać. Wręcz przeciwnie - wyniki ostatniego raportu NIK są dla TVP druzgocące. Bizancjum okazało się być kolosem na glinianych nogach. Ale politycy wcale nie zamierzają poważnie zastanowić się nad chorymi mechanizmami obsadzania spółek mediów publicznych. Ostatnią ofiarą kolejnej wojenki padła radiowa Trójka - jedyne, obok tematycznej TVP Kultura publiczne medium, o którym rzeczywiście można powiedzieć, że realizuje misję. Tylko kto dzisiaj jeszcze pamięta o tym wyświechtanym pojęciu?


W dużym, europejskim kraju, na mapie rynku medialnego powinno się znaleźć miejsce dla mediów publicznych. Oczywiście, w obecnej sytuacji bardzo łatwo wylać dziecko z kąpielą. Po co nam nierentowny gigant, przynoszący straty i pełniący rolę łupu politycznego dla kolejnych ekip? Skończmy z fikcją, sprywatyzujmy, albo zlikwidujmy go, bo w dzisiejszych czasach nie ma już żadnego powodu, aby utrzymywać z pieniędzy podatników publiczne radio i telewizję - mamy przecież ogromny wybór stacji komercyjnych. Tak myślą nie tylko liczni orędownicy wolnego rynku, ale także gros zniesmaczonych sytuacją w TVP widzów. Moim zdaniem to prosta droga na skróty, która nie doprowadzi do niczego dobrego. Luki po mediach publicznych nie da się zapełnić, bo pewnych formatów komercyjne stacje po prostu nigdy nie będą nadawać.

Niestety, sytuacja w TVP rzutuje na całe media publiczne. Tymczasem Polskie Radio to instytucja z ogromnymi tradycjami i o korzeniach sięgających czasów II Rzeczpospolitej. Owszem, czasy się zmieniają i media te nie pełnią już tak ważnej roli społecznej, jak kiedyś. Mimo wszystko, poważne, szanujące się kraje i ich rządy, w żadnym europejskim kraju nie wpadły na pomysł likwidacji mediów publicznych (a jedyna tego typu operacja została przeprowadzona w Nowej Zelandii). Czy Brytyjczycy kiedykolwiek w ogóle pomyśleli, aby ot tak sprzedać lub zlikwidować swoje BBC? Taki ruch nie wchodzi w grę, bo BBC cieszy się olbrzymim zaufaniem społecznym, na które pracowało przez lata. Poza tym, British Broadcasting Corporation jest producentem wielu wartościowych formatów oraz np. słynnych na całym świecie filmów dokumentalnych, którymi nie jest zainteresowana żadna stacja komercyjna, bo po prostu nie da się na nich zarobić (kilka dni temu głośno było np. o dokumencie BBC na temat łódzkich "łowców skór", a we współpracy z tą stacją swoje filmy kręci także znakomita, polska dokumentalista i dziennikarka, Ewa Ewart). I chociaż BBC nie dysponuje już tak pokaźnymi środkami finansowymi jak kiedyś, to nadal z powodzeniem realizuje swoją misję. Nie potrzebuje budować nowej "wieży Babel" z gabinetem prezesa na ostatnim piętrze. BBC tworzy wcale nie największy, ale sprawny zespół dziennikarzy. TVP powinna zatem równać do najlepszych, ale czy jest to możliwe, biorąc pod uwagę polską specyfikę "podziału łupów"?

Jedynym medium, które spokojnie można obecnie porównać z BBC, jest właśnie radiowa Trójka. Po objęciu funkcji dyrektora tej stacji przez Jacka Sobalę, który zastąpił dotychczasową szefową Magdalenę Jethon, spotkałem się z wieloma opiniami poddającymi w wątpliwość wagę owej zmiany. Cóż, kolejny dyrektor z nadania politycznego. Jak wszyscy poprzedni, z Krzysztofem Skowrońskim na czele. Trójka to przetrzyma, a poza tym to nie jest już to samo radio, co w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Bo kto dzisiaj słucha radia? Mamy Internet, cyfrowe telewizje...

A jednak w przypadku Trójki, takie "skoki na media publiczne" bolą najbardziej. Kiedy Jacek Sobala wkraczał do gabinetu dyrektora radia BIS, stacja ta, zdaniem wielu słuchaczy zbliżała się poziomem do pierwszego kanału radia BBC, a nawet zaczynała go przewyższać! BIS grało nowoczesną muzykę elektroniczną, jaka nie pojawiała się w żadnej innej, rodzimej stacji. BIS-ka wydawała swoje własne płyty, a autorskie audycje prowadziła tam czołówka polskich DJ-ów. Ktoś zapyta - no i co z tego? Przecież to wszystko można znaleźć w sieci! Jednak to w pierwszym kanale BBC, swoje audycje prowadzi słynny w światku fanów "nowych brzmień" Gilles Peterson. Tylko tam można usłyszeć gorące, przedpremierowe nowości z legendarnej, brytyjskiej wytwórni Ninja Tune. Jego mixy krążą więc w Internecie w formie podcastów i stanowią świetną promocję alternatywnej kultury muzycznej na Wyspach. Nikt inny oprócz Petersona i jego kolegów z BBC Radio 1, nie zajmuje się tym gatunkiem. Niestety, Jacek Sobala, jako dyrektor BIS-ki, postanowił wyprowadzić kulejącą stację na ekonomiczną prostą, dlatego zlikwidował autorskie audycje i pozbył się z anteny całych, "niewygodnych" gatunków muzycznych. Protesty artystów i dziennikarzy nie pomogły, a dzisiejsze Radio Euro, spadkobierca BIS-ki, gra obecnie muzykę "łatwą", bez powodzenia próbuje ścigać się z komercyjnymi gigantami, straciło resztki słuchaczy i już nigdy nie odzyskało dawnej świetności.

Dzisiaj podobną rolę, co niegdyś Radio BIS, pełni Trójka. Bo gdzie indziej usłyszymy wspaniały projekt L.U.C-a "39/89 - Zrozumieć Polskę"? Kto inny, poza Trójką, zagra polski, elektroniczny towar eksportowy, czyli duet Skalpel? I w tym momencie znowu na Myśliwieckiej zjawia się dyrektor Jacek Sobala... To dlatego słuchacze są tak zaniepokojeni. Co z audycjami? Co z pieniędzmi zebranymi przez Komitet Miłośników Trójki? Czy Polski naprawdę nie stać na sprawne, otwarte i nowoczesne medium publiczne?

Moim zdaniem Trójka jest silna siłą swoich słuchaczy, a takie nazwiska jak Metz, Mann, Baron, czy Stelmach, cały czas coś jednak znaczą. Oczywiście, dyrektor Jacek Sobala to efekt podziału wpływów w mediach publicznych między PiS i SLD. Ale pretensje należy mieć również do rządzącej koalicji PO z PSL. Jedynym bowiem pomysłem partii Donalda Tuska na poprawienie sytuacji w mediach publicznych, były próba likwidacji abonamentu, który premier nazwał kolejną, zbędną daniną na rzecz państwa oraz legislacyjny bubel w postaci nowej ustawy medialnej. Kiedy okazało się, że materia jest zbyt ciężka, problem pozostawiono samemu sobie, a koniec końców zajęli się nim artyści z Agnieszką Holland na czele. Jeżeli chcemy promować niezależną kulturę w kraju i za granicą, musimy zdać sobie sprawę, że media działające w domenie publicznej to konieczność. A oszczędności można szukać na milion innych sposobów. Tyle tylko, że ani dziennikarze Trójki, ani jej słuchacze, nie przyjadą pod Sejm z kilofami i nie zaczną palić opon.
Komentarzy: 2

Bohun
11 stycznia 2010 (18:56)
Populizm polityków jedyną nadzieją
Jedyna nadzieja w tym, ze politycy to populiści i nowy dyrektor nie będzie zmieniał programu, aby nie podpaść wiernym słuchaczom. Jeśli pójdzie drogą komercji to straci Trójka straci na tym starych słuchaczy, a nowych już nie zyska, bo trudno będzie przejąć słuchaczy z innych stacji komercyjnych. Mam nadzieję, ze politycy to rozumieją

Eustachy
11 stycznia 2010 (21:51)
populizm jest w tym wypadku
drugoplanowy @Bohun liczy się tylko i wyłącznie oddanie ekipy rządzącej media publicznymi swoim mocodawcom. Sobala jest tutaj przykładem ale przecież nie jedynym, są inne zresztą od wielu lat. Liczy się coś jeszcze. Taki "urzędnik" będzie siedział cicho, będzie sie bał nowinek, zmian ramówek, mają być politycy, ma być krytyka rządzących to bedzie. I kropka. Stołek też sie przecież liczy. Chciałbym wierzyć że populizm akurat tutaj będzie miał to drugie niby dobre ale w sumie z dużą domieszką hipokryzji oblicze.
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Czy w mediach rozrywka rozbiła misję?

Media przechodzą ostatnimi czasy głęboką metamorfozę. Zmienia się nośnik informacji, a jej „trzon” coraz bardziej zależy od preferencji odbiorcy. Dzieci rosną wraz z tabletami, czas...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".