Prof. Cezary Wójcik: Polska powinna utrzymać przyjęcie euro jako swój strategiczny cel
    strefa euro86 · Unia Europejska276 · EBC2 · kryzys finansowy163
2013-03-06
Z Cezarym Wójcikiem, profesorem SGH i PAN oraz założycielem i dyrektorem Center for Leadership o przyszłości strefy euro, a wraz z tym o polityce, jaką wobec wspólnej waluty powinna prowadzić Polska rozmawia Michał Kowalczuk.

Prof. Cezary Wójcik w trakcie Szkoły Europejskiej Liberté!, foto: Joanna Łopat

Michał Kowalczuk: Kryzys zadłużenia w strefie euro trwa już kilka lat, a jego końca nadal nie widać. Dług publiczny w Grecji po redukcji nadal rośnie, a gospodarki krajów południa Europy pozostają w recesji, zmagając się z wysokim bezrobociem. Czy istnieją reformy, które mogą poprawić obecną sytuację w tych krajach?

Prof. Cezary Wójcik: Po pierwsze, widzimy, że proces dostosowawczy następuje. Jest on wprawdzie powolny, ale widać korektę. Zmniejszają się deficyty obrotów bieżących w tych krajach, poprawia się konkurencyjność. Co konkretnie każdy kraj powinien zrobić, to zależy od jego sytuacji, bo każdy z nich ma swoją specyfikę i reformy powinny być dopasowane do aktualnie najbardziej palącego problemu. Jednak oprócz pytania, co te kraje powinny zrobić dzisiaj, jest też pytanie, jak wzmocnić ich odporność na tego typu zaburzenia oraz zdolność do funkcjonowania w strefie euro w długim okresie. Jest to pytanie o to jak wytworzyć nowe instytucje, nowe regulacje w pewnych obszarach dotyczących chociażby finansów publicznych, także nadzoru nad rynkami finansowymi. Na poziomie europejskim mamy dyskusję na ten temat i te odpowiedzi powoli się pojawiają. Powstaje zalążek unii bankowej, powstaje zalążek zcentralizowanej polityki fiskalnej. To wszystko jest w pewnym, początkowym stadium rozwoju, ale mimo wszystko się pojawia.

Michał Kowalczuk: Jak długo może jeszcze potrwać ten kryzys?

Prof. Cezary Wójcik: Wyjście z obecnego kryzysu potrwa kilka lat. Rok temu napisałem artykuł o tym, że kryzys potrwa jeszcze 3-5 lat. Oczywiście jest pytanie o to jak definiować kryzys. Sądzę, że tempo wzrostu w poszczególnych gospodarkach, także w Polsce, będzie utrzymywać się poniżej tempa potencjalnego i to będzie rodzić jeszcze dużo napięć. Dzisiaj mamy poczucie, że sytuacja jest bardziej stabilna, ale wydaje mi się, że to jest złudne wrażenie. Za jakiś czas, w ciągu najbliższych miesięcy, najbliższego roku, ponownie pojawią się problemy zarówno gospodarcze, jak i polityczne. Jeszcze nie jesteśmy „za zakrętem”.

Polska powinna utrzymać przyjęcie euro jako swój strategiczny cel, a w międzyczasie uczyć się na doświadczeniach krajów, które możemy obserwować. Trzeba pamiętać o tym, że aby uzyskać korzyści z uczestnictwa w strefie euro trzeba być do niego po prostu dobrze przygotowanym

Michał Kowalczuk: Kraje strefy euro, które doświadczają obecnie problemów wrzuca się często do jednego worka. Czy przyczyny ich obecnych problemów są jednakowe?

Prof. Cezary Wójcik: Każdy z tych krajów ma swoje specyficzne problemy. W Hiszpanii problemem było to, że dużo kapitału ściągniętego z rynku europejskiego zostało albo wykorzystane na konsumpcję, albo zainwestowane w inwestycje mało produktywne. W Irlandii mieliśmy problem z nadzorem nad sektorem bankowym. Okazało się, że zobowiązania tego sektora były bardzo wysokie, więc kiedy stały się wymagalne, nastąpiła eksplozja długu. W Portugalii mieliśmy problem z pełzającą utratą konkurencyjności tego kraju. W Grecji mieliśmy oczywiste problemy w sferze finansów publicznych. Wspólnym mianownikiem jest to, że problemy te dotyczyły krajów, które szybko się rozwijały i doganiały inne kraje strefy euro. Jednak każdy z nich ma swoje własne uwarunkowania.

Michał Kowalczuk: W kontekście artykułu głównego ekonomisty Międzynarodowego Funduszu Walutowego Oliviera Blancharda mówi się ostatnio o tym, że polityka oszczędności przyniosła głębszą recesję niż wskazywały wcześniejsze prognozy tej instytucji. Czy w związku z tym powinna ona być kontynuowana? Czy istnieje jakaś alternatywa dla krajów, które nie są w stanie same obsługiwać swojego zadłużenia i zdane są na łaskę pomocy międzynarodowej?

Prof. Cezary Wójcik: Wydaje mi się, że oszczędności spowalniają obecnie tempo wzrostu. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że te kraje są nie tylko pod presja Unii Europejskiej, ale też rynków finansowych, które nie są gotowe do dalszego finansowania ich rozwoju. Nie ma tu prostego wyboru, że albo brak oszczędności i szybszy rozwój, albo oszczędności i spowolnienie, bo tak naprawdę ramy do polityki gospodarczej są bardzo mocno ograniczone. Raczej chodzi tu o mądry kompromis pomiędzy tymi celami. Wydaje mi się, że w tych trudnych warunkach, to co się dzieje, jest najbardziej optymalną drogą, bo jednak Unia Europejska zapewnia dostęp do finansowania takim krajom jak Grecja, Hiszpania, Portugalia, czy Irlandia. Europejski Bank Centralny zaproponował, że jest w stanie skupować obligacje tych krajów i zapewniać finansowanie, ale pod pewnymi warunkami. Pytanie jest oczywiście o to czy ta warunkowość jest właściwa, czy nie. Odpowiedź brzmi: tak i nie. Nie, ponieważ jak popatrzymy na Stany Zjednoczone, to tam środki finansowe otrzymają te stany, które mają największe problemy i odbywa się to w sposób bezwarunkowy. Tak, ponieważ w Europie jest nadal problem braku centralnego nadzoru, a więc dostarczanie tego finansowania bez żadnych warunków oznaczałoby być może utrwalenie negatywnych struktur, które istnieją.

Michał Kowalczuk: Czy możliwe jest odzyskanie konkurencyjności przez kraje południa Europy przez tak zwaną wewnętrzną dewaluację, czyli relatywny spadek wynagrodzeń i płac w euro? Czy okres dostosowania nie okaże się na tyle długi, że koszty związane z tym procesem przeważą nad kosztami związanymi z opuszczeniem strefy euro i szybkim dostosowaniem kursu nowej waluty?

Prof. Cezary Wójcik: To dostosowanie następuje i widać to już w danych, zarówno jeśli chodzi o poziom płac relatywnych, deficyt obrotów bieżących i jeszcze inne wskaźniki. Uważam, że mniej więcej za 3 do 5 lat będziemy mieli artykuł na pierwszej stronie „Financial Times” lub „The Economist” z tytułem: „Grecja - zdrowy człowiek Europy”. Będzie to artykuł o tym jak wiele Grecja zrobiła przez te lata i jak wiele inne kraje mogą się od Grecji nauczyć. Jest to związane z moim przekonaniem, że strefa euro się nie rozpadnie. Po pierwsze, są mocne interesy gospodarcze, które działają w kierunku zachowania spójności strefy euro. Jest też sprzyjająca sytuacja geopolityczna. Cały czas w ręku EBC i rządów są też narzędzia do tego, żeby stabilizować sytuację.

Michał Kowalczuk: Pojawił się też alternatywny pomysł, aby zamiast obniżać ceny i płace w krajach mających problemy, dążyć do ich szybszego wzrostu w krajach takich jak Niemcy, które przez lata czerpały korzyści z większej konkurencyjności swojego eksportu.

Prof. Cezary Wójcik: Rzeczywiście to jest taka gra, że dostosowanie powinno się odbywać po obu stronach. I tak naprawdę ten proces się odbywa, bo w Niemczech powoli tempo wzrostu płac jest wyższe niż w innych krajach. Pytanie czy należałoby zrobić coś więcej. Wydaje mi się, że to jest raczej niemożliwe, bo oznaczałoby następujący komunikat: słuchajcie, zróbcie coś, żeby pogorszyć swoją konkurencyjność. To jest oczywiście komunikat niemożliwy do przyjęcia przez poszczególne przedsiębiorstwa. W Niemczech co prawda jest dość mocno skoordynowany mechanizm negocjacji płacowych, więc być może jest tu jakaś przestrzeń, ale raczej niewielka. Pamiętajmy jednocześnie, że Niemcy zgodziły się na interwencję EBC i to jest też zgoda na nieco podwyższoną inflację, gdyby tego typu działania miały tę inflację wygenerować.

Michał Kowalczuk: Co prawda interwencja EBC dała krajom pogrążonym w kryzysie trochę wytchnienia, ale jednocześnie wywołała wiele kontrowersji. Czy była ona konieczna? Czy rację mają ci, którzy argumentują, że odsuwa ona tylko problemy w czasie i przenosi ryzyko niewypłacalności niektórych państw z prywatnych wierzycieli (głównie instytucji finansowych) na podatników?

Prof. Cezary Wójcik: Uważam że ta interwencja była właściwa, była konieczna i dobrze, że została podjęta. Ona ustabilizowała sytuację pomimo, że ten instrument tak naprawdę nie został jeszcze wykorzystany. Zadziałano tu przez sam kanał oczekiwań. Już tutaj widać siłę tej interwencji. I nawet jeżeli to narzędzie zostanie wykorzystane, to wprawdzie wiąże się z tym ryzyko hazardu moralnego, to jednak może być to instrument niezbędny, żeby pomóc Europie przejść od tego stanu, w którym jest dzisiaj do stanu, w którym nowe mechanizmy, nowe instytucje będą już funkcjonować.

Michał Kowalczuk: W kontekście problemów strefy euro ciężko też nie wspomnieć o polityce. Czy sytuacja, w której wiele decyzji w krajach pogrążonych w kryzysie w praktyce podejmowana jest przez międzynarodowe instytucje nie zagraża demokracji w tych krajach oraz całemu procesowi integracji europejskiej?

Prof. Cezary Wójcik: Rzeczywiście to jest problem. Nie dotyczy on tylko Grecji, Hiszpanii, czy Włoch, ale też w ogóle przyszłości Unii Europejskiej. Na pytanie, co te mechanizmy koordynacji, kontroli i nadzoru będą oznaczały dla demokracji w poszczególnych krajach nie ma dobrej odpowiedzi. Na pewno oznacza to, że kraje członkowskie będą musiały się zgodzić na ograniczenie swoich funkcji w niektórych obszarach i to może być trudne politycznie do zrealizowania w poszczególnych państwach. Z drugiej strony widzimy w Grecji i Hiszpanii wprawdzie niezadowolenie z tego typu decyzji, jednak jest tam dość duża akceptacja dla samego euro jako wspólnej waluty. Odpowiedź nie jest tu oczywista, ludzie dostrzegają korzyści z posiadania wspólnej waluty, doceniają wsparcie, które otrzymują z Europy, ale oczywiście boją się utraty autonomii.

Michał Kowalczuk: Co powinna w tej sytuacji robić Polska? Czy powinniśmy spieszyć się z wprowadzeniem euro, do czego i tak już się kiedyś zobowiązaliśmy, czy na razie raczej tylko obserwować rozwój sytuacji?

Prof. Cezary Wójcik: Polska powinna utrzymać przyjęcie euro jako swój strategiczny cel, a w międzyczasie uczyć się na doświadczeniach krajów, które możemy obserwować. Trzeba pamiętać o tym, że aby uzyskać korzyści z uczestnictwa w strefie euro trzeba być do niego po prostu dobrze przygotowanym. W moim przekonaniu powinniśmy sobie określić wewnętrzne, dodatkowe kryteria integracji. Proponuję pięć kryteriów. Pierwsze kryterium dotyczy stopy procentowej – chodzi o wiarygodną ocenę czy poziom stopy procentowej EBC zapewni, że długoterminowa stopa procentowa w Polsce będzie na poziomie naturalnym. Drugie kryterium dotyczy inflacji – musimy wiedzieć czy procesy inflacyjne, które będą zachodzić po przyjęciu euro nie będą prowadzić do trwałej utraty konkurencyjności. Trzecie kryterium dotyczy finansów publicznych – chodzi o to czy posiadamy wystarczająco silne reguły i instytucje fiskalne, które zapewnią zrównoważony budżet w cyklu koniunkturalnym tak aby polityka fiskalna działała antycyklicznie. Czwarte kryterium dotyczy kursu walutowego – chodzi o ocenę czy istniejące na rynku pracy i dóbr mechanizmy ustalania płac i cen zapewnią utrzymanie realnego kursu walutowego na poziomie zapewniającym konkurencyjność gospodarki. Piąte kryterium dotyczy rynków finansowych – chodzi o to, abyśmy mieli instrumenty skutecznego nadzoru mikro i makro-ostrożnościowego, tak aby móc wykorzystać nadzór jako instrument polityki makroekonomicznej, zapewniając jednocześnie stabilność poszczególnych instytucji bankowych.

Michał Kowalczuk: Dlaczego takie kryteria i jakie byłyby ich zalety?

Prof. Cezary Wójcik: Po pierwsze, zaletą takich kryteriów jest to, że są konkretne i bezpośrednio powiązane z procesem integracji. To ważne, ponieważ dla dobrej polityki gospodarczej konieczna jest identyfikacja kluczowych ograniczeń systemu i koncentracja na nich. Powiedzieć, że trzeba zapewnić konkurencyjność gospodarki po przyjęciu euro – to tyle co nic nie powiedzieć. Po drugie, kryteria te uwzględniają doświadczenia aktualnego kryzysu. Z tych dwóch względów, kryteria takie mogą stanowić punkt orientacyjny dla polityki gospodarczej. Co istotne, ich zdefiniowanie może ułatwiać określanie pozycji negocjacyjnej Polski w dyskusjach na temat zmian instytucjonalnych w UE, ponieważ wskazują one priorytety z punktu widzenia naszego przyszłego uczestnictwa w Eurosystemie.




Chcesz odnieść się do stanowiska autora, chcesz polemizować, skomentować ten tekst? A może chciałbyś Drogi Czytelniku napisać na inny temat?
Jeżeli jesteś zainteresowany i zdecydowany przeczytaj nasz anons dotyczący współpracy redakcyjnej lub od razu napisz i wyślij do nas swój materiał na adres: redakcja@mojeopinie.pl. Odezwiemy się szybko!!


Komentarzy: 1

Józio
9 marca 2013 (08:11)
wejście do euro teraz a np 4 lata temu
to ogromna różnica. 4 lata temu w 2009 nawt najwieksi zwolennicy mówili co najwyżej poczekajmy bo to się może sypnąć. Teraz jednak wyczyścili stajnię, EBC wziął sprawy w swoje ręce, kontrola wydatków jest dużo wieksza niż dawniej...przypadki Grecji, Hiszpanii, Włoch, Portugalii, Belgii, Irlandii raczej nie mogą się powtórzyć. Teraz jest czas (nie mówię, że w tym roku) by wejść do euro.
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Abekonomia przynosi efekty

Japończycy i gospodarka kraju Kwitnącej Wiśni ponownie wraca na tory wzrostu gospodarczego, co można zaobserwować od początku roku po odczytach danych dotyczących m.in. produktu krajowego...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".