REKLAMA
Prof. Góralczyk: Koreańska bomba, czyli teatr cieni
    Korea50 · polityka Chin30 · Pacyfik15 · Kim Dzong Un14
2013-02-20
Najpierw była, trzecia z kolei, próba nuklearna, a potem przyszyły bezprecedensowe groźby Pjongjangu skierowane do władz w Seulu, mówiące o „ostatecznym zniszczeniu”. Jest groźnie, bo karty rozdaje ostatni relikt czystego stalinizmu na globie, państwo totalitarne zamienione w komunistyczny reżim klanowy, a bawi się groźnymi zabawkami.

Chiny. Te mają siłę - i z niej korzystają. To główny rozgrywający w tej układance, oczywiście obok Pjongjangu. To jedyne mocarstwo utrzymujące otwarty dialog z Koreą Północną (choć przypomnijmy, że Rosja Kim Dong-ila też tuż przed jego śmiercią przyjmowała) i jej główny partner ekonomiczny i handlowy. Bez wsparcia ze strony Chin reżim by upadł. Dlaczego więc nie upada, jeśli Chiny przyłączyły się nawet ostatnio do głosów potępienia? To proste: z geopolitycznych powodów. Wystarczy uważnie wczytać się w ostatni tom Henry Kissingera „On China”, gdzie pisze on o rozmowach z Chińczykami w kontekście konfliktu w Wietnamie. Przyznaje wprost, że wbrew retoryce mówiącej o „przyjaźni z Wietnamem”, Chińczycy cały czas grali wówczas na podział Wietnamu.

Podobna logika obowiązuje w stosunku do obu Korei, co dobrze uchwycili dwaj nasi autorzy, Waldemar J. Dziak i Jerzy Bayer, w dwutomowej pracy temu zagadnieniu poświęconej. Napisali w niej: Półwysep Koreański (…) miał i ma dla Chin kluczowe znaczenie strategiczne (…) Chiny nie mogą się pozbyć tak silnej karty przetargowej, jaką bez wątpienia jest problem północnokoreański w relacjach regionalnych i globalnych (…) w interesie Chin nie leży szybkie rozwiązanie problemu koreańskiego. Koniec i kropka?

Teraz jednak, po trzeciej próbie nuklearnej, Pekin najwyraźniej się zdenerwował, bowiem dokonano jej nie tylko zawczasu go nie informując – choć wszyscy i tak się tego spodziewali – ale też w czasie delikatnego okresu zmiany pokolenia przywódców. Należy spodziewać się, że tuż po tej zmianie, która ma być zakończona na sesji OZPL (parlamentu) zwołanej już na 5 marca, młody Kim Dzong-un zostanie wezwany na dywanik do Pekinu, bo jeszcze po objęciu władzy tam nie był.

Korea Północna. „Czarny Piotruś” tej rozgrywki, główny winowajca. Czemu kraj tak biedny i izolowany, objęty ostracyzmem i pogardą, pozwala sobie na tak dużo? Po pierwsze, chłodno kalkuluje i uważa, że może. Ze względów wyłożonych powyżej. Po drugie, KRL-D to kraj komunistyczny, ale także konfucjański. A w takim przywódca w wieku ok. 30 lat to anatema – dla starszych. Kim Dzong-un musi umocnić swą pozycję i zyskać legitymację. Doszedł do wniosku - innych opcji nie mając, bo wszelkie próby reform, to koniec tego systemu i reżimu Rodziny Kimów - że nie ma lepszego sposobu, jak próby z bronią jądrową i rakietami ją przenoszącymi. Mocne przesłanie na scenie wewnętrznej jest jasne: jesteśmy silni, zwarci i gotowi, a na dodatek gramy wielkim tego świata na nosie. I jak tu mówić o słabości naszego systemu?

Jest jeszcze trzecie wyjaśnienie północnokoreańskich zachowań. To tamtejsza ideologia. Kiedyś nosiła miano „dżucze”, nawołując do autarkicznej samodzielności i całkowitej suwerenności. Dzisiaj o niej cicho, podobnie jak – formalnie rządzącej – Koreańskiej Partii Pracy. Albowiem ideologia się zmieniła, podobnie jak realia w kraju. Nie tylko mamy na Północy Korei do czynienia z „komunizmem klanowym”, ale także nową ideologią o nazwie „songun”, czyli dominacji armii we wszystkich dziedzinach życia. Albowiem to ona – najliczniejsza armia świata w przeliczeniu ilości żołnierzy na głowę mieszkańca i piąta co do wielkości na globie – jest gwarantem przetrwania systemu. Tej zmiany dokonał jeszcze u schyłku życia (zmarł 8 lipca 1994 r.) założyciel dynastii – Kim Ir-sen. Jego syn Kim Dzong-il nic pod tym względem nie zmienił, jedynie umacniając armię. A młody Kim Dzong-un szybko uświadomił sobie, że bez wsparcia armii nie przetrwa. A jak lepiej przekonać do siebie wojskowych, jeśli nie prezentując im nowe bronie, ładunki i możliwości techniczne?

Tak jak kiedyś rozmowy sześciostronne nie doprowadziły do przełomu, tak i dzisiaj – niestety – trudno się go spodziewać. Chyba że któryś z omawianych tutaj, kluczowych aktorów zmieniłby przypisaną mu rolę lub stojące za nim libretto, albo – co gorsza – stracił głowę. Tego jednak ani nie należy się spodziewać, ani zakładać. Wniosek stąd prosty, choć bolesny, a może nawet cyniczny – będzie po staremu.



Chcesz odnieść się do stanowiska autora, chcesz polemizować, skomentować ten tekst? A może chciałbyś Drogi Czytelniku napisać na inny temat dotyczący zagadnień związanych z polityką?
Jeżeli jesteś zainteresowany i zdecydowany przeczytaj nasz anons dotyczący współpracy redakcyjnej lub od razu napisz i wyślij do nas swój materiał na adres: redakcja@mojeopinie.pl. Odezwiemy się szybko!!


Komentarzy: 2

Tomahawki są bezpieczne
8 marca 2013 (07:45)
a tam co raz bardziej gorąco
ciekawe czy ten gówniarz jest mniej przewidywalny i zrównoważony od poprzedników? Wygląda na pokerzystę i to cholernie zdeterminowanego a taki często przegrywa. Tutaj przegrana to pewnie życie kilku milionów ludzi. Nie wytrzyma, coś naciśnie, wyda rozkaz artylerii skierowanej na Seul i gotowe.

Broziu
8 marca 2013 (08:01)
młody podskakuje, a Chiny
cichutko ale jednak, się śmieją i szydzą z USA, Japonii, Korei Południowej....oni doskonale rozumieją że mają/mieli bat na te kraje. Piszę mają/mieli bo własnie nie wiem czy nowy szef Korei Północnej jak napisał Tomahawki (uff co za pseudo)....jest poczytalny czy nie.
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Konflikt na Ukrainie – aspekty geopolityczne

Obecne tragiczne wydarzenia na Ukrainie nic innego jak kolejna – tym razem wyjątkowo krwawa, brutalna i być może ostateczna – odsłona geopolitycznego sporu, który kładł się cieniem nad...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".