„Przekrój” pokrojony?
    tygodniki opiniotwórcze5 · Przekrój2 · przyszłość prasy17
2009-12-25
Hajdarowicz Grzegorz, lat 44. Miejsce zamieszkania: Kraków. Podobno ma saksofon, jacht, kilka samochodów, akcje paru spółek. Poza tym ma też „Przekrój”.

Pierwszego października mój świat trochę się zmienił. No, może przesadą byłoby powiedzieć, że całość wszechrzeczy zmieniła kształt, jednak zauważyłem, że odczuwam, myślę i patrzę na świat trochę inaczej, niż ostatniego dnia września. Wszystko za sprawą wspomnianego wyżej pana Hajdarowicza, i przez wspomniany wyżej zakup.

18 grudnia 2009 roku dostałem natomiast od rzeczywistości solidnego łupnia, który o wiele bardziej zmienił moje postrzeganie świata. W takich właśnie chwilach powinno się z emfazą mówić: "Od dziś nic nie będzie takie samo". Dowiedziałem się, że świetnie radzący sobie na swoim stanowisku naczelny "Przekroju", Jacek Kowalczyk i, co zabolało o wiele bardziej, jeden z nielicznych działąjących w prasie dobrych dziennikarzy muzycznych, Bartek Chaciński, porzucili redakcję.

Dla człowieka związanego emocjonalnie z tytułem to ogromna strata. Niepowetowana nawet tym, że absolutnie ulubiony pisarz niżej podpisanego, Jerzy Pilch, będzie publikował w tygodniku, co wspaniale nawiązuje do jego tradycji. Brzechwa, Gałczyński, Tyrmand, Mrożek- między innymi w ich towarzystwie znajdzie się Pilch. Ale co z tego, jeśli nie ma pewności, czy tytuł przetrwa. Niedługo potem dowiedziałem się, że "Przekrojowi" spadło. Nic dziwnego, w sumie nawet ja rzadziej po niego sięgam, a prasa drukowana ogólnie ledwo się trzyma. Dziwnym jest to, ile spadło. Aż 25 procent. Nijak się to ma do zapowiedzi walki o nakład sięgający 100 tysięcy. W newsach te dane sąsiadowały z informacją, że wzrosło "Polityce". Zbieg okoliczności?

22 grudnia dopadła mnie kolejna wiadomość. I znowu wpłynęła na mój ogląd świata. Grzegorz Hajdarowicz negocjuje w sprawie kupna "Wprost". Żart graniczący z konwencją Pythonowską, ale coś musi być na rzeczy, skoro huczy o tym cały medialny świat. Stosunkowo łatwo było mi przełknąć towarzystwo "Sukcesu". W końcu ostatnimi czasy bywało gorzej (przypomnę tylko - "Viva"). Jednak "Wprost", o czym nie trzeba przekonywać co bardziej zorientowanych, nieznośnie kłuje tutaj w oczy. Hajdarowicz zapewniał o swoim przywiązaniu do "Przekroju", o swojej sympatii i chęci robienia tygodnika na światowym poziomie. W domyśle tygodnika centrolewicowego, bo takim "Przekrój" tradycyjnie się jawi. Czy teraz, z satysfakcją równą temu, co działo się po zakupie tego tygodnika wypowie się w mediach, że od zawsze chciał być związany z "Wprost", i że chce robić w nim dziennikarstwo na światowym poziomi? Prawicowe dziennikarstwo? Do tego w oczach czytelników "Przekroju" wyjątkowo marne? Jak to pogodzić? W każdym razie w miarę jasne stało się, dlaczego Chaciński i Kowalczyk odeszli.

Jest też inne wyjście. Hajdarowicz po prostu robi biznes. OK, jako człowiek interesu musi brać pod uwagę zyski, musi do nich dążyć. Ale czy za wszelką cenę?
Przynajmniej za cenę utraty wiarygodności w oczach czytelników "Przekroju", a pewnie i "Wprost", co za tym idzie, za cenę nadwyrężenia kondycji finansowej jednego z najstarszych polskich tytułów opinii, i, co z kolei jest tego konsekwencją, przeznaczenia jego łam na przystępniejsze masom teksty. To ostatnie zresztą można od niedawna zauważyć. "Przekrój", niestety, ostatnio rzadko traktuje tematy przekrojowo.

Oddanemu czytelnikowi serce pewnie zastyga. Pozostaje czekać na to, co się stanie z tygodnikiem, i pamiętać, że nie takie zawieruchy przetrwał. I w międzyczasie sięgnąć po najnowszy numer "Polityki".


Komentarzy: 2

Bonzo
28 grudnia 2009 (18:13)
wstrzymałbym się jeszcze z osądzaniem Hajdarowicza
jak dobrze napisał autor - to jest mimo wszystko biznes...nie da się tego wszystkiego utrzymać bez kasy...a Wprost może w tym pomóc, jako źródło dochodów to raz, dywersyfikacja i penetracja środowisk opiniotwórczych (różnych opcji) to dwa, a 3 to prawdopodobna minimalizacja kosztów stałych i redakcyjnych. Mimo wszystko ja czekam na nowy Przekrój, bo na razie to jest twór z poprzedniej Edipressowej epoki

Easy
30 grudnia 2009 (08:07)
no i dobrze się stało
Wprost poszedł w inne łapy, a tamci z Point Group Wprost rozwalą, to pewnik.
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Czy w mediach rozrywka rozbiła misję?

Media przechodzą ostatnimi czasy głęboką metamorfozę. Zmienia się nośnik informacji, a jej „trzon” coraz bardziej zależy od preferencji odbiorcy. Dzieci rosną wraz z tabletami, czas...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".