Przemysław Pająk autor bloga Spiders Web - „Internet ma mało własnych treści”
    przyszłość internetu34 · nowe media5 · nowoczesna technologia15 · płatności w internecie4
2011-02-04

O roli opinii w internecie, zmierzającej ku zagładzie prasie papierowej oraz o tym, jak pająk zjadł nadgryzione jabłko - z Przemysławem Pająkiem, autorem bloga Spider's Web, rozmawia Mateusz Pułkowski.


Mateusz Pułkowski: Jest Pan specjalistą w zakresie public relations oraz marketingu w sieci, zajmował się Pan także monitoringiem mediów, a nowe technologie to Pana największe hobby. Co sprawiło, że piarowiec jest założycielem i autorem jednego z najciekawszych blogów technologicznych w polskim internecie? To bardziej przedłużenie zainteresowań, czy już pomysł na biznes? Publikuje Pan przecież w Newsweeku, a sam Spider's Web współpracuje z działem technologicznym portalu Gazeta.pl. Skąd pomysł na założenie bloga, który dzisiaj ma kilku stałych współpracowników i opinię najrzetelniejszego źródła informacji o nowych technologiach?

Przemysław Pająk: Uff, przede wszystkim dziękuję za miłe słowa! Czy ja wiem, czy Spider’s Web ma już opinię najrzetelniejszego źródła informacji o nowych technologiach w sieci? Staramy się, ale jak nikomu, tak i nam nie udaje się uniknąć błędów. Myślę, że jeszcze sporo pracy przed nami, zanim będziemy mogli zbierać takie laurki. Niemniej jednak ślicznie dziękuję!

Poważny serwis z publicystyką na temat technologii był moim marzeniem od zawsze. Technologią, w wymiarze komputera, internetu oraz nowoczesnych gadżetów elektronicznych i biznesem stojącym za nowinkami technologicznymi interesuję się odkąd tylko pamiętam. Jest to po części związane z moimi zainteresowaniami zawodowymi (choć branża kompletnie różna), więc traktuję to raczej jako naturalne uzupełnienie tego, co robię na co dzień. Genezy Spider’s Web w postaci, w jakiej dostępny jest aktualnie, należałoby szukać w tym, że jeszcze rok temu brakowało mi w polskiej sieci poważnego źródła opinii i analiz na temat technologii. Jest mnóstwo serwisów newsowych, z krótkimi, często nie przekraczającymi kilku wersów wpisami, najczęściej przepisanych żywcem z serwisów zachodnich. Brakuje dobrej publicystyki. Na ten brak – taką mam nadzieję – dobrze odpowiada Spider’s Web.

A jeśli pyta mnie Pan o genezę mojego pisania, to ja... w zasadzie piszę od zawsze – najpierw bardzo amatorsko, do biurka, później na kilku ukrytych blogach (ciekawe, czy ktoś to kiedyś odkryje...), luźno współpracując jednocześnie z kilkoma tytułami prasowymi, następnie na MyApple, potem na własnym blogu przemekspider.com, który w kwietniu przekształciłem na Spider’s Web z kilkoma autorami. Pisanie to praktycznie mój zawód, więc można powiedzieć – parafrazując słynne powiedzonko z kultowej polskiej komedii - że ja stale piszę. Piszę, bo to moja wielka pasja. Ktoś niedawno powiedział mi, że jeśli chcę zarządzać dużym medium internetowym, to powinienem przestać pisać. Nie zgadzam się z tym. Pisanie – tekst, jego forma, treść i jakość zawsze będą stały u mnie na pierwszym miejscu. Niezależnie od wszystkiego.

Czy Pana doświadczenie zawodowe pomogło w rozwoju bloga i przekształceniu go w sprawną maszynkę, która codziennie wypluwa szeroko komentowane, nie tylko w Polsce materiały?

No cóż, jak Pan dobrze odkrył, zawodowo zajmuję się marketingiem i PR, więc to musiało mieć wpływ na to, w jaki sposób traktuję Spider’s Web i jego rozwój. Wychodzę z założenia, że wszystko co nas otacza, to „marki”, którymi zarządza się w odpowiedni sposób. Inaczej pozycjonuje się markę luksusowego samochodu, a inaczej proszek do prania ze średniej półki cenowej (i zdziwiłby się ten, który uważa, że ten drugi produkt łatwiej się prowadzi). Spider’s Web – choć wielu może się wzdrygać na takie nazewnictwo - też jest odpowiednio prowadzone. I nie oznacza to żadnego fałszu, zakłamania, czy sztuczności, lecz odpowiedniej „otoczki” wokół tego, jak odbierają nas czytelnicy.

Ale jak to w życiu bywa, mamy swoich zagorzałych fanów i mamy swoich zagorzałych anty-fanów... Cieszy mnie jednak fakt, że mało kto przechodzi wobec nas obojętnie. Niektórzy nie akceptują naszych mocnych tytułów (czasem przesadzamy, wiem), niektórzy krytykują nas za nieodpowiednie według nich treści, a jeszcze inni wychwalają nas pod niebiosa. Rzadko kto nie ma na nasz temat opinii, a to w moim odczuciu też jest wyznacznikiem potencjału Spider’s Web.

Dlaczego Spider's Web to "opinie i analizy", a nie np. "newsy" ze świata technologii? Przecież oficjalną doktryną mediów internetowych jest ich szybkość. Dlaczego zamiast tłumaczenia doniesień z zagranicy, zdecydował się Pan tłumaczyć swoim czytelnikom zawiłości rynku technologicznego, analizować decyzje zarządów, rozbierać na czynniki pierwsze sprzęt?

Co mnie najbardziej drażni w polskiej sieci, to przepisywanie newsów z zachodnich źródeł i nazywanie swojego medium „blogiem”, „serwisem”, czy jeszcze poważniej. Spider’s Web nie ucieka od bieżących wydarzeń, ale komentując je, staramy się zawsze umiejscawiać je w kontekście innych wydarzeń, ogólnych zmian zachodzących na rynku, czy chociażby nakreślić szerszy obraz danego „newsa”. Pewnie, że to trudniejsze, bardziej czasochłonne i wymagające dużo większego zaangażowania od puszczania suchych newsów, ale za to daje to dużo większą satysfakcję, bo możemy później merytorycznie podyskutować z naszymi czytelnikami w komentarzach nie na temat samego newsa, ale właśnie na temat jego znaczenia.

Czy w związku z tym zaawansowane materiały, pisane jednocześnie językiem lekkim, "do internetu", stanowią przyszłość tego typu mediów?

Myślę, że przyszłość sieci stanowi coś zupełnie innego – wideo. Także wśród technologicznych blogów, takich jak nasz. Wprawdzie sam wychowany jestem na słowie czytanym i nie bardzo wyobrażam sobie internet bez dobrej, pisanej publicystki, ale coraz częściej się przekonuję, że nie ona stanowi tzw. mainstream. Internet w swojej masie dąży do tego samego, do czego muzyka rozrywkowa – do prostych, sztucznych tworów na wzór boysbandów, czy girlsbandów, które mimo, że płytkie z natury, zaspokajają potrzeby większości. Osobiście trudno mi to zaakceptować. I strasznie mnie boli zero-jedynkowe podejście do oceniania tego, co istotne i z potencjałem w internecie – nieważne, jaką masz treść: czy – za przeproszeniem – cycki, czy dysputy o „marży brutto”, najważniejsze są suche statystki. Według mnie nie są. Mam wielką nadzieję, że Spider’s Web znajdzie swoje trwałe miejsce w sieci poza tą straszną realnością.

Dużo mówi się o wprowadzeniu opłat za treści w internecie. Czy skoro serwuje Pan swoim czytelnikom rzetelną, unikalną wiedzę i informację, myślał Pan nad tego typu rozwiązaniem?

Nad sposobem komercjalizacji treści w sieci główkują dużo tęższe głowy od mojej i do tej pory nie znalazły rozwiązania, które byłoby uniwersalne dla wszystkich. Rupert Murdoch, szef największej korporacji newsowej na świecie, próbuje już od kilku lat z różnymi mediami na różny sposób i na razie wychodzi to tak sobie (co nie oznacza, że bez sukcesu). Bardzo jestem ciekaw jak poradzi sobie „The Daily” – pierwsza gazeta wydawana jedynie w wersji na tablet. Jej powodzenie – bądź też jego brak – będzie swoistym papierkiem lakmusowym, który da odpowiedź, czy czytelnik w internecie jest skłonny płacić za ekskluzywne treści.

Spider’s Web jest jeszcze za małym medium, by mógł realnie myśleć na temat „pierwotnego” sprzedawania swoich treści. Niemniej jednak to właśnie treści są głównym atutem naszego serwisu i na tym opieramy swoją wizję przyszłości. Już dziś zresztą można nas czytać w różnych miejscach w sieci, nie tylko pod adresem spidersweb.pl. To są współprace komercyjne, więc w jakiś tam sposób realizują wizję „opłat za treści w internecie”. To właśnie w tym kierunku widzę rozwój Spider’s Web. W najbliższym czasie będziemy podpisywać nowe umowy na dystrybucję naszych treści.

Wróćmy do popularności Pana bloga. Pamięta Pan dzień 20 października ubiegłego roku? Jakie to uczucie, ubiec samego szefa Apple, Steve'a Jobs'a? W końcu to nie od niego, tylko ze Spider's Web cały świat dowiedział się o planowanych przez Apple nowościach. Pana blog był cytowany w każdym technologicznym zakątku internetu - od serwisu Engadget, przez Computerworld, po Ars Technicę. Skończyło się zaś na informacjach o "odkryciu" polskiego blogera w TVN24. Chyba dużo osób dowiedziało się wtedy o Spider's Web? Najbardziej nurtuje mnie pytanie, skąd Pan miał źródło przecieku? Ot tak, buszował Pan sobie po stronie Apple i z nudów manipulował adresem strony, aż znalazł informacje o nowych urządzeniach, o których świat miał się dowiedzieć z konferencji Apple? Dlaczego nikt w amerykańskiej blogosferze na to nie wpadł?

Tak, to był szalony dzień... Dzień, który przyniósł nam niemały rozgłos, choć myślę, że największy splendor przypadł serwisowi Engadget, który pierwszy o nas napisał. Wpis był w języku angielskim i siła samego medium jednak nieco większa od Spider’s Web, więc najwięcej ruchu zgarnęli Amerykanie. Ale niczego nie żałuję; i tak było sporo zabawy. Przez chwilę byliśmy na ustach praktycznie całego świata tech. Na drugi dzień było jeszcze lepiej – wspomniał o nas TVN24, napisała „Gazeta Wyborcza”, a łącznie doliczyliśmy się ponad 300 trackbacków do naszego wpisu.

Źródła „przecieku” nie podam, ale hack był tak prosty, że aż trudno uwierzyć, że to Apple padł ofiarą takiego zaniedbania. Wystarczyło bowiem zmienić ręcznie adres strony internetowej, dodając kolejny numerek oznaczający nowe części oficjalnego forum Apple’a. Żadnych innych tricków – po prostu wpisując z palca adres strony internetowej można było się dowiedzieć, co Apple pokaże na wieczornej konferencji.

Co ciekawe, tak szybko jak sprawa dostała się w każdy zakątek technologicznej blogosfery, Apple zmienił nazwy nowych wątków forum na zaślepki. To – szczerze powiem – było największym wyróżnieniem dla Spider’s Web. Oto za sprawą małego serwisu z Polski, Apple zmuszone jest do praktycznego przyznania się do błędu. Wbrew pozorom, ta sprawa nie przyniosła nam niesamowitej liczby nowych czytelników, choć na pewno pozwoliła na wypromowanie co nieco naszej marki. Od tamtego czasu notujemy coraz więcej osób trafiających na nasz serwis z zapytania Google’a o „spider’s web”. Jeśli to ma być wyznacznikiem naszego październikowego sukcesu, to jestem bardziej niż zadowolony.

Jakie ma Pan plany związane z przyszłością Spider's Web? Może ze względu na treść - magazyn internetowy? Czy to właściwy kierunek rozwoju dla bloga o rosnącej popularności i z ciągle powiększającą się redakcją? Może wydanie na iPad'a?

Plany wobec Spider’s Web się nie zmieniają – w założeniu ma być to wiodące medium „około blogowe” w Polsce z publicystyką na temat technologii. Chcemy też poszerzać spektrum naszego dotarcia, więc myślę, że w najbliższym czasie należy się spodziewać tego, że nasze teksty – w formie dedykowanych oddzielnych tekstów, jak i syndykowanej wprost z naszego serwisu – pojawią się w miejscach, w których jeszcze nas nie było. Dzięki temu będziemy poszerzać liczbę czytelników czytających nasze teksty. To moje marzenie – aby Spider’s Web mógł „żyć” bardziej z tekstów, a mniej z reklamy.

Mówiąc o tabletach, chciałbym Pana na koniec zapytać o przyszłość rynku mediów. Niedawno komentował Pan targi CES 2011, na których najwięksi, światowi producenci przedstawiali swoje nowe urządzenia. Czy to będzie rok tabletów? Jeszcze kilka miesięcy temu głośno mówiło się o rychłym upadku prasy papierowej, ale wydaje się, że tablety wprost spadły im z nieba. Czy działy reklamowe największych tytułów prasowych powinny już przygotowywać się do nowej rzeczywistości, w której reklama interaktywna, serwowana w wydaniach na czytniki, będzie standardem?

Już poprzedni rok miał być rokiem tabletów, a tymczasem był rokiem iPad'a plus pod koniec Samsung Galaxy Tab'a. Rzeczywiście 2011 to chyba będzie rok, w którym na rynku pojawi się ponad setka modeli multimedialnych tabletów. Będzie więc można bieżący rok nazwać prawdziwym rokiem tabletów.

Jednak nie asocjowałbym upadku prasy papierowej z rosnącą popularnością nowego medium, jakim jest tablet. Druk sam w sobie jest medium umierającym, choć wciąż prestiżowym i generującym pewnie z 90% przepływu informacji na świecie. Zgadzam się z tymi, którzy twierdzą, że internet ma mało własnych treści. Bierze je właśnie z papieru. Jednak mimo to prasa drukowana nieuchronnie zmierza ku zagładzie. Głównie dlatego, że nie ma szans ścigać się z internetem na szybkość reakcji na prawdziwie hitowe informacje. Kiedyś – jeszcze za moich czasów dzieciństwa – prasa miała broń w postaci wydań popołudniowych. Dzisiaj wydania poranne są zazwyczaj spóźnione o kilkanaście godzin. W czasie, kiedy prasa realnie konsumuje informacje, internet żyje już tym, czym dopiero w następnym dniu będzie zajmować się prasa.

Jednak tablety – w wydaniu iPad'a i Samsung Galaxy Tab – nie znalazły na razie sposobu na rewitalizację formatu tradycyjnej prasy w wydaniach elektronicznych. W zdecydowanej większości są to nudne kalki wydań papierowych, a tam, gdzie wysilono się na audio-wizualne dodatki, zapomniano o najważniejszym – o erze społecznościowego internetu, w którym można „lubić’, „polecać” i komentować.

Ale pyta mnie Pan o to, co będzie standardem... Wydaje mi się, że standardem będzie internet w swoich krótkich newsach i ekspresją w formie wideo. Trochę mnie to przeraża, mimo iż zapewne odbiera mnie Pan jako dość postępową osobę w zakresie nowych mediów.

Dziękuję za rozmowę i życzę wielu nowych czytelników Spider's Web.

To ja dziękuję!


Komentarzy: 7

Alojzy
4 luty 2011 (20:56)
oczywiście że prasa nie wykorzystuje tabletów
bo ich nie rozumie. Utarło sie przekonanie, że to szansa dla mediów papierowych. Ale nie rozumieją tego że to NOŚNIK a nie rodzaj medium. I z tego wynika fakt, że robię kalkę (chca tak robić) a nie stworzą czegoś co będzie unikalne, wykorzysta w pełni nośnik. Czy prasa musi iść prze tablet? chyba tak, ale czy musi wyglądać tak samo jak papier? (układ, tytuły, zdjęcia), odp.brzmi nie. To pójście na łatwiznę. Ludzie będą to traktować jak zabawkę a nie jak prasę. Prasa ma unikalny charakter. Papier pachnie, przewracanie kartek, zaglądanie na przód, tył, do srodka, wyszukiwanie stałych rubryk. Papier to ekskluziw. A Tablet. Zwykły monitor. I my chcemy dać ludziom namiastkę prasy na monitorze. No to ludzie poczytają kilka razy i tyle. I zadajmy sobie pytanie, czy ludzie potrzebują takiej ilości informacji (długie teksty itp). Poszerzone materiały to będzie unikat. Dla wtajemniczonych. Wspólczuję Wam ludzie (do serwisu Mojeopinie.pl) ale żadnych szans nie macie w starciu z takimi gigantami jak polskie portale. Tam jest wszystko - w trzech akapitach napisane. Trzeba ludziom więcej? Po co?

Wymiatacz
4 luty 2011 (21:23)
połowa jak nie więcej tzw. polskich blogerów
zajmujących się mediami, internetem zżyna od zachodnich blogów (głównie z USA). Dobrze myśli autor - news ma byc początkiem artykułu, reszta to opinia. Ale nie zawsze wysokich lotów. Mam wrażenie, że byciem blogerem to teraz jest modne. Bloger=ekspert. Pytanie co ten ekspert osiągnął? No wypuścił kilkanaście serwisów, które w większość już pozamykał, bo to g...było. Nazywa się ekspertem i spija teraz śmietankę zasiadając w różnych tam jury konkursów itp. Paranoja. Przepraszam, głupota ciemnego luda, że się na to nabiera. Spider nie do Ciebie to.

Tytus
4 luty 2011 (21:28)
internet dąży do prostych, sztucznych tworów na wzór boysbandów, czy girlsbandów
i tutaj się zgadzam. Czasy reportażu na 5 stron minęły bezpowrotnie. Idzie się upić normalnie. Jakie my wychowamy społeczeństwo. Kolorowych obrazków 5 latka?

Karol
5 luty 2011 (09:24)
racja,standardem
będzie pięć linijek tekstu, dwa obrazki, jeden filmik, a gdy będziesz się chciał dowiedzieć czegoś naprawdę mądrego, to niby mądra głowa ci to w TVN24 albo innym badziewiu informacyjnym wytłumaczy. I tak właśnie elity szerokorozumiane osiągną władzę nad tłumem. Dadzą im to co lubią (obrazki) i dadzą im namiastkę poczucia że posiadają wiedzę (informacje ekspertów).

Grzegorz Wasiluk
5 luty 2011 (11:28)
Wymrą ludzie myślący?
W takim razie stoimy wobec początku końca cywilizacji ludzkiej jako takiej. Na to nie będzie przyzwolenia. U nas na razie jeszcze nie, ale na Zachodzie powstały i rozszerzają swoje wpływy ruchy libertariańskie, ultrakonserwatywne, a w internecie coraz głośniejszy jest groźny pomruk niezadowolenia z elit politycznych, którym zarzuca się doprowadzenie do rozkładu szkolnictwa, załamania ładu i porządku oraz działanie w oparciu o milczące założenie, że społeczeństwo składa się z samych głupców.

Tango
6 luty 2011 (09:57)
które rozwiązanie jest lepsze?
Appla czy system Android na kilkanaście obecnie tabletów? Są ze sobą kompatybilne? Szukam informacji, choć wiem, że to raczej nie forum dla tego pytania.

Bryza
14 kwietnia 2011 (15:35)
zoaskoczenie
spider sie udzielił w MojeOpinie.pl Iii ok. Jego blog jest najlepszy o technologii, mediach internetowych w Polsce. Reszta zżyna na maksa.
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Kto z trójki – Internet, The Pirate Bay, Dennis Rodman – naprawdę był w Korei Północnej

Obserwując Koreę Północną wciąż dziwni mnie fenomen konfucjańskiego bezsprzecznego podporządkowania tamtejszych obywateli władzy. Kult dżucze-kimirsenizmu sprawił, że Koreańczycy z...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".