Przeżyją najsilniejsi?
    służba zdrowia34 · społeczeństwo116 · NFZ5 · Media54
2014-01-12
Nie znam człowieka, który by nigdy nie chorował. Jedni z nas chorują rzadko, inni nader często, zaś część cierpi na hipochondrię. Większość z nas unika jednak lekarzy jak diabeł święconej wody. Leczymy się na własną rękę. Wszak Polacy, jak żaden inny naród, znają się na medycynie i piłce nożnej. I w obydwu dziedzinach ponosimy sromotne klęski.

Foto: wikimedia commons, Léo Pinheiro, CC

Do napisania tego skłonił mnie wrzucony przez jednego z moich znajomych na facebooka link do notatki z ogólnokrajowej bulwarówki. Teza postawiona w tym artykuliku sprowadza się do stwierdzenia, że długotrwałe oczekiwanie na zapisanie się do lekarza specjalisty upokarza starszych schorowanych pacjentów. Z natury jestem raczej spokojna. Przyznam się jednak szczerze, że po przeczytaniu kilku komentarzy pod tym postem krew we mnie zawrzała. Wszyscy jak jeden mąż zaczęli narzekać na publiczną służbę zdrowia. Nikt nie zająknął się nawet jednym słowem, że stanie przez 8 godzin w kolejce do rejestracji jest pozbawione sensu. Przecież zapisy do lekarzy to nie wyścigi kto pierwszy ten lepszy. Rejestracja w każdej przychodni będzie przyjmować zapisy również w następnych dniach.

Trochę praktyki

Wszyscy specjaliści przewlekle chorym pacjentom przepisują leki na kilka następnych miesięcy. Najczęściej taki zapas kończy się po trzech miesiącach. Jeśli pacjent nie zdąży zapisać się przed skończeniem się medykamentów, zawsze może poprosić lekarza o przyjęcie bez zapisu lub o wyznaczenie bliższego terminu wizyty. Lekarze najczęściej przyjmują pacjentów w ciągu kilku dni od zgłoszenia. W przypadkach ciężkich odsyłają do szpitala. Owszem, zdarza się, że pacjenci umierają pod przychodnią. Do takiego zdarzenia doszło w październiku bieżącego roku w Trzemesznie. Mężczyźnie, który nie wykazywał żadnych objawów zagrożenia życia odmówiono przyjęcia przez lekarza internistę, bo nie miał ubezpieczenia zdrowotnego. Z relacji rodziny i personelu przychodni wynika, że został on poinformowany o możliwości skorzystania z pomocy medycznej w najbliższym szpitalu w Gnieźnie. Czy lekarz pierwszego kontaktu zaopatrzony tylko w stetoskop i swoją wiedzę medyczną byłby w stanie zdiagnozować schorzenie zagrażające życiu, którego nie wykryła nawet sekcja zwłok? Osobiście w to wątpię. Śmierć pacjent nieobjętego ubezpieczeniem pod placówką medyczną zdarza się bardzo rzadko. I należy raczej do gatunku nieszczęśliwych wypadków, niż do zgonów w wyniku zaniedbania, czy zaniechania. Na szczęście.

Większość tych oczekujących w kolejkach do specjalistów to osoby starsze. Trudno jest takie osoby zaktywizować, namówić choćby na spotkania uniwersytetu trzeciego wieku. Wolą bezpieczną i trudną samotność niż nieznane. Dla najbliższych są tylko „przeszkadzajką” w życiu codziennym. Więc empatii, zaopiekowania i współczucia szukają w instytucjach. Które też ich zawodzą, bo mają za zadanie leczyć ciała, a nie dusze. I kółko się zamyka.

Tania sensacja

Szukając informacji na temat toczącego się w tej sprawie śledztwa dowiedziałam się tylko, że sekcja zwłok nie wykazała przyczyny zgonu 48-letnie mężczyzny. O wynikach dalszych badań pod kątem ukrytych zmian chorobowych lub ewentualnych zatruć, które mogłyby być przyczyną śmierci, media już nie donoszą. Temat przestał być ciekawy? Nie można już obnosić się ze słusznym oburzeniem na bezduszność medyków, systemu opieki zdrowotnej i NFZ-tu?

Dziennikarze często szukają sensacji. Zwłaszcza takich, które napędzą wzrost sprzedaży/ oglądalność/ klikalność/ itp. To wszystko przekłada się na reklamy, a więc na istnienie ich macierzystej redakcji. W dzisiejszych czasach bez pieniędzy niewiele da się zrobić, a z czegoś trzeba żyć. I jest to aksjomat nie do podważenia. Natomiast zastanawia mnie dlaczego każda ze znanych stacji przy okazji pokazywania tłumów w kolejkach do rejestracji w przychodniach specjalistycznych tylko straszy długim oczekiwaniem na wizytę. Czemu nikt nie zaapeluje do zdrowego rozsądku naszych rodaków. Przecież szkoda tracić zdrowie na stanie w długich kolejkach. Czasy, w których limit roczny wizyt wyczerpywał się w okolicach połowy roku już minął. Mam nadzieję, że bezpowrotnie. Obecnie panie rejestratorki umawiają na wizyty z wyprzedzeniem nawet 3 miesięcy. Wiem, że to długo. Ale tak jak już pisałam wcześniej- w sytuacji nagłej lekarz może i wyznacza szybszy termin wizyty. Albo, gdy z jego oglądu sytuacji wynika, że chory jest w stanie zagrożenia życia, wzywa karetkę. I odsyła chorego do najbliższego szpitala. Podkreślam – gdy wie, że stan zdrowia pacjenta zagraża jego życiu. Błędy się zawsze zdarzają. I wina nie leży tylko po stronie lekarzy, NFZ-tu i ministra Arłukowicza.

Najlepszy lek na świecie

W tym całym zamieszaniu zapominamy o ludziach. Większość tych oczekujących w kolejkach do specjalistów to osoby starsze. Często samotne, opuszczone przez rodziny. Wegetujące, a nie żyjące. Dla nich oczekiwanie na wizytę u specjalisty stanowi często jedyny cel w życiu. Znajomi poumierali. Z młodszymi sąsiadami, nawet emerytami, ciężko się porozumieć. Dzieci i wnuki zajęte sobą nie mają czasu dla dziadków. Samotność seniorów wynika również ze sposobu ich życia. Nie mają oni żadnych zainteresowań, żadnych pasji, które wyrwałyby ich z codziennej nudy. Ograniczeni fizycznymi dolegliwościami, rzadko kontaktują się ze światem zewnętrznym, którego nie rozumieją.

Trudno jest takie osoby zaktywizować, namówić choćby na spotkania uniwersytetu trzeciego wieku. Wolą bezpieczną i trudną samotność niż nieznane. Dla najbliższych są tylko „przeszkadzajką” w życiu codziennym. Więc empatii, zaopiekowania i współczucia szukają w instytucjach. Które też ich zawodzą, bo mają za zadanie leczyć ciała, a nie dusze. I kółko się zamyka.

Starsze osoby z artykułu, o którym wspomniałam na wstępie, zamiast otrzymać najlepszy lek na świecie – miłość i uwagę najbliższych, stają po tę uwagę w długich kolejkach do lekarzy specjalistów. Wydłużają je, są sfrustrowane i uważają, że państwo i lekarze chce się ich pozbyć. Postęp medycyny nie zagwarantuje polepszenia się standardu życia osób starszych po zażyciu nawet najlepszej pigułki.

Selekcja naturalna, przeżyją tylko najsilniejsi – grzmią rozmaici „święcie oburzeni”. Drogi „Święty”, kiedy ostatnio okazałeś trochę ciepła i sympatii staruszce/staruszkowi z sąsiedztwa? Pomogłeś w zakupach, zapytałeś o zdrowie, zaprosiłeś do siebie na herbatę i ciasto?


Komentarzy: 2

guru
10 luty 2014 (00:17)
Ten tekst jest obrzydliwy
Nieudzielenie pomocy potrzebującemu jest na razie jeszcze przestępstwem karnym! Jeśli to zrobi lekarz, prawnie zobowiązany do pomocy medycznej to tym bardziej karygodne (niezależnie od tego czy pacjent miał ubezpieczenie, czy nie - niech tym zajmują się księgowi), i powinien być natychmiast pozbawiony uprawnień lekarskich dożywotnio. Nie ma większego przestępstwa "zawodowego". Upadek etyki i moralności nie tylko wśród lekarzy jest wprost przerażający. Tak upada nasza "zachodnia kultura.

DrugiBrzeg
30 grudnia 2014 (16:42)
Przeżyją najsilniejsi
Najważniejsze, by nie popadać w skrajności. Warto także pamiętać, że życie nie jest zero-jedynkowe i jednowymiarowe. Na daną sytuację składa się wiele różnych okoliczności i w momencie, gdy dokładnie poznamy daną sytuację, już nie tak łatwo będzie ją jednoznacznie ocenić. Pozostając w tematyce samotności polecamy artykuł http://www.psychologiczny.com.pl/samotnosc-skutki-samotnosci-objawy-przyczyny-leczenie Gabinet Psychologiczny Drugi Brzeg
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
O Instytucie „Pamięci Narodowej”, czyli Polaków problemy z pamięcią oraz historią

Mało jest sporów w polskiej przestrzeni publicznej, które wzbudzałyby równie wielkie emocje jak kwestie historyczne. Chociaż renoma historii, jako nauki grzebiącej w dawnych dziejach i...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".