Publicystyka mądra, nie polityczna!
    Gazeta Wyborcza16 · dziennikarstwo prasowe5 · publicystyka58
2010-05-31
We wstępniaku do ostatniej "Gazety Świątecznej" (weekendowego dodatku "Gazety Wyborczej") Miłada Jędrysik napisała w kontekście spadku popularności Larry'ego Kinga z CNN, iż widzowie nie potrzebują dziennikarzy bezstronnych, lecz takich, którzy mają sprecyzowane poglądy - tożsame z ich opiniami rzecz jasna. Czy na pewno?

Larry King, CNN

W stwierdzeniu tym jest dużo przesady, warto jednak zauważyć, że jest ono symptomatyczne. Pokazuje tendencję, która już jakiś czas temu zapanowała w publicystyce. Wyraźny podział sceny politycznej na strony prawą i lewą (jakkolwiek nie byłby on anachroniczny) bardzo łatwo przerzucił się na podobny podział sceny publicystycznej. W ostatnich latach w Polsce, z racji bardzo specyficznej sytuacji politycznej (tzn. polaryzacji na dwie wersje tzw. prawicy; w wydaniu PO i PiS) dziennikarze podzielili się w karkołomny sposób na „lewicujących”, „liberalizujących”, „prawicujących” - a wśród tych typów na pro-PO i pro-PiS. Czy tego oczekuje czytelnik, widz, internauta? Raczej nie.

Popularny polski dziennik "Rzeczpospolita" jest wyraźnym przykładem tego, jak dziennikarstwo i publicystyka potrafią być upolitycznione i traktowane jako istotna broń wykorzystywana przez partie. Ostentacyjne katolicko-narodowe treści, fanatyczne wręcz oddanie dla partii Jarosława Kaczyńskiego wyraźnie umiejscawiają ją po konkretnej "stronie sporu" i kierowane są w czytelny sposób do określonej grupy czytelników, wyborców, intelektualistów etc. Publicyści tacy jak Piotr Semka (ostatnio próbował udowodnić, że Bronisław Komorowski poddany został jakiejś nieszczerej politycznej przemianie. Do dziś nie wiadomo o co mu chodziło), Bronisław Wildstein (w niedawnym felietonie gładko przeszedł od nagrody im. Kapuścińskiego do rzekomego oportunizmu wybitnego polskiego reportera wobec Moskwy i do PRL-owskich korzeni dziennikarstwa w III RP, którego swoją drogą sam jest częścią) czy Rafał Ziemkiewicz (bez komentarza) są wyrazistymi osobowościami w świecie publicystyki. Są także wyrazistymi przykładami na polityczne uwikłanie dziennikarzy, które wpływa na ich tendencyjność i postępujący brak inwencji twórczej. A przecież szeroko pojęta publicystyka oprócz warstwy informacyjnej sensu stricto powinna zakładać również pewien stopień artyzmu i polotu.

W ostatnim czasie "Gazeta Wyborcza", którą z pewnych powodów lubię - ku mojemu zdziwieniu pod wieloma względami w pełni wpisuje się w owe tendencyjne podziały. Środowisko to, mimo swoich lewicowych i liberalnych korzeni - nawiązało ostatnio coś na kształt romansu z Platformą Obywatelską. Wydaje mi się to niepoważne. Przez długi czas dostrzegałem wyższość "GW" m.in. nad "Rz" właśnie w wymiarze obiektywizmu i bezwzględnego wyważenia w prezentowaniu swoich treści i poglądów. Tymczasem odkąd Adam Michnik opublikował na łamach "Gazety" swoje poparcie dla Bronisława Komorowskiego - dziennik zaczął uprawiać coraz bardziej ostentacyjną politykę w stylu "anty-PiS" (bo oczywiste jest, że ideowo "Gazecie" do Platformy jest raczej daleko). Żenujący "Alfabet IV RP", drobne "smaczki" w tekstach będące informacyjną manipulacją czy wreszcie przyznanie Miłady Jędrysik w tym samym wstępniaku do tej samej "Gazety Świątecznej", że najnowszych informacji internauta "platformerski" i "lewicowy" szukać będą na stronie internetowej "Wyborczej" są bardzo poważnym sygnałem, iż z polską publicystyką nie jest dobrze. Podałem przykłady felietonistów "Rzeczpospolitej", ale ku sprawiedliwości zaznaczyć można tendencyjność i zapatrzenie w pewne ideologie i poglądy widoczne także na łamach "Gazety". Niech za przykład posłużą m.in. teksty Jacka Żakowskiego (które zamiast charakterystycznej dla niego błyskotliwości pełne są ostatnio niejasnych wywodów na temat roli państwa czy gospodarki) czy prof. Magdaleny Środy (nie jest prosto znaleźć jej felieton, który nie dotyczyłby uciskania kobiet w naszym kraju).

Potraktowanie czytelników jako bezmyślnej masy ślepo zapatrzonej we własną ideologię i chcącej codziennie poczytać trochę tekstu gloryfikującego albo kościół i Kaczyńskiego, albo z drugiej strony Platformę i wartości lewicowe jest nie w porządku wobec nich. Wierzę w to, że jest dużo takich osób, które chcą kupić gazetę po to, żeby przeczytać szereg rzetelnych informacji i ciekawą publicystykę oscylującą co prawda wokół jakiejś ideologii (tego uniknąć się nie da i chyba nawet nie trzeba) ale nie będącej orężem w politycznej walce z racji swej tendencyjności. Nie gódźmy się na to, by publicyści zdobywali czytelników tylko i wyłącznie dzięki swym manipulacjom i zdeklarowanym poglądom odpowiadającym elektoratowi jednej czy drugiej partii. Niech teksty, które czytamy będą przede wszystkim profesjonalnie i mądrze napisane.


Komentarzy: 1

czerwiec
6 czerwca 2010 (14:07)
dezideologizacja
Nie zauważył Pan jeszcze bardzo ważnej rzeczy, otóż- jeśli już scena publicystyczna jest podzielona na prawą i lewą, to jednak żaden publicysta nie pisze stricte dla grupy docelowej. Pisze się obecnie dla mas, dla każdego. Społeczeństwo nie dość, że jest pozbawione ideologii, bo wszyscy jak jeden mąż jesteśmy w centrum, to nawet prawica/ lewica nie doczekała się rzetelnego pisma- tu przykład GW. Intelektualny marazm.
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
„Jan Palikot”, czyli co zagraniczne media donoszą o polskich wyborach

Jeszcze w czasie trwania kampanii wyborczej "The Economist" oceniał ją jako nudną. Jeśli do tego dodamy wynik wyborów gwarantujący polityczne status quo, to łatwiej będzie można zrozumieć,...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".