Radio „Błyskawica” – głos Powstania Warszawskiego
    powstanie warszawskie22 · Armia Krajowa10 · radio16 · historie znane i nieznane28
2011-08-08
"Halo! Tu Błyskawica, stacja nadawcza Armii Krajowej w Warszawie na fali 32,8 i 52,1 metra" – tymi słowami rozpoczęła 8 sierpnia 1944 roku nadawanie powstańcze radio „Błyskawica”. Jego głos brzmiał od tej pory do końca Powstania, niosąc światu informacje o losie Warszawiaków. Ale zadziwiająca historia tej radiostacji rozpoczęła się znacznie wcześniej.

Kopia nadajnika radia Błyskawica, wikipedia.or

Cała opowieść zaczyna się o wiele wcześniej i nierozerwalnie wiąże się z polskim żołnierzem i krótkofalowcem, Antonim Zębikiem. We wrześniu 1939 roku. Mając lat 25, służył on w Kompanii Telegraficznej, podlegającej 1. Pułkowi Radio Wojska Polskiego. Tylko dzięki jego niesubordynacji miał szanse powstać nadajnik przyszłej radiostacji „Błyskawica”. W czasie gdy kampania wrześniowa była już przegrana, Zębik otrzymał wraz z motocyklem i materiałami wybuchowymi rozkaz zniszczenia amatorskich radiostacji, zdeponowanych na Częstochowskiej poczcie aby nie wpadły w ręce Niemców. Nie chcąc wysadzać sprzętu ze względu na obecność na poczcie cywilów, podjął inną decyzję. - Wyjąłem więc z radiostacji najważniejsze elementy: lampy i kwarce, przywiozłem do domu i dałem na przechowanie mamie - opowiadał po latach z dumą . - Pomyślałem, że teraz działania wojenne zakończą się dla nas tragicznie, ale walka z Niemcami będzie trwać i te części mogą się jeszcze przydać. Dowódca nie miał do mnie pretensji, kiedy mu zameldowałem o tym, co zrobiłem.

Konstrukcja wysokiego ryzyka

Zdobyte w ten sposób elementy ukrył w domu matki, nim trafił do niewoli niemieckiej. Po ucieczce z obozu jenieckiego Antoni Zębik przekradł się do kraju i wstąpił do Związku Walki Zbrojnej, gdzie przyjął pseudonim „Biegły”. Założył warsztat elektronaprawczy, który zapewnił mu dobre dokumenty i pretekst do podróżowania po kraju w celu powiększenia swojej „kolekcji”. Wiosną 1943 roku Antoniego Zębika odszukał inny krótkofalowiec, Czesław Brodziak "Adler" - szef referatu budowy sprzętu łączności radiowej Komendy Głównej AK. Dzięki niemu zapobiegliwość „Biegłego” nie poszła na marne – wkrótce otrzymał on zgodę na budowę nadajnika konspiracyjnej radiostacji. Projekt był wymagający i niebezpieczny.

Praca ruszyła pełną parą w wynajętym domu, którego fałszywy komin krył części budowanego urządzenia. Przez 3 miesiące trwały prace Antoniego Zębika i Bolesława Drożdża. Ochronę zapewniało im dwóch partyzantów uzbrojonych w Colty 45 i granaty. Ekipa miała niewielkie szanse w wypadku ataku niemieckiej policji czy wojska. Chodziło raczej o czas na zniszczenie urządzenia i dokumentacji. Na szczęście wszystko się udało i 15 sierpnia 1943 roku nadajnik o mocy 200W był gotowy, a dwa tygodnie później rozpoczęto próby. Niemcy od razu zaczęli poszukiwania nielegalnego nadajnika, lecz nawet mimo czasowego zatrzymania konstruktora nie odnieśli sukcesu. Natomiast z całego kraju napływały informacje o dobrej jakości sygnału. W tej sytuacji radio skrzętnie ukryto w oczekiwaniu na dalsze rozkazy.

REKLAMA
W grudniu tego samego roku do drzwi Zębika zastukał łącznik AK z informacją, że radio ma być przetransportowane do Warszawy. Podróż rozpoczęła się w Sylwestra 1943 roku i trwała dobre pół roku. Do Stolicy urządzenie dotarło w ostatnich dniach lipca, a już pierwszego sierpnia, jeszcze przed godziną „W”, miało nadać pierwszy komunikat.

Głos walczącego miasta

Niestety nie udało się nadać wezwania do walki 1 sierpnia 1944 roku. Radiostacja została tego dnia ukryta w trzech skrzyniach do transportu szkła, które stanęły na podwórzu przy Chmielnej, zajętym wkrótce przez Niemców. W nocy z 1 na 2 sierpnia radiostacja została odbita i przetransportowana do gmachu PKO u zbiegu Jasnej i Świętokrzyskiej, lecz niestety nie nadawała się do natychmiastowego użycia. Cała elektronika zamokła, a wiele elementów wymagało naprawy. Remont nadajnika prowadził inż. Jan Gieorgicew, kierownik radiostacji, wraz z inż. Romanem Kitznerem, Henrykiem Paśnickim i Czesławem Brodziakim. Mimo braku podstawowego sprzętu, a nawet odpowiednich przewodów, ich praca zakończyła się sukcesem.

8 sierpnia o godzinie 9:45 radiostacja „Błyskawica” nadała swoją pierwsza audycję. Głosu użyczył jej Zbigniew Świętochowski, przedwojenny spiker Polskiego Radia.
Halo, tu mówi "Błyskawica"! Stacja nadawcza Armii Krajowej w Warszawie, na fali 32,8 oraz 52,1 m.
Duch Warszawy jest wspaniały. Wspaniałe są kobiety Warszawy.
Są wszędzie; na linii razem z żołnierzami lub jako sanitariuszki albo też łączniczki.
Nawet dzieci ożywione są cudownym duchem męstwa. Pozdrawiamy wszystkich wolność miłujących ludzi świata!
Żołnierzy Polski walczących we Włoszech i we Francji, polskich lotników i marynarzy.


Taki komunikat wybrzmiał w eter, oraz z części umieszczonych na ulicach głośników. Odtąd radiostacja nadawała codziennie cztery audycje po polsku i kolejne dwie po angielsku. Program redagowali warszawscy dziennikarze, byli pracownicy Polskiego Radia, oraz członkowie Biura Propagandy i Informacji KG AK.

Kierownikiem zespołu został Stanisław Zadrożny "Pawlicz", jego zastępcą Zofia Rutkowska "Ewa”. Pracę spikerów podjęli: wspomniany wcześniej Zbigniew Świętochowski (pseudonim "Krzysztof"), Stefan Sojecki, Zbigniew Jasiński, Mieczysław Ubysz, Jacek Wołowski i Jeremi Przybora. Audycję anglojęzyczną redagował pilot RAF-u John Ward i słynny „Kurier z Warszawy” Jan Nowak Jeziorański. Radio pracowało w tym składzie aż do 4 października 1944 roku. Nadawano nie tylko wiadomości i komunikaty, ale również reportaże z barykad i ulic walczącej Warszawy. Audycję rozpoczynały i kończyły dźwięki „Warszawianki”.

Wojna z Radiem

Radio „Błyskawica” było od pierwszej chwili swego istnienia solą w oku okupanta. Nadawane z walczącej Warszawy audycje nie tylko podnosiły na duchu mieszkańców miasta i powstańców. Jego sygnał był znakiem oporu, ale też wyjątkowym dowodem siły i pomysłowości polskiego ruchu oporu. Audycje „Błyskawicy” informowały całą Europę o sytuacji w Polsce. Prócz systematycznych audycji po polsku i angielsku radio nadawało okazjonalnie po francusku i niemiecku. Część doniesień z Warszawy retransmitowało radio Londyńskie.

W żądnym innym okupowanym przez nazistów kraju nie działała konspiracyjna rozgłośnia radiowa. Żadne inne miasto nie wypowiedziało Niemcom wojny tak otwarcie a jego głos nie był tak silny. Dlatego „Błyskawica” od samego początku stała się celem ataków. Niemcy nadawali programy na tych samych częstotliwościach, chcąc wprowadzić zamieszanie i dezinformację. Rejon nadajnika znajdował się pod szczególnym ostrzałem w czasie każdej audycji. Na przykład 18 sierpnia, mimo bezpośredniego ostrzału Zbigniew Świętochowski nie przerwał czytania wiadomości, a jego głos nawet nie drgnął. Na szczęście żaden pocisk nie trafił wówczas w pobliżu studia. Ekipa miała wielkie szczęście i studio przetrwało nawet trafienie w budynek bomby o wadze półtorej tony. Pocisk przebił sześć pięter budynku i wpadł do piwnicy… nie eksplodując.

Ale wbrew pozorom Radio „Błyskawica” nie było niepotrzebnie wystawiane na zagrożenie. Nadajnik był w czasie powstania przenoszony wielokrotnie. Pierwszą siedzibą był budynek Pocztowa Kasa Oszczędności przy ul. Jasnej 9. 25 sierpnia radio zostało przeniesione wraz z całą ekipą do słynnej kawiarni "Adria" przy ul. Moniuszki 10. 4 września nastąpiła kolejna przeprowadzka na ulicę Poznańską 15, do ambasady ZSRR a niedługo później do Biblioteki Publicznej na ulicy Koszykowej. Tam nastąpił najsmutniejszy epizod w historii rozgłośni „Błyskawica”. 4 października, po upadku Powstania i nadaniu ostatniej audycji Jan Georgica pseudonim "Grzegorzewicz", szef zespołu, kilkoma uderzeniami ciężkiego młota zniszczył nadajnik, aby nie trafił w ręce wroga. Tu powinna się skończyć historia radia „Błyskawica”.

Odrodzenie „Błyskawicy”

Historia „Błyskawicy” trwała nadal po wojnie. Twórca nadajnika, Antoni Zębik, został w listopadzie 1944 roku aresztowany przez Gestapo i przeszedł przez kilka obozów koncentracyjnych. W kwietniu 1945 został uwolniony z Bergen-Belsen i wrócił do Polski, gdzie dla odmiany aresztowało go UB. Po zwolnieniu zamieszkał w Łodzi i powrócił do starego hobby, zgłaszając przez lata wiele patentów i aktywnie działając w Polskim Związku Krótkofalowców. W tym środowisku przez lata trwały dyskusje na temat nadajnika słynnego radia „Błyskawica”. Projekt Muzeum Powstania Warszawskiego stał się impulsem dla budowy repliki „Błyskawicy”.

W 2003 roku Antoni Zębik po raz kolejny zabrał się do budowy tego nadajnika. Korzystał z pomocy licznych kolekcjonerów i krótkofalowców, ale też np. zakładów RAWAR, które nawinęły nie produkowane od lat transformatory dla tego urządzenia. - Budowę repliki traktuję jako taki sam obowiązek, co budowę oryginalnej „Błyskawicy”. Warto przekazać młodym ludziom to wszystko, co się działo podczas tak trudnych czasów, jak okupacja hitlerowska. Mam uczucie dobrze spełnionego obowiązku - powiedział Antoni Zębik pytany o ten projekt. Mimo licznych problemów z częściami, urządzenie zostaje ukończone. W maju 2004 roku nadajnik przechodzi pomyślnie próby techniczne i zostaje przekazany MPW. Replika niemal w niczym nie różni się od oryginału, nawet gałki i wskaźniki są identyczne. Jedyna różnica to częstotliwość, gdyż te z czasów powstańczych są obecnie wykorzystywane przez NATO. Obecny nadajnik działa na częstotliwości 7,043 MHz.

W czasie obchodów okrągłej, 60-tej rocznicy Powstania Warszawskiego prezydent Lech Kaczyński odczytał przed mikrofonem odrodzonej „Błyskawicy” słynny, pierwszy komunikat z 8 sierpnia 1944 roku. - Mówiąc dziś przez tę radiostację, starałem się wczuć w rolę człowieka, który siedzi w jakiejś warszawskiej piwnicy i komunikuje się ze znaczną częścią miasta. Myślałem też o tym, że te 63 dni powstańczych to był króciutki okres wolności, między rokiem 1939 a 1989- powiedział Prezydent po tym wyjątkowym wydarzeniu. Historia zatoczyła koło. „Błyskawica” już nie zamilknie.



Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
Birma. Miłość od pierwszego wejrzenia. Wywiad z Michałem Lubiną o jego nowej książce „Birma. Historia państw świata w XX i XXI w.”

O książce "Birma. Historia państw świata w XX i XXI w." oraz o problematyce birmańskiej z Michałem Lubiną rozmawia Roman Husarski.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".