Radosne frustracje - o Adamie Michniku i jego prawdziwych wyborach
    felietony polityczne25 · Michnik8 · polska polityka184
2011-09-19
Na pierwszej stronie weekendowej „Gazety Wyborczej” widnieje krótki tekst Adama Michnika mówiący o wyborach parlamentarnych i roli jaką odgrywa trafny, bądź nietrafny wybór władz przez społeczeństwo w perspektywie następnych czterech lat.

Redaktor naczelny „Gazety” przywołując żarty z PRL-u dotyczące „prawdziwych wyborów” kreśli obraz wyborów w czasach współczesnych. Jest to obraz niezwykle poważny, wręcz podniosły. „Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz. Udział w wyborach to przygotowanie sobie posłania na cztery lata. To my zdecydowaliśmy, że Polską rządziła koalicja braci Kaczyńskich, Leppera i Giertycha wspierana przez Radio Maryja. I to my jej władzę odebraliśmy”[1] . I jeszcze: „[…] głosowanie to obywatelski obowiązek. Rezygnując z niego pozbawiamy się prawa do stanowienia o losach własnych i naszych najbliższych”[2] . Wszystko jasne, zgoda… Michnik pisze na końcu „Dzisiaj przecież Ewa naprawdę może sobie wybrać Adama”[3] . Podkreśla więc on istotę i prawdziwość wyborów, które przed nami. Warto jednak zadać pytanie, czym są prawdziwe wybory w rozumieniu Adama Michnika?

Adam Michnik jest jednym z ludzi, których moje pokolenie i pokolenie moich rodziców kojarzy z budową polskiej demokracji po 1989 r. Skojarzenie to uważam do dziś za jak najbardziej słuszne. Tym bardziej mierzi mnie, że ten sam Adam Michnik, będący jednym z ojców chrzestnych polskiej demokracji zaprzecza dziś jednej z jej podstawowych zasad – pluralizmowi
Zgadzam się z tezami naczelnego „Wyborczej”. Uważam jednak, że paradoksalnie to on sam w swoich ostatnich wypowiedziach im w pewnym sensie przeczy. Ostatnimi czasy „Gazeta Wyborcza” bardzo jasno określa się po konkretnej stronie politycznej – stronie rządowej. Dziennikarze pytający Adama Michnika o to czy Platforma Obywatelska jest jego partią uzyskują (można to usłyszeć choćby w wywiadzie dla Agnieszki Kublik dla portalu wyborcza.pl) odpowiedź wymijającą. Wg Michnika obecne są w Polsce dwa projekty polityczne. Jeden – projekt PO – to wizja Polski nowoczesnej, pro-modernizacyjnej, pro-europejskiej. Drugi – projekt PiS – to wizja Polski zacofanej, zaściankowej, anty-rozwojowej i anty-systemowej. Michnik twierdzi, że wybór Platformy to wybór „Polski normalnej”[4]. W ten sposób wyjaśnia swoją orientację na chwilę obecną. Wypadałoby jednak spytać Adama Michnika – czym wg niego jest normalność? Nie wydaje mi się by rządy Platformy Obywatelskiej przedstawiały Polskę „normalną”. Czy za normalne uznać można zachowanie premiera, który przy całym swym nic-nie-robieniu uśmiecha się wciąż ślicznie i struga z siebie idiotę na prawie każdej konferencji prasowej czy innych tego typu spotkaniach? Czy za normalne uznać można 4 lata bez żadnych poważnych reform, które PO obiecywała przed wyborami? Czy za normalną można uznać postawę działaczy Platformy zamieszanych w aferę hazardową? Czym wg Michnika jest normalność? Mam niejasne wrażenie, że jego punktem odniesienia w przypadku definicji „normalności” są dwu-letnie rządy PiS. Dziwię się, że tak wybitny intelektualista, jakim jest Adam Michnik nie rozumie, że Kaczyński nie jest najlepszym punktem odniesienia w tej kwestii. Od niego bowiem niemal wszystko jest normalniejsze.

Adam Michnik jest jednym z ludzi, których moje pokolenie i pokolenie moich rodziców kojarzy z budową polskiej demokracji po 1989 r. Skojarzenie to uważam do dziś za jak najbardziej słuszne. Tym bardziej mierzi mnie, że ten sam Adam Michnik, będący jednym z ojców chrzestnych polskiej demokracji zaprzecza dziś jednej z jej podstawowych zasad – pluralizmowi. Redaktor naczelny „Gazety” otwarcie przyznaje, że dostrzega w Polsce tylko dwa projekty ideologiczne. To dziwne, że tak wykształcony człowiek – mający ogromną wiedzę historyczną, politologiczną, socjologiczną – nie dostrzega w polskiej polityce jakichkolwiek innych programów i alternatyw. Wytłumaczenie tego jest niestety bardzo proste. Adam Michnik i całe środowisko „Gazety Wyborczej” boją powrotu PiS do władzy.

„Gazeta Wyborcza” jest bardzo ważnym i wpływowym środowiskiem metapolitycznym. Środowisko to nie odpowiada jedynie za komentowanie istniejącej rzeczywistości politycznej. Jego istotą rolą jest również tworzenie pewnych sytuacji politycznych, poprzez budowanie nastrojów społecznych. „Gazeta” umiejętnie (posługując się także manipulacją zarówno informacyjną, jak i emocjonalną) kreuje pewną sytuację medialną, polegającą na tym, że oto zły PiS zbliża się i zyskuje na mocy. A my – biedni liberalni czy lewicowi demokraci – musimy się przed nim bronić (czymże zresztą jest tekst Michnika w ostatniej „Gazecie”? Redaktor Naczelny pisze tylko wtedy, gdy dzieje się coś rzeczywiście poważnego. Najbliższe wybory są wg niego najprawdopodobniej kluczowe dla przyszłości Polski. Klimat buduje się sam…) Co w tej sytuacji zrobić? Głosować na PO, bo głos na kogokolwiek innego jest głosem tylko zmniejszającym różnice między Tuskiem, a Kaczyńskim. To właśnie z tego powodu przez ostatnie miesiące w „Wyborczej” obserwujemy tak zaciekłą nagonkę na Napieralskiego, który widnieje jako młody idiota, nie mający pojęcia o polityce. Palikot jest nazywany bez ogródek „gorzelnianym potentatem z Biłgoraja”. Kaczyński jest oczywiście niepoczytalnym psychopatą. Tusk zaś po części koniecznością, ale przede wszystkim – wybawieniem, czy też wg Adama Michnika – normalną wizją Polski. Fanatyczny strach przed powrotem idei IV RP jest niezdrowy dla demokracji, powoduje bowiem głosowanie anty – w tym przypadku anty-PiS. Ale czy to jest właściwa postawa w demokracji? Czy mamy spychać na margines wszelkie inne ugrupowania polityczne tylko dlatego, że być może PiS dojdzie do władzy? To chore. Czy najbliższe wybory, które redaktor naczelny „Gazety” postrzega płytko jako walkę PO z PiS-em są wyborami rzeczywistymi? Czy to są dla niego prawdziwe wybory, w których „Ewa faktycznie może wybrać Adama”?

Interesujesz się wyborami parlamentarnymi...czytaj naszą relację z wyborów do parlamentu RP

Adam Michnik był zawsze człowiekiem wiernym pewnym niezmiennym ideom – ideom demokratycznym. Dziś porzucił te idee na rzecz walki z Prawem i Sprawiedliwością. Porzucił je kosztem opowiedzenia się za Platformą Obywatelską – partią niegdyś prawicową, dziś już zupełnie bezideową. Michnik stracił w oczach wielu ludzi po tzw. „Aferze Rywina”. Dla mnie nie. Zawsze uważałem go (zresztą nadal w dużym stopniu uważam) za autorytet. W moich oczach stracił jednak dopiero w ostatnim czasie – kiedy to strach przed ludźmi małymi zmusił go do porzucenia myślenia zgodnego z ideami demokracji. Nie spodziewałem się tego po nim.

Przypisy:
1 Adam Michnik, Wybierz sobie Adama, „Gazeta Wyborcza”, 2011, nr 217.7399
2 Tamże
3 Tamże
4 http://wyborcza.pl/12,82983,9615170,Rozmowy_Agnieszki_Kublik__Adam_Michnik__Polska_i___Gazeta.html


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
„Jan Palikot”, czyli co zagraniczne media donoszą o polskich wyborach

Jeszcze w czasie trwania kampanii wyborczej "The Economist" oceniał ją jako nudną. Jeśli do tego dodamy wynik wyborów gwarantujący polityczne status quo, to łatwiej będzie można zrozumieć,...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".