Republikanie „kontratakują”
    republikanie14 · USA213 · Mitt Romney21 · Tea Party5
2011-07-06
Republikanie przełamali dominację Demokratów w Kongresie. Wciąż jednak brakuje im wyrazistego lidera, który mógłby rzucić wyzwanie Barackowi Obamie w wyścigu do Białego Domu. Wybory odbędą się już w przyszłym roku, więc Grand Old Party nie ma dużo czasu na znalezienie takiego człowieka.

Mitt Romney, wikimedia commons, Matthew Reichbach, CC

Po zwycięstwie Baracka Obamy w wyborach prezydenckich w 2008 roku Demokraci zdobyli dominująca pozycję na szczytach władzy. Mieli 256 miejsc w Izbie Reprezentantów, 57 senatorów i 26 gubernatorów. Wybory z listopada 2010 roku zmieniły tą sytuację. Republikanie wydostali się z „dołka”, w którym znaleźli się po zwycięstwie Obamy. Zdobyli większość w Izbie Reprezentantów (242 miejsca) i obsadzili większość foteli gubernatorskich (29). Jedynie w Senacie Demokraci zachwali większość obsadzając 51 miejsc.


Kto przeciw Obamie?

W amerykańskich kampaniach wyborczych często zdarzają się niespodzianki i choć na starcie za faworyta uważany jest Romney to nigdy nie wiadomo co kryje się za zakrętem
Wyobraźnie Republikanów z pewnością rozpalają sondaże pokazujące, że Barack Obama nie może być pewny reelekcji. Przykładowo badania Instytutu Gallupa prowadzone od początku roku wskazują, że wyborcy dzielą swoje poparcie na Obamę i potencjalnego kandydata Republikanów niemal po równo. Ostatni sondaż Gallupa przeprowadzony między dziewiątym, a dwunastym czerwca pokazał, że 44 proc. badanych gotowych jest poprzeć kandydata republikanów mimo że nie jest on jeszcze znany. Na obecnego prezydenta głos oddałoby pięć procent mniej wyborców. Przewagę potencjalnego kandydata GOP pokazuje też sondaż Rasmussen Reports. Nie wiadomo jak będą wyglądały te proporcje gdy Republikanie w końcu wybiorą swojego kandydata, który rzuci Obamie rękawicę, a obie partie puszczą w ruch swoje machiny wyborcze. W czerwcu 1983 roku Ronald Reagan tracił do Waltera Mondale 9 proc. by potem wybory wygrać.

Spośród Republikanów z kandydowania zrezygnował już Mike Huckabee, który długo w sondażach poparcia pozostawał liderem prawyborów. Również ekscentryczny miliarder Donald Trump zapowiedział, że nie weźmie udziału w wyścigu do Białego Domu, a szybko pojawili się tacy, którzy to jego widzieli jako kandydata Republikanów. Niektórzy komentatorzy uznali to za wybieg mający pozwolić im wystartować w wyborach w 2016 roku bez obciążonego porażką konta.

Wszyscy najsilniejsi republikańscy politycy startujący w prawyborach cechują się silnym konserwatyzmem. Największym poparciem cieszą się obecnie Sara Palin i Mitt Romney. Za nimi są Herman Cain, Ron Paul, Tim Pawlenty, Rick Santorum, Newt Gingrich i Michele Bachmann. Pozostali pretendenci do nominacji mają poparcie poniżej 5 proc. W New Hampshire 13 czerwca w debacie starli się oni ze sobą. Sara Palin w niej nie uczestniczyła gdyż wciąż nie zadeklarowała czy wystartuje w wyborach. Mimo tego regularnie jest uwzględniana w sondażach choć wszelkie rozmowy o jej kandydowaniu to wciąż spekulacje. Sara Palin wydawała się jeszcze niedawno być potencjalnym kandydatem o największych szansach. Jest rozpoznawalna, popularna, cieszy się poparciem wielu wyborców GOP i Tea Party. Od czasu poprzednich wyborów ciężko pracowała nad poprawą swojego wizerunku. Wciąż jednak większość wyborców postrzega ją jako nieprzygotowaną do objęcia urzędu prezydenta.

Spekuluje się również o możliwości przyłączenia się do prezydenckiego wyścigu innych republikańskich kandydatów. Najpoważniejsi z nich to były gubernator Nowego Jorku Rudolph Giuliani i gubernator Texasu Rick Perry, którego już ochrzczono mianem „nowej nadziei” Grand Old Party. Perry rządzi dużym stanem gdzie obniżył podatki i zdołał zrównoważyć budżet. Guliani zaś jest rozpoznawalny w całej Ameryce i kojarzony jest ze skutecznością w kwestiach bezpieczeństwa i wizerunkiem silnego przywódcy. Palin, Perry i Guliani wciąż jednak mają czas. Nie muszą rzucać wyzwania obecnemu prezydentowi teraz ryzykując przy tym przegraną. Mogą zawalczyć o prezydenturę w kolejnych wyborach kiedy szanse będą większe gdyż Demokraci będą musieli znaleźć kogoś na miejsce Obamy. Gdyby natomiast ktoś z tej trójki, albo nawet wszyscy, zdecydowali się zawalczyć o republikańską nominację to całkowicie zmieniłoby obraz prawyborczej batalii. Ich szanse byłyby tym większe, że Demokraci nie mogą być pewni reelekcji Obamy.

Pierwszy szereg?

Republikańskie prawyborczy wyścig powoli się rozkręca. Obecnie na czele peletonu jest Mitt Romney, który walczył o nominację Republikanów już w 2008 roku. Według Rasmussen Reports to właśnie Romney, ze swoim hasłem „Belive in America”, cieszy się największym poparciem wśród konserwatywnie nastawionych wyborców (przynajmniej na razie) i miałby największe szanse na pokonanie Obamy. Za przygotowanego do objęcia urzędu prezydenta uznaje go 49 proc. wyborców. Dobrze wypadł na debacie w New Hampshire. Komentator „The Washington Post” Chris Cilliza stwierdził, że przemawiał jak prezydent. Sondaż dla „The Washington Post” z początku czerwca pokazał, że w starciu Romney kontra Obama obaj mają po 47 proc. poparcia jeśli chodzi o ogół Amerykanów. Gdy wzięto pod uwagę tylko zarejestrowanych wyborców to Republikanin zdobył przewagę 49 proc. do 46 proc. Romney musi jednak wytłumaczyć swoje podejście do reformy służby zdrowia. Będąc gubernatorem Massachusetts przeprowadził on stanową reformę służby zdrowia podobną do tej jaką wprowadziła administracja Obamy. Teraz natomiast zapowiada, że jeśli zostanie prezydentem to cofnie federalną reformę. Pytany o zmiany w swoim stanie odpowiada, że on działał tylko na poziomie stanowym gdyż stany mają prawo takie reformy wprowadzać i jeśli mieszkańcom stanu się ona nie spodoba to mogą ją zmienić. Będzie też musiał wyjaśnić swoje niejednoznaczne podejście do kwestii aborcji i związków homoseksualnych. Jego przeciwnicy z pewnością to wykorzystają.

Konkurentką byłego gubernatora jest Michele Bachmann. Nazywana jest ona „Sarą Palin z mózgiem”. Jej problemem jest jednak niska w porównaniu do innych rozpoznawalność w skali kraju, którą ma na poziomie 65 proc. Dla porównania Palin jest rozpoznawana przez 95 proc. wyborców. W swoich staraniach o nominację będzie musiała więc bardzo się wysilić by dotrzeć do wyborców i ich do siebie przekonać. Inną przeszkodą, która będzie musiała pokonać jest niechęć „republikańskiego establishmentu”. Na jej korzyść będzie działać popularność wśród zwolenników ruchu Tea Party, który zdołał zyskać duży wpływ na GOP. Dała się poznać jako aktywna kongresmenka, która zdecydowanie krytykuje obecną administrację. To na nią wskazywano jako na zwyciężczynię debaty w New Hampshire. Zdobywa też punkty u konserwatystów tym, że w ramach opieki zastępczej ma pod swoją pieczą 23 dzieci. To Bachmann może być „czarnym koniem” tych prawyborów.

Bodaj najbardziej wyrazistym kandydatem jest jednak Ronald Ernest Paul, znany powszechniej jako Ron Paul. Ma on poglądy, które zdecydowanie odróżniają go na tle konkurentów. Znany jest ze swoich libertariańskich poglądów na kwestie społeczne i ekonomiczne. Głosował przeciwko rezolucji pozwalającej na użycie siły przeciw Irakowi w 2002 roku. Uważa, że USA powinny wystąpić z ONZ i NATO by kraj mógł zachować silną i ścisłą suwerenność. Będąc zdecydowanym zwolennikiem wolnego rynku uważa, że Ameryka powinna również wystąpić z NAFTA i WTO, które uznaje za przejaw mieszania się państwa w mechanizmy wolnorynkowe. Ron Paul nie uzyskał zbyt wielu głosów delegatów w 2008 roku. W imponującym jednak tempie zdobył i wciąż zyskuje fundusze na kampanię 2012 roku. Jest on nazywany „intelektualnym ojcem chrzestnym” Tea Party, ale mimo to nie cieszy się poparciem wielu „herbaciarzy”. Są oni skłonni poprzeć poglądy Paula na politykę wewnętrzną.

W kwestiach polityki zagranicznej zdaje się on jednak być swoistym „neoizolacjonistą”. Jego poglądy na sprawy międzynarodowe są nie do przyjęcia dla większości wyborców, w tym Republikanów wciąż hołdujących zasadom neokonserwatyzmu. Newt Gingrich jest starym partyjnym wygą i uznawany jest za jednego z najbardziej płodnych myślicieli Republikanów. Często wygłasza przemowy, jeździ na wykłady, pisze artykuły i książki. Do historii przeszły jego boje z budżetem zaprojektowanym przez Billa Clintona. Przewodził procesowi impeachmentu Clintona. Sam jednak musi się tłumaczyć przed konserwatywnymi wyborcami ze swoich dwóch rozwodów. Dodatkowo przeszedł on na katolicyzm czym naraził się protestantom. Dla konserwatywnych wyborców kwestie moralne i religijne są zaś bardzo ważne. Gingrich ma teraz inny problem na głowie. Musi od nowa zbudować swój sztab wyborczy gdyż najważniejsi ludzie poprzedniego zespołu odeszli z powodu różnicy zdań.

Kolejny w wyścigu po nominację to Tim Pawlenty. Jest zwolennikiem niskich podatków i przywrócenia w armii zasady „Don't tell, don't ask” dotyczącej homoseksualistów. Ten były gubernator Minnesoty sam określa się mianem „prawdziwego konserwatysty”. Brakuje mu jednak wciąż czegoś czym wybijał by się spośród innych kandydatów. Niektórzy uznali go za najbardziej konserwatywnego gubernatora Minnesoty od 90 lat. „The New York Times” opisał go zaś jako wesołego, ujmującego i staromodnego faceta. Te cechy to jednak za mało by wygrać. Pawlenty jest rozpoznawalny jedynie przez 55 proc. republikańskich wyborców. To i tak lepiej niż Cain, którego rozpoznaje zaledwie 43 proc. czy Ricka Santorum z rozpoznawalnością na poziomie 51 proc. Herman Cain jest jedynym murzynem walczącym o republikańską nominację. Sam fakt bycia murzynem często wystarcza by pozyskać głosy Afroamerykanów. Sam Cain mówi o sobie, że nie jest afroamerykaninem, ale czarnym Amerykaninem. Chce on obniżenia podatków i zaostrzenia polityki imigracyjnej. Jest popularny wśród sympatyków Tea Party.

Polityka obecnej administracji i jej reformy nie wzbudzają zachwytu wyborców, a zwłaszcza największy projekt Obamy czyli reforma systemu opieki społecznej, która może ugrzęznąć z powodu oporu Republikanów i deficytu budżetowego. Patrząc teraz na sondaże „przed prawyborcze” można by uznać, że główna walka rozegra się między Romneyem i Palin, jeśli ta zdecyduje się zawalczyć o nominację Partii Republikańskiej. W amerykańskich kampaniach wyborczych często zdarzają się niespodzianki i choć na starcie za faworyta uważany jest Romney to nigdy nie wiadomo co kryje się za zakrętem.



Źródła m. in:
bls.gov, rp.pl, gallup.com, usatoday.com, nytimes.com, washingtonpost.com, csmonitor.com, gallup.com, rasmussenreports.com, cnn.com, pbs.org, bbs.co.uk
Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Wschodnia Ukraina w ogniu

Wschód Ukrainy to nadal pole walki. W związku z wyborem Petro Poroszenki na stanowisko prezydenta, wiele wskazuje na to, że walka ta nabierze na sile. Separatyści usłyszeli wreszcie, że...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".