Rewolucja ACTA
    ACTA9 · sondaże wyborcze29 · marketing polityczny32 · społeczność internetowa5
2012-01-29
To żadna rewolucja. Raczej kontrrewolucja wypowiedziana nowoczesnej konwencji, mającej chronić interesy amerykańskich koncernów na świecie, a nie żadnych autorów czy konsumentów. Aktorami tego wystąpienia są przedstawiciele pokolenia, które nie pamięta świata bez Sieci.

A do tego ten zastany świat (wirtualny) w całości im się podoba. Ta niechęć do zmieniania czegokolwiek jest tak przemożna, że gotowi są swój pokoleniowy bunt poświęcić dla obrony wolności tego świata. Wolności niezmanipulowanej przez polityków, grupy interesów, lobbystów i amerykańskich speców od władzy.

Jeszcze niedawno temu Internet nie wzbudzał tak dużego zainteresowania ze strony wielkiej polityki. Postrzegany jako nieco egzotyczne zjawisko, określane mianem nowych technologii, co to nie wiadomo do czego służy i jak go używać, badany był co do swoich możliwości i wykorzystywany głównie ośrodek perswazji i propagandy, czy mówiąc łagodniej – reklamy i marketingu, bardziej biznesowej mniej politycznej. Zeszłoroczne Rewolucje Arabskie na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej i wpływ Internetu na te wydarzenia, ujawniły ogromny potencjał Sieci jako ośrodka poważnej gry politycznej, takiej gry, która obala rządy i wylewa się z monitorów na ulice. Od tej pory nie wydaje się możliwe aby taki oręż został pozostawiony sam sobie przez największych graczy politycznych świata.

Dziś władza jest w sieci. W starożytnej Grecji leżała na ulicy. I teraz i wtedy wystarczyło po nią sięgnąć. Kluczowym słowem i oznaką kunsztu politycznego było słowo „wystarczyło”. Miała gorzki smak, bo nawet Perykles, najwybitniejszy twórca demokracji ateńskiej obok Klejstenesa, nie uniknął gniewu ludu
Socjal-media są katalizatorem najgłębszej zmiany politycznej – to już wiadomo, to się pokazało. W krajach demokratycznych spełniły się najgłębsze sny politologów o społeczeństwie obywatelskim. Obywatele zyskali bowiem oręż włączający ich do realnej gry politycznej, narzędzie pozwalające wywierać wpływ polityczny w sprawach, które bezpośrednio i pośrednio ich dotyczą. To coś znacznie więcej niż akt wyborczy dokonywany raz na jakiś czas. To stała kontrola i uwaga, która stawia polityków w zupełnie nowej sytuacji. Tak bezpośredni udział w procesie rządzenia państwem miał miejsce w greckiej demokracji klasycznej. Arogancja władzy, która najczęściej uchodzi na sucho w demokracji pośredniej, w tej nowej, a być może klasycznej odsłonie znajduje natychmiastowy opór i budzi zniechęcenie, bezpardonowo wyrażane nie tylko w Sieci, ale również na ulicach miast.

Sonda
  • Czy jesteś za podpisaniem porozumienia ACTA przez Polskę?
  • Tak
  • Nie
  • Nie mam zdania, nie wiem o co w tym chodzi
[ zobacz nasze sondy ]
Sieciowa demokracja obywatelska pokazała nieco inne oblicze niż to mierzone frekwencją wyborczą. Słupki na poziomie 40-50% wcale nie świadczyły o braku zainteresowania własnymi sprawami, a jedynie o braku skutecznego sposobu wpływania na istotne sprawy polityczne, co skutecznie zniechęcało do zaangażowania politycznego. Bezsilność taki właśnie miała wymiar. ACTA to dopiero początek Internetowej rewolucji demokratycznej, rewolucji która ma bardzo niewygodne dla polityków oblicze. Trudno się dziwić, że rządy wszystkich krajów, demokratycznych i niedemokratycznych, ponadnarodowe konsorcja i Bóg wie kto jeszcze, chcą mieć wpływ na to co się dzieje w Internecie. Dziewicza wolność tego medium, niezadeptana buciorami politycznych konkwistadorów i nieskażona prawnymi zanieczyszczaniami ograniczeń, będzie musiała się poddać regulacjom takim jak ACTA, i innym, które w kluczowych momentach sparaliżują każdy powiew wolności.

Demokracja wraca więc do klasycznych korzeni, ma jednak również zupełnie nową, współczesną jakość. Alians z Internetem jak najbardziej jej służy. Słabości klasycznej demokracji znane są od tysiącleci. Wyjątkowo podatna była na demagogów, którzy w sposób bezpardonowy wykorzystywali ją dla własnych celów. Czy demokracja sieciowa będzie w stanie się przed nimi obronić to się dopiero okaże. Historia lubi się powtarzać, ale też przynosi nowe doświadczenia.

Prawo i Sprawiedliwość wraz z liderem tej partii Jarosławem Kaczyńskim próbują nowego sposobu, który ma ich przybliżyć do władzy – bycie „przeciw” ACTA, mimo że do niedawna jeszcze byli „za”. Posypali głowy popiołem i zmienili front. Platforma Obywatelska wyraźnie tracąca na popularności po tym jak Donald Tusk wygrażał, że nie podda się żadnym szantażom, ma być, nie wiadomo i czemu, antidotum na niepowodzenia. Okazuje się jednak, że w utracie popularności przez PO istnieje pewien automatyzm, którego spodziewał się Kaczyński. Punkty, które ta partia traci powiększają potencjał PiS-u, zwłaszcza pośród najmłodszego elektoratu, tego nastrojonego najradykalniej, tego, dla którego Sieć stanowi wielką wartość. I są to zmiany znaczne. Co najbardziej zaskakujące największy demagog III RP, czarny koń ostatnich wyborów parlamentarnych Janusz Palikot nie ugrał nic przy okazji ACTA. Wygwizdany przy okazji jednego z wieców przeciw konwencji ACTA usłyszał z tłumu „hipokryta” i „wypierdalaj”... To jednak nie przesądza sprawy. Cała klasa polityczna pokazała swoją hipokryzję i niemoc przy okazji ACTA...

Dziś władza jest w sieci. W starożytnej Grecji leżała na ulicy. I teraz i wtedy wystarczyło po nią sięgnąć. Kluczowym słowem i oznaką kunsztu politycznego było słowo „wystarczyło”. Miała gorzki smak, bo nawet Perykles, najwybitniejszy twórca demokracji ateńskiej obok Klejstenesa, nie uniknął gniewu ludu. Gorzki smak władzy ludowej zna z pewnością Donald Tusk. Czy okaże się politykiem na tyle elastycznym, a może ludowym(?) aby poradzić sobie z coraz bardziej wrogimi głosami płynącymi z Sieci? To się okaże. Dramat polega na tym, że losy tego premiera nie należą już do niego. ACTA musi ratyfikować Parlament a na to wszystko musi wyrazić zgodę lud. Lud coraz bardziej świadomy swojej suwerennej władzy, a jeszcze bardziej nieograniczonej siły.




Komentarzy: 3

Młody Polak 26
30 stycznia 2012 (14:45)
Ważny Komentarz
Porozumienie ACTA nie tylko wprowadza cenzurę internetu jaka dotychczas była tylko w Chinach i daje rządowi i korporacjom możliwość zatrzymania i uciszenia bez dowodów każdego kto jest dla nich niewygodny. To porozumienie zakazuje wszystkich zamienników markowych produktów. Np. nie będzie zamienników drogich części samochodowych, tonerów do drukarek, ubrań i wielu innych... pomyślcie o ile pieniędzy więcej będzie trzeba przez to wydać, a to dopiero początek. Nie będzie też zamienników drogich leków (płać kupę kasy korporacjom albo umieraj). A najgorsza jest ochrona patentów na organizmy genetycznie modyfikowane (obecnie większość kukurydzy, soi, a także świń jest genetycznie modyfikowana). Wkrótce korporacje doprowadzą do wyginięcia naturalnych upraw (pyłki roślin genetycznie modyfikowanych przenoszą się na uprawy naturalne i mieszają z nimi swoje geny, w ten sposób rolnik, który nawet nie chciał siać GMO ma już takie rośliny na swoim polu i musi płacić korporacjom za licencje). W ten sposób w ciągu kilku lat korporacje przejmą kontrolę nad wszystkimi uprawami, a potem będą mogły dowolnie podnosić ceny nasion (przez ACTA rolnik traci prawo zatrzymania części nasion na następny wysiew). Domyślacie się już co się wtedy stanie...? I drigi tekścik 'Trzaśnięcie drzwiami' : ACTA - DRZWIAMI W TWARZ! Całe to zamieszanie, które teraz przeniosło się na ulice i do tego – ogarnęło tych, którzy wydawali się do tej pory „żelaznym elektoratem” grupy rządzącej, całe to zamieszanie zwróciło uwagę publiczności na pojęcie „praw autorskich”, przy czym każdy ten termin usiłuje sobie wytłumaczyć na podstawie swojego własnego doświadczenia – kto by się tam wgłębiał w zawiłości prawne, czym się różnią prawa autorskie, od autorskich praw majątkowych, a o nie właśnie chodzi w tym wszystkim. O autorskie prawa majątkowe agencji będącej właścicielem zdjęcia które zamieszczamy w swoich postach, autorskie prawa majątkowe firmy producenckiej która wypuściła muzę zespołu, którą sobie ściągamy, autorskie prawa majątkowe firmy która produkuje GMO, aktorskie prawa majątkowe producenta odzieży, części samochodowych, części eksploatacyjnych drukarek … Zauważmy, że nie wymieniłem tu żadnego autora, człowieka, który zrobił zdjęcie, zagrał w studio, czy zaprojektował coś. Oni swoje wynagrodzenie już dostali, albo jest ono częścią wpływów ze sprzedaży tego co stworzyli. Ale w momencie podpisania kontraktu przekazali swoje prawa majątkowe temu z kim podpisali kontrakt i to on jest ich dysponentem. Jak już pisałem jest to model wymyślony w czasach, gdy twórcy nie mieli dostępu do rynku i tylko poprzez pośrednika – producenta – mogli na tym rynku zaistnieć, dlatego też przypadała im znikoma część wpływów, które ma producent. Ten model się utrzymuje i jest broniony – czego wykwitem jest ACTA. Gdyby nie rządy i ochrona producentów model bezpośredniego dostępu twórców do klientów już dawno by się rozpowszechnił – jeżeli mówimy o branżach entertainment – od muzycznej, poprzez filmową do literackiej. Oczywiście, producenci zapewniają marketing dzieła. Ale sądzę, że powstałyby wyspecjalizowane agencje, które by ten marketing robiły za część wpływów ze sprzedaży dzieła przez autora. Nastąpiłoby odwrócenie dotychczasowych relacji w świecie entertainmentu, co tu dużo mówić – z korzyścią dla twórców. Inną kwestią są, wrzucone do jednego worka z enterntainmentem, i moim zdaniem jest to zabieg świadomy, sprawy własności patentów technicznych, takich jak GMO. To, że głównym celem ACTA jest kwestia GMO zauważyłem wczoraj. Możni tego świata postanowili za jednym przysiadem uporządkować to tak, żeby w ogólnym zamieszaniu kwestia GMO się prześliznęła, bo ważniejsze jest dla publiczności kwestia ograniczeń w ściąganiu filmów, a nie czy rolnictwo zostanie uzależnione od kilku megakoncernów. Uzależnione już na zawsze, przynajmniej w ludzkim horyzoncie czasowym. Coraz bardziej mi się wydaje, że cała ta ACTA to jest przedsięwzięcie manipulacji i wywierania wpływu znane w literaturze i praktyce jako metoda „drzwiami w twarz”, którą zresztą ktoś tu na Salonie kiedyś opisywał. Polega ona na tym, że w toku negocjacji czy namawiania przeciwnika do zgody na coś najpierw proponuje mu się coś, co jest na pewno nie do przyjęcia, o czym wie się, że wzbudzi opór nie do przezwyciężenia. Po uzyskaniu odpowiedzi odmownej proponuje się zgodę na coś, co w porównaniu z tą pierwszą sprawą wydaje się dużo mniej istotne i na co przeciwnik z ulgą się zgadza. W naszym przypadku tą pierwszą propozycją mogą być, wzbudzające powszechny sprzeciw, kwestie karania za naruszenie praw w sprawach „ogólnointernetowych” – ściąganie plików itd. Można się spodziewać zatem, gdy protesty dojdą do jakiegoś apogeum, wystąpienia autorów tego dokumentu z inicjatywą „ponownego przedyskutowania problemów”, po czym okaże się, że kwestie praw autorskich „okołointernetowych” jakoś znikną, albo penalizacja zostanie usunięta lub zmniejszona, a zostanie w ACTA tylko ochrona praw patentowych. Publiczność odetchnie z ulgą krzyknie „Zwyciężyliśmy”, wszyscy rozejdą się do domów słuchać muzy i pograć w Counter Strike’a, po czym okaże się za parę lat, że ceny żywności rosną i nie wiadomo dlaczego, i że nie ma już odwrotu…

Grzegorz Wasiluk
30 stycznia 2012 (17:00)
Tym razem zapoznałem się uważnie z powyższym głosem
Tak, to jest możliwe. Tylko drobne zastrzeżenie. Ceny żywności niepowstrzymanie rosną już od lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia i tylko kilka wyjątkowo sprawnie rządzonych państw, formalnie demokratycznych i niedemokratycznych zdołało zapewnić swoim obywatelom, przynajmniej tym najuboższym, żywność po znacznie niższych cenach. GMO nie jest tu jedyną przyczyną i nie może nią być. Konkretniej - patrz np. mój art. na tym serwisie: Cukrowa łamigłówka...

BB
31 stycznia 2012 (14:07)
Młody Polaku
Taki kit to możesz sobie wciskać na onecie, ale nie tutaj. Producenci samochodów produkują w zasadzie tylko nadwozie i silnik. Reszta podzespołów jest dostarczana przez podwykonawców (np wycieraczki, lampy, rozruszniki)., firm wyspecjalizowanych w produkcji określonego podzespołu. W moim samochodzie fabrycznie były stosowane podzespoły dwóch firm: Valeo i bosch. I nie chodziło tutaj aby ASO zrobiło sobie koszmarek logistyczny, ale o to by była konkurencja, czyli niższa cena. W samolotach Airbasa możesz sobie zamówić silniki u jednego z dwóch producentów. Samo słowo zamiennik części samochodowej ma dwojakie znaczenie, lub raczej dwa podpunkty. Kiedyś w programie motoryzacyjnym pokazywali lampy przednie do Astry III - zamiennik i oryginał. Ten sama lampa, wyprodukowany przez tego samego producenta; różnica była tylko w cenie i w tym, że oryginał miał \"wybity znaczek producenta samochodowego. Tzw. oryginalne części samochodowe są produkowane tylko dla ASO, żeby skubać kierowców którzy mają auta na gwarancji. Drugi pod typ zamienników są produkowane przez innych producentów części zamiennych, które nigdy nie były stosowane fabrycznie przez producentów. Tak jak ja miałem stosowany np. alternator dwóch producentów; tak samo jakaś firma też mogła sobie by zrobić alternator do tego modelu, Tylko nie mógłby idealnie skopiować jednego z tych dwóch tylko musiałby opracować nowy model różniący się zewnętrznie i wewnętrznie. Bać się mogą tylko ci którzy idealnie kopiują określony wzorzec. czyli chodzi o podrobione części. Chińczycy kopiowali nawet całe samochody. Zresztą ACTA w tej sprawie niczego nie zmienia, bo jeżeli producent zastrzegł daną część i ktoś idealną kopie produkował to miał później kłopoty. Przeciwnicy ACTA rozpoczęli propagandową ofensywę na forach internetowych bo się pewnie okazało, że ich protest (mimo, że dość duży) okazał się de facto za mały.
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Kto z trójki – Internet, The Pirate Bay, Dennis Rodman – naprawdę był w Korei Północnej

Obserwując Koreę Północną wciąż dziwni mnie fenomen konfucjańskiego bezsprzecznego podporządkowania tamtejszych obywateli władzy. Kult dżucze-kimirsenizmu sprawił, że Koreańczycy z...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".