Rok temu niemal cały świat ogarnęła obamomania, Barack Obama został pierwszym czarnoskórym
prezydentem Stanów Zjednoczonych. Jedni wiązali... 
Skończyła się burzliwa kampania prezydencka na Ukrainie. Była momentami brudna, emocjonalna i populistyczna, jednak zdaniem obserwatorów OBWE... 
Miniony rok to czas wielu skrajności w pozycji polityczno – ekonomicznej Rosji. Uciążliwe skutki globalnego kryzysu gospodarczego przeplatały... 
Ponad rok temu Barack Obama złożył przysięgę prezydencką. Liberalne media przepowiadały długą dominację Partii Demokratycznej oraz ciężki... 
Traktat z Lizbony (pełna nazwa: Traktat z Lizbony zmieniający Traktat o Unii Europejskiej i Traktat ustanawiający Wspólnotę Europejską) został... 
Wszystko wskazuje na to, że kolejnym prezydentem Ukrainy będzie Wiktor Janukowycz. Po przeliczeniu 99 proc. głosów ma on prawie 3-procentową... 
Irański reżim działa coraz bardziej chaotycznie – wysyła w świat sprzeczne sygnały i zupełnie nie radzi sobie z sytuacją wewnętrzną. Czy... 
Niedawno doszło do kolejnego spięcia między Chinami i Stanami Zjednoczonymi wokół kwestii Tajwanu. Waszyngton sprzedaje „zbuntowanej... 
W maju tego roku miał odbyć się w Madrycie szczyt Stany Zjednoczone Ameryki – Unia Europejska. Miał on być wielkim wydarzeniem, ale Amerykanie... 
Niewielki archipelag położony 150 km na zachód od wybrzeży argentyńskich jest od 180 lat źródłem napięć między władzami w Buenos Aires a... 
Sudan kojarzy nam się głównie z krwawym konfliktem w Darfurze, który ma szanse na wygaśnięcie – po tym jak pod koniec lutego 2010 roku... 
Kreml powitał dzisiaj Wiktora Janukowycza. Nowy prezydent Ukrainy przybył do Moskwy z przekonaniem, że uda mu się poprawić stosunki dwustronne,... 
Zgodnie z wcześniejszymi przewidywaniami padła koalicja Bloku Julii Tymoszenko, Bloku Łytwyna i Naszej Ukrainy. Premier Tymoszenko formalnie... 
Tuż przed świętami Bożego Narodzenia 2009 roku postanowieniem rządu w Caracas na centra handlowe i kasyna w całej Wenezueli nałożono nakaz... 
Wielka Brytania szykuje się do wyborów do Izby Gmin. Powinny się one odbyć najpóźniej 3 czerwca. Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że... 
Dni irańskiego reżimu są policzone
Irański reżim działa coraz bardziej chaotycznie – wysyła w świat sprzeczne sygnały i zupełnie nie radzi sobie z sytuacją wewnętrzną. Czy nie jest to jednak pozorny chaos? Te dwie kwestie wydają się być ze sobą mocno powiązane. W... 
Gdy Zachód łagodnieje, Rosja pręży muskuły
Powyższe zdanie to już nieoficjalne prawo dyplomacji. Rosyjski, a wcześniej sowiecki, niedźwiedź zawsze wykorzystywał dobroduszność, a w zasadzie naiwność państw NATO, wzmacniając swą pozycję geopolityczną. Szkoda, że Zachód rzadko... 
Polityka USA wobec Chin
Ostatnio w stosunkach chińsko – amerykańskich wrze. W ciągu miesiąca pojawiło się co najmniej kilka problemów poważnie naruszających relacje pomiędzy państwami. Jednak równie interesujące jak te incydenty są ogólne założenia... 
Afganistan – początek końca?
Gdy prezydent Barack Obama ogłosił kolejną strategię dla Afganistanu szybko pojawiły się głosy, że w rzeczywistości jest ona przygotowaniem do wycofania się spod Hindukuszu. Nie wiemy czy tak jest, ale nie da się ukryć, że wojska... 
Janukowycz na Kremlu
Kreml powitał dzisiaj Wiktora Janukowycza. Nowy prezydent Ukrainy przybył do Moskwy z przekonaniem, że uda mu się poprawić stosunki dwustronne, które zepsuł jego poprzednik. Pierwsze spotkanie na szczycie w ciągu ostatnich dwóch lat... 
Bliski Wschód w 2009 roku
Banałem byłoby stwierdzenie: na Bliskim Wschodzie bez zmian. Ale rzeczywiście – poprzedni rok obfitował w wiele wydarzeń i zjawisk, które sprowadzić można do tego stwierdzenia, przez co region ten wciąż pozostaje jednym najbardziej... 
Przedwyborczą kampanię do wrześniowych wyborów do parlamentu Niemiec - Bundestagu, jako pierwsi zainaugurowali Zieloni. Na berlińskim zjeździe partii (8 - 10. 5. 2009) określili swój nowy program, mniej proponując, bardziej obiecując. Lub fantazjując, jak prawie zgodnie oceniają go niemieckie media. Symbolem zjazdu była nieoczekiwana konstrukcja. Składała się z pięciu, mających ze sobą wzajemnie współpracować zębatych kół, które napędza to szóste: koło - słonecznik. Wśród obserwatorów zjazdu nie zabrakło i takich, którzy analizując sposób zbudowania konstrukcji (niedokładny i bardziej symboliczny, niż praktyczny) doszli od razu do wniosku, że ten mechanizm nie ma prawa zadziałać.
Zieloni próbują w dobie kryzysu, który Niemcy, kraj żyjący przede wszystkim z eksportu u siebie wyprodukowanych towarów, dotyka ostatnio coraz dotkliwiej, znaleźć odpowiedź nie tylko (ale jak zawsze) na kwestie związane z ekologią czy ochroną środowiska. Teraz wyborczy program partii zawiera (zresztą bardzo ogólną i niezbyt nową) próbę odpowiedzi na pytania, jak połączyć sztandarowe, ekologiczne tezy programowe z możliwościami wyjścia z kryzysu. I z kim po wrześniu 2009 wejść w koalicję.
Zieloni skazani byli bowiem zawsze w przeszłości na odgrywanie roli przysłowiowego języczka u wagi. Ich ciężar polityczny, w odróżnieniu od gatunkowego, nigdy nie był zbyt wielki. Największym zwycięstwem Zielonych jest zmiana mentalności wśród zwolenników wielkich partii, jak się je w Niemczech od lat nazywa, ludowych. Dzisiaj, ani chrześcijańsko - demokratyczna, umiarkowanie prawicowa i rządząca CDU, ani tym bardziej, socjaldemokratyczna i lewicowa, współrządząca SPD, nie mogą już sobie i dawno pozwolić na pomijanie, czy chociażby nawet lekceważenie tematyki ochrony środowiska. Nawet o tym nie myślą.
Ekologiczne tezy Zielonych, przejęte zostały w wielu punktach i to już dawno przez te dwie (i nie tylko te) największe niemieckie partie. Z jednej strony zabrało to wyborców, raz bardziej, raz mniej samym Zielonym. Z drugiej jednak udowodniło, jak bardzo rację ma ten zielony ruch, którego korzenie sięgają końca lat 60. Wtedy i jeszcze pod koniec lat 70. ubiegłego stulecia, (gdy partia już formalnie istniała) przedstawiciele obu wielkich partii wskazywali często i znacząco na czoło, w odpowiedzi na, jak mówiono, "eko - utopię" Zielonych. Dzisiaj mało kto już o tym w RFN pamięta.
Dzięki uporowi i konsekwencji kolejnych pokoleń polityków partii Zielonych wyrosły u naszego zachodniego sąsiada nowe pokolenia, świadome znaczenia praw otaczającego ich środowiska. Nie trzeba być nad Renem, Łabą czy Szprewą wyborcą Zielonych, ani nawet ich sympatykiem, by wiedzieć, że... środowisko i ekologia, są tak samo ważne, jak "gospodarka głupku".
Wyjściem z coraz bardziej bolesnego w Niemczech kryzysu ma być, zgodnie z zaprezentowanym na berlińskim zjeździe partii, eko -modernizacja i oparcie się o energię odnawialną, co spełniać ma rolę koła napędowego gospodarki. "Zielone tym kręci" - brzmi przesłanie, nawiązujące do symboliki, towarzyszącej zjazdowi konstrukcji i zaprezentowanego programu. Nowy program, zdaniem partii Zielonych, przynieść ma... milion nowych miejsc pracy. Skąd wziąć na to pieniądze? Tu Zieloni wspominają coś ogólnie, że trzeba będzie się - pewnie - zadłużyć. Ale ta mglista wizja, co by trzeba, żeby, niespecjalnie ich martwi.
Zieloni na swym zjeździe nie wykluczyli żadnej możliwości koalicyjnych konstelacji, oprócz czarno - zielono - żółtej z (prawicową) CDU i (liberalną) FDP. Ale jednocześnie nie opowiedzieli się także za żadną z pozostałych możliwych, co jest wynikiem wewnątrzpartyjnych sporów o to, z kim byłoby - teoretycznie - najlepiej, pójść rządzić. Ze względu na lewicowe skrzydło w ramach partii nie wspomniano oficjalnie o możliwości uczestniczenia w koalicji z socjaldemokratyczną SPD i liberałami z FDP (czerwono - zielono - żółta koalicja). Zielona, wewnątrzpartyjna lewica walczy od niedawna z liberałami z FDP, upatrując w nich swego największego wroga. Oficjalnie nie zajęto również stanowiska w kwestii potencjalnego uczestnictwa w koalicji złożonej z lewicowej, socjaldemokratycznej SPD i również lewicowej, częściowo postkomunistycznej partii Lewica (czyli koalicji czerwono - czerwono - zielonej). Takiej konstelacji sprzeciwia się z kolei umiarkowane skrzydło Zielonych, znane od lat pod nazwą "Realos" - realni.
Najlepiej i jednocześnie najogólniej sformułowała to współprzewodnicząca partii, Claudia Roth: "Chcemy, możemy i będziemy zapobiegać powstaniu koalicji czarno - żółtej (CDU i FDP) oraz zakończymy obecną, wielką koalicję zastoju (CDU/CSU i FDP). Jako Zieloni będziemy silniejsi" - zakończyła Roth, a delegaci zgotowali jej gorącą owację. To za mało by rządzić, podkreślają sceptyczni krytycy. A może to właśnie realiści.
Nowy program partii Zielonych liczy 76. stron, nazywa się "Zielony new deal" i proponuje pokonanie kryzysu za pomocą inwestycji. W techniki ociepleń oszczędzające energię, w samochody elektryczne, w inwestycje w edukację oraz poprzez ulgi podatkowe dla najmniej zarabiających.
Obserwatorzy komentując tak sformułowane tezy, zauważają, że tym samym Zieloni, czy tego chcą czy nie, wędrują zdecydowanie na lewą stronę krajobrazu partii politycznych.
Wśród kolejnych punktów mowa jest o stworzeniu instytucji zabezpieczenia dla każdego dziecka w formie minimum egzystencjalnego, w myśl którego każde dziecko ma mieć zapewnione minimalne, finansowe wsparcie ze strony państwa. Nie jest to pomysł nowy, ani nawet lewicowy lub zielony. Niektórzy chadecy i liberałowie wspominali o nim już w przeszłości. Zieloni chcą jednak jednocześnie wyższego opodatkowania rodziców zdecydowanie lepiej zarabiających. Tym samym idea zapewnienia minimum zmierza, w ich wydaniu, bardziej ku pomysłowi zabrać bogatym, a dać biednym.
Kolejny punkt programu również nie pobrzmiewa lewicowo, raczej feministycznie. Zakłada on, by odbiorcom pomocy socjalnej i długoletnim bezrobotnym, jeśli są kobietami, ich dochodów, stanowiących podstawę do obliczania wypłacanego przez państwo zasiłku, nie zliczać z dochodem żyjących z nimi partnerów. To niesprawiedliwe, utopijne i z punktu widzenia finansów państwa całkowicie nierealne - podkreślają krytycy.
I wreszcie, nie po raz pierwszy zresztą, Zieloni domagają się ustanowienia w RFN pojęcia minimalnej płacy godzinowej w wysokości 7,50 euro. Nowy program partii, poza kilkoma drobiazgami, nie zawiera więc zasadniczo niczego nowego.
Obrady zjazdu partii Zielonych (850 delegatów) trwały w Berlinie trzy dni i wypadły tym razem bardzo pokojowo, przyjacielsko wręcz. Nawet dyskusja programowa odbywała się w spokojnym tonie. W przeszłości dochodziło wśród delegatów nierzadko do gorących dysput i kłótni, łącznie z rzucaniem (i trafianiem - zresztą prosto w twarz) jajkami ku podium z prezydium zjazdu.
Trafionym był ówczesny szef Zielonych, postać legendarna prawie. I w partii i w Niemczech. To właśnie Joschka Fischer przeszedł do historii, jako pierwszy w dziejach RFN minister ochrony środowiska w rządzie krajowym Hesji (Frankfurt nad Menem), wówczas z lewicową SPD. Swoją karierę lata później zakończył jako pierwszy zielony minister spraw zagranicznych RFN (u boku kanclerza Gerharda Schrödera) w ramach ówczesnej koalicji SPD - Zieloni. Koalicji zakończonej przed czterema laty.
Dzisiaj na czele partii stoi duo. To także jeden z programowych i od lat punktów partii - nie jeden, a jednocześnie dwójka przywódców. I koniecznie jednym z nich jest, bo być musi, kobieta. Claudia Roth i Cem Özdemir.
Cem Özdemir, urodzony w RFN w tureckiej rodzinie robotniczej wstąpił do Zielonych w roku 1981, na dwa lata przed nabyciem niemieckiego obywatelstwa. Ten pedagog i dziennikarz jest w Niemczech najbardziej znanym przykładem na to, że kolejne pokolenie tureckich emigrantów może w RFN zrobić karierę, w tym polityczną na najwyższym szczeblu. Özdemir (praktykujący muzułmanin) przewodzi partii od listopada 2008, będąc tym samym najmłodszym przewodniczącym niemieckiej partii.
Czołowymi postaciami niemieckich Zielonych są również (kolejne duo): Renata Künast i Jürgen Trittin, którym w przeszłości dane już było wielokrotnie współtworzyć różne koalicje i współrządzić.
Zieloni fantazjują, stwierdziło po zjeździe wielu, reprezentujących różne orientacje polityczne, niemieckich komentatorów. Fantazjują, bo nie potrafią zdecydować się na żadną konkretną opcję koalicyjną. Fantazjują, bo z góry odrzucają możliwość współpracy w ramach potencjalnej koalicji z CDU i FDP. Sami podcinają więc sobie gałąź prowadzącą do władzy. A na poziomie rządów krajów związkowych w przeszłości dochodziło już przecież do współpracy Zielonych z CDU i z FDP. Czemu więc taki model nie miałby być w końcu możliwy także na poziomie rządu federalnego w Berlinie. Faktem jest, że do takiego rozumowania niemieccy Zieloni chyba jeszcze nie dojrzeli.
Przyjęty na ostatnim zjeździe partii Zielonych program wyborczy nie stanowi również dostatecznej zachęty dla potencjalnego wyborcy, by głosować właśnie na Zielonych. Ochronę środowiska, jak i starania o to, by powstawały nowe miejsca pracy w swych programach mają od dawna również inne partie. Po co wybierać więc właśnie Zielonych, skoro istnieje w stosunku do nich tyle alternatyw.
Niemieccy komentatorzy wszelakich orientacji politycznych w jednym są zgodni. Własny program kwalifikuje Zielonych jedynie do zajęcia, na okres najbliższych czterech lat, sprawdzonych i dobrze im znanych ław dla opozycji. Ale czy tak się rzeczywiście stanie, to na pewno będziemy wiedzieć 27 września wieczorem.
Phnom Penh (PAP/AFP,AP) - Czterdziestu lat więzienia zażądał w środę międzynarodowy prokurator William Smith dla byłego członka reżimu Czerwonych Khmerów Kainga Gueka Eava....
Prawicowi przywódcy Izraela nie próżnują w wymachiwaniu szabelką przed oczami swoich arabskich sąsiadów. Na początku 2010 roku doszło do wymiany gróźb między Jerozolimą a...
„Najpierw głęboko zaczerpnęła powietrza, potem przez czterdzieści sekund nie oddychała. Dla tych, którzy patrzą z przejęciem na ludzką śmierć, ta straszliwa pauza nie ma...