Rok tabletów
    Apple5 · nowe media5 · Kindle2 · tablet2
2011-02-07

Od ponad roku w świecie mediów i nowych technologii trwa zażarta dyskusja na temat upadku prasy papierowej. Jeszcze kilka miesięcy temu wieszczono, że internet i “kult amatora” wypiera tradycyjne periodyki, dla których treści dostarczają profesjonaliści. Wtedy głównym winowajcom zbliżającego się niechybnie krachu były blogi. Ale w tak zwanym międzyczasie na horyzoncie pojawiły się tablety. I wiele wskazuje na to, że będą dla prasy papierowej może nie wybawieniem, ale kładką, która pozwoli gazetom płynnie przeskoczyć do nowej, cyfrowej rzeczywistości. A przy okazji sporo zarobić.


Pomysł na tablet wcale nie jest taki świeży, jak się wielu wydaje. Pierwsze koncepcje stworzenia tego typu urządzenia pojawiły się lata temu. Dopiero teraz jednak technologia oraz “moment historyczny” pozwoliły wcielić śmiałe wizje w życie i rozpocząć ogólnoświatowe szaleństwo. A przecież tablet nie jest jakąś super nowoczesną, futurystyczną zabawką. W dobie miniaturyzacji wszystkiego, szczególnie widocznej w segmencie technologii mobilnych, jawi się niektórym nawet jako ubogi krewny laptopa. Bo skoro posiadam najnowszy model MacBook’a, to po co mi taka przerośnięta komórka? Gry? Wolę Iphone’a. Biznes? Pocztę mogę sprawdzić za pomocą każdego, nowoczesnego telefonu komórkowego. W przypadku tabletów ważne są jednak dwa, kluczowe słowa: konsumpcja mediów. To one napędzają całą karuzelę, korzystając nie tylko z ogromnej popularności portali społecznościowych i całej związanej z nimi kultury “lajkowania” oraz dzielenia się informacjami, zdjęciami, filmami i własnymi przemyśleniami z bliskimi. Drugim ważnym kołem zamachowym, nakręcającym popularność tabletów są e-booki oraz... prasa.

Łatwo sobie wyobrazić, że przeglądając już niedługo e-prasę, zamiast statycznej reklamy nowego samochodu rodzinnego, zobaczymy znany z telewizyjnego ekranu spot video, a na końcu przeczytamy opinie na temat reklamowanego modelu
Kiedy ponad rok temu Amazon wypuścił na rynek swój czytnik e-booków Kindle wydawało się, że był to strzał w dziesiątkę szefa koncernu, Jeff’a Bezos’a. Dzięki jego wyprzedzającemu uderzeniu, Amazon przez lata miał dzierżyć palmę pierwszeństwa wśród dostawców urządzeń pozwalających na lekturę elektronicznych książek. W Polsce, gdzie poziom czytelnictwa cały czas spada, nie czujemy tego świeżego powiewu tak mocno, jak Amerykanie. Tymczasem Amazon ogłosił niedawno kwartalne wyniki sprzedaży. Okazało się, że na sto sprzedanych książek w miękkiej oprawie, czytelnicy kupili aż sto piętnaście e-booków! E-booki już dawno sprzedają się lepiej, niż książki w twardych okładkach, a zatem kwestią czasu jest, kiedy elektroniczna literatura zanotuje wyższy, roczny poziom sprzedaży od literatury tradycyjnej. Taki wynik nie byłby zapewne możliwy, gdyby Amazon nadal sprzedawał e-booki jedynie na wyłączność dla Kindle. Jeszcze rok temu było to standardem, ale konkurencja nie spała, więc Bezos zdecydował się udostępniać e-booki również na inne platformy i w ten sposób generować jeszcze większe zyski. Dzisiaj jednak mało kto pamięta o zachwytach nad rodzimym czytnikiem eClicto kieleckiego Kolportera. Nawet osławiona digitalizacja milionów książek przez Google nie wywołuje już większych emocji.

Kto odczepił noszoną z dumą przez Kindle łatkę najgorętszego towaru na rynku nowych technologii? Oczywiście Steve Jobs oraz jego iPad. Charyzmatyczny szef Apple postanowił zresztą wytrącić główny oręż z rąk Jeff’a Bezos’a i otworzył własną e-księgarnię iBookStore. Ta jednak nie stała się wielkim hitem, a Jobs chyba zrozumiał, że nie ma sensu kopać się z koniem i to w sytuacji, gdy na horyzoncie pojawiła się różniąca się tylko jedną literą eBookStore od Google’a. Moc iPad’a leży jednak w prostocie “konsumpcji mediów” - od prostych gier, po elektroniczną prasę. Bazos bronił się w październiku na łamach magazynu “Wired” wywodem, że najpopularniejszą aplikacją na iPadzie jest gra Angry Birds z ptakami i wybuchającymi świniami w rolach głównych (w domyśle - dosyć głupia), zaś na Kindle - najnowsze dzieło Stieg’a Larsson’a. Różnicę tę Bazos skwitował stwierdzeniem o “innej publiczności” korzystającej z iPad’a. Jobs nie przejął się tym zbytnio i z dumą ogłosił kwartalną sprzedaż swojego tabletu na poziomie 7 milionów sztuk.

Jak będzie wyglądał kolejny rok tabletów? Autor bloga Spider’s Web Przemysław Pająk stwierdził w wywiadzie dla Mojeopinie.pl, że już poprzedni, 2010 rok miał być “rokiem tabletów”, a skończyło się na przepychankach między iPad’em, a Samsung Galaxy Tab. Dopiero teraz na rynek trafić ma ponad... setka nowych tabletów. Przynajmniej taką ilość anonsowali producenci na zakończonych niedawno w Las Vegas targach CES. Czy to oznacza, że rynek e-booków oraz elektronicznej prasy ruszy z kopyta? Pierwsze tego symptomy już się pojawiają. Kilka dni temu, medialny magnat Rupert Murdoch z News Corp. - ten sam, który niedawno straszył wprowadzeniem opłat za publikowane przez należące do niego tytuły treści - uruchomił The Daily, czyli pierwszą gazetę wydawaną tylko i wyłącznie na tablety. Projekt kosztował okrągłe 30 milionów dolarów, zaś za jedno wydanie będziemy musieli zapłacić 14 centów.

Murdoch zaznaczył, że “nowe czasy wymagają nowego typu dziennikarstwa”, a The Daily łączył będzie w sobie cechy wszystkich mediów - prasy, telewizji oraz oczywiście społecznościowego internetu. To otwiera zupełnie nowe możliwości zarabiania na interaktywnych reklamach. Łatwo sobie wyobrazić, że przeglądając już niedługo e-prasę, zamiast statycznej reklamy nowego samochodu rodzinnego, zobaczymy znany z telewizyjnego ekranu spot video, a na końcu przeczytamy opinie na temat reklamowanego modelu publikowane np. na Facebooku (i nie oszukujmy się - starannie wyselekcjonowane!) oraz porozmawiamy z konsultantem lub odwiedzimy wirtualny salon.

Według prognoz analityków, tegoroczna sprzedaż tabletów sięgnie 58 milionów sztuk. Wydaje się, że plany te mogą pokrzyżować jedynie problemy z... brakiem ekranów LCD. Już teraz najwięksi producenci tychże ledwo wyrabiają się z dostawami dla firm produkujących telewizory, laptopy i telefony komórkowe. A to dopiero początek “roku tabletów”.


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Kto z trójki – Internet, The Pirate Bay, Dennis Rodman – naprawdę był w Korei Północnej

Obserwując Koreę Północną wciąż dziwni mnie fenomen konfucjańskiego bezsprzecznego podporządkowania tamtejszych obywateli władzy. Kult dżucze-kimirsenizmu sprawił, że Koreańczycy z...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".